Dyskusyjne Forum Samorządowe Roberta Harenzy: Wybory Samorządowe 2018

Od trzech lat jesteśmy dobrymi znajomymi na FAKTY Chocianów, więc chyba już mogę bez zbytecznych ceregieli zwierzać się, jak przyjaciołom. Jak koledze z wojska, jak księdzu, a nawet jakbym mówił do mojej Pani ze snu wyznaję, że z większą tęsknotą na wybory samorządowe oczekiwałem jeszcze w 2015 roku, niż teraz, na trzy miesiące przed godziną „W”. Premier Mateusz Morawiecki, tuż przed paradą wojskową z granatami w tle, stosownym rozporządzeniem określił, że I tura wyborów odbędzie się 21 października 2018 roku. I ruszyły konie po betonie, a mnie wcale to nie cieszy. Nie cieszy mnie, że z ratusza odejdzie Franciszek Skibicki? Nie cieszy mnie, że umilkli radni typu Krzysztof Leszczyński, czy Krzysztof Mistoń? Nie cieszy mnie internetowa rozpierducha, którą na różnych portalach inicjuje panna Klaudia Beker – najlepsza z dotychczasowych asystentek Franciszka Skibickiego? Dlaczego nie cieszę się, gdy już podniesiono kurtynę i aktorzy wychodzą na scenę? Poniekąd trochę, bo moja Pani ze snu zdecydowanie nie cieszy się z nadejścia jesieni. Kilka innych powodów bez entuzjazmu przedstawiam poniżej…

Przyznaję, że choć potrafię być precyzyjny, na razie nie czuję potrzeby by być precyzyjny, bo na mój „nastrój wyborczy” składa się wiele czynników, tak natury ogólnej, jak i dziesiątek faktów jednostkowych. Wybory to spektakl, koncert, show, teatr, wydarzenie, w którym iluzja jest nadrzędnym środkiem wyrazu. Kilku prestidigitatorów, jak u Federico Felliniego ma za zadanie przedstawić zestaw tricków. Nie zamierzam demonizować wyborów, aczkolwiek to one stanowią gros naszej przygody z losem. Ostatecznie wybory nie są grą w rosyjską ruletkę, nikt nie zginie, jeśli wylosujemy nabój… Pobudki sztukmistrzów są różne, a właściwym celem jest kupienie/zdobycie kredytu zaufania ludzi mniej lub bardziej naiwnych (w sensie nieznajomości kuchni politycznej).

„Jestem cynikiem?” – proszę kogoś o przetłumaczenie tej emocji na język włoski. Kończy się kadencja 2014-2018, za chwilę pożegnamy Franciszka Skibickiego, a nikt z wielbicieli jego talentu nie zamierza godnie i uroczyście dotrwać z nim do końca, choć ich mandat wygaśnie dopiero późna jesienią. Zaczęła się kampania, więc wszyscy rozpierzchli się we własnym kierunku? To przygnębia. Niewymownie przygnębiająco wpływa na mnie egoistyczne milczenie radnych, którzy zrzeszeni w „obozie władzy” pod nazwą Chocianów 2014 nagle przestali mówić o Franciszku Skibickim jako gwarancie normalności, rozwoju gminy i tego typu frazesów…

Szanowni Państwo,
z odwagą zwykle przypisywaną samobójcy muszę ogłosić, że już od kilku ładnych tygodni wstecz (a po ogłoszeniu daty wyborów w sposób wręcz namacalny), gmina Chocianów dryfuje samopas. Zaniknął organ wykonawczy, a organ stanowiący zaniknął jeszcze bardziej. Na placu budowy „dobra gminy” zostali tylko urzędnicy, bo reszta konstruktywnie myśli, w jakim miejscu chcieliby się zobaczyć w listopadzie 2018 roku. Los gminy i dylematy z nim związane – jak mniemam – nie różnią nas, choć jednocześnie przyznaję, że dysponując nieco większym doświadczeniem w poruszaniu się w labiryncie spraw życia samorządowego ze zdumieniem nie znajduję sensownego wytłumaczenia dla małostkowych zachowań rzekomo odpowiedzialnych radnych. Nie cieszy mnie, że emerytowany Franciszek Skibicki po cichu, rączkami panny Beker i chrześcijańskiego Ośrodka Kultury wspiera tanie tricki kuglarza z Lubina, a Krzysztof Leszczyński – choć na co dzień elokwentny i wygadany erudyta – milczy jak zaklęty, ciałem i duszą obecny tylko w meandrach kampanii wyborczej i wyrzutów sumienia, że wybrał najgorszy z możliwych dla siebie scenariuszy.

Jerzy Likus nie jeździ na łyżworolkach,

Horoskop na 2017: Franciszek Skibicki patronuje, a radny Jerzy Likus gwiazdorzy

a Krzysztof (obrońca życia i patriota) Mistoń nie organizuje w chrześcijańskim Ośrodku Kultury koncertów „ku chwale bohaterów Chocianowa”

Chwała bohaterom z Chocianowa
PORTRETY RADNYCH CHOCIANOWA: (rzekomo mgr) radny Krzysztof Mistoń
Restauracja „ChOK” poleca: zupa gminna i miłe towarzystwo!
Bóg czy burmistrz? Kto pozwolił na satanistyczny wybryk radnemu w Chocianowie?

Jak napisałem wcześniej, nie cieszę z powodu wyborów czując duchową wspólnotę z moją Panią ze snu, ale nie tylko z tego powodu. Po oficjalnym ogłoszeniu daty wyborów uruchomiło się grono aktywistów, fanów blichtru, żółtych autobusów lubińskiej komunikacji miejskiej, w których za darmo można słuchać muzyki disco-polo – słowem iluzji wyborczej, w jakiej nikt nie prześcignie włoskich specjalistów. Nie cieszy mnie rozpoczęcie kampanii, bo w końcu przeczytałem pierwszy punkt programu wyborczego kandydata, który choć od listopada 2017 roku kokietował, że nie wie, czy będzie startować w wyborach, nagle jako pierwszy w regionie – wierząc Klaudii Beker – zarejestrował swój Komitet Wyborczy Wyborców

Kulczyński kandydatem na burmistrza Chocianowa – chocianowskie.info

Nie znacie Klaudii Beker? To młoda, nowoczesna dziewczynka, która wiernie Franciszkowi Skibickiemu a nawet dostojnie ogolonemu mecenasowi z Lubina potrafiła wmówić, że ma talent, inteligencję… Właśnie tak brzmi pierwszy punkt programu wyborczego

(…) Nie będę obiecywał przysłowiowych gruszek na wierzbie, ale mogę obiecać ciężką pracę i maksymalne zaangażowanie – podkreśla kandydat na burmistrza Miasta i Gminy Chocianów.

Tomasz Kulczyński od razu zapowiedział, że poza ubieganiem się o urząd burmistrza wystawi również listę kandydatów do Rady Miasta i Gminy Chocianów.

– To są osoby, które podobnie jak ja wierzą w to, że ciężką pracą możemy wspólnie zmienić oblicze Chocianowa – mówi Kulczyński.

Kulczyński kandydatem na burmistrza Chocianowa – e-legnickie.pl

Czyż program wyborczy zaczynający się w tak naiwny sposób nie może przygnębiać? Gmina Chocianów ma od dawna zdiagnozowany katalog potrzeb, a kandydat z Lubina zapewnia, że będzie punktualnie w pracy, będzie ciężko pracował, stosując się do zapisów Kodeksu Pracy, choć jeszcze nie wie, na czym jego praca będzie polegać.

Drugim punktem programu Pana mecenasa jest, by do ciężkiej pracy mógł dojeżdżać za darmo, czyli uruchomienie żółtej komunikacji do Chocianowa. Wszędzie powtarza, że to innowacyjny pomysł – nie tylko Franciszka Skibickiego sprzed 4 lat. Na tym polega przygnębiające mnie nowoczesne kuglarstwo, wybory w Chocianowie! Czytając publicystyczno-polityczno-heroikomiczne dokonania Klaudii Beker czuję się trochę tak, jakbym po wypiciu pól litra wódki próbował przejść po równoważni albo bez zająknięcia starał się wypowiedzieć słowo „epistemologia”.

Nauka o poznaniu mówi, że każda atrakcyjna osobowość płci pięknej potrafi hormonalnie niedoświadczonemu kolesiowi wmówić różne „promocyjne” cudawianki. Na pewno na potrzeby tej kampanii wyborczej panna Klaudia – aczkolwiek nie tylko ona – wmówiła mecenasowi, że wygra dla niego fotel burmistrza Chocianowa. Wcale nie cieszy mnie, że Tomasz z Lubina wierzy w jej duchowe i intelektualne zdolności, bo powyższe źle świadczy o poziomie jego samooceny.

Spektakularnie przygnębia mnie myśl, że Tomasz z Lubina w swojej sponsoringowej batalii o Chocianów

dojdzie do tego, że podejmie inicjatywę sponsorowania fantazji mojej żony, bo i dla niej powinny zajść się stosowne dobre zmiany…..

To początek kampanii, a od początku nie ma nawet oznak elementarnej uczciwości, to przygnębiające.

Nie potrafię dostrzec jej ani w zachowaniach Klaudii Beker, ani „mecenasa”, ani felietonisty/radnego Piotra Piech, ani operatorów kamer Telewizji Lubin, ani Krzysztofa Leszczyńskiego, ani Adama Michalika, który zamiast milczeć na ten temat w okresie kampanijnym indaguje mnie telefonicznie w sprawie Anny Pichała. Jak gdyby nikt nie chciał widzieć panny Klaudii Beker piszącej jeden beznadziejny tekst na potrzeby kampanii aż dla trzech portali. W sumie lepiej pisać, niż szlajać się po parkingach na autostradach, ale mnie to jednak nie cieszy. Pewien młodzieniec, jak mniemam kandydat na radnego wymyślił trick wyborczy – zaprasza radnych i sołtysów na mszę, a trick polega na tym, że podaje numer telefonu, by osoba zaproszona potwierdziła przybycie.

W życiu różnie bywa. Człowiek w czasie kampanii wyborczej robi tak głupie rzeczy, że wyobraźni nie starcza, by to ogarnąć. Myślę, że wiele ciężkich beznadziejnych wątków głupoty kultywuje się w okolicach ulicy Wesoła. Wesoła „jak magnes” przyciąga – jak widać – nie tylko opiłki żelaza, żeby nie powiedzieć – wręcz zakutego łba. Oto inny młody sztukmistrz felietonista/radny Piotr Piech na potrzeby wyborcze wymyślił, że pas drogi o nawierzchni bitumicznej na ulicy Wesoła zadziała, jak „magnes”…

Wesoła jak magnes? – chocianow.com.pl

„Głupie to jak lato z radiem” – proszę o przetłumaczenie na język włoski, bo nasz radny z „La strady” między blokami zamierza zrobić atrakcję turystyczną na miarę Saint Michel lub fontanny „Di Trevi” (której replikę nota bene wraz z Franciszkiem Skibickim stawiają w parku przez całą kadencję)

Replika fontanny di Trevi stanie w chocianowskim parku… Czy jednak inna?
U Roberta na imieninach… Sprawozdanie
Pierwszy Obywatel ma dwa budżety! Vive la Franciszek Skibicki! Obywatel 2018!

Na potrzeby przedstawienia poziomu mojego przygnębienia z powodu biegu pn. Wybory 2018 na koniec chcę powołać się dwa pozornie oddalone od siebie przykłady. Oficjalnie dziennikarzowi sportowemu telewizji z Lubina, a prywatnie politycznemu sympatykowi Tomasza Kulczyńskiego, Adamowi Michalikowi w rozmowie telefonicznej obiecałem, że publicznie rozwinę zdanie mówiące o nim, które napisałem a propos jego obecności na Dniach Parchowa. Z kolei Janowi Mazurowi nic nie obiecywałem, choć i on ma do mnie politycznie, moralnie i intelektualnie daleko idące pretensje. Który pierwszy? Niech będzie Adam Michalik.

Napisałem:

„Tymczasem nie chcę o tym decydować, ani tworzyć nowego wątku konfliktu, jaki mamy możliwość oglądać na styku osobowości Pani sołtys i działaczy z Lubina, dlatego ograniczę się wyłącznie do stwierdzenia, że nie wiem, czy Telewizję zwabił Bieg Gacka, czy bardziej intencje polityczne reportera Adama Michalika? Może Telewizja wyobrażała sobie, że Pani sołtys zaliczy organizacyjną klapę? Wyszło inaczej” – napisałem zupełnie pokojowo brzmiące zdanie.

DANZEL nie przyjechał… Zastąpiła go ZUMBA i kilka innych gwiazd!

Pan Adam – jak wyznał – zadał sobie wiele trudu, by zdobyć numer mojego telefonu (sic!), dlatego zadzwonił z prośbą, bym nie łączył jego pracy dziennikarza sportowego z politycznymi działaniami Tomasza Kulczyńskiego na terenie wsi Parchów. Jego tłumaczenia skompresuję do wielkości wyrażenia mówiącego, że on w pracy jest uczciwie pracującym dziennikarzem telewizji miejskiej Lubin, a prywatnie uczestniczy w projekcie politycznym kandydata z Lubina. Na razie wszystko jasne?

Do Parchowa pojechał, bo był w pracy, a zaraz po pracy, prywatnie dopuścił, by Klaudia Beker na jedynie „rzetelnym” portalu „Kluczyński.info” konfabulowała jak z nut (notabene na bazie materiału pracowitego Adama Michalika) na temat Dni Parchowa.

Dni Parchowa 2018- tym razem bez frekwencji – chocianowskie.info

Panu Adamowi już podczas rozmowy telefonicznej sugerowałem, że wyraźnie neutralnie potraktowałem konflikt między Panią sołtys, a działaczami z Lubina, pisząc, że „nie wiem, czy Telewizję zwabił Bieg Gacka, czy bardziej intencje polityczne reportera Adama Michalika?”. Proszę, jeszcze raz zaakcentuję stwierdzenie „nie wiem”, choć mam wiele dowodów, by napisać coś zupełnie odwrotnego. Pozostanę jednak przy wyrażeniu, że nie wiem, w jaki sposób dziennikarz prywatnie popierający Tomasza Kulczyńskiego infantylnie tłumaczy Annie Pichała, że on nie odpowiada za to, co „prywatnie” na rzetelnym portalu publikuje żurnalistka Klaudia Beker. „Dziennikarz” – proszę kogoś o przetłumaczenie na język włoski, bo Adam Michalik tłumaczy to tak:

Za to sposób ujęcia problemu przez Jana Mazura nie budzi we mnie żadnych wątpliwości. On nie jest dziennikarzem, choć równie „prywatnie” postanowił nie polemizować ze mną. Jan Mazur nie jako osoba publiczna, nie jako polityk „prywatnie” twierdzi, że jestem… UPRZEDZONY. Co spisał w komentarzach do artykułu

DANZEL nie przyjechał… Zastąpiła go ZUMBA i kilka innych gwiazd!

Pan Jan nie rozumie słowa uprzedzenie, podobnie jak Adam Michalik wyrażenia „nie wiem”. Jan Mazur w tym rankingu zwycięża, bo stopniuje moją skalę możliwości twórczych, tj. ogranicza moją inteligencję do uprzedzenia pisania wyłącznie o Franciszku Skibickim. Niemniej nie potrafię wzbudzić nawet namiastki niechęci do Pana Jana, choć wypisuje zdania dość jednoznacznie aroganckie w stosunku do mnie. Informuję, że uprzedzony personalnie zacznę być dopiero po tym, jak Franciszek Skibicki zda urząd, to po pierwsze. Wszystkie krytyczne uwagi, jakie FAKTY Chocianów publikował przez okres ostatnich 3 lat były wypowiadane w stosunku do organu wykonawczego, którym jest Franciszek Skibicki.

Gdyby burmistrzem był Jan Mazur i pracował choćby z niewielkim procencie podobnie, jak Franciszek Skibicki, byłbym – jak to ujął Pan Jan Mazur – uprzedzony do niego. Nie zamierzam pastwić się nad poziomem świadomości politycznej Pana Jana, bo nie jest burmistrzem, a ja nie jestem do nikogo uprzedzony. Oświadczam, że Franciszek Skibicki jest tematem zastępczym. Każdy rzetelny twórca, gdyby Pan Jan posiadał odrobinę wiedzy na ten temat, poszukuje, znajduje i wykorzystuje tylko te problemy, które coś wnoszą do jego rozwoju. Niestety Franciszek Skibicki mnie nie ubogaca, a moje teksty o nim mają jedynie edukacyjny charakter dla ludzi takich jak Pan Jan Mazur.

Mam dziesiątki powodów, by nie lubić Franciszka Skibickiego jako człowieka, niemniej kontestuję wyłącznie jego działania jako lokalnego polityka. Tego Pan Jan w ogóle nie zauważa, bo jego umysł nie posiada wystarczających kompetencji, by dostatecznie wcześnie sklasyfikować szczególnie najdrobniejszą gorącą hipotezę. Nie mam pretensji, bo Jan Mazur w czasie „prywatnym” nie potrafi dyskutować, bo w zanadrzu ma apodyktyczny wykład, że nie potrafię napisać nic, prócz zdań oczerniających jego guru Franciszka Skibickiego, a poza tym wielbić Romana Kowalskiego. Protestuję przeciwko twierdzeniu, choć Pan Jan i tak nie zauważy protestu, że w swoim życiu nie napisałem nic, co nie byłoby motywowane „uprzedzeniem” do Franciszka Skibickiego. Specjalnie dla pana Jana przypomnę jeden z brzegu dowód na to, że ładniejsze rzeczy tworzę nie oglądając się na istnienie Franciszka Skibickiego.

Wiem, że mnie słyszysz… I’m calling you!

A właśnie, gdzie teraz jest Franciszek Skibicki, wieloletni budowniczy Gminy Chocianów? Już nie zależy mu, jaki los spotka ludzi oddanych mu jak Jan Mazur? Franciszek Skibicki, o ile mnie pamięć nie myli kiedyś oświadczył, że jego „obóz władzy” popierać będzie Krzysztofa Leszczyńskiego

Festiwal ludowych myśli
Kto po burmistrzu? – e-legnickie.pl

Zmienił zdanie, choć jeszcze tego nie ogłosił? Rozpoczęła się kampania, a Franciszek Skibicki bez słowa zaszył się w jakiś przepastny kąt. Może do końca nie wierzy, że Krzysztof Leszczyński mówił prawdę o popieraniu kandydata z Lubina?

Ogłoszenie kupię/sprzedam/zamienię: mgr Krzysztof Leszczyński (z cyklu PORTRETY RADNYCH CHOCIANOWA)

Na tym właśnie polega problem gminy Chocianów. Elektorat, którego składową stanowi w/w Jan Mazur, dość frywolnie dobiera słowa, a na dodatek podobnie jak prywatny Adam Michalik nie wie, że ja w ogóle nie znam się na żartach. Przygnębia mnie początek kampanii, więc spodziewam się coraz więcej przygnębiających drzew, im głębiej będziemy wchodzić w ten wyborczo zmistykowany las. Czy ktoś przetłumaczy na język włoski słowo: „CHÓR KOMIKÓW”?

Robert Harenza

Komentarze

x

Zobacz także...

Dochody Gminy Chocianów w katastrofalnym stanie! Mamy za to drogi i relaks nad stawem przy stawie…

„Czego, by się nie dotknął, zawsze spieprzy…” – mówi się o niektórych ludziach. Wypisz wymaluj ...

„Z góry lepiej widzę Chocianów…”. Szklarska Poręba – wywiad z radną Anną Pichałą

Robert Harenza: Dzień dobry. Świat jest jednak mały. Idę po Szklarskiej Porębie i kogo spotykam? ...