Radny Leszczyński przebudził się z daremnym transportem w nocniku…

W swoim dość skomplikowanym życiu usilnie próbowałem zrozumieć i opisać głównie swoje postępowania. Jestem egoistą, więc nie ma się co dziwić, że lubię patrzeć na siebie. Niemniej w chrześcijańskim Ośrodku Kultury w dniu 21 września 2018 roku, będąc na wznowionej 47 sesji Rady Miejskiej Chocianowa w końcu zwróciłem uwagę na zachowanie kogoś innego. Nareszcie zobaczyłem egoistę większego od siebie, stąd zresztą pochodzi moja radość spowodowana niespodziewaną transcendencją własnych odczuć. Zobaczyłem radnego Krzysztofa Leszczyńskiego, który z obrzydzeniem ma połknąć piwo, nomen-omen płyn, który sam sobie nawarzył.

Dotychczas radnego nazywałem docentem hipokryzji (Fakty Chocianów: Apel dorosłego człowieka do wyborców Gminy Chocianów), ale obserwując jego ostatnie zachowanie nie mam cienia skrupułów poinformować, że doświadczyłem strasznego końca świata wybitnego profesora hipokryzji. Jakkolwiek to rozumieć, wszystko i tak sprowadza się do faktu, że 47 sesja Rady Miejskiej Chocianowa nie tylko dla mnie przejdzie do historii, jako niewymownie szczególna, lecz przede wszystkim dla radnego Krzysztofa Leszczyńskiego.

W historii samorządu chocianowskiego jeszcze tego nie było, by jedna sesja Rady odbywała się aż dwa razy, a w konsekwencji niczego sensownego nie uchwaliła. Żadna z dotychczasowych sesji nie zakończyła się takim fiaskiem, spektakularnym blamażem wieloletniego przewodniczącego rady, dewaluacją jego wizerunku, obnażeniem małostkowości politycznej, jakiej ulegał pod wpływem Franciszka Skibickiego.

Sesja od początku reżyserowana przez radnego Leszczyńskiego pokazała upadek człowieka, który od dziesiątek lat wykładał na sesjach wszelkie zasłyszane od Franciszka Skibickiego mądrości o metodach stanowienia prawa lokalnego i rządzenia małą miejsko-wiejską gminą na własną cześć i chwałę.

Pozwólcie, że jeszcze przez chwilkę upajać się będę ogólnymi refleksjami na temat tego bulwersującego spektaklu.

Uwierzcie, że 47 sesja Rady nie różniła się od innych. Nie była beztroska jak moja Pani ze snu w mojej obecności, czy naiwna jak radna Dorota Kania, zadając pytania na sesjach. Albo bardziej kłamliwa jak osobowość panny Klaudii Beker. Pomimo pozorów nie była nadzwyczajna, inna, bo miała za zadanie to, co zawsze – narzucić radzie punkt widzenia i sposób rządzenia panów Franciszka Skibickiego i Krzysztofa Leszczyńskiego.

Różniła się tylko zakończeniem. Radni po raz pierwszy nie pozwolili, by narzucono im narrację polityczną demiurgów życia publicznego Chocianowa, która najwyraźniej zaczęła ich brzydzić.

Uwaga!
Przewodniczący Rady Janusz Zielony podczas wznowienia obrad przeniesionej do chrześcijańskiego Ośrodka Kultury 47 sesji (dzień wcześniej przerwanej, o czym za chwilę) zaraz na wstępie ogłosił, że zamyka obrady 47 sesji Rady Miejskiej Chocianowa.

Dlaczego? Dla Krzysztofa Leszczyńskiego powód jest prosty – bo rzekomo przewodniczący jest złym organizatorem prac rady. Demokracja stanowiona przez niego i Franciszka Skibickiego nie znała do tej pory zaskakujących ich skutków. Przewodniczący Janusz Zielony policzył ilość radnych i stwierdził, że nie ma kworum, by kontynuować obrady Rady Miejskiej Chocianowa. Jak na to zareagował profesor hipokryzji?

Do kamery posypały się frustracje człowieka, który choć sam spowodował chaos, winą za niego obarczył radnych i przewodniczącego Janusza Zielonego. W panice padały słowa, że rzekomo nikt oficjalnie nie poinformował, że wznowione obrady sesji będą kontynuowane w Chocianowskim Ośrodku Kultury. Dziwne, bo ja o tej zmianie dowiedziałem się z oficjalnej informacji zamieszczonej na BIP

Ok. Lepiej już dopowiem to, czego nie powiedział radny Krzysztof Leszczyński, a więc przejdźmy do prawdy, co rzeczywiście było powodem obstrukcji i braku kworum.

Wróćmy zatem do 20 września 2018 roku, czyli samiutkiego początku. W ogłoszeniu o zwołaniu 47 sesji Rady na czwartek w porządku obrad zapisano wiele projektów uchwał przygotowanych w pocie czoła przez Franciszka Skibickiego. Radni mieli do omówienia – przyjęcia bądź odrzucenia – uchwały o zmianie budżetu, o oświacie, itd., itd.

Niestety – jak to w demokracji rozumianej przez Krzysztofa Leszczyńskiego – to on musi mieć ostatnie zdanie w układaniu porządku obrad.

Proszę zobaczyć, że w agendzie obrad nie ma punktu mówiącego o wysłuchaniu przemówienia starosty powiatu lubińskiego Adama Myrdy. Nie ma! Nie ma, bo póki co temat „pilotażu” komunikacji Lubin-Chocianów negocjowany jest na innym szczeblu samorządów, do których kompetencyjnie należy organizacja przewozów pasażerskich na terenach powiatów.

Na długo przed sesją starosta lubiński poprosił o możliwość wystąpienia, ale przewodniczący Rady Janusz Zielony, odpowiedzialny za koordynowanie prac rady uznał, że dyskutowanie na ten temat jest co najmniej przedwczesne, jeśli w ogóle są ustawowe powody, by gmina uczestniczyła w partycypowaniu w kosztach tak zwanej „darmowej komunikacji”.

Radny Krzysztof Leszczyński nie wyprze się, że nie znał stanowiska przewodniczącego. Był przewodniczącym, więc choć z racji tego powinien uszanować decyzję swojego następcy. Niestety nie.

Radny Krzysztof Leszczyński nadal mentalnie czuje się przewodniczącym, lekceważąc tym samym elementarne zasady demokracji, zorganizował przyjazd Adama Myrdy do Chocianowa, że o zwołaniu specjalnej publiczności na razie nie wspomnę.

Uznał, że przekraczając kompetencje zwykłego radnego wymusi wprowadzenie do porządku obrad punktu – wystąpienie Adama Myrdy! Może lepiej, jeśli słowami Krzysztofa Leszczyńskiego zaprezentuję treść punktu obrad, o który wnioskował radny „Kulczyński 2018”.

Po gorącej wymianie zdań przewodniczący Janusz Zielony zarządził głosowanie nad wnioskiem radnego Leszczyńskiego.

Przypomnę, że radny wymuszał, by starosta powiatu lubińskiego zaprezentował radnym, organowi wykonawczemu, czyli Franciszkowi Skibickiemu i szacownej publiczności pogadankę na temat funkcjonowania transportu pasażerskiego w powiecie Lubin.

Polityk lubiński rzekomo z własnej i nieprzymuszonej woli politycznej przyjechał, by swym dostojnym mitologizowaniem przekonać przekonanych, a zdenerwować nieprzekonanych do lubińskiej szczodrobliwości wobec mieszkańców Chocianowa.

Radni zagłosowali. Wniosek radnego Leszczyńskiego został oddalony.

Ups. Jak nietrudno usłyszeć, Rada Miejska Chocianowa jednoznacznie w głosowaniu odrzuciła propozycję wysłuchania pogadanki wnioskowanej przez Krzysztofa Leszczyńskiego. Wszyscy usłyszeli, oprócz wnioskodawcy i kilku przybyłych aktywistów KWW Kulczyński 2018. Nie zrozumieli elementarnej decyzji wyrażonej w głosowaniu, ponieważ z założenia nie respektują demokratycznych wyborów, jeśli głosowanie nie spełnia ich oczekiwań. I zaczęło się…

Sesja natychmiast zamieniła się w „traktoriadę”, posypały się wulgaryzmy pod adresem radnych, a na czele manifestujących niezadowolenie stanął śpiewak parafialnego chóru Soli Deo, tudzież prezes tego zespołu o chrześcijańskim systemie wartości.

Czy zdania chórzysty były artystycznie wzniosłe? Dla radnego Leszczyńskiego raczej tak, bo nie bronił demokratycznie podjętego postanowienia Rady. Widać jak na dłoni, że demokracja widziana oczami Krzysztofa Leszczyńskiego to przede wszystkim on, komendant policji sesyjnej – jak kiedyś zwykł się określać i jego Franciszek Skibicki.

Przypomnę, że na początku kadencji 2014-2015 specjalnie zmienili Statut Gminy dodając punkt o możliwości wydalenia z sali obrad człowieka, który zakłóca obrady Rady Miejskiej. Czyż nie?

XIX sesja Rady Chocianowa – wiosenne rewolucje Franciszka Skibickiego…,
FAKTY Chocianów mają 2 latka. Pora wydorośleć!
Dywan ścienny przedstawiający umizgi Jowisza
Ogłoszenie kupię/sprzedam/zamienię: mgr Krzysztof Leszczyński (z cyklu PORTRETY RADNYCH CHOCIANOWA)

Na 47 sesji Rady Krzysztof Leszczyński nie podpowiedział przewodniczącemu, by ten wezwał policję, która mogłaby krewkich dyskutantów wyprowadzić z sali, jak miało to miejsce w przypadku Sławomira Tomczaka.

Według kanonów myślenia ten zakłócał i uniemożliwiał prowadzenie sesji, ale Wiesław Ślipko i inni kandydaci KWW Kulczyński 2018, którzy manifestowali swoje niezadowolenie już nie.

Kiedyś nie znosił niecenzuralnych wycieczek słownych pod swoim adresem, ale teraz nie przeszkadza mu, gdy rozwścieczony artysta chóru Soli Deo gania po sali konferencyjnej, macha rączkami i falsetem wygaduje impertynencje pod adresem aktualnego przewodniczącego. W czwartek, na pierwszej edycji 47 sesji Rady nie można było niczego uchwalić, bo próbowano zakrzyczeć radnych. Nie dziwi mnie więc decyzja o przerwaniu sesji…

Ludzie różnie interpretują groteskę, jaką niechcący stworzył Krzysztof Leszczyński – że to żenada, horror, chamstwo… W sumie to najlżejsze z możliwych do zastosowania określeń. Pan Leszczyński obudził się z ręką w nocniku, bo zapatrzony w siebie nie zauważał zmieniającej się rzeczywistości – bo chciał nie zauważać, czy tylko z powodów deficytów nie zauważał (?) – nie będę przesądzać.

Albo demokrację traktuje się poważnie jako dogmat, albo instrumentalnie, co w dłuższej perspektywie przynosi skutki, jak na załączonym obrazku. Demokraci – Franciszek Skibicki i jego uczeń Krzysztof Leszczyński mają kończyny górne w nocniku, jak mówi się w młodzieżowym slangu. Moim zdaniem zamysł polityczny, który przyświecał Krzysztofowi Leszczyńskiemu był oparty o najzwyklejsze wymuszenie chuligańsko-publiczne. Tak czy inaczej, Rada w konsekwencji nie zajęła się niczym innym, choć na uchwalenie czekało wiele projektów uchwał. Niestety za taki obrót spraw w mediach zaczęto obwiniać radnych, wmawiając opinii publicznej, że nie zgadzając się na samowolkę radnego Leszczyńskiego nie chcą „darmowego” transportu, czyli są przeciwko mieszkańcom, którzy czekają na kursy żółtych autobusów, jak moja Pani ze snu na telefon ode mnie. Nonsens!

Gdybym miał w sobie tyle prostactwa, wulgarności intelektualnej, co prezes chóru Soli Deo, albo chociaż malutką część tych zdolności, jakie posiada panna Klaudia Beker w okłamywaniu opinii publicznej na łamach portalu Fakty Polkowice też czułbym się, że rękę włożyłem nie do wazy z wodą święconą, lecz do pojemnika z uryną, że o innych składnikach cieczy nie wspomnę.

Adam Myrda na własną odpowiedzialność a wręcz lekceważąc zasady dobrych praktyk przyjechał na pogadankę, choć wcześniej otrzymał urzędowe pismo od przewodniczącego mówiące, że na etapie wymiany pism między powiatami nie ma potrzeby angażować Rady Miejskiej w jakieś dyskusje na temat pilotażowego programu starostwa lubińskiego. Próba szachowania lokalnej demokracji poprzez przybycie starosty z Lubina to tani chwyt, który można skutecznie sprzedać na traktoriadzie, ale – o dziwo – tę retorykę słyszę w komentarzach obarczających radnych winą za niewrażliwe społecznie zachowanie.

– Sesja Rady Miejskiej w Chocianowie zwołana została planowo na 20 września w Urzędzie Miasta i Gminy w Chocianowie. Jednym z punktów obrad miała być rozmowa o pilotażowym programie darmowej komunikacji (…)

– napisała Klaudia Beker

Specjalnie zastosowałem czcionkę koloru paznokci panny Beker, by paluszkiem wskazała mi, w którym miejscu w porządku obrad widniał punkt, o którym ona bezcennie konfabuluje od samiuśkiego początku artykulu.

Panna nie potrafi czytać (?), bo potrafi jedynie pisać brednie, o ile jej zapłacą, nie ważne – prawda czy fałsz? Panna Beker pomawia Radnych Rady Miejskiej o zachowania niegodne radnego, choć niegodnie zachował się tylko jeden radny, powodując prawdziwą lawinę nieodpowiedzialnych wydarzeń.

Chocianowscy radni paraliżują gminę? – faktypolkowice.pl

– naprawdę Rada Miejska nie zasłużyła na taki policzek. W innym miejscu, czyli na chocianowskie.info ta sama panna napisała

Horror na Sesji! Czy to koniec demokracji w Chocianowie? – chocianowskie.info

– Obelgi, krzyki i skrajne emocje, tak wyglądała wczoraj sesja Rady Miasta i Gminy. Z nieznanych nikomu powodów grupa radnych odmówiła prawa głosu Staroście Powiatu Lubińskiego, który przyjechał specjalnie by przedstawić radnym jak ma funkcjonować pilotażowy program darmowej komunikacji dla Mieszkańców Miasta i Gminy Chocianów. Horror na Sesji! Czy to koniec demokracji w Chocianowie? (podkreślenie – moje) (…)

Panna Klaudia Beker całkiem nieświadomie postawiła trafnie pytanie o koniec demokracji. Tak, droga panno…! Po tym, jak przewodniczący Janusz Zielony ogłosił zakończenie sesji z powodu braku kworum, już do Rady nie powrócą szemrane peerelowskie metody wykorzystywania demokracji jako narzędzia do załatwiania partykularnych interesów tego czy innego polityka. Na takie metody właśnie zaprotestowani radni, którzy nie przyszli na wznowioną sesję – w ramach protestu przeciwko instrumentalnemu traktowaniu radnych, obrażania ich, ciągłego pouczania, jak mają mówić, w co wierzyć, jakim bożkom składać pokłony. Autorce na pewno chodziło o to, by pokazać, jak źle chocianowska demokracja traktuje mieszkańców, w tym Wiesława Ślipko, bo bidulka chce jeździć za darmo autobusem, a radni nie chcą mu tego zapewnić.

Na nieszczęście Klaudia Beker dotknęła problemu, o którym Fakty Chocianów mówią od lat – że Franciszek Skibicki wraz z jego Krzysztofem Leszczyńskim kultywowali taki model demokracji, który gwarantował im realizację każdego pomysłu, bez względu, ile by to kosztowało gminny budżet. Dwie odsłony jednej sesji, która nie doszła do skutku jednak przejmująco prawdziwie mówią tylko o tym, że „franciszkański” model świata przechodzi do historii. Edukacja, na którą ciężko pracują podatnicy w końcu odniosła maciupeńki sukces. Chocianów dzięki radnym nie został spacyfikowany niczym murzyńska wioska przez politycznych szamanów z Lubina. Po raz pierwszy w tej kadencji mam niewątpliwą przyjemność ogłosić koniec demokracji Franciszka Skibickiego…

Szczerze żałuję, że Franciszek Skibicki nie wypowiedział się do kamery, że „yyyfyyyy” potwierdza irytację radnego Leszczyńskiego. Niemniej jeszcze bardziej ubolewam nad faktem, że na sesji nie zjawił się Tomasz Kulczyński, który przecież jest pomysłodawcą „daremnej” komunikacji, a jej wprowadzenie wprost wpisał na pierwszym miejscu swojego programu wyborczego.

Lubin ratuje Chocianów przed utonięciem. W gratisie „rybka” ma darmowy transport…

Choć tak naprawdę to on powinien być zainteresowany tematem, o który wnioskował Krzysztof Leszczyński, do boju wysłał kandydatów na radnych i przedstawicieli mieszkańców. Spodziewałem się odpowiedzialnej kampanii, a widzę podchody sztubaków, słabo śpiewającego chórzystę, szturmówki wnoszone na sesję, dewaluację brandu „Krzysztof Leszczyński”, paniczne milczenie Franciszka Skibickiego i… desperacką próbę gry na najniższych instynktach suwerena Chocianowa. Serio. To za mało, żeby wygrać fotel.

Słowo daję, że nie odpowiada mi fucha, by obnażać małe kłamstewka wielkich ludzi typu Tomasz Kulczyński i panna Klaudia Beker. Czy Krzysztof Leszczyński, zwykle prawdomówny chrześcijanin nie mógłby wyręczyć mnie z obowiązku, by napiętnować kłamczuchów, intrygantów i inne tego typu niegodne postawy moralne, jak to drzewiej miał w zwyczaju w przypadku radnych z opozycji?

Niemniej czuję, że nikt poza Fakty Chocianów nie pokaże konfabulacji, jakie stosują zwolennicy „zmian” Tomasza Kulczyńskiego, by uratować stary porządek Franciszka Skibickiego. Klaudia Beker na Fakty Polkowice kłamie pisząc, że jednym z punktów obrad było wysłuchanie „prelekcji” Adama Myrdy. Nie było takiego punktu, a jedynie próba wprowadzenia go do agendy sesji przez Krzysztofa Leszczyńskiego. A tu znowu następne (wielokrotnie powielane przez Klaudię Beker na chocianowskie.info) oświadcza Tomasz Kulczyński

Kto kłamie?

BIP gminy Ścinawa, który mówi, że Gmina Ścinawa ma budżet prawie dwukrotnie wyższy, niż Chocianów.

Czy może BIP gminy Chocianów kłamie, że gmina ma zaledwie połowę dochodów, jakie ma Ścinawa

Albo Tomasz Kulczyński nie wie zupełnie co mówi i pisze, bądź działał w złej wierze, by świadomie wprowadzić w błąd opinię publiczną. Tak czy inaczej, źle to świadczy o predyspozycjach człowieka, który stara się o funkcję osoby zaufania publicznego, jakim jest majestat burmistrza czy wójta małej społeczności lokalnej.

Jeśli nie znacie opinii Krzysztofa Leszczyńskiego, kandydata z KWW Kulczyński 2018 na temat moich wyżej napisanych rozterkach, proszę posłuchać autorytetu

Robert Harenza

Komentarze

x

Zobacz także...

Burmistrz Chocianowa w żałobie po stracie chocianowskiego.info. Nie przybył na Dni Parchowa…

Wielu czytelników FAKTY Chocianów zaskoczę tym, co powiem. Przy okazji komentarza do Dni Parchowa muszę ...

Dochody Gminy Chocianów w katastrofalnym stanie! Mamy za to drogi i relaks nad stawem przy stawie…

„Czego, by się nie dotknął, zawsze spieprzy…” – mówi się o niektórych ludziach. Wypisz wymaluj ...