Urząd

Legnicę nazywano "Małą Moskwą". Chocianów to już "Mały Lubin" Tomasza Kulczyńskiego

0

Przez święta walczyłem z myślami, jak powinien wyglądać ostatni mój w tym roku artykuł. Kończy się 2019 rok. Mieliśmy przez dwanaście miesięcy „Czas na zmiany” i nieubłaganie nadszedł „Czas na podsumowanie”! Miałem duży wachlarz tematów, opcji, form i stylistyk – zaczynając od zwykłego podsumowania politycznych dokonań samorządu i społecznych konsekwencji wyboru Tomasza Kulczyńskiego na burmistrza, poprzez nudne wyliczanie naiwnych, cwaniackich, a niekiedy wręcz gówniarskich zachowań Rady Miejskiej, skończywszy na wygłoszeniu tanich okolicznościowych noworocznych życzeń dla Czytelników FAKTY Chocianów, tudzież może nawet sentymentalnych powtórek z życzeń o 200 tańców dla byłej Pani ze snu, jakie jeszcze rok temu przechodziły mi przez gardło. Co wybrałem?
Nie przypadkowo dzisiaj, na parę godzin przed końcem 2019 roku, postanowiłem napisać artykuł o „Pralni z maglem”, w którą Rada Miejska Chocianowa zamieniła instytucję Kultury, dawniej pieszczotliwie zwaną przeze mnie chrześcijańskim Ośrodkiem Kultury. Czy jestem sentymentalny? Już nie. Byłem kiedyś, pisząc artykuły o upowszechnianiu Kultury w ChOKu, pamiętacie?

Wiem, że mnie słyszysz… I’m calling you!


Tomasz Kulczyński jako ustawowy „organizator” właśnie tę instytucję Kultury na wiosnę 2019 przechrzcił na Regionalne Centrum Kultury, a nazwę jako najważniejszą zmianę zaakceptował Wojewoda Dolnośląski. Na czyje polecenie gminna instytucja kultury stała się „Pralnią z maglem”, nie wiem, ale na pewno powinien to wiedzieć Organizator. W ustawie z dnia 25 października 1991 r. o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej w art. 11-12 mówi się, że organizator wydaje akt o utworzeniu instytucji kultury, który określa jej nazwę, siedzibę i przedmiot działania. Organizator obowiązany jest zapewnić instytucji kultury środki niezbędne do rozpoczęcia i prowadzenia działalności kulturalnej oraz do utrzymania obiektu, w którym ta działalność jest prowadzona. Organizatorem jest burmistrz. Tomasz Kulczyński także zgodnie z ustawą o samorządzie, jest pracodawcą Dyrektora jednostki Kultury w myśl Kodeksu Pracy. Niemniej według wszystkich zapisów prawa nad całością czuwać powinna Rada. W Statucie RCK wołami napisano:

(oczywiście zgodnie z „epokowymi” zmianami Tomasza Kulczyńskiego, tam gdzie jest słowo ChOK, czytamy RCK)

Zbierzmy te wszystkie informacje w jasny noworoczny przekaz. Rada tworzy instytucję, nad której pieczę finansową i wykonawczą powierza burmistrzowi – to po pierwsze. Ten z kolei wybiera Dyrektora, który kieruje się wyłącznie Planem Finansowym i z nim powiązanymi artykułami ustawy o finansach publicznych. Nie jest tajemnicą, że Rada Miejska w tym roku przekazała z mocą uchwał 1.600.000,00 zł na działalność Instytucji (dla zainteresowanych dodam – to 2x więcej, niż dotychczas Gmina wydawała na upowszechnianie Kultury). Radni przekazali kupę szmalu pod opiekę organu wykonawczego, który wybierał sobie Dyrektorów. Przebierał, jak w ulęgałkach. W styczniu odwołał Krystynę Kozołup i powołał nie posiadającego kompetencji Kamila Lisa. Za kilka dni na chwilę dyrektorem mianował kolegę sędziego piłkarskiego Marka Dłubałę, który tyle ma wspólnego z Kulturą, co ja z nurkowaniem pod lodem. Po rezygnacji fachowca od sportu na miesiąc na powrót powołał instruktorkę k.a.o. Krystynę Kozołup, która z tej plejady gwiazd Kultury – tak czy inaczej – posiadała największe kompetencje, by zarządzać dość wrażliwą materią zadań własnych gminy związanych z działalnością kulturotwórczą. Niestety sielanka instruktorki nie trwała długo. Organizator rzekomo przyjął „rezygnację” Krystyny Kozołup z pełnienia funkcji, choć nie ma pisemnej wersji tego „wypowiedzenia warunków umowy”, co jest wymagane nie tylko na gruncie Prawa Pracy. I wtedy „organizator Małego Lubina” powołał następną osobę kompletnie nie mającą niczego wspólnego z działalnością kulturotwórczą, nic, nic, nic…

Szefowa „sprzątaczek” mianowana na Dyrektora RCK w Chocianowie. Kamilu Lis – przeproś za „faux pas” swojego burmistrza!

Słowo daję tylko wyjątkowy ignorant, albo cwaniak mógł wpaść na pomysł, by osoba od lat pracująca w zakładzie komunalnym mogła unieść ciężar misji upowszechniania Kultury. Jest jeszcze jedno wytłumaczenie, dlaczego z instytucji Kultury organizator zrobił pośmiewisko dla siebie, Rady Miejskiej i krzywdę niczemu niewinnej kobiecie. Oczywiście sprawa jest bardziej złożona, ale w największym skrócie ten akt głupoty wiąże się z kontrolą Regionalnego Centrum Kultury przez Elżbietę Kowalczuk, Dyrektor MZGKiM, której bezwzględnie wieloletnią podwładną była cudownie powołana Julita Sambor. I jeszcze jedno – by mieć bezwzględną kontrolę nad finansami instytucji oraz wypływem informacji o wydatkach, jakich nie da się obronić organizatorowi w żadnym Sądzie.
W ten mniej więcej sposób instytucję Kultury zmieniono w przedsiębiorstwo para-rozrywkowe, na wzór i podobieństwo RCS z Lubina, tym samym tworząc zręby „Małego Lubina” Tomasza Kulczyńskiego. Podkreślę, że w rodzinnym Lubinie także spółki miejskie typu MPO, RCS, nie tylko Telewizja zajmują się „promocją” i propagandową dbałością o wizerunek władzy samorządowej.

W Chocianowie a’la „Mały Lubin” instytucja kultury RCK pierze tak zwaną dotację podmiotową, jaką co roku przekazuje Rada Miejska, a „organizator” w jej imieniu podpisuje z Dyrektorem Instytucji stosowną umowę. Szanowni Państwo, de facto upowszechnieniem Kultury zajął się zakład budżetowy Elżbiety Kowalczuk – pora ogłosić rychły koniec Świata. Stoimy na głowie, nie żartuję. I nie chodzi mi tylko o to, że w RCK nie ma urządzenia do drukowania, jak na ostatniej sesji zaznaczył Janusz Ślipko, a w każdym razie są poważne problemy ze zrobieniem kopii dokumentu. Nie chodzi wyłącznie o to, że od dwóch tygodni dyrektor RCK myślała nad odpowiedzią na prosty wniosek. 5 grudnia poprosiłem o Plan Finansowy RCK, który byłby kompatybilny z uchwałą budżetową na 2020, a tu okazuje się, że Plan Finansowy nie został złożony do Urzędu. Kuriozum! Parę dni temu Rada uchwaliła budżet na 2020 rok, a dyrektor RCK nie wie, co i za ile pieniędzy będzie prowadzić działalność statutową na „wysokim poziomie” (że zacytuję instruktorkę k.a.o. Krystynę Kozołup). Nie ważne, co będzie robił RCK i za jaką kwotę w 2020 roku? Przypomnę, że statut RCK mówi, że Plan Finansowy jest najważniejszym dokumentem tej instytucji. Kiedy w takim razie, i czy w ogóle Julita Sambor podpisze umowę o dotację podmiotową na 2020 rok? Dokładnie od 0:00 w Sylwestra, czyli już niebawem, podczas strzałów z szampana i muzyki disco-polo w hali widowiskowo sportowej „Małego Lubina” zacznie obowiązywać Plan na Nowy Rok! Stoimy na głowie! Oto inny przykład, jak można działa instytucja Kultury w „Małym Lubinie” Tomasza Kulczyńskiego. Aż ciarki łażą mi po plecach!

źródło: chocianow.pl

Najgorszemu wrogowi nie zrobiłbym takiego świństwa, publikując zdjęcie, które władzę gminną pokazuje co najmniej w groteskowym anturażu. Słowo daję, że jeśli byłbym na miejscu „organizatora” Kultury, uwiecznionego na poniższym zdjęciu, całą redakcję Dumni z Chocianowa chocianow.pl – nie tylko autora i Prezesa Fundacji wyrzuciłbym na zbity pysk w minutę po opublikowaniu. Stoimy na głowie. Za zdjęcie, bo taką mamy „komunalną” Kulturę zapłaciło RCK Tomasza Kulczyńskiego. I to jest ten „Mały Lubin” – RCK od chwili powołania płaci jakimś pospolitym gówniarzom z Lubina, którzy piszą rzekomo poważne teksty, ale żaden z gnoi nie potrafi podpisać się z imienia i nazwiska. Nie ksiądz proboszcz, nie instruktorka k.a.o Krystyna Kozołup, nie wiece szanowna Elżunia Kowalczuk odpowiadają za chamówę, jaką uskuteczniają opłacani przez „organizatora” redaktorzy redakcji Głos Regionu i Fundacji Dumni z Chocianowa. Kto mi powie, czy zna z imienia i nazwiska „INICJAŁÓW”, którzy traktując mnie jako mieszkańca „Małego Lubina” przesłali mi te życzenia Świąteczne?

Protestuję. Nie życzę sobie, by jakieś „INICJAŁY” z redakcji opłacanej przez RCK grały na moich emocjach. Powtórzę, że nie życzę sobie życzeń ludzi, którzy nie mają cywilnej odwagi podpisać swojego bełkotu, za co organizator Tomasz Kulczyński pośrednio im płaci. Dodam, że na niego ustawowo spada odpowiedzialność za kulturalny kompostownik, który otworzył w RCK, w MZGKiM, w PWK, i gdzie tam jeszcze w ramach hasła „Czas na zmiany” Organ wykonawczy to Tomasz Kulczyński, niechby skrywał się pod dziesiątkami pieczątek urzędników, których upoważnia do publicznego wyrażania jego woli. I żeby nie było, że jestem uprzedzony do Organizatora „Małego Lubina”. Wiem doskonale, że w każdej gminie są dwa organy odpowiedzialne za wszystko, co się dzieje w sferze finansów, informacji publicznej, transparentności, szacunku w relacjach społecznych. Drugim organem jest Rada Miejska, która dopuściła, by wzorem prezydenta Lubina, który na sesje przychodzi od święta, także pod tym względem Tomasz Kulczyński zrobił sobie „Mały Lubin”!
Myślę, że najlepszym podsumowaniem „Czasu na zmiany” i jego dokonań w 2019 roku jest ta oto zmiana w budżecie, którą wykonał bodajże w listopadzie. Postanowił postawić „zegar” odmierzający mu czas.

Zegara nikt nie zobaczył, prawda? Niemniej twierdzę, że ten zegar jednak gdzieś odmierza już czas do Referendum. Do siego!

Robert Harenza

W Chocianowie w nowym roku będzie i nowa Rada Miejska! Wywiad z Krzysztofem Kowalczykiem

Poprzedni artykuł

"Mamy ubraną choinkę i umyte okna, a firanki są wyprasowane…" – świąteczna rozmowa z Anną Pichałą

Następny artykuł

Comments

Comments are closed.

Login/Sign up