Singapurska redakcja nadaje – „Kolorowych jarmarków, blaszanych zegarków, pierzastych kogucików…” I? Burmistrza z waty?

Nie jestem idealistą, dlatego pozwólcie, że nie od razu skomentuję treści zawarte w wypowiedzi Pani Dyrektor Chocianowskiego Ośrodka Kultury podczas III Sesji Rady Miejskiej. Mam powody – niech to na razie wystarczy za uzasadnienie! W ramach wstępu proponuję zwrócić uwagę na „gości” obsługujących – było nie, było dość ważną dla życia publicznego imprezę niszową, zwaną sesją Rady – a konkretnie chłopców z redakcji „singapurskiego.info” (tym określeniem zwykłem nazywać organ propagandowy Tomasza Kulczyńskiego o oficjalnej nazwie Twój rzetelny portal chocianowskie.info)

(źródło: Memy Chocianowa)

Żeby nie tracić czasu, najpierw szybko przedstawię redaktora naczelnego – Sobiesław Buchta. Na zdjęciu startowym widać także wiernego pomocnika propagandy singapurskiego.info – Krzysztofa Tymińskigo, który wszystkich zebranych na sesji zaszczycił obecnością (na zdjęciu startowym postać w koszulce w kratkę, jakią zwykle noszą wybitni gitarzyści rockowi). Po prawej stronie na zdjęciu uwieczniony został nie mniej znana postać, wybitny dziennikarz sportów piłkarskich i innych, Adam Michalik, cokolwiek będziecie sądzić na temat słów, których użyłem przed nazwiskiem tego gościa. Pani Krystyny Kozołup nie muszę chyba przedstawiać – upowszechnia Kulturę „statutową”, jakkolwiek jeszcze nie wyjawię, czym to jest.

Trudną i kulturalną prezentację istot świata propagandy i mediów Tomasza Kulczyńskiego mam za sobą, więc bez skrupułów zanurzę się urokach reminiscencji, konkretów i wydarzeń, jakie miały miejsce na III Sesji Rady Miejskiej. Na sesję o 9:00 wstawiło się 14 na 15 radnych, porządek obrad zawierał 12 punktów, włącznie z zamknięciem obrad.

(Uwaga: do agendy sesji:
Szanowny Czytelniku,
proszę zwrócić uwagę, że dokument datowany jest na 3 grudnia 2018 roku. Warto zauważyć, że Komisja Statutowa pracowała nad Statutem dopiero 7 grudnia, czyli wnioskodawca 4 dni wcześniej wiedział, co Komisja „wypracuje”, skoro na 12 grudnia zaplanował III sesję Rady z punktem obrad mówiącym o przyjęciu uchwały o zmianie Statutu Miasta i Gminy Chocianów. Wnioskodawca jest albo jasnowidzem, albo tylko durnym optymistą, chyba, że macie trzecie rozwiązanie – podpowiem: próbuje zaczarować rzeczywistość, czyli maluje nas w pastelach…).

Człowiekowi takiemu jak ja, to znaczy indywidualiście, któremu do życia wystarczy zaledwie jedna Pani ze snu, nie potrzeba wiele. Generalnie rzecz biorąc, porządek obrad, towarzystwo, układ stołów i krzeseł, kolor ścian, punkt kawowy, uroczysty charakter strojów, słowem – to co widziałem i słyszałem na sesji, wszystko, wszystko podobało mi się, jakby żywcem wyjęte z piosenki Janusza Laskowskiego. Jarmark obrad III Sesji zaspokoił wszystkie moje wygórowane potrzeby. Serio. Nie zabrakło „baloników” na druciku (radni KWW Tomasz Kulczyński), ani koników bujanych (mecenas Tarnowski plus redakcja singapurskiego.info), cukrowej waty (stoisko obsługiwała Pani Krystyna Kozołup) i z piernika chaty (salka katechetyczna Chocianowskiego Ośrodka Kultury, w której odbywały się obrady). Poza tym ulokowany decyzją burmistrza na kaloryferze miałem jako jedyny entuzjasta jarmarków ogrzewane siedzenie. O, bosiuuuu…!

Koń, jaki jest, każdy widzi! Koń Tomasza Kulczyńskiego nie jest jednorodnej maści, a na dodatek nie jest podkuty. Jak wspomniałem, już 3 grudnia wnioskodawca wiedział, że zastosuje tryb nadzwyczajnego zwołania sesji, choć miał czas, by zastosować zwykły. Rozumiem, że miał w zamiarze wywrzeć presję na radnych, ale tylko słaby zawodnik tak robi, by dać sobie sztuczną przewagę. Na sesji zamiast patrona wszystkich eventów, na które stawia się punktualnie (od sportowych, po dobroczynne…) upoważnienie od niego wyłącznie do wyrażenia niezgody na zmianę porządku obrad sesji okazała Pani Mirosława Nowicka. Ufff… Pani sekretarz co prawda była „zastępcą” Franciszka Skibickiego, ale tym razem udzielone jej pełnomocnictwo wygląda jeszcze gorzej, niż mina mojej Pani ze snu, gdy musi choćby pomyśleć słowo „Robert”. Źle to wygląda, jeśli wybrany w bezpośrednich wyborach Tomasz Kulczyński swój mandat wykonuje za pomocą mniej lub bardziej niewiarygodnych zastępców. Na dodatek mecenas Tarnowski prowadzi obrady na sesji.

Koń Tomasza Kulczyńskiego – mówiąc językiem jarmarcznym – ma jeszcze tę wadę, że kuleje. Wnioskodawca na III Sesję Rady przygotował całkiem bogaty pakiet uchwał, z których do realizacji przeszły 3 (słownie: trzy). Co się stało z pozostałymi? Kto wie, kto widział? Krótko zajmijmy się najpierw tymi aktami, które wylądowały w koszu, co zresztą jest najlepszym dla nich miejscem.

Słowo daję, że nawet podczas trudnych i najgorszych chwil w życiu, jakie pasjami miewał Franciszek Skibicki, nie dało się zauważyć tak niefrasobliwej chałtury w przygotowaniu uchwał, jak przez „ekipę zmian”, tak by wszystkie – choć ważne – zawierały poważny feler, oszukiwały, bądź tylko obnażały naiwnośc wnioskodawcy. Tomasz Kulczyński produkuje same knoty, ale zachowuje się, jak gdyby nigdy nic, bo nie musi świecić oczami z powodu nadzwyczajnej nieobecności. Do kompostownika wylądowała super uchwała o Statucie, uchwała o podniesieniu podatku od nieruchomości przez KWW Tomasz Kulczyński zwana „waloryzacją”, są i uchwały o powołaniu Komisji tematycznych. A wcześniej w koszu znalazła się uchwała o wyborze wice-przewodniczącego Rady. „Czas na zmiany” Tomasza Kulczyńskiego utwierdza mnie w przekonaniu, że zmiany dotyczą czasu trwania sesji. Niedługo sesje będą trwały po 10 godzin, z takim efektem, że Rada uchwali wyłącznie pierwszy i ostatni punkt – otwarcie i zamknięcie obrad!

Zmęczony próbą przepchnięcia przez Tomasza Kulczyńskiego projektu uchwały o Statucie, odradzam sobie i Państwu rzeczowe omawianie szczegółów. Zresztą pisałem o tym „dziele” tydzień temu, a do niemiłych historii nie zwykłem wracać.

Prawdę św. Mikołaj mówił „Burmistrz jak z bajki”! Podarował Statut i dał 40 „tysia” na Chrześcijański Ośrodek Kultury

Proponuję zapomnieć o tej druzgocącej porażce Tomasza Kulczyńskiego, i tylko z uwagi na ochronę dobrego wizerunku Chocianowa, a nie tłumaczenie nieco niedorozwiniętych pomysłów burmistrza, który postanowił implantować jakiś akt z Malczyc, Wrocławia czy Ścinawy. Poprzestańmy na zdaniu mecenasa Tarnowskiego, że to przyzwoity projekt, choć on sam nie ma wygórowanej wiedzy na jego temat. Więcej o projekcie powiedział mi radny Norbert Piotrowski (a w tej materii ufam mu bardziej, niż sobie). „Akcja Statut” nie wyszła burmistrzowi. „Akcja podwyższenie podatków od nieruchomości” po raz kolejny zakończyła się fiaskiem wnioskodawcy. Nawet bez obecności radnego Janusza Zielonego nie udało się podnieść podatków o tak zwaną rewaloryzację. Stosując stadionową frazeologię powinienem zaśpiewać: „Burmistrzu – nic się nie stało”, „Burmistrzu – nic się nie stało”…

Drodzy Czytelnicy,
o kant d…py rozbić te mrzonki – jakby powiedział mój kolega z wojska. Na ugorze, jaki pozostawił Franciszek Skibicki najlepiej rośnie kamień na kamieniu, to już chyba wie (oprócz wszystkich przedszkolaków) nawet sam Tomasz Kulczyński. Niestety pożar chce gasić benzyną. Uciekając się do tricków, chce załatwiać poważne sprawy – Statut i podwyższenie dochodów. Nucąc „Burmistrzu – nic się nie stało”, pieśń dukam bez przekonania. Przecież nie tylko ja widzę, że zamiast obiecywanego pragmatyzmu, żelaznej konsekwencji, konkretnego planu działania burmistrz zadowala się organizacją jarmarków, Sylwestrów, preparowaniem tanich Statutów, uprawiania ultra bolszewickich metod propagandowych w zwalczaniu oponentów politycznych za pomocą singapurskiego.info (o czym za chwilę), udaje „Mikołaja jak z bajki”, bo w cudowny sposób pieniądze przeznaczonych na remonty dróg przeniósł, by zapłacić za dwa popołudnia rzekomych atrakcji dla mieszkańców, a okaże się, że to on będzie największą atrakcją sfilmowaną ciupasem przez regionfan.pl,e-legnickie.pl i singapurskie.info. Powtarzając: „Burmistrzu – nic się nie stało”, nie zazdroszczę nikomu, w tym sobie, że liczy się tylko jarmark, a zamiast obiecanych darmowych przewozów lokalne media rzucają focie bezpartyjnych samorządowców podpisujących list intencyjny.

Sytuacja stoi na głowie, bo burmistrz postanowił, że budżet wykorzysta do realizacji swoich przedwyborczych obietnic, a nie żeby uzdrowić budżet. Miałem wątpliwą przyjemność recenzować program wyborczy Tomasza Kulczyńskiego tuż po jego ogłoszeniu.

Lubin ratuje Chocianów przed utonięciem. W gratisie „rybka” ma darmowy transport…

Już wtedy mówiłem, że tylko dwa punkty – darmowa komunikacja i likwidacja podatku od nieruchomości od osób fizycznych spowodują wyrwę w budżecie na kwotę co najmniej 3 mln zł. Miałem rację. Tomasz Kulczyński po prelekcjach pani skarbnik, jakby dopiero się narodził uznał, że ani likwidacja podatku, ani darmowa komunikacja nie są dla niego źródłem szczęścia, a dla gminy to prawdziwy gwóźdź do trumny. I co teraz mamy? Wściekłą walkę o podwyższenie podatków o waloryzację i program pilotażowy, który obnaży do reszty szkodliwą nieodpowiedzialność haseł rzucanych w kampanii plus kompromitację w oczach wyborców. Pyrrusowe zwycięstwo Tomasza Kulczyńskiego, którego nikt nie zapomni kładzie się smutnym cieniem na jego karierze, ale na razie i tej refleksji burmistrz nie przyjmuje z dostateczną powagą.

Myśli, że lud zadowolił się lukrowaną uchwałą o podwyższeniu dotacji podmiotowej na jarmark i sylwestra (małe „s”, bo sylwester za takie pieniądze będzie chałturą, jakiej jeszcze Chocianów nie widział). Ja na miejscu Tomasza Kulczyńskiego nie byłbym zadowolony, ale dlatego z zadowoleniem i dumą mogę szczerze chwalić się, że pięknie się różnimy. Inny Cezar (Franciszek Skibicki) też organizował igrzyska, by zadowolić gawiedź. Z ChOK-u robił Karczmę, albo inny strażacki czy chrześcijański Jarmark. Wierząc Pani Dyrektor Chocianowskiego Ośrodka Kultury ponoć ludzie chcą tylko igrzysk, chleba i darmowych pierogów – a drogi, budżet, zniesienie podatków od nieruchomości, budowa kanalizacji, oświetlenie na osiedlach, itd… mogą poczekać! Otóż nie!

Nikt nie kazał Tomaszowi Kulczyńskiemu mówić, „jeśli zostanę burmistrzem gwarantuję (gwarantuję! – powtarzam), że w tri miga ruszy komunikacja darmowa, że w weekendy i święta będzie opieka medyczna w Medicusie, że osoby fizyczne nie zapłacą podatku od nieruchomości, że taki Harenza dostanie darmowy dostęp do Internetu, by chwalić burmistrza jeszcze bardziej i codziennie na wszystkich jarmarkach i odpustach. Nikt nie zmuszał Tomasza Kulczyńskiego, by rozbudzał ambicje kibiców, a nawet młode matki, że wybuduje żłobki, postawi punkty apteczne na każdej wsi, że atrakcyjność Chocianowa wzrośnie poprzez organizację eventów na najwyższym poziomie, z tym że nie najwyższym, choć kosztownym. Kibice Tomasza Kulczyńskiego śpiewają „Burmistrzu nic się nie stało”, bo mamy jarmark (nota bene – Pani Krystyna Kozołup za czasów kadencji 2010-2014 organizowała jarmarki bożonarodzeniowe, ale wtedy Tomasz Kulczyński nie wiedział jeszcze, gdzie „leży” Chocianów). Zwykła przyzwoitość nakazuje mi już w tej chwili oświadczyć, ze dołożę wszelkich starań, by wszystkie faktury wystawione na organizację Jarmarku i Sylwestra zobaczyły światło dzienne, co znaczy, że każda budżetowa złotówka wydana przez „Mikołaja jak z bajki” w ramach dotacji podmiotowej dla chrześcijańskiego Ośrodka Kultury będzie oceniona przez podatników pod względem celowości i gospodarności.

Tomasz Kulczyński powinien wiedzieć o niezupełnie zgodnym z prawem upoważnianiem redakcji singapurskiego.info do obsługi urządzeń wykazywanych podczas bilansów jako mienie gminne.

Nie twierdzę, że do prokuratury trafi zawiadomienie o wykorzystywaniu publicznych środków gminy Chocianów w kampanii wyborczej Tomasza Kulczyńskiego. Wykluczam także to, że takie zawiadomienie złoży sam Franciszek Skibicki, były promotor Tomasza Kulczyńskiego… Niemniej podpowiem burmistrzowi, że co najmniej ryzykowne jest podnoszenie rangi singapurskiego.info do poziomu gminnego medium. Odradzam także pomysł, by wydawcą stał się chrześcijański Ośrodek Kultury, a takie oto zamysły czuję po kościach.

Szanowni Czytelnicy,
na pewno zainteresuje Was to, co służby medialne Tomasza Kulczyńskiego przekazały opinii publicznej dotyczących posiedzenia Rady. Singapurskie.info, którego redakcję uwieczniłem na zdjęciu startowym stronniczo, nierzetelnie, w tym pomawiając poinformowało, że radna Anna Pichała nie chce Jarmarku w Chocianowie

Prawda jest tutaj.

Radna Anna Pichała wypowiedziała się jedynie, że nie wyraża zgody na zmniejszenie wydatków przeznaczonych na remonty dróg i przeniesienie pieniędzy do Chocianowskiego Ośrodka Kultury na sfinansowanie li tylko zabawowych pomysłów wyborczych Tomasza Kulczyńskiego. Tylko tyle i aż tyle! Na wioskach ludzie taplają się w błocie, na przykład w Chocianowcu, o czym donosiło singapurskie.info mieszkańcy na własny koszt łatają drogi, a burmistrz lekką ręką 40.000,00zł budżetowej kasy postanowił przeznaczyć na zabawę na Rynku. Co to ku…wa jest? – teatrzyk kukiełkowy, „Mikołajki jak z bajki”, igrzyska dla Cezara, czy jakaś wielkomiejska lubińska obłuda? Jarmark atrakcji, po których pozostanie tylko śmierdząca wazeliną relacja na singapurskim.info?

Uwaga. Drugą i ostatnią informacją na temat sesji singapurskie.info poświęciło radnemu Pawłowi Baranowi. Chłopcy z redakcji singapurskiej informacji w tytule wprost zasugerowali, że radny ma więcej wspólnego ze zwierzęciem o nazwie baran, niż tylko z nazwiskiem, jakim się posługuje. To przykre, że dwóch cwaniaczków ze zdjęcia ma przyzwolenie burmistrza Chocianowa na publikowanie własnych frustracji i odkrywanie niskich pobudek. Panowie dziennikarze z lubińskiego Singapuru jednak dopięli swego – odreagowali frustrację porażki Tomasza Kulczyńskiego na III Sesji Rady. Napuścili strażacką społeczność Szklar Dolnych na ich radnego, ale jeszcze nie wiedzą o jednym – na postanowienie prokuratury, które publikuję poniżej złożono stosowne zaskarżenie.

Sobiesław i Adaś będą traktowani z honorami, skoro obce są im zasady przyzwoitości.

Robert Harenza

P.S.:
Z natury jestem nieśmiały, dlatego nie potrafię głośno nazwać przeczucia, które mnie dręczy już od pary tygodni. Nie ulega wątpliwości, że jest przejmująco bolesne. Otóż czując, że moja Pani ze snu jest głucha na moje prośby zamieszczane ostatnio w postscriptum

„Wyjście smoka” z sesji Rady Chocianowa. Szkoda, że podatki zostawił bez zmian!

Prawdę św. Mikołaj mówił „Burmistrz jak z bajki”! Podarował Statut i dał 40 „tysia” na Chrześcijański Ośrodek Kultury

spróbuję z całej siły wykrzyczeć „I’m calling you”! Proszę (to naprawdę niewiele – wystarczy wykonać kilka prostych słów esemesem), jak w postscriptum artykułów.
Najlepiej 19 grudnia…!

Komentarze

x

Zobacz także...

Burmistrz Chocianowa w żałobie po stracie chocianowskiego.info. Nie przybył na Dni Parchowa…

Wielu czytelników FAKTY Chocianów zaskoczę tym, co powiem. Przy okazji komentarza do Dni Parchowa muszę ...

Dochody Gminy Chocianów w katastrofalnym stanie! Mamy za to drogi i relaks nad stawem przy stawie…

„Czego, by się nie dotknął, zawsze spieprzy…” – mówi się o niektórych ludziach. Wypisz wymaluj ...