– Bezpartyjny samorząd Chocianowa zastraszony przez „totalną opozycję”. I jak tu żyć? – pyta grupa urzędników z Lubina?

Zanim przejdę do uczczenia 30. rocznicy powstania Samorządu, należy się Państwu małe wytłumaczenie z mojej strony. Dlaczego na potrzeby artykułu wskrzesiłem piosenkę, którą pierwszy raz usłyszałem w 1986 roku? Tak. Dokładnie w 1986 roku na antenie Radiowej Trójki pojawił się utwór Randez-Vous, który w czasach schyłkowego peerelu stanowił „Czas na zmiany” w estetyce, poezji, pojęciu wolności, nawiązań do Kultury zachodu, że o emancypacji jednostki nie wspomnę. Także dokładnie w dniu 1 października 1986 roku Franciszek Skibicki w Chocianowie po raz pierwszy podjął swój trud „zmian”, zostając zastępcą Naczelnika Gminy z ramienia PZPR.

Później już szło mu łatwiej, hasłem „Czas na zmiany” walczył o korzystne dla siebie werdykty wyborców podczas każdych wyborów samorządowych począwszy od 1990 roku. „Czas na zmiany”, podchwycił także Tomasz Kulczyński w 2018 roku mówiąc, że on wprowadzi zmiany. Zresztą to Franciszek Skibicki przekazał mu Gminę wraz z „hasłem”, jak parkę prosiaków w worku na targu.


I już teraz, w dniu 27 maja 2020 jak na dłoni widać, że z pomocą lubińskich fachowców i chocianowskich aktywistów samorząd chocianowski wprowadził zmiany w demokracji lokalnej na wzór schyłkowego peerelu.

„Czas na zmiany” w Chocianowie Tomasza Kulczyńskiego i Franciszka Skibickiego…


Szanowni Państwo,
w przededniu odwołania Rady Miejskiej Chocianowa, a głównie świętując Dzień Samorządowca, zainicjuję pewien eksperyment. Chcę wykazać, że Rada Miejska Chocianowa nie spełniała i nie spełnia funkcji organu stanowiącego, dlatego nie czekając na koniec kadencji, należy – zgodnie z hasłem burmistrza ćwierćwiecza Franciszka Skibickiego – wybrać nowych przedstawicieli – mając na względzie „szacunek” do demokracji i siebie, „rozwagę”, bo tej brakuje radnym kadencji 2018-202x i „uczciwość”, której – człowieku – nie uświadczysz od chwili zaprzysiężenia osobowości typu (zachowam kolejność alfabetyczną nazwisk w zaokrągleniu do trzeciego miejsca po przecinku, by nie zarzucono mi faworyzowanie tego czy innego radnego):

  1. Jerzy Bałecki
  2. Paweł Baran
  3. Paweł Bujak
  4. Dorota Kehle
  5. Paweł Kisiel
  6. Andrzej Kuśmierczyk
  7. Henryk Osoliński
  8. Janusz Ślipko
  9. Marcin Ślipko
  10. Anna Pichała
  11. Piotr Piech
  12. Norbert Piotrowski
  13. Artur Wandycz
  14. Piotr Wandycz
  15. Janusz Zielony

Czy choćby któryś z w/w radnych oprócz Anny Pichały w jakiś sposób zaakcentował wielki dzień oddania lokalnym społecznościom prawa do samostanowienia, prawa do zarządzania swoim małym państewkiem zwanym Gminą? Ani przewodniczący Rady, ani burmistrz nie mają nic do powiedzenia na temat wagi samorządu gminnego.

Nikt z Radnych nie wniósł wniosku o zwołanie sesji nadzwyczajnej, by uczcić wielkie osiągnięcie polskiego parlamentaryzmu z przełomu lat 80-90 XX wieku, nawet takiej choćby kartki, jaką przesłali przedstawiciele organów samorządowych gminy Gaworzyce.

Nie wzięli nawet przykładu z Roberta Raczyńskiego, dla którego historia samorządu choć jest jego historią, jak dla Franciszka Skibickiego, skłania jednak do ważnej refleksji, co, komu, ile daje lokalny parlamentaryzm, itd., itd.

W Chocianowie na temat najważniejszej rocznicy wolności zapanowała cisza. Nic! Na urzędowo-prywatnym portalu Seby Grygorcewicza pojawiła się jakaś popaprana „Kartka z kalendarza”, bo nikt w redakcji naprawdę nie wie, na podstawie jakiego aktu tytułują się urzędnikami.

Święto samorządu w Chocianowie w tym roku zdominował skandal z uchwałami podjętymi przez Radę w dniu 14 maja 2020 roku. Uchwały dotyczą „reformy” gminnej oświaty, jaką postanowili na kolanie zrobić radni. W skrócie lubińska reforma wygląda w ten sposób, że Radni zlikwidują oddziały w szkołach wiejskich w Parchowie i Szklarach Dolnych, rzekomo uwalniając w ten sposób jakieś wyimaginowane 2 mln zł oszczędności.

NIE STANIESZ SIĘ MĄDRZEJSZY, BO MASZ KOLEGĘ Z MIASTA…

Oczywiście, że to skandal, bo usprawiedliwieniem dla redukcji zatrudnienia w oświacie mają być oszczędności, które będą przeznaczone na „inwestycje”, cokolwiek to słowo znaczy dla Rady Miejskiej. Na domiar złego, wszystkie te finansowe myki przedstawia chłopaczyna – informatyk z Lubina Krystuś W., jakby świeżo dostał tytuł magistra z rachunkowości samorządu albo co najmniej tytuł eksperta w dziedzinie zachowania dyscypliny finansów publicznych.

NIE STANIESZ SIĘ MĄDRZEJSZY, BO MASZ KOLEGĘ Z MIASTA… – powtarzam na ucho radnym z Chocianowa

Zabawa w politykę, którą w 2018 roku rozpoczęła Rada Miejska Chocianowa najwyraźniej osiągnęła etap stagnacji umysłowej. „Czas na zmiany” nikomu nie sprawia już radości, niektórych nuży, kilku jeszcze śmieszy, ale najliczniejszą grupę stanowią ludzie poważnie wkurzeni. Dla większości radnych moje wypowiedzi są niezrozumiałe, ale także niezrozumiały był kiedyś miecz kata dla ścinanej głowy. Skandaliczne jest to, że „teoretycznie” zaoszczędzone pieniądze z reorganizacji oświaty od razu Tomasz Kulczyński zaczął rozdawać sołectwom i sołtysom w postaci „listów intencyjnych”. Czy to nowy środek płatniczy w Gminie, w której wszystko stoi na głowie – Rada urzęduje gdzie Bóg da, niekiedy w domu Kultury, a burmistrz urzęduje w gabinecie wystrojonym, jakby był prezesem jakiejś prowincjonalnej agencji reklamowej, a nie stanowił organ wykonawczy w miarę dużej gminy miejsko-wiejskiej…


„My chcemy szkoły, a nie pełnoetatowe przedszkole czy żłobek! To są kpiny i obiecanki” – chocianow.com.pl

Zatem syndrom prowizorki Franciszka Skibickiego i najnowszych urzędników trwa i trwa mać, jeśli poważnie dałoby się potraktować pismo przewodniczącego Rady do Sołtys Szklar Dolnych Doroty Janusz. Swoją drogą chylę czoło przed odwagą i niewymuszonym gestem odmowy przyjęcia „listu intencyjnego” Tomasza Kulczyńskiego opiewającego na wirtualne pół miliona dołożonego do funduszu sołeckiego. Wyraźnie widać, że Rada Miejska za nic ma prawo, dyscyplinę finansową, a pieniądze publiczne chcą wydawać na lewo i prawo, w zależności, jaki cel polityczny chcą osiągnąć. Wystarczy przypomnieć pomysł z przed kilku dni stworzenia Straży Miejskiej w Chocianowie. Nowe etaty dla kolegów z Lubina – to są „inwestycje”!


Okazuje się, że nawet najmniejsza społeczność zrozumie swą wartość, podmiotowość i opiniotwórczą moc, by walczyć o przyzwoitość i dobra, które wspólnie tworzyli. Dziwię się, że instynkt samozachowawczy nie podpowiada Radzie Miejskiej, żeby nie nastawiać krytycznie inne sołectwa w stosunku do Szklar i Parchowa. Podłe to, ale póki co Rada Miejska nie potrafi nic ciekawszego wymyślić, by ratować swój byt, nie tylko wizerunek.

„Ta pseudo-reorganizacja, to zwykła bandyterka”! Ostre słowa w sprawie szkół w Parchowie i Szklarach Dolnych – chocianow.com.pl

Ojś, ojś… chałtura i nieprofesjonalne zachowania Rady Miejskiej Chocianowa w sferze zadań oświatowych wybiła jak przysłowiowe szambo prosto na twarz fachowcom z Lubina, dosłownie, choć jako człowiek rozsądny i kulturalny użyłem tylko metafory. Pamiętam, jak bardzo myliłem się, niczym niekiedy saksofonistka podczas koncertu, gdy wściekałem się, że na sesjach Franciszek Skibicki siedzi obok przewodniczącego Rady Miejskiej magistra Leszczyńskiego jak na zebraniu komsomolskim uważając to za szczyt impertynencji samorządowej. To dwa organy władzy gminnej, więc ustawowa wolna przestrzeń między nimi powinna być zachowana, jak nie przymierzając wierność Cezara. W tej chwili wszystkie te moje dąsy to przysłowiowy pikuś w obliczu „Czasu na zmiany”, których dokonała walcarka z Lubina. Dla niedouczonego przewodniczącego najważniejszym autorytetem jest Pani Sekretarz, rozumiana jako medialna emanacja organu wykonawczego albo doktór Roland J., albo Krystuś Wan, który wirtualnie zarządza mikrofonami na sesjach.

NIE STANIESZ SIĘ MĄDRZEJSZY, BO MASZ KOLEGĘ Z MIASTA…

Pochodzę z małego miasteczka Chocianów, a nawet urodziłem się w budynku, który kiedyś był przychodnią zdrowia – tak, w tej ruinie naprzeciwko Ratusza po „zmianach”, jakie w Chocianowie realizował Franciszek Skibicki. Dlatego oprócz słuchania Randez-Vous w 1986 roku, nauczyłem się, że w życiu małych społeczności nie ma monet bez pokrycia, nie ceni się obietnic nie zrealizowanych, nie ma mowy o tym, że komuś uda się uniknąć sąsiedzkiego potępienia, jeśli zachował się niegodziwe. To tylko kwestia czasu, gdy ludzie w ten czy inny sposób wymierzą karę. Jeszcze gorzej, gdy zorientują się, że są przedmiotami manipulacji, adresatem kłamstw, że wręcz na ordynarnym okradaniu nie wspomnę. Kara za takie występki jest surowsza, niż więzienie, bo dotyczy utraty autorytetu i podmiotowości w społeczności dość hermetycznej, często budującej swoje zasady na indywidualnej prawdzie relacji międzyludzkich, prawie klanowym, swoistym pomieszaniu z poplątaniem różnych struktur aktywności człowieka. W tej chwili pouczę urzędników, że oto taka idea reformy podziału Państwa w miarę najmniejsze spójne części stanowiła oczko w głowie głodnych wolności reformatorów okresu przełomu ustrojowego. Niestety było to jakieś 30 lat temu, a od tamtego czasu wiele się zmieniło, choć nie stwierdzę, że na dobre, ani, że aż tak wiele.

Przez półtora roku Rada Miejska zalicza same potknięcia. Zaczęło się od wybrania jakiegoś przypadkowego Kisiela na przewodniczącego Rady Miejskiej ( Zawody w „kisielu” – wybór Przewodniczącego Rady Miejskiej Chocianowa„Wyjście smoka” z sesji Rady Chocianowa. Szkoda, że podatki zostawił bez zmian!). Po kilku sesjach dokonano „dobrej zmiany” przewodniczącego Kisiela na przewodniczącego Janusza Ślipko, który gwarantował koalicyjny ład w Radzie. O Bosiuu… Dobra zmiana! Z jednego fachowca samorządowego bez doświadczenia, bez wiedzy kolegialnej, że się tak wyrażę – radni przeszli na grzbiet innego ambitnego samorządowca, który do dzisiaj nie wie, co mówi, co podpisuje, kto jest jego szefem, a o jakichkolwiek ambicji samorządowca nie wspominając. Ambicje takie, jak mnie pamięć nie myli posiadał magister Krzysztof Leszczyński, a nawet predyspozycje, ale Franciszek Skibicki rozmienił go na drobne, wielokrotnie, jako doświadczony działacz partyjny, gość, który zęby zjadł w zarządzaniu Strażą Pożarną, Kulturą, a niekiedy także w kolaboracji z tymi, którzy w danej chwili są przy władzy. Janusz Ślipko w tej chwili wie tylko to, że na koniec swojej kariery zawodowej chciałby zabłysnąć – to i błyszczy, urągającą wszelkim kryteriom naiwnością polityczną, proceduralną i językową. Smutek ogarnia patrząc, jak Jurand Jezioro prowadzi sesję wraz z Patrycją Jugo – doświadczeni wyjadacze ze Ścinawy, a Janusz Ślipko robi za listek figowy. Zmarginalizowano Gminę Chocianów nie tylko w Powiecie Polkowickim!

Oburzający jest argument, że zaoszczędzone środki z Oświaty zostaną „zainwestowane” w nowe formy transportu. To świadczy o rodzaju paranoi, jaką samorząd Chocianowa przejął po bezpartyjnych politykach z Lubina w sprawie organizacji rzekomo darmowego transportu lokalnego. Pikanterii całej sprawie dodaje anons prasowy, że „darmową komunikacja na nowych zasadach” zajmie się PWK. Ups…

Spółka kanalizacyjna zajmie się transportem komunalnym, bo taki pomysł urodził się był w głowach samorządowców spod znaku „Czas na zmiany”. Szerokiej drogi, bajo – spokojnego dzionka! Jeśli znaczna część społeczeństwa chce wycofać mandat, który dała podczas wyborów, ma do tego konstytucyjne prawo. W myśl zasady – dokonałem złego wybory z powodów zaufania i dobrej wiary z zapewnienia swojego kandydata, teraz wiem, że utwierdzanie się w błędzie, może wyrządzić więcej szkody. Myślę, że właśnie taką postawę artykułują mieszkańcy Parchowa i Szklar Dolnych w sprawie dzikiej reorganizacji sieci szkół. O tym, że Rada Miejska od półtorej roku „eksperymentuje” na Kulturze wiemy wszyscy ,włącznie z tym, że od niedawna Julitę Sambor, pracownika MZGKiM, którą mianowano Dyrektorem RCK zastępuje Jolancia Sylwia Kondysz, odwołana ze stanowiska Dyrektora Biblioteki. Dzisiaj nie rozwinę tego wątku, choć powinienem, ponieważ mataczenie w pozastatutowym łączeniem instytucji Kultury łączy się degrengoladą Rady Miejskiej, która stanowi organ powołujący w/w instytucje, statutowo nadzorujące ich pracę, etc,etc… Wyszedłem z założenia, że co się odwlecze, to nie uciecze, a za chwilę cały proceder przybierze jeszcze ciekawsze wynaturzone kształty, o których będzie można pisać artykuł po artykule.

Na koniec refleksji na temat 27 maja – Święta Samorządu muszę wspomnieć o politycznym talencie Artura Wandycza, przewodniczącego Klubu Tomasz Kulczyński 2018 z Chocianowca i hicie, którego mógł wymyślić tylko tandem Seba Grygorcewicz i Krystuś Wan – wymyślili jakiegoś anonimowego rozmówcę, którego zastraszyła „totalna opozycja”.

Okazuje się, że pojęcie z Parchowa przetransferowano na Szklary Dolne, wpisując w nie sołtys Dorotę Janusz. Pogięło chłopaków. Okazuje się, że „totalna opozycja” to są kobiety bez względu na to czy ma na imię ma Anna, Kazia, czy Dorota, które potrafią nie zgodzić się z głupimi, demoralizującymi, złymi i kosztownymi pomysłami chłopców od politycznej propagandy. Najwyraźniej chłopcy w końcu odkryli prawdziwą naturę kobiet, że są „totalną opozycją”, jakkolwiek rozumiem to szerzej, niż niedouczeni fachmani z Lubina. Jak widać, w Chocianowie od dzielnicowego pijaru rodem z Lubina wszystko się popiętroliło w głowach urzędników. Otóż giganci intelektu zastosowali retorykę ogólnopolską, by zwalczać niewygodne politycznie kobiety (oponentów). O ile mnie percepcja nie myli, pojęcie „totalna opozycja” stosowane jest przez przedstawicieli PiS w zwalczaniu lewaków z PO. Kto podsuwa Sebie i Krystusiowi tak durne pomysły, bo nie wierzę, by do tego poziomu „totalnego zidiocenia” dochodzili tylko w duecie? Nie wmówicie mi, że Bezpartyjni Seba i Krystuś zapisali się do organizacji mojego starego kolegi Adama Babuśki. Nie! Oni nie kontrolują własnego stresu.

Także Artur Wandycz porusza się jak słoń w składzie z porcelaną, ale widać to jedyna broń w walce z „totalną opozycją”. Znamy jego słynne dukanie z telefonu, znamy karczemne zachowania na sesji, wrzaski niczym z chlewni, że droga na Zagórze będzie, będzie, będzie… Tylko nie wiadomo kiedy, czy w ogóle, a na pewno – dlaczego nie za jego kadencji.

Ten radny bez kompleksów kompromituje Chocianowiec lepiej, niż ja od dawna próbuję unaocznić kompromitację Rady Miejskiej Chocianowa. Tym razem radny bezceremonialnie napisał odezwę do „totalnej opozycji”, że kłamie w sprawie reorganizacji szkół.

Nie uwierzycie, ale zdziwiłem się , że Tomasz Kulczyński podziela zdanie radnego z Chocianowca…

Ups. To kto w końcu kłamie? „Totalna opozycja” czy zaorani pracą na rzecz samorządu – radny Wandycz i Tomasz Kulczyński?

Radny Artur Wandycz wykrzycz…

Zauważyliście, że oni ciągle tylko mówią, że w coś zrobią, zainwestują, itd., później robią z tego wielki szum (billboardy, wszędzie billboardy…) i na tym koniec. To już prawie połowa kadencji a z obietnic przedwyborczych to nawet wspomnienie nie pozostało…

Chocianów zaczytany w FAKTY!

Swoją niepokalaną prawdomówność na ołtarzu położyła także Naczelniczka Ewa Kałuzińska twierdząc, że przebudowy skrzyżowania mają pod kontrolą, a nawet Konserwator Zabytków zgodził się na wyburzenie…

Wybaczcie, że teraz przedstawię tylko rąbek tajemnicy. Dolnośląska Służba Dróg i Kolei we Wrocławiu twierdzi, że Konserwator nie wyraził zgody.

„Czas na zmiany”

NIE STANIESZ SIĘ MĄDRZEJSZY, BO MASZ KOLEGĘ Z MIASTA…

PS:

DFS Roberta Harenzy prezentuje: Pożegnanie Franciszka Skibickiego. Część II

Robert Harenza

Komentarze

x

Zobacz także...

FAKTY Chocianów: Ja i moja rodzina nie liczy na ochronę narodowej Policji. Do widzenia…

źródło foto: Janusz Lech Komentarze

Dyskusyjne Forum Samorządowe Roberta Harenzy: Inwestycje w bezpartyjnych Wanów Chocianowa to marnowanie publicznych pieniędzy

TYLKO U NAS: O kosztownej i złej „inwestycji” Chocianowskiego samorządu w urzędników z Lubina. I ...