Foczko, foczko, puść mi oczko… – radny Bujak czyta Głos Regionu Chocianów

Na to czekałem! Dwa razy dziennie schodziłem do skrzynki pocztowej, by w końcu z radością stwierdzić, że mam – szare duże koperty z Legnicy i przesyłkę od Sebastiana Grygorcewicza i Anny Kurdziel zatytułowaną „Głos Regionu Chocianów”


Mam przed sobą patrzącego mi z gazety w oczka Tomasza Kulczyńskiego, zredagowanego i kolportowanego w okresie epidemii – całkiem aseptyczny pas transmisyjny wszelkiego rodzaju wirusów, bakterii, dobrych wiadomości, a przede wszystkim uspokajające zapewnienie: „Burmistrz przygotowany na skutki kryzysu”

Proszę jednak nie posądzać mnie o naiwność – przecież nie oczekiwałem ani prawdy w gazetce, ani jakiś przełomowych rewelacji, bo wszystko Seba przedrukowuje z chocianow.pl, tj. banałów z Lubina. Wydanie gazety w czasie epidemii nadaje się do recenzji, cokolwiek by nie zawierała. Poza tym czekałem, by nadredaktor Seba Grygorcewicz zrobił swoje – „Dumny z Chocianowa” pieniądze zainkasował, więc musi wywiązać się z umowy – wydrukować pismo bezadresowe z wizerunkiem Tomasza Kulczyńskiego, by Gmina przypadkiem o jego dobroczyńcy nie zapomniała w czasie osłabnięcia koniunktury na rozrywkę, show, lans i rozwój gminy poprzez eventy „na wysokim poziomie”, jak mawia klasyczka. Słowo daję, że czytałem bardziej skomplikowane teksty, niż ten, że Tomasz Kulczyński jako jedyny w Polsce jest przygotowany na czas kryzysu, choć wokół trwają raczej gorączkowe poszukiwania sposobów, by opanować żywioł i kryzys. W każdym artykule Głos Regionu Seby Grygorcewicza jest burmistrz odmieniany przez wszystkie hurraoptymistyczne przypadki. Gazeta mówi jedno – idealny człowiek w czasie kryzysu to więcej, niż cała rzesza fachowców, których skupił w urzędzie na kierowniczych stanowiskach, by walczyć z kryzysem w trybie „pracy wewnętrznej”, cokolwiek to znaczy w rzeczywistości.

Radny Paweł Bujak tak ładnie prosił foczkę, to spojrzałem na gazetę, choć ustawa antycovidowa nakłania raczej do redukcji bezpośrednich kontaktów z rzeczami kolportowanymi zupełnie niepotrzebnie w czasie epidemii, niechby zawierały najbardziej nieprawdopodobne bajki o czynach i zamierzeniach burmistrza i jego świty fachowców. Sądzę, że kolportaż na wioskach hasła, że burmistrz jest przygotowany na kryzys nie jest wystarczającym powodem, by kusić los przekazaniem do skrzynek pocztowych jakiegoś niechcianego świństwa.

Kokieteryjnie jak zawsze napisałem tytuł, ale teraz muszę już wyjaśnić, co „poeta miał na myśli”, już bez metafor, udziwnień, upiększeń… Bajka z „foczką” – sam nie wiem dlaczego – teraz zainspirowała mnie bardziej, niż bajka „O Czerwonym kapturku”, którą kiedyś bez powodzenia lansowałem jako motto do pewnego miłosnego monologu. To prowokacja, bo ma odnieść ten skutek, by mieszkańcy gminy w końcu zrozumieli, że niskobudżetowe czytanie bajek przez tego czy innego radnego to zwykły parawan, za którym ukrywa się zupełnie niebajkowa rzeczywistość kryzysu samorządu Gminy Chocianów. Na pewno gdzieś w szerszej perspektywie to co powiem potwierdzi ogólne niskie zainteresowanie ludzi sprawami lokalnymi, ale każdy z mieszkańców Gminy trochę (włącznie z mną) powinien czuć się „foczką”, bo nieświadomie oddajemy wypracowane przez siebie pieniądze na zabawę dla kilku fachowców, a także na wynagrodzenie dla twórców gazet typu „Głos Regionu Chocianów”. Ano właśnie… Nikt nie wie dlaczego nazwę ChOK zmieniono na RCK, a głupawa zmiana kosztowała Gminę górę publicznych pieniędzy, licząc po łebkach w setkach tysięcy. Teraz za „bajkowym” połączeniem Biblioteki z RCK, o którym opowiada burmistrz kryją się następne koszty, nie tylko organizacyjne, ale konkretnie przeliczane na publiczne złotówki. Na wioskach nikt nie przejmuje się połączeniem RCK i Biblioteki, bo nie obchodzi ich chata „skraja”, a tak postrzegane są sprawy wykraczające poza obejście każdego z nas. Kto z Chocianowa na przykład zna osobę, który w gronie kilku osób mianował się prezesem firmy „Dumni z Chocianowa”, a od jakiegoś czasu podsyła nam do skrzynek pocztowych bezadresową gazetę „Głos Regionu Chocianów”? Czy „foczki” z Chocianowa wiedzą, ile Regionalne Centrum Kultury zapłaciło za kilka godzin zabawy w Sylwestra 2019? Nie wiecie, bo nie interesuje nikogo chata „skraja”. Nikogo nie interesują gminne pieniądze, które wypłacamy nadredaktorowi Sebie, bo nie wypłacamy ich z własnego konta?

Prawda, jak zwykle jest siermiężnie prosta. Seba Grygorcewicz to dziwny przedsiębiorca. Niby „Dumny z Chocianowa”, prezes, a niewiele osób go zna. Dziwne? Wydaje gazetę pod redakcją nieznanej Anny Kurdziel, a do tego prezesuje firmie z siedzibą na terenie CHOFUM Chocianów. Pochodzi z Lubina, mieszka w Lubinie, jednocześnie będąc fanem Chocianowa. Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że zawsze chodzi albo o miłość, albo o pieniądze. W przypadku Sebastiana Grygorcewicza obstawiam, że chodzi o pieniądze.

„Czas na zmiany”, albo jak w tej chwili „Burmistrz przygotowany na skutki kryzysu” to kosztowne hasła, o czym bardzo dobrze wie instruktorka Krystyna RCK Kozołup, która rozbawiona wraz z przedsiębiorcą z Lubina już w 2018 roku bezinteresownie obserwowała i fotografowała wiec wyborczy Anny Pichały.

Sebastian Grygorcewicz w rozmowie telefonicznej z Anną Pichałą jeszcze w 2017 roku, nawet nie na początku kampanii już przedstawiał się jako „szef sztabu” wyborczego Tomasza Kulczyńskiego, później wyparł się tego po trzykroć. Prowadził Konwent Wyborczy (zdjęcie powyżej), a w trzy dni po Konwencie biegł ze skargą do patrolu policji, że „kura się patrzy na niego”, tj. że FAKTY Chocianów zrobiły mu kilka foci, gdy wraz z instruktorką Krystyną Kozołup robili „fotorelację” na wiecu wyborczym Anny Pichały.

Policja wtedy zignorowała „doniesienie” Seby, ale przyznaję, że liczyłem chociaż na zwykłe wylegitymowanie gości, między którymi zauważalne jest niezbyt przyjazne zachowanie względem siebie.

Oto „Konwent” Tomasza Kulczyńskiego i jego sołtysi… Na razie „Dumni z Chocianowa”, choć okręt tonie…

Cytat
„Otóż za „nic nie robienie”, a głównie niekiedy tylko za szczucie opinii publicznej na uczciwych ludzi „Dumni z Chocianowa” od połowy roku inkasują publiczną kasę, a działalności z zakresu pożytku publicznego nie dostrzegłem ani o włos, choć bardzo chciałem. Nie wiem, czy wiecie, ale instruktorka k.a.o Krystyna Kozołup, która podpisywała umowę i polecenia przelewów dla Dumnych grała w orkiestrze prezesa Fundacji Dumni z Chocianowa od dawna. O proszę – już na wiecu wyborczym Anny Pichały w dniu 19 października 2018 roku widać Dumnych z Chocianowa (informuję, że dumna instruktorka nie tylko mi robiła wtedy zdjęcia…)

Hasło „Czas na zmiany” odmieniane przez Tomasza Kulczyńskiego i Sebastiana Grygorcewicza przez wszystkie możliwe przypadki na zasadzie jakiejś klątwy od początku było frazesem, pustosłowiem, zapożyczeniem, figurą stylistyczną, która teraz zamiast potrzebnych gminie zmian, jak na razie tylko budżet Chocianowa zmienia w przysłowiową perzynę (już był taki jeden burmistrz, który notabene przyprowadził w/w jegomości do Chocianowa i podobnie krzyczał: „Czas na zmiany”!)

Wręcz bajecznie o tym dowodzi umowa pomiędzy instruktorki Krystyny Kozołup z Sebastianem Grygorcewiczem na administrowanie portalem chocianow.pl za jedyne 12.000,00 zł miesięcznie.

Jakkolwiek nie należę do osobowości z gatunku nazbyt wierzących, zaczynam naiwnie wierzyć, że ani książki, ani gazety, ani scjentyzm, ani rozumowanie, ani portal „Dumnego z Chocianowa” Seby Grygorcewicza nie zmienią Chocianowa. Przepraszam za być może nazbyt „patetyczne” zdanie, ale powoli zbliża się pora, by o samorządzie Chocianowa zacząć mówić w kategoriach uwłaszczenia budżetu przez grupę ludzi czytających ludziom bajki, a nawet zapewniających, że kryzys spowodował koronawirus, a nie na przykład ta czy inna instruktorka k.a.o, które podpisywały każdy przelew publicznych pieniędzy na konta tej czy innej firmy zaprzyjaźnionej z kreatorem zmian w Chocianowie, albo na konto Głosu Regionu „Dumnego z Chocianowa”.

„Po półtora roku ciężkiej pracy” (sic) samorządu nikt niczego nie kontroluje, nikt nie patrzy, w jaki sposób przemyca się publiczne pieniądze, nikt nie patrzy na przerost zatrudnienia w urzędzie, nikt nie patrzy, jak omija się prawo, nikt nie pyta dlaczego, jednostka RCK pomimo horrendalnych dotacji Gminy po wspaniałej działalności w 2019 roku wykazała ponad 100.000,00 zł straty

Wokół wszędzie zmienia się sposób myślenia, efektywność inwestowania, system wartości, a w Chocianowie na kanwie hasła „Czas na zmiany” naszych nowoczesnych radnych paradoksalnie w najlepsze krzepnie post-peerelowski model propagandy, uwłaszczenia i dezinformacji. Samorząd udowodnił, że nic nie miało się zmienić, oprócz tego, że za czasów Franciszka Skibickiego Dzień Jagody kosztowały w granicach 100.000,00 – 120.000,00 zł, a dwudniówka Dni Jagody aż 160.000,00 zł, a teraz w czasie „czas na zmiany” Dni Jagody kosztowały nas grubo ponad pół miliona! Samorząd Chocianowa doprowadził do sytuacji, że nie ufam nawet rocznym oficjalnym sprawozdaniom jednostki kultury. Uważam, że strata naprawdę jest wyższa, niż 111.000,00 zł! Sprawozdania finansowe nie zawierają bowiem płatności za SYLWESTRA, choć umowa na organizację eventu „na wysokim poziomie” dotyczyła minionego okresu rozliczeniowego. Jest to swego rodzaju precedens, że za kilka godzin zabawy Gmina ma zapłacić niemal 100.000,00 zł

Warto podkreślić, że Creativ Media Sp z o.o, firma zaprzyjaźniona z Tomaszem Kulczyńskim i Sebastianem Grygorcewiczem „robiła” pierwszy w historii Chocianowa Konwent Wyborczy w 2018 roku (zdjęcie Seby na scenie jeszcze wtedy Chocianowskiego Ośrodka Kultury powyżej) – kto zaprzeczy? 97.600,00 zł (słownie: dziewięćdziesiąt siedem tysięcy sześćset złotych) Można? Można tyle zapłacić firmie, która razem z Sebą Grygorcewiczem robiła Konwent Wyborczy Tomasza Kulczyńskiego w 2018 roku. Foczka na pewno z zachwytu poklepie teraz płetwami z radości!

P.S.:

To co napisałem wyżej nie jest podsumowaniem „półtora roku ciężkiej pracy” samorządowców Chocianowa, zaledwie namiastką. Podsumowanie nastąpi za kilka tygodni, aż Krystuś Wan zacznie reformować Oświatę, co wieszczy Dumna Anna Kurdziel w ostatnim numerze Głosu Regionu, albo zacznie się innowacyjne połączenie MZGKiM z PWK i jeszcze bardziej innowacyjne połączenie regałów z bajkami biblioteki z artystycznymi aspiracjami Regionalnego Centrum Kultury. Powtórzę, że niewygodnie czuję się w kwestiach wiary, ale zaczynam wierzyć, że kampania referendalna jednak uświadomi ludziom Chocianowa, że są nabijani w butelkę. Przy okazji w jednym przyznam rację gazecie, że burmistrz jest przygotowany na kryzys – ma tarczę! Wszystkie odpowiedzi na sprawy trudne zostają zawieszone z mocy ustawy, co już testują naczelnik Gruszka Piotrek, i Jolancia Sylwia z biblioteki publicznej, i Krystyna RCK Kozołup włącznie.

Niemniej ważniejsze jest to, że dopiero po zniesieniu specustawy samorząd na portalu Seby chocianow.pl będzie mógł w każdej sprawie tłumaczyć się fatalnym działaniem wirusa. (podkreślenie – moje)

Czy Rada Miejska Chocianowa jest organem stanowiącym, czy już tylko zorganizowaną grupą łobuzów?

Cytat:

„E, nie wierzę, by Tomasz Kulczyński własnoręcznie dorabiał i „łamał” ten numer. Marta Burzyńska, prezes PWK też nie chce głośno powiedzieć, dlaczego płaci Sebastanowi Grygorcewicz za „hejt” w stosunku do radnej Anny Pichała. Ktokolwiek rozumie, ktokolwiek wie… Dlaczego prezes publicznej spółki wzywa mnie, bym wykazał ważny interes publiczny, pytając dlaczego interesuje mnie, ile pieniędzy płacimy Sebastianowi Grygorcewicz za reklamę PWK, bo ta spółka reklamować się nie musi bo i po co?” – napisałem

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie… Co robi burmistrz Chocianowa?

Mark Twain – „W życiu ważne są tylko dwa dni – ten w którym się urodziłeś, i ten, w którym zrozumiałeś, po co…”

Robert Harenza

Komentarze

x

Zobacz także...

FAKTY Chocianów: Ja i moja rodzina nie liczy na ochronę narodowej Policji. Do widzenia…

źródło foto: Janusz Lech Komentarze

Dyskusyjne Forum Samorządowe Roberta Harenzy: Inwestycje w bezpartyjnych Wanów Chocianowa to marnowanie publicznych pieniędzy

TYLKO U NAS: O kosztownej i złej „inwestycji” Chocianowskiego samorządu w urzędników z Lubina. I ...