Dożynki budżetu Chocianowa. Trzebnice 2018

Chciałbym zacząć oficjalnie, choć nie wiem, czy dobrze rozumiem znaczenie przymiotnika oficjalnie. Czy oficjalnie znaczy dostojnie, rzeczowo, czy ogólnikowo, po łebkach dla przypodobania się, a jednak zgodnie z ogólnie znanym zwyczajem? A może oficjalnie to znaczy z gracją, odważnie, jak kroczy Pani Dyrektor Chocianowskiego Ośrodka Kultury w asyście duchownych na początku pochodu dożynkowego? Wątpię, by oficjalnie znaczyło coś w tym rodzaju:

W Gminie Chocianów najbardziej znany jest chyba ten oto model oficjalnego tonu, ale także i on chyba mnie nie przekonuje:

Oficjalnie informuję, że wczoraj, tj. 25 sierpnia 2018 roku Franciszek Skibicki celebrował pożegnalne Dożynki Gminy Chocianów w miejscowości Trzebnice. Zgodnie z jego katolicką tradycją zawsze zanim zaczną się Dionizje dla rolników, zanim ruszymy grzeszyć, jeść, pić, sprośnie patrzyć na kobiety, zgrabnie uwodzić facetów kolorami sukienek, etc., etc., najpierw trzeba pójść do kościoła pomodlić się, czyli na rozmowę z Bogiem. Właśnie w ten sposób od początków XX wieku co roku zaczynają się obchody Święta Plonów, powszechnie zwane „dożynkami” – mszą. Po mszy następują oficjalne czynności dzielenia się chlebem, prezentacja wieńców, które stanowią artystyczną ekspresję ludowych twórców wykorzystujących urodę produktów rolnych. W ramach dowodu prezentuję plakaty z programami Dożynek Gminnych z 2017 w Parchowie i z 2018 roku w Trzebnicach

Obrzęd dożynkowy pochodzi z przełomu XIX i XX wieku, a dążenia niepodległościowe Polaków szczególnie z okresu międzywojnia utrwaliły jego tradycyjnie narodowy charakter. Toteż najpierw msza, następnie nieodzowne rytuały wyrastające z tradycji chrześcijańskiej i nieodzowne życzenia, „by nikomu nie zabrakło chleba”. Część oficjalnego obrzędu dożynkowego w Trzebnicach zakończył słynny już nawet we Francji – perełka Franciszka Skibickiego – chór Soli Deo, wykonując Rotę. Jednak zanim Pani Dyrektor ChOK ogłosiła przejście do dionizyjskiej części Święta, tak zwanej „artystycznej” w Trzebnicach wybrzmiały przemówienia Franciszka Skibickiego, Marszałka Tadeusza Samborskiego i W-ce Starosty Powiatu Polkowickiego Kamila Ciupaka.

Oficjalnie przyznaję, że niezbyt uważnie słuchałem słów Pana Starosty Ciupaka, więc ograniczę się do wzruszeń, jakich nabawiłem się podczas przemówienia Franciszka Skibickiego i marszałka ds. Kultury Tadeusza Samborskiego, oczywiście z akcentem, że sceniczny wywód burmistrza i „władcy” Chocianowa w tym roku był pożegnalnie długi. Tadeusz Samborski, jak ma w zwyczaju ogólnie przypomniał o literackich aspektach Święta Rolników, o tradycji zawartej w języku i powieściach Władysława Reymonta, twórcy „Chłopów”. Nie musiał, bo wszyscy wiemy, że źródłosłów pojęcia Kultura pochodzi od łacińskiego słowa „Cultus agri” – uprawa roli. Ale chciał, więc przypomniał, że w przyśpiewkach, w folklorze jest dużo poezji, „Kultury”, której twórcze ludowe korzenie sięgają epok starożytnych.

W życiu napisałem wiele „przemówień”, a jeszcze więcej słyszałem na własne uszy, więc tym bardziej mogę docenić trud Franciszka Skibickiego. Oficjalnie Franciszek Skibicki na scenie przeczytał dwustronicową okraszoną wierszykami pracę niezbyt pilnego studenta. Student w odezwie niesiony mniej lub bardziej natchnionym politycznym patosem podkreślał nadludzki trud rolników, poetyzował fakt obcowania z naturą, a przede wszystkim nieszczerze dążył do zbudowania więzi międzyklasowej – wypisz wymaluj, jak w peerelu Franciszka Skibickiego.

Stąd była mowa o jego wiejskim pochodzeniu, trudnym dzieciństwie, a tak naprawdę o politycznej emancypacji, jakiej doświadczył dzięki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i sojuszowi robotniczo-chłopskiemu. Itd., itd… Dobrze, że w końcu Pani konferansjerka oficjalnie zakończyła część oficjalną – bo oprócz tego, by „nikomu nie zabrakło chleba”, Franciszek Skibicki i organizatorka na pewno zadbali, by nie zabrakło… igrzysk. Pani Krystyna Kozołup odczytała więc bogaty program części artystycznej!

Ze sceny w eter znowu poszło, że organizatorami igrzysk dożynkowych z urzędu był Franciszek Skibicki – wójt gminy i burmistrz miasta – przy współpracy z Chocianowskim Ośrodkiem Kultu(ry), choć równie dobrze można przyjąć inną kolejność. Atrakcje goniły atrakcje, jak w lunaparku, począwszy od gwiazdy wieczoru o artystycznym pseudonimie DANZEL, poprzez covery mega gwiazdy THE BRATELS i przeboje krajowe. Były i dmuchane urządzenia rozrywkowe, i koncert muzykujących druhów OSP Chocianów pn. Orkiestra Dęta. I stoiska cateringowe, i koncert zespołu ECHO – jak mówił w przemówieniu „perełki” Franciszka Skibickiego (z chórem Soli Deo włącznie…). Niemniej ujrzawszy stoisko Klubu Strzeleckiego z Lubina – choć aktualnie z siedzibą w Żabicach, co ze sceny dopowiedziała Pani konferansjerka – poraził mnie iście dionizyjski patos i przepych. Zrozumiałem, że chocianowska wieś nie jest już ani tak makatkowa i literacka, jak w przemówieniach określali ją Franciszek Skibicki i Tadeusz Samborski, to żaden skansen, lecz wieś zbrojna po zęby, nowoczesna jak Pendolino, międzynarodowa jak DANZEL, wieś bez kanalizacji jak za PRLu, ale wielobarwna jak poetyka disco-polo zespołu GRAND.

Niech tajemnicą Pani Krystyny Kozołup, Panny Beker i Franciszka Skibickiego pozostanie, dlaczego postawili stoisko Klubu Strzeleckiego z Lubina, a nie na przykład producentów sprzętu rolniczego.

To pomyłka, czy przemyślany dożynkowy zamysł organizatorów? Rozumiem, że w kanonie dożynek mieszczą się stoiska z czerwonymi koralami, jak w „Chłopach” Reymonta. Idealnie pasują stoiska z zabawkami dla wiejskich pociech, bo trzeba je czymś zająć. Zdumiony nie potrafię pojąć, co Klub Strzelecki ma wspólnego z rolnictwem, a tym bardziej z obrzędami dożynkowymi? Dosłownie nic, to znaczy tyle co ja? Jako były hipis i pacyfista, podobnie jak onegdaj marszałek Kuchciński (z tym, że ja o tym nie zapomniałem), mam do organizatorów uzasadnione pretensje, że nie wpadli na pomysł, by zaprezentować stoiska producentów chińskich ręczników czy choćby stoiska sympatyków radcy z Chocianowa i filatelistów specjalizujących się zbieraniu znaczków pocztowych z okresu 1986-2018, czyli od dnia przyjęcia ślubowania Naczelnika Gminy Chocianów Franciszka Skibickiego, do dnia dzisiejszego.

Wiem, wiem… Marzyłem, by relacja z Dożynek miała oficjalny charakter, a wyszło jak zwykle – ludycznie. Na części oficjalnej byli tylko ci, którzy zawodowo musieli. Prawdą jest, że zainteresowanie ludzi kultywowaniem tradycji obrzędu dożynkowego jest mniejsze, niż ilość prawdziwych rolników na wsiach. Chyba stąd Franciszek Skibicki wpadł na najgłupszy z możliwych pomysłów, by szczególnie gorąco przywitać delegację rolników z miasta Chocianów, którzy – jego zdaniem – stanowią znaczącą siłę społeczną (sic!). Franciszek Skibicki na pożegnanie z Chocianowa zrobił sobie miejscowość rolniczą, która przoduje w produkcji żywności, tuczników i innych płodów rolnych. Wieniec rolników z Chocianowa wykonany przez Stowarzyszenie działające w chrześcijańskim Ośrodku Kultury „obśpiewali” artyści i artystki – uwaga! – rolniczego chóru… Soli Deo! Potrzeba matkę wynalazku – nieprawdaż?

Oficjalnie nie mam nic przeciwko temu, że burmistrz nawet z parafialnego chóru potrafi zrobić polityczną kukiełkę. Uważam, że na pożegnanie z władzą Franciszkowi Skibickiemu należy się nawet jeszcze większy dysonans semantyczny. Choćby to, co napisała jego Klaudia Beker na rzetelnym portalu „Kluczyński.info” w ramach relacji z dożynek w Trzebnicach, że rzekomo Dożynki są już za nami.

Za nami Dożynki w Trzebnicach – chocianowskie.info

Klaudia Beker, jak zwykle kłamała, że Dożynki już się zakończyły. Tradycyjne dożynkowe „dożynanie” budżetu gminy przez Franciszka Skibickiego wchodzi wręcz w kulminacyjną fazę. Wystarczy spojrzeć na wykonanie budżetu za I półrocze 2018 roku. W tabelce ważna jest pozycja mówiąca o różnicy między dochodami bieżącymi a wydatkami bieżącymi. Jak nie trudno zauważyć, Franciszek Skibicki w pół roku już o ponad 100.000,00zł przekroczył zakładany limit.

To źle wróży, choć burmistrz na sesji w swojej obronie na pewno używać będzie argumentu, że półrocza budżetowe różnią się od siebie pod względem relacji dochodów i wydatków. Niestety to tylko 1% prawdy, a 99% stanowić będą zwykłe mataczenie i kłamstwa. Bez ryzyka, że się pomylę twierdzę, że Franciszek Skibicki już nawet nie udaje. Dożyna budżet przy świetle jupiterów. W Trzebnicach ze sceny dukał z kartki, jak bardzo docenia trud ludzi mieszkających na wsi, a jednocześnie przygotował projekt uchwały zmieniającej budżet na 2018 rok, że wycofuje się z budowy chodnika w Parchowie. Chodnik miał poprawić bezpieczeństwo dzieci pobierających naukę w szkole podstawowej. Projekt uchwały jednak nie pozostawia złudzeń, że pieniądze rok temu przeznaczone na budowę chodnika Franciszek Skibicki dożynkowo zamierza przejeść, czyli rozmienić na wydatki bieżące. Szerzej napiszę o tym zaraz po sesji Rady Miejskiej Chocianowa zwołanej na 30 sierpnia 2018 roku. Franciszek Skibicki mówi, przemawia, obiecuje jedno, a robi to, co musi albo mu pasuje.

Dożynki trwały, będą trwały, bo trwają mać… Wójt Chocianowa, mówiąc, że mamy pracować tak, by nikomu nie zabrakło „chleba” żartował, bo nie wiedział, że z siebie żartował. Stawiam mu piwo na zdjęciu startowym…

Robert Harenza

Komentarze

x

Zobacz także...

Dochody Gminy Chocianów w katastrofalnym stanie! Mamy za to drogi i relaks nad stawem przy stawie…

„Czego, by się nie dotknął, zawsze spieprzy…” – mówi się o niektórych ludziach. Wypisz wymaluj ...

„Z góry lepiej widzę Chocianów…”. Szklarska Poręba – wywiad z radną Anną Pichałą

Robert Harenza: Dzień dobry. Świat jest jednak mały. Idę po Szklarskiej Porębie i kogo spotykam? ...