Atrakcje marca: dwa razy Dzień Kobiet, później cudowne Imieniny i Miłość ukrzyżowana… Do tego burmistrz zarządził konkurs

„Jak Boga kocham, chyba do suchej nitki rozpłynę się w rozkoszach tego postu…” – z wrażenia, pod wpływem czekających mnie atrakcji, napisałem w kawiarni na serwetce. Na pewno nie uszło Waszej uwadze, że wezwałem Boga nadaremne. Popełniłem grzech. Ale jak tu nie grzeszyć, choćby myślami, jeśli mam być szczery. W marcu, jak w garncu – ważą się losy Zmartwychwstania, buzują hormony z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet, że o imieninowej mojej Pannie ze snu nie wspomnę. W chrześcijańskim Ośrodku Kultury będą nawet dwa Dni Kobiet:
– najpierw z filcu

– następnie z pawlacza

Do tego później obiecana „Miłość ukrzyżowana”. I jak tu nie grzeszyć, choćby w myślach? Miłość dała się ukrzyżować z miłości? Czy odwrotnie – miłość dla ludzi została ukrzyżowana, a ludzie na to patrzyli jak tłum gapiów przy miejskiej stłuczce?

Będą i konkursy i były biegi

Mam do ogarnięcia prawdziwą klęskę urodzaju. Chocianów w poście żyje pełnią prowincjonalnego życia. W Gminie, w Ratuszu, w Parku dzieją się rzeczy wielkie, dzieją się też małe, jeden kandydat wyborczy innemu z zazdrości zazdrości pomysłu, burmistrz jednym pozwala na coś, innym już nie. Ludzie spontanicznie garną się do inicjatyw wykraczających poza ich percepcję historyczną i etyczną. Niemniej zanim przejdę do napisania głupot w sprawie Chocianowa permanentnie przez cały miesiąc marzec czczącego Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych włączę ulubiony dżingiel.

Nie zaskoczę (głównie siebie) mówiąc, że mój dzisiejszy chrześcijańsko-patriotyczny „wykład” żadnemu z bohaterów artykułu nie przynosi chluby. Mam na myśli inicjatywę umieszczenia Tablicy pamiątkowej (dalej zwaną „tabliczką”) w newralgicznym historycznie miejscu na Rynku Chocianowa.

Tabliczkę przywiózł z Lubina pewien sponsor, altruista, człowiek zaangażowany patriotycznie, od niedawna znany mi z bilbordów koneser „Ferii Zimowych” (Dyskusyjne Forum Samorządowe Roberta Harenzy otwarte!), rozdawca darmowych tłustych pączków, które przeprowadzał na skwerach, ulicach i duktach Chocianowa (Wyborcza walentynka dla Pani). Tabliczka, którą sponsor zasponsorawał miastu biednemu (nie tylko finansowo, lecz według jego rozeznania także biednemu duchowo) miała stanowić spójną całość z I biegiem ścieżkami Parku upamiętniającym pamięć żołnierzy powojennego podziemia niepodległościowego. Bieg był sponsorowany oczywiście przez sponsora.

Bieg się odbył, bo burmistrz stosownym pismem wyraził zgodę. Zgoda.

(tak na marginesie – z powodu mojego legendarnego lenistwa relację z I Biegu dla Wyklętych ograniczę wyłącznie do opinii Andrzeja Bobera, z którym osobiście poznałem się w Parku Miejskim 3.03.2018 roku, nomen omen w scenerii tego narodowo-gminnego eventu)

Reasumując, I chocianowski Bieg w intencji Wyklętych udał się, co prawda nie tak, jak VI Bieg w Lubinie, choć oglądając medialne relacje z tych eventów widzę więcej podobieństw, niż różnic

Niestety inicjatywa z „tabliczką” nie znalazła aprobaty „władz” Chocianowa, co widać i słychać od samego początku. Franciszek Skibicki i Krzysztof Leszczyński, choć jeden tłumaczył powód odmowy gorzej od drugiego, moim zdaniem obydwoje nieświadomie sponsora tabliczki uchronili przed daleko idącymi konsekwencjami jego polityczno-patriotycznego zaangażowania. Z historią nie igra się, nawet na prowincji, przez Lubin nazywanej „biedną”, a „sponsor” właśnie zaigrał. Jego inicjatywa z tabliczką opiera się głownie na epatowaniu patriotyzmem, historią wielką i… – w skrócie – nie z Chocianowa. Chocianów nie znosi inicjatyw wątpliwych politycznie, w sensie, że nie wymyślili ich ani Franciszek Skibicki, ani Krzysztof inżynier Mistoń, ani radny Krzysztof „Stanisław” Leszczyński. Tablica podpisana „Mieszkańcy Miasta i Gminy Chocianów” to niestety nie event z pączkami rozdawanymi niczym banany małpom dzieciom na Rynku w Chocianowie, ani neutralne społecznie hasło „Niech żyją ferie zimowe…” dobiegające z tablicy reklamowej. To grubsza sprawa, choć nadal w formie zminimalizowanej, wręcz kieszonkowej, jak niektóre elementy pięciu klepek. Proszę czytać dalej…

W czasie przedwyborczej gorączki (wiem po sobie), o ile wszyscy grzeszą tym samym poczuciem własnej mądrości, sponsor ewidentnie zgrzeszył nadmiarem próżności, w tym patriotyzmu w stosunku do innych tutejszych patriotów.

Tablica pamiątkowa, którą zaproponował sponsor nachalnie narzuca specyficzny model historii, proponuje retorykę modną, a mocno konkurencyjną wobec retoryki prowadzonej przez radnych typu Krzysztof Mistoń, Jerzy Likus, czy sam przewodniczący/kandydat Krzysztof Leszczyński. Sponsor powinien wiedzieć, że patriotyzm jest bardziej skomplikowany, niż kilka frazesów wygrawerowanych na marmurowej tabliczce, a na dodatek zlekceważył elementy występujące w relacjach społecznych (mówiąc po prostu mógł podpisać tabliczkę własnym imieniem i nazwiskiem, jako dar dla Chocianowa). Mógł, a nawet powinien tabliczkę podpisać, że takie to a takie środowisko młodych ludzi Chocianowa ma ideę, by posadowić stosowny kawałek marmuru w ramach wdzięczności dla ludzi, którzy walczyli o wolność Chocianowa, o wolność, itd., itd…

Franciszek Skibicki wydał komunikat, że przestrzeń publiczna do celów pamiątkowych już jest zajęta, dyplomatycznie zbywając natarczywe media z Lubina. Nie będę udawał kretyna, że nie rozumiem, dlaczego burmistrz nie zgodził się na arogancję i tupet sponsora tabliczki. Franciszek Skibicki na ostatnie kilka miesięcy przed emeryturą robi wszystko, żeby go zapamiętano, ale na pewno nie chodzi mu o to, żeby jego percepcję historii kojarzono z walką niepodległościową żołnierzy AK. Hołd bohaterom powojennej wojny bratobójczej dla byłego aktywisty PZPR jest czymś trudnym do ogarnięcia, a fakt położenia tabliczki rodzi daleko idące skojarzenia historyczne. Estetyka Polski Walczącej w centrum Chocianowa przedstawia wiele do życzenia o rozmiarach tabliczki z napisem „nie deptać zieleni” albo tomiku wierszy Zbigniewa Herberta. Jeśli heroizm i bohaterstwo żołnierzy wyklętych zasługuje tylko na taki hołd, dobrze się stało, że Franciszek Skibicki „fryy” stanowczo i kulturalnie odmówił przyjęcia prezentu. Moim zdaniem burmistrz wybawił sponsora z jeszcze jednego kłopotu, a mianowicie organizacji eventu, którego byłoby uroczyste odsłonięcie tablicy pamiątkowej. Kogo sponsor mógłby zaprosić na taką celebrę? Księdza proboszcza, sympatyków KS Stal, Klub biegaczy Zdyyszani, chór Soli Deo, Panią Dyrekcję chrześcijańskiego Ośrodka Kultury? Kto przyszedłby na fetę odkrycia tabliczki – Mieszkańcy Miasta i Gminy Chocianów, których sponsor umieścił pod poetyckim tekstem? A z władz Chocianowa? Krzysztof Leszczyński, patriota Krzysztof Mistoń? Zupełnie nie wyobrażam sobie tej parodii na żywo. Przy okazji wydania negatywnej decyzji w sprawie tabliczki Franciszek Skibicki ustrzegł się jeszcze jednego problemu. Gdyby się zgodził, ja jako pierwszy wniósłbym protest. Projekt mówi, że pod tabliczką podpisują się mieszkańcy Gminy Chocianów. Prawo do takich uogólnień ma wyłącznie Rada Miejska jako organ stanowiący. Jako mieszkaniec Gminy nie zgadzam się na kupowanie hołdów w moim imieniu. Gdyby Rada wyraziła taką wolę mieszkańców w postaci uchwały, nie miałbym cienia pretensji.

W przestrzeni publicznej, a takim jest zakątek pamięci w Rynku nie ma miejsca na prywatne inicjatywy tego, czy innego kandydata na burmistrza. Sponsor podpisał się „Naród Chocianowa” (Mieszkańcy Miasta i Gminy Chocianów), czym przekroczył granice zwykłej asertywności. Ambicja polityczna i asertywność sponsora, choć ukryta pod skądinąd tanim poetycko i bolesnym faktem historycznym musiały wrócić do Lubina. Sponsor jednak wystosował orędzie, w którym poucza szczególnie przewodniczącego Rady o proporcjach między „władzą”, a „obywatelami”, co to jest „służba”, i takie tam inne żale…

W sumie mógłbym udać, że w odezwie powyżej nie zawarte są treści kampanii przedwyborczej, którą autor prowadzi od listopada ubiegłego roku. Mógłbym, ale nie udam. Co innego, jeśli na prywatną inicjatywę radnego Krzysztofa Mistoń pieniądze daje rada, jak choćby na KONCERT PATRIOTYCZNY, a co innego, jeśli na czas nieokreślony prywatna osoba zamierza kupić patriotyzm mieszkańców hurtowo, jak leci, na wydrę.

Krzysztof Mistoń i Franciszek Skibicki do mojego patriotyzmu podeszli przynajmniej eventowo, nie pomnikowo, jak sponsor. Na swój prywatny polityczny użytek zakupili wydarzenie, które potrwa godzinę, poruszy uczucia patriotyczne kilku słuchaczy rapu, po czym wszystko zniknie z pamięci. Tablica pamiątkowa to happening pozostawiający materialne skutki na lata, a może nawet wieki.

Z wymiany uprzejmości, jakie przeczytałem na Facebooku dotyczących uczczenia Dnia Wyklętych radny Krzysztof Mistoń zapraszał na I Bieg Pamięci, a organizator czekał na jego przybycie. Pogadali także o powinnościach „władzy”, co ewidentnie nawiązywało do tabliczki. Widać, że „władza” zgadza się na chwilowe akty patriotyzmu, na trwałe już nie. Radny w konsekwencji na bieg nie przybiegł, a przynajmniej do momentu , kiedy ja tam byłem. Woli własną inicjatywę w chrześcijańskim Ośrodku Kultury, na którą na pewno przybiegnie.

Wyraźnie widać, że co bardziej zaangażowani społecznicy i lokalna elita polityczna Chocianowa na wyścigi ruszyła do kampanii przedwyborczej. Tabliczka została „wyklęta” także dlatego, że wielu kandydatów na bohaterów Chocianowa pozazdrościło pomysłu radnemu z Lubina. Chodzi o zdobycie fotela burmistrza lub fotelika radnego w nadchodzących wyborach, a cel uświęca środki…

Dlatego tyle atrakcji w marcu, afisze pękają w szwach. Dlatego rozpływam się w rozkoszach postu, jak powiedziałem na wstępie „grzesząc” w myślach o eventach, w tym imieninowych. W tym miejscu pragnę zauważyć, że grzeszy także promocja Miasta i Gminy Chocianów, agencyjna Klaudia Beker. Klaudia Beker grzeszy milczeniem, nie dając świadectwa o aktywności Chocianowa, nie informując nawet półgębkiem o wydarzeniach, które wzbogacają wizerunek Chocianowa. Nie było Klaudii Beker na I Biegu w Parku Miejskim – promocja milczy. Nie ma wzmianki o wydarzeniu o patriotycznym rapowaniu Krzysztofa Mistoń, choć uczestniczyła razem z nim w spotkaniach organizacyjnych z Dyrekcją chrześcijańskiego Ośrodka Kultury. Promocja milczy o super konkursie. W dniu 20 lutego Franciszek Skibicki podpisał przełomowe zarządzenie o ogłoszeniu konkursu plastyczno-patriotycznego.

Rzadko w historii zdarzało się, by Franciszek Skibicki zarządzał coś urzędowo, a jego promocja grzesznie milczała. Ups. Proszę mnie nie zrozumieć źle. Nie żebym poczuł w sobie akwarystyczny ekspresjonizm Van Gogha, czy geometryzujące minimalistyczne rozważania analityków postmondrianowskich stąd wnosił żal do promocji. Z regulaminu wynika, że nie łapię się do żadnej kategorii wiekowej, nie tylko ze swoim talentem plastycznym, ale także poziomem patriotyzmu. Zastanawiające jest to, dlaczego burmistrz wstydzi się konkursu, który zarządził. Wstydzi się, że ulega politycznym naciskom młodego radnego, który pomysł Konkursu przywiózł z zaprzyjaźnionego Głogowa (na zdjęciu startowym – Franciszek Skibicki i Krzysztof Mistoń z nagrodzoną pracą plastyczną uczestniczki konkursu z 2017 roku, mieszkanki Gminy Chocianów). Moje grzeszne myśli poza tym budzi jeszcze fakt, że Franciszek Skibicki zarządzając (sic!) konkurs, ominął jednostkę lubianą przez niego i stworzoną do tych zadań (Chocianowski Ośrodek Kultury). To bezpośrednio referat Oświaty jego Urzędu odpowiada za realizację zarządzenia, a nie ulubiona Pani Krystyna Kozołup. Ups. Pani Dyrektor Ośrodka Kultu(ry) straciła zaufanie u „pierwszego”. E, niemożliwe! Przecież nie mogła podpaść tylko za to, że dotychczas nie wyszła jej organizacja żadnych imprez patriotycznych o wadze państwowej. Dlatego, że Pani Dyrektor nie ma talentu do takich eventów? E, niemożliwe. Co prawda pamiętam duże nieporozumienie z Dnia Niepodległości z 2017, a nawet cały ciąg Dni Niepodległości, które organizował ChOK, ale bądźmy sprawiedliwi. Za sprawą Pani Dyrektor w 2016 roku nieco nonszalancko Chocianów zdobycie niepodległości święcił przy dźwiękach Kapeli Góralskiej, aż smyczki patriotyzmu miękły

W Chocianowie patriotycznie i awangardowo. Hej!


W 2017 roku na evencie patriotycznym w „siedzibie” ChOK wyszło jeszcze mniej heroicznie, bo gwiazda wieczoru, Dorota Osińska, śpiewała o zwykłej miłości, a nie miłości do suwerennej Polski.

Wiem, że mnie słyszysz… I’m calling you!

E, niemożliwe, by Pani Dyrektor z tego powodu straciła zaufanie Franciszka Skibickiego. Ja byłem zadowolony, jak na imieninach u Pani ze snu, a inni uczestnicy wzruszeni byli jeszcze bardziej. A na przykład Obchody Święta Konstytucji 3 Maja, którą Pani Dyrektor fajnie wiosennie pomyliła z Dniem Strażaka robiąc na Rynku event z orkiestrami dętymi i Mażoretkami. Święto Konstytucji wcale nie zbledło przy swingującej Orkiestrze Dętej, grającej filmowe covery, w tym rzekomo niestosowną na takiej uroczystości muzykę ze Stawki większej niż życie.

Uchwalenie Konstytucji 3 Maja Chocianów świętuje w Dniu Strażaka. Taka tradycja…

Ups. Wierzę tylko w przypadki, a więc przypadkowo Pani Klaudia Beker milczy, jak tablica na nagrobku, a Panią Dyrektor przypadkowo przy organizacji Konkursu patriotycznego wyręczy referat Oświaty. Pani Dyrektor zrobi za to KONCERT PATRIOTYCZNY, bo na muzyce się zna. Wolę sądzić, że na zakończenie swej historii tym razem Franciszek Skibicki wziął sprawę w swoje ręce, bo patriotyzm to sprawa delikatna. A jeszcze dodając edukację patriotyczną, przekazywanie dobrych cech dzieciom, ba!, pokoleniom całym, to wiadomym jest, że nikt lepiej tego nie zrobi, niż burmistrz osobiście. Franciszek Skibicki już nie chce dzielić sukcesów na poszczególne osoby zarządzające jednostkami, w tym i Panią Krystynę Kozołup. Dlaczego tak jest, wiem. Burmistrz musi coś sam stworzyć. W tym przypadku On organizuje, On wyznacza komisję, On rozdaje nagrody, On przechodzi do historii, On spija śmietankę z mleka, które Pani Dyrektor mogłaby porozlewać. Że Nasz burmistrz to zazdrośnik…

Pointując, posłużę się opinią Michała Kamińskiego (samego byłego spin-doktora prezesa Kaczyńskiego), którą często powtarza publicznie, a nawet z odrobiną satysfakcji. Wygląda na to, że Chocianów jak Partia i Sprawiedliwość (w skrócie PiS) ma obsesję na punkcie seksu (vide- „Miłość ukrzyżowana”, sfilcowany Dzień Kobiet albo dzień Kobiet rodem z peerelu Danuty Rin „Być kobietą, być kobietą”…) oraz obsesję na punkcie historii (vide- samorządowa awantura o tabliczkę, urzędowy konkurs plastyczno-patriotyczny, a jeszcze do tego rapujący historię i ONR-owskie klimaty KONCERT PATRIOTYCZNY zakupiony z publicznych środków przez chrześcijański Ośrodek Kultury).

Ale wiecie co? Jednak lubię tu mieszkać, podobnie jak Klaudia Beker (www.chocianow.pl)

Robert Harenza

Komentarze

x

Zobacz także...

Burmistrz Chocianowa w żałobie po stracie chocianowskiego.info. Nie przybył na Dni Parchowa…

Wielu czytelników FAKTY Chocianów zaskoczę tym, co powiem. Przy okazji komentarza do Dni Parchowa muszę ...

Dochody Gminy Chocianów w katastrofalnym stanie! Mamy za to drogi i relaks nad stawem przy stawie…

„Czego, by się nie dotknął, zawsze spieprzy…” – mówi się o niektórych ludziach. Wypisz wymaluj ...