Z „pijakiem” Harenzą nie robię selfie… – oświadczył burmistrz Chocianowa! Od zdjęć jest Krystyna i Agata Wesołowska

Powszechnie znane jest powiedzenie, że „to nadzieja umiera ostatnia”. Nic bardziej mylnego. Niestety nadzieja lepszego losu Gminy Chocianów umarła w tamtym roku, a konkretnie w dniu 28 listopada 2018 roku podczas II Sesji Rady Miejskiej – „Wyjście smoka” z sesji Rady Chocianowa. Szkoda, że podatki zostawił bez zmian! Jak widać na clipie załączonym w artykule „nadzieja” na zmiany umarła mi odchodząc, niemal w obiektywie, umarła niczym moja Pani ze snu, „now”, że się posłużę najnowszym wynalazkiem Tomasza Kulczyńskiego zawartym w drogim projekcie logo Chocianowa. Nadzieja wyszła sobie za Tomaszem Kulczyńskim, jak zawstydzona część jego elektoratu. Szanowni Państwo, śmiem twierdzić, że ostatnia umiera jednak… przyzwoitość! Powtórzę – przyzwoitość. Umiera cały czas, niczym przyzwoitość Pani Krystyny Kozołup, bliżej mi znanej wieloletniej Dyrektor Chocianowskiego Ośrodka Kultury, a aktualnie – jeszcze do 10 lipca – p.o. dyrektora RCK… Ale o tym za chwilę, bo wypada, żebym najpierw ułożył kilka poważnych zdań na temat eventu o nazwie Jagodowa Gala Disco Polo Chocianow 2019, czy jakoś tak… Wiemy, że chodzi o Wielkie Dni Jagody. Pani Krystyna Kozołup wielokrotnie była główną organizatorką wcześniej numerowanych przez Franciszka Skibickiego Dni Jagody. Raz nawet sam wielki mer Chocianowa Franciszek Skibicki uznał, że to dzięki tej Pani Dni Jagody stały się „perełką” w regionie. Nie pamiętacie?

Jagodzianka franciszkańska. W regionie mówią o niej „perełka”!

„Wielkich Dni Jagody” – hucznych jak nigdy, drogich jak nigdy, karygodnych jak nigdy, zakłamanych, efekciarskich, niepowtarzalnych jak nigdy, politycznych jak nigdy, małostkowych, śmiesznych, obcych jak Tomasz Kulczyński, do szpiku kości złych jak nigdy – nie zapomnę na pewno, choć dla mnie trwały zaledwie jedną godzinę. Policjant wezwany przez radną Annę Pichałę w sprawie brutalnej napaści na mnie przez pracowników „ochrony”, z rozbrajającą szczerością oznajmił mi: „Panie Robercie, organizatorzy nie życzą sobie tutaj Pana obecności…”. Impreza rozpoczęła się nieźle, choć bez discopolowej frekwencji, integracją wokół rocznicy 35 lat istnienia folklorystycznego zespołu ECHO z Chocianowca.

Pan Wojtek Drozd, prezes Stowarzyszenia ECHO wie, że jego folklor mnie nie porywa, niemniej jego twórczość darzę udokumentowaną wielokrotnie sympatią, umiarem w krytykowaniu, co znaczy, że potrafię wsłuchać się w akordy, których na co dzień nie słucham. Wzruszyłem się, słuchając „Listu okolicznościowego” zespołu Marzenie ze Szklarek pod Przemkowem. Ze sceny dobiegły mnie mądre słowa, pełne szacunku, empatii, znajomości samorządowych zadań w kultywowaniu folklory, artystycznej wrażliwości , itd., itd… Cytuję.

W chwilę później ten sam rodzaj ciepła, humanistycznej otwartości człowieka do człowieka doznałem rejestrując zachowania przedstawicieli poszczególnych sołectw Gminy Chocianów, które przygotowały tradycyjne stoiska wystawiennicze potraw jagodowych, zresztą uczestnicząc w Konkursie na najpiękniejsze stoisko.

Niestety nic przyjemnego już poza tym nie zobaczyłem na Wielkich Dniach Jagody Tomasza Kulczyńskiego. Rozstrzygnięcie Konkursu na Logo i Hasło przecież nie było rzeczą ani przyjemną, ani opartą na uczciwych zasadach. Jury w osobach Panów Wandyczów, Artura od Grochówki i Piotra od udzielania pierwszej pomocy, z przysłowiowo przypiętym do kożucha kwiatkiem w postaci Izabeli Szwed to horrendalne nieporozumienie. Skok na kasę w biały dzień! Jury uznało, że 10.000,00 zł nagrody przeleją na konto osoby, która w haśle promującym walory Gminy Chocianów zawarła nawoływanie: „Bądźmy Razem”, a w projekcie logo Gminy graficznie „przeflancowała” nazwę Chocianów na anglojęzycznie brzmiącą zawołanie – „teraz Chocianów”. Za pomocą użycia przysłówka „now”, nagrodzona autorka logo zdeformowała wszystko, co można zdeformować w treści i formie przekazu. Nie znam twórcy najnowszego loga Tomasza Kulczyńskiego, ani jej dokonań na tym polu, ale „jury”, które osobiście wybrał burmistrz (zgodnie z Regulaminem) wybrało jakąś parodię loga, srokopapugę, ckliwy serduszkowy eklektyzm, antynomię logiki sekundowego przekazu, do tego skarykaturowany pseudo angielskim brzmieniem slogan.

Jednym słowem stało się dokładnie tak, jak przewidywałem – wydano 10.000,00 zł publicznych pieniędzy na hucpę Tomasza Kulczyńskiego, który wybrał sobie ekspertów ds. promocji. Ups. Strażak, Rolnik i Kobieta… – to szczyt marketingowych i intelektualnych możliwości twórcy konkursu, burmistrza powszechnie z imienia Tomasz i nazwiska Kulczyński. Współczuję tym, którzy poważnie podeszli do sprawy, wysyłając swoje projekty. Jeśli nie pamiętacie, to tutaj pisałem o swoich przypuszczeniach graniczących z pewnością. Należy mi się leżak!

Dyskusyjne Forum Roberta Harenzy: Konkurs na hasło w sprawie referendum! Nagrodą jest leżak!

„Bądźmy razem”. Jeśli potraktować to jako hasło nawołujące do zwarcia szeregów zwolenników Tomasza Kulczyńskiego, sprawa jest poza dyskusją – rzeczywiście powinien zacząć zwierać szeregi przed referendum. Jednak celem suto opłaconego konkursu miało być Hasło służące do promowania Gminy Chocianów na wszystkich jarmarkach i odpustach w Regionie. Jak „Bądźmy razem” przemówi we Wrocławiu lub Legnicy? Czy u czytelnika hasła natychmiast przywoła na myśl Chocianów, jego burmistrza, RCK, dobre praktyki samorządowe, przyzwoitość, wyjątkową dbałość o tradycję…? Nie żartujmy. Nie sądzę, a nawet dam sobie paznokcie wyczyścić, że każdy uzna to hasło, jako nawoływanie do konsolidowania się w obliczu nadchodzącego kataklizmu, ewentualnie jak hasło Unicef lub ONZ. A w jakim sensie „Bądźmy razem”, to znaczy przyjeżdżajcie do Chocianowa, by robiąc tu zakupy zwiększać PKB Gminy? A może „Bądźmy razem”, bo w grupie łatwiej o tuszowanie małych i wielkich przekrętów, jakich niemało w Chocianowie? A może „Bądźmy razem” z burmistrzem, to przynajmniej kilku skorzysta na bliskości z tej swoistej „ontologii” i „aksjologii” burmistrza.

Z przykrością muszę stwierdzić, że w tym miejscu kończy się ta część recenzji, która stanowi o „artystycznych” rewelacjach Wielkich Dni Jagody, a zaczyna część oficjalna tego artykułu. Dość dużej grupie czytelników FAKTY Chocianów (jakieś kilka tysięcy), w tym Tomaszowi Kulczyńskiemu, Agacie Wesołowskiej i wspomnianej wyżej p.o. Krystynie Kozołup (już od 11 lipca za „zasługi” od nowego mentora otrzyma nominację na nowego Dyrektora RCK) muszę wyjaśnić, że napisanie tego tekstu odwlekałem, jak to tylko się dało. Dlaczego? Za chwilę powiem, ale najpierw przedstawię jeden z powodów, o którym napisał niejaki Rafał „Rafał”. Otóż ten mieszkaniec Chocianowa uznał, że zwlekam ze swoją „recenzją”, bo Dni Jagody się udały i trzeba było zrobić show wokół siebie…

Informuję, że żadna z discopolowych gwiazd Tomasza Kulczyńskiego, ani ekstra program pierwszego dnia nie trafiał w moją estetykę, wrażliwość i wyobrażenia o rozrywce, więc i tak poszedłbym sobie zaraz po części oficjalnej, grzeczny – jak mam w zwyczaju. Zwlekałem do dzisiaj, gdy już nieodwołalnie musiałem usiąść i go napisać, nie dlatego też , że chciałem „przypieprzyć”, jak był Pan się wyrazić, w te udane dni… Między nami mówiąc, wolałem Galę Disco Polo Tomasza Kulczyńskiego, niż cokolwiek z „wyrafinowanych” propozycji p.o. Krystyny Kozołup zawartych w programie dnia drugiego. W disco polo przynajmniej wszystko jest rozrywką na najniższym poziomie, ale tworem spójnym, jak to, że idiota do idioty zwraca się per „idioto”. Oczywiście ten przekaz więcej kosztuje (w tym przypadku budżet gminy), ale ostatecznie to nie są pieniądze Tomasza Kulczyńskiego. Za to przereklamowana artystyczna, muzyczna i estetyczna wielkość gwiazd drugiego dnia to rzeczywiście gar grochu z kapustą, infantylna kakofonia pod każdym możliwym względem. P.o. Krystyna Kozołup naiwnie sądziła, że proponowana różnorodność gustów została zaspokojona. O gustach Krystyny Kozołup nie wypada mi dyskutować… Niemniej, zapewniam, że Chocianów nie jest w stanie ogarnąć tej przypadkowej, skleconej „z łapanki”, plejady gwiazd estrady – zaczynając od „ekskluzywnej” Świnki z Lubina, narzuconej Krystynie Kozołup przez jej artystycznego mentora i pracodawcę Tomasza Kulczyńskiego, na Mrozu i prawie Niemenie z Przemkowa, Igorze skończywszy. Nie, nie chciałem „przypieprzyć” w imprezę tym, że inaczej, niż Tomasz Kulczyński i Krystyna Kozołup rozumiem zadania własne gminy, związane z upowszechnianiem Kultury, myloną przez wyżej wymienione osoby z tanią propagandową jatką zaspakajania rozrywkowych potrzeb lokalnego elektoratu burmistrza.

Przyznam, że zwlekałem z premedytacją, świadomie, odpowiedzialnie, ale na smutno… Do dzisiaj wytrwale czekałem na choćby enigmatyczne słowa przeprosin, o które radna Anna Pichała już nazajutrz po opadnięciu kurzu po Jagodzie wzywała Agatę Wesołowską.

Na dodatek, zamiast zwykłego „przepraszam” ze strony sekretarki burmistrza Tomasza Kulczyńskiego, znanej także jako Szefowa Sztabu ostatniej wielkiej chocianowskiej WOŚP Agaty Wesołowskiej (Robert Harenza przeprasza za wolontariusza WOŚP!) „rzetelny” portal singapurskie.info opublikował „oświadczenie” p.o. Dyrektora RCK Krystyny Kozołup

Krystyna Kozołup opublikowała następną poniżającą, zniesławiającą mnie i Annę Pichała insynuację, że wyprowadzono mnie „za uporczywe nękanie członków komisji konkursowej”.

Nie zasłużyłem na tak smutne i żałosne zakończenie „story” z Panią Krystyną Kozołup. Ze względu na naszą dawną znajomość nie wyrażę dosadnie, co poczułem, czytając zmanipulowany materiał, kłamstwa i ponowne znieważenia. Posłużę się najdelikatniejszym z możliwych komentarzy na temat utraty resztek przyzwoitości u Krystyny Kozołup, na jaki natknąłem się w sieci.

Nie bez powodu we wstępie napisałem, że to „przyzwoitość” umiera ostatnia. Przyzwoitość Agaty Wesołowskiej umarła w chwili, w której ustaliła z pracownikami ochrony, że mają mnie spektakularnie wyprowadzić z imprezy, a ona to będzie nagrywać. Jaki cel jej przyświecał? Skompromitowanie mnie w oczach czytelników FAKTY Chocianów, obniżenie wiarygodności, ośmieszenie, pozbawienie godności. Patrzcie, oto menela Harenzę wyprowadzają jako awanturnika, pijaka, ostatnia swołocz. Przyzwoitość Krystyny Kozołup umarła ostatecznie w momencie, w którym składała podpis pod oczerniającym mnie dokumentem. Proszę, by wyżej wymieniona osoba nie winiła mnie, że w Sądzie będę bezwzględny, pryncypialny i nieprzejdnany w dochodzeniu zadośćuczynienia za straty moralne, jakich doznałem.

P.o. Krystyna Kozołup w „oświadczeniu” oświadczyła, że nękałem komisję konkursową oceniającą potrawy jagodowe i stoiska sołectw, będąc „po wcześniejszym spożyciu alkoholu”. Który z członków komisji, niech powie, bo żaden z nich o nic mnie nie prosił, nawet nie powiedział „dzień dobry”, nie wykazywał objawów nękania. Warto podkreślić, że zbitka słów „nękanie” i „był po spożyciu alkoholu” w odczuciach ludzi kojarzy się jednoznacznie negatywnie. Tym zestawieniem słów Krystyna Kozołup poniżyła mnie w sposób świadomy i celowy.

Tyle na razie – resztę usłyszy Sąd. Przejdźmy do prezentacji dowodów na to, że Agata Wesołowska zorganizowała napaść/zatrzymanie/wyprowadzenie mnie z „zabawy masowej”, jak w oświadczeniu określając Wielkie Dni Jagody Tomasza Kulczyńskiego wyraziła się Krystyna Kozołup.

1) Ten dowód już znacie z Internetu, niemniej powtórzę go, bo zaczyna całą sekwencję zdarzeń związanych z nagrywaniem przeze mnie prac Komisji Konkursowej. Ujęcie kończy się stwierdzeniem burmistrza, że „z pijakiem” nie robi sobie selfie, co warto podkreślić, bo już za chwilę w następnym ujęciu twierdzi, że za „mało piwek” wypiłem…

2)

Warto w tym miejscu podkreślić, że Konkurs na potrawy Jagodowe to jedyne co pozostało po Dniach Jagody Franciszka Skibickiego. To tradycyjny punkt obchodów, który z pełną nieświadomością Tomasz Kulczyński postanowił kultywować w swojej formuje Dni Jagody. Wiem z doświadczenia z czasów, gdy uczestniczyłem w organizacji Jagody, jak dużo emocji wśród sołectw zawsze wzbudzała ta rywalizacja. Ponadto w grę wchodziły nagrody pieniężne ze środków publicznych, dlatego tym bardziej chciałem zarejestrować wydarzenie. Nie nagrywałem nikogo w sytuacji prywantnej, tylko podczas prac Komisji Konkursowej. Nie interesowały mnie sprawy prywatne, to jak ktoś się uśmiecha czy na przykład ma niebieską kartę. Niestety w tym roku prace Komisji wymknęły się spod kontroli. Komisja zamiast popracować w spokoju, rzetelnie punktować pracę i trud uczestników, walczyła o możliwość dojścia do stoiska, nie mówiąc o mnie. Aż dziwię się, że w końcu udało mi się nakręcić w miarę spokojny moment z Paniami, które przygotowywały stoisko.

3)

Szanowni Państwo,
w „oświadczeniu” Krystyny Kozołup można przeczytać, że nie tylko członkowie Komisji prosili mnie, by ich nie nękać, ale także inni mieszkańcy Gminy. Otóż jedynym „innym” mieszkańcem Gminy, który bezprawnie zakazywał mi rejestracji prac Komisji był Przewodniczący Komisji Rewizyjnej radny Paweł Baran. Za chwilę zobaczycie, że „proszę, by mnie nie dotykał” i taktownie sam się odsunąłem…

…zresztą…

… ekipa Tomasza Kulczyńskiego zrobiła błąd, trudno. Poniosło kogoś – bywa. Ale dlaczego zamiast zwykłego „przepraszam”, zmuszono mnie do emisji tego makabrycznego ataku na mnie „ochroniarzy” z Agatą Wesołowską w roli reportera?

4)

„Idziemy…!”

Robert Harenza

Komentarze

x

Zobacz także...

Burmistrz Chocianowa w żałobie po stracie chocianowskiego.info. Nie przybył na Dni Parchowa…

Wielu czytelników FAKTY Chocianów zaskoczę tym, co powiem. Przy okazji komentarza do Dni Parchowa muszę ...

Dochody Gminy Chocianów w katastrofalnym stanie! Mamy za to drogi i relaks nad stawem przy stawie…

„Czego, by się nie dotknął, zawsze spieprzy…” – mówi się o niektórych ludziach. Wypisz wymaluj ...