Z cyklu Zaczytany Chocianów bajka pt. „Przygody dzielnego burmistrza i malinowej Rady”

Piszę w samym środku ciszy wyborczej, więc sami rozumiecie, że nie mogę iść za daleko z politycznymi aluzjami, argumentami czy wręcz epatować jawną miłością do któregoś z kandydatów. Zauważcie proszę, że postępuję jak sam nasz On – najjaśniejszy burmistrz udzielając wywiadu telewizyjnego, stojąc na lubińskim – nie chocianowskim – Rynku. Te złotouste słowa z rynku lubińskiego do Chocianowa przywiózł Głos Regionu – sam on Seba Grygorcewicz (były Dumny z Chocianowa mieszkaniec Lubina), udostępniając zwierzenia burmistrza o jego religijno-narodowym usposobieniu na prywatno-publicznym portalu chocianow.pl za jedyne 144.000,00 zł rocznie…

Nie zwracajcie uwagi, jeśli chwilami dzisiaj będę złośliwy. To efekt uboczny pisania „bajki” pt. „O dzielnym burmistrzu i przygodach malinowej Rady”. A właśnie… Pragnę poinformować, że na czas ciszy wyborczej przerwałem proces dociekliwej obserwacji funkcjonowania chocianowskiego samorządu, stąd ani słowem nie zająknę się na temat zdalnego trybu funkcjonowania organu wykonawczego, jak gdyby Tomasz Kulczyński na dobre przestał działać na moją złośliwość, trochę na zasadzie „organu” urojonego.

Dopiero po wakacjach odwołają Radę. Burmistrz TVL i Facebook (0 zł) zaprasza na darmowy basen

Skądinąd wiem, że trudno mi będzie dostąpić zaszczytu, by któraś z kultowych postaci radnych lub jakaś urzędniczka typu Partycja Jugo, czy wręcz dowolna z instruktorek RCK odreagowali stres wybierając moją bajkę do cyklu „Zaczytany Chocianów”, bo nie jest to dzieło o tradycyjnym i powszechnie multiplikowanym klimacie na chocianowskiej prowincji. Zachęcam jednak niezłomnie i niezmiennie od chwili powstania cyklu, jak dziecko, jak burmistrz, jak były wyznawca Pani ze snów, by wybrać moje „Przygody dzielnego burmistrza i malinowej Rady” jako dzieło godne zaczytania się podczas referendum w sprawie odwołania Rady Miejskiej Chocianowa (nota bene na równi „Z przygodami skarpetek”, jakie w porywającym stylu zaczytała Krystyna Kozołup przed kamerą studia bajek RCK)

Chocianów zaczytany w FAKTY!

Zaczynamy!

 

„Za górami za lasami od dawna mówi się, że jeśli ktoś ma szczęście w życiu, to znaczy, że urodził się w czepku. W Chocianowie, w tym koło Lubina od roku ludzie chwalą się, że szczęśliwy jest nie tylko ten „w czepku”, ale też istota urodzona „na planie zdjęciowym”, tj. burmistrz.” Burmistrz Chocianowa Tomasz Kulczyński na zdjęciach wiele nam obiecał, jest elokwentnie mądry, elegancki, ma sympatycznych kolegów z kręgu agencji rozrywkowych, najczęściej wiecznie uśmiecha się, jak w bajkach, wszystko daje nam za „darmo” – jak w bajkach. Od 1 lipca mamy basen za 0 zł, mamy żółty transport za 0 zł, mamy wizualizację jego gabinetu… Jego wzrok jest z bajki, jego usta są z bajki, jego lędźwie (lordoza lędźwiowa… – przypis mój) uosabiają estradową gibkość i dynamikę, jak celebryty z bajki. Popatrzcie, jak Tomasz Kulczyński płynnie porusza się na scenie, niczym książę z bajki, pracuje łokciem, pracuje nogami… Porusza się, jakby syndrom niespokojnych nóg wnosił na wyżyny społecznego przekazu, kombinuje łokciami lepiej niż niejeden ogólnopaństwowy polityk, płynie to w przód to do tyłu, bo tak właśnie kołysze go jego wewnętrzna rytmika…

Aha… – czyta była Krystyna Kozołup. Burmistrz Tomasz Kulczyński jest bohaterem z jej bajki, ponieważ (bo…) organizuje wydarzenia „na wysokim poziomie statutowym i kulturalnym” (Singapurska redakcja nadaje – „Kolorowych jarmarków, blaszanych zegarków, pierzastych kogucików…” I? Burmistrza z waty?), a teraz oprócz „zdalnych sesji” wymyślił oszczędności, tj. Program Naprawy Skutków…

PROGRAM NAPRAWY SKUTKÓW… Tomasza Kulczyńskiego – połączenie kubłów, za które dwie wiejskie szkoły zapłacą 2 mln zł!

Jakby za dotknięciem czarodziejskiej łączymy kubły na śmieci, Bibliotekę z RCK, PWK z MZGKiM.

W Chocianowie za czasów malinowej Rady połączymy powagę budowy pomnika dla górników z powagą budowy pomnika dla strażaków („Zróbmy se selfie albo pomnik w sprawie Referendum…” – zadecydowała Rada Miejska Chocianowa. Brawo!), a ponadto w dobrze pojmowanym interesie podatników naszej gminy łączymy księgowość gminną z wyrazem twarzy radnego Bujaka, który podczas XXVIII „zdalnej” sesji popijał jakiś smaczny nektar z przaśnego kubka, mlaskając przy tym jak arystokrata i strzygąc uszami do kamerki laptopa, niczym juczne zwierzątko, którego nazwisko zaczyna się na literę „o” (0 zł). To prawdziwy „strzał w dziesiątkę”, jak często mawiał jego promotor, mój były burmistrz wszech czasów Franciszek Skibicki, podobnie bajkowa postać.

Po „Czasie na zmiany”, po roku sprawowania władzy przez burmistrza i malinową Radę Miejską Chocianowa nadszedł(y) „Czas na podsumowania”. Na plakatach braci Black Horse(ów) nie ma już radości i przepychu, który wszyscy podziwiali od nieskończoność po nieskończoność gminy Chocianów jeszcze parę miesięcy temu. Mamy za to wysyp banerów na drobną kwotę za jakiś pięć patoli, ale to kropla w morzu potrzeb polityczno-prywatnych agencji reklamowych, tj. firm, którym trzeba pomóc w okresie pandemii.

Foczko, foczko, puść mi oczko… – radny Bujak czyta Głos Regionu Chocianów
Kartki z kalendarza Tomasza Kulczyńskiego – Dzień Bibliotekarza, Samorządowca i Ochotniczego Centrum Kultury…
Kartka z kalendarza – 25 maja, urodziny Księżniczki. Ponadto Dzień Centrum Administracji, Dzień Strategii, Dzień Reorganizacji i Dzień Wyjątkowy

Proszę popatrzeć, jak kiedyś „malinowy” pałac żył radością, entuzjazmem, bogactwem malinowej Rady.

Z bogatej w 2019 roku Gminy, z bogatych Dni Jagody staliśmy się „biedną” Gminą, dla której 2 mln zł wydawane na nauczanie dzieci w szkołach wiejskich stało się przysłowiowym „być albo nie być” dla królestwa burmistrza i malinowej Rady Miejskiej.

W tej chwili nasz dzielny burmistrz „dzierga” każdą złotówkę.

Radni zdobyli wszystko, co mogli – zaufanie uczciwych ludzi, a teraz nagle okazało się, że brakuje im te 2 mln zł do przysłowiowego szczęścia. Zupełnie jak w bajkach: nastąpił zwrot akcji.

Nasz dzielny burmistrz, jak sam mówi: jeździł po wioskach w czasie kampanii, rozmawiał, ale nastąpiła bieda.

Kiedyś „Czas na zmiany” zwyciężył wszelkie inne w miarę racjonalne pomysły uczestników chocianowskiego życia publicznego, że o kandydatach na burmistrza typu Roman Kowalski, Anna Pichała czy Andrzej Bober nie wspomnę. Teraz mamy za to bajkę o ucieczkach malinowych skarpetek do jakiejś czarnej dziury na antenie ChocianowTV, ukrywanie prawdy i „trampkarzy” typu Krystuś Wan, którzy zastępują burmistrza.

Oni są „Dumni z Chocianowa”, bo zarobili już na mieszkańcach 124 tys. zł – chocianow.com.pl
Gdzie są radni, gdzie burmistrz, gdzie oszczędności…? – nerwowo szuka „urzędnik” Wan. Na wykresach kołowych Chocianów 2020!

albo… lajki koneserów „bajek” (przerwijcie mi – proszę – bo sam siebie nie potrafię znieść podczas wypisywania bajkowych przymiotów powtarzanych burmistrza, chyba zwymiotuję)…

Jeszcze za czasów Franciszka Skibickiego było przynajmniej, jak w PRL-u…

Jednak nastały złe czasy, jeśli nasz dzielny burmistrz wciąż tłumaczy się, że „nie jest wirtualny”, wspomina czasy kampanii, jak jeździł po wioskach… W każdej bajce już tak jest, że morał (czyli wniosek i rekapitulacja) jest ważniejszy od „przygód”, które autor bajki wymyśla raczej z powodu dbałości o formę i atrakcyjną narrację, niż z wiarą o ich poważne potraktowanie.

Lansując się jako chocianowski bajkopisarz (a propos – Franciszek Skibicki, specjalista od literatury i promotor polityczny Tomasza Kulczyńskiego kiedyś radnego Krzysztofa Kowalczyka niesłusznie zresztą przezywał chocianowskim poetą…) na zakończenie wypada mi wspomnieć, że w każdym artykule zgodnie z prawdą, choć złośliwie sugeruję, że organ wykonawczy Chocianowa najlepiej funkcjonuje w rzeczywistości urojonej, w sensie, że uroił sobie, że nie uciekają mu „malinowe skarpetki”, choć uciekają, co ostatnio porywająco „zaczytała” Krystyna Kozołup.

Skądinąd warto podkreślić, że w nienaukowej (w sensie metafizycznym) bajce o Przygodach skarpetek Krystyny Kozołup najważniejsze jest to, że „malinowa skarpetka” osiągnęła wieczną szczęśliwość, wolność, ma się dobrze i za niczym przyziemnym już nie tęskni. To bajka nowoczesna, że nie powiem „nowożytna”, w której przedmioty codziennego użytku stają się generatorami bajkowego klimatu, alegorii, magii, a nie jak dawniej jakiś Czerwony Kapturek (bajka Patrycji Jugo), albo inne żółwie, co proponowała dyrektorka szkoły w Parchowie. Skarpetka (pal licho, że malinowa… bo przecież nie jestem uprzedzony do męskich skarpetek w kolorze malinowym) szuka wolności, szczęścia, jeszcze raz wolności, a za chwilę znów – szczęścia. Wow! Gmina Chocianów swoje szczęście poszukiwane od 1990 roku odnajdzie dopiero jesienią 2020 roku w referendum w sprawie odwołana „malinowej” Rady. Kropka!

POSTSCRIPTUM

A mówiąc między nami, w „zaczytanym w dobranocce Chocianowie” naszego dzielnego burmistrza „nic nie rusza”, co sam często odgrywam na elektrycznej „malinowej” gitarze, wsłuchując się w ładne pasaże i tła dźwięków fletu.

Robert Harenza

Komentarze

x

Zobacz także...

FAKTY Chocianów: Ja i moja rodzina nie liczy na ochronę narodowej Policji. Do widzenia…

źródło foto: Janusz Lech Komentarze

Dyskusyjne Forum Samorządowe Roberta Harenzy: Inwestycje w bezpartyjnych Wanów Chocianowa to marnowanie publicznych pieniędzy

TYLKO U NAS: O kosztownej i złej „inwestycji” Chocianowskiego samorządu w urzędników z Lubina. I ...