„Mamy ubraną choinkę i umyte okna, a firanki są wyprasowane…” – świąteczna rozmowa z Anną Pichałą

Robert Harenza: Dzień dobry Pani Sołtys.

 

Anna Pichała: Dzień dobry Panie Redaktorze.

R.H.: Czy ktoś mówił Pani, że niezmiennie ładnie wygląda Pani na pierwszych stronach gazet?

A.P.: Zaczyna Pan od komplementu, a to znaczy że rozmowa nie będzie łatwa (śmiech – przyp. red.). I na dodatek chyba już wiem, co znaczyło powitanie – nie jak zwykle, po prostu „dzień dobry Pani Aniu”, lecz „pani sołtys”. Rozumiem, że rozmowę zaczynamy od rewelacji brukowca Głos Regionu?

R.H.: Niekoniecznie. Może najpierw omówmy inną kwestię, na przykład Sesję Budżetową, na której jak nigdy dotąd w historii Chocianowa twórca budżetu Tomasz Kulczyński nie pofatygował się nawet, by pochwalić własne „dzieło”, albo jeszcze lepiej proszę…

A.P.: Mam wybór, to wybieram Głos Regionu.

R.H.: Pani Sołtys, ile prawdy jest w tym, co napisał nieznany autor w artykule „Mieszkańcy Parchowa chcą odwołania Anny Pichały”, bo nie widzę Pani stanowiska, ani nie poinformował, że chciał takowe uzyskać? Tylko równie nieznani jak autor jacyś mieszkańcy Parchowa twierdzą, że „żądza władzy” przysłoniła Pani oczy, że sołtys „wykonuje obowiązki w sposób stronniczy”. Najdalej idącym zarzutem jest wyrażenie, że Pani narusza „zasady współżycia społecznego poprzez stałe (proszę o sekundę cierpliwości – doczytam słowo w słowo) i notoryczne prowadzenie wobec organów Miasta i Gminy oraz pracowników urzędu jak i mieszkańców Parchowa hejtu w mediach społecznościowych w zakresie wykonywanych przez nich zadań”. Koniec cytatu.

A.P.: Wszystko to bujda na resorach. Nie pierwszy i nie ostatni raz jestem obiektem wulgarnych pomówień i znieważenia. Gdyby w pomówieniach „anonimowego” twórcy tekstu, znajdowało się choćby ziarenko prawdy, Pan pierwszy rzuciłby we mnie kamieniem…

R.H.: O, wypraszam sobie, żeby mi przypisywać skłonności do kamienowania sołtysów, tym bardziej płci pięknej… (śmiech – przyp. red.) Według pisma, które redaguje niejaka Anna Kurdziel, jednak to środowisko Parchowa, rzekomo jako pierwsze zabrało się za odwoływanie Anny Pichały.

A.P.: Na funkcję sołtysa – po pierwsze – wybrało mnie Zebranie Wiejskie, o czym jasno mówi Statut Sołectwa, a nie jakieś „anonimowe” środowisko. I Zebranie Wiejskie może mnie odwołać. Wniosek o zwołanie Zebrania Wiejskiego powinien trafić do sołtysa, nie gdzieś do przaśnej gazety czy do burmistrza. To mówi Statut. Ja natychmiast, na podstawie wniosku 1/5 mieszkańców zwołałabym zebranie, nawet wtedy, gdyby jedynym jego punktem obrad było odwołanie sołtysa Parchowa. Nie jestem przyspawana do stołka, ani tym bardziej nie zaślepia mnie „żądza władzy” pisana w Głosie Regionu przez „rz”. Ja tu mieszkam, wychowuję dzieci, borykam się z tymi samymi problemami co moi sąsiedzi, wierzę w bezinteresowne działanie na rzecz lokalnej społeczności i dlatego całą swoją energię wykorzystuję do społecznego działania. Żądnymi władzy są chyba autorzy pomówień, ktokolwiek zgadza się z kłamstwami zamieszczonymi w gazecie opłacanej z budżetu gminy. Mam Panu przypomnieć, że już pół roku temu, a nawet wcześniej mówiłam, że chcę zrezygnować z funkcji sołtysa, a Pan nakłaniał, żebym tego nie robiła? Nadal jestem sołtysem wsi Parchów, co jest dla mnie powodem do dumy i uczciwości w wykonywaniu zadań wyznaczonych jednostce pomocniczej.

R.H.: Słowem zaprzecza Pani kłamstwom, że jest Pani stronnicza…

A.P.: Kto nie był sołtysem to nie wie, że praktycznie głównym, jeśli nie jedynym obowiązkowym obowiązkiem sołtysa jest piecza nad poprawnością realizowania funduszu sołeckiego na wsi oraz dyscyplinowanie mieszkańców w czasowym opłacaniu podatków (jeśli sołtys przyjął funkcję inkasenta). Reszta kompetencji i obowiązków sołtysa zapisanych w statucie to zagadnienia z zakresu aktywności społecznej, nie weryfikowalne na gruncie prawa, a jedynie subiektywnych społecznych odczuć. Nie jestem, nie byłam i nie będę stronnicza w czasie wykonywania obowiązków statutowych, choć nie ukrywam, że personalnie kilku osób mieszkających w Parchowie nie jest mi bliska, ani politycznie, ani emocjonalnie. Ale czy to, że ktoś nie weźmie podatku od ciotki burmistrza jest wystarczającym powodem, by wytoczyć zarzuty, że jestem stronnicza? To byłby najwyżej śmieszny zarzut, gdyby nie był poważnym pomówieniem i zniesławieniem, a z tym właśnie mamy do czynienia.

R.H.: Czy Pani widziała wniosek skierowany do burmistrza?

A.P.: Nie. Poza tym uważam, że ten „wniosek” o odwołanie sołtysa widział tylko autor tekstu i burmistrz. Póki co lokalne prawo stanowi, że burmistrz ma tyle do odwoływania sołtysa, co ja w wydawania obdukcji psychiatrycznych…

R.H.: W końcu złapałem Panią na „hejcie”, który zarzuca Pani środowisko Parchowa! Wszystko wskazuje na to, że iloraz inteligencji nieznanego autora artykułu Głosu Regionu pozwoli mu już jutro tę ostatnią Pani wypowiedź zakwalifikować jako hejt w stosunku do organów Miasta i Gminy Chocianów, a już na pewno w stosunku do organu wykonawczego.

A.P.: Posądzanie mnie o „hejt” to bardzo poważny zarzut. Hejt ścigany jest kodeksowo z urzędu, dlaczego więc nie złożono stosownego wniosku do prokuratury? Za to złożono jakiś polityczny wniosek do burmistrza. Dziecinada, ale w tym konkretnie przypadku niosąca ze sobą skutki prawne. Nie pozwolę, by mnie obrażano, pomawiano i swobodnie przypisywano zachowania niegodne i bezprawne. Niedługo będzie o tym głośno…

R.H.: I chyba w ten oto sposób, łagodnie przeszliśmy do pytań dotyczących łamania prawa przez organy samorządu oraz pracowników urzędu. Czy Rada Miejska Chocianowa i burmistrz działają naruszając prawo? Z tego co wiem, nie ma jeszcze wyroków sądowych, nie licząc tych z Sądu Administracyjnego, mówiących, że organy władzy Chocianowa funkcjonują na bakier z przepisami ustawy o dostępie do informacji publicznej.

A.P.: Wraz z moimi kolegami z klubu Razem dla Chocianowa wielokrotnie w tym roku udało nam się wyłapać buble prawne produkowane przez Radę Miejską i Burmistrza. Jednak gremium Rady nadal z uporem maniaka nie przestrzega zapisów ustaw. Tym razem Tomasz Kulczyński przeszedł granice wszelkich norm – chcąc odwrócić uwagę od nieudolności swoich radnych, próbuje przenieść walkę polityczną na grunt Parchowa. Nie ulega wątpliwości, że po roku funkcjonowania samorządu z Tomaszem Kulczyńskim potrzebny jest reset. Referendum w sprawie odwołania Rady zaczyna dojrzewać także w jego głowie i to szybciej, niż się tego spodziewałam. Radni TeKa 2018, którzy mieli strzec interesów mieszkańców (zwanych przez władzę wyborcami) sami chętniej zasiadają do uczty, niż do poważnej dyskusji. Choć jestem radną wybraną z okręgu w moim miejscu zamieszkania, wiem, że muszę obiektywnie patrzeć na potrzeby mieszkańców całej gminy. Od tego jesteśmy. Jako radni odpowiadamy – każdy – w 1/15 za całokształt, a nie jak to próbuje przedstawić propaganda burmistrza – jedynie za swój okręg.

R.H.: Dlatego pojechała Pani do Trzebnic mobilizować ludzi w sprawie budowy przychodni zdrowia? Nic to nie pomogło! Burmistrz i tak unieważnił przetarg na budowę. Spełnił swoją obietnicę wyborczą!

A.P.: Z troską przyglądam się sprawie przychodni w Trzebnicach. Temat poruszałam wielokrotnie już na Komisji Rewizyjnej 3 lutego i nigdy nie wypowiadałam się w tonie, że przychodnia w Trzebnicach nie jest potrzebna. Wprost przeciwnie! Jako jedna z niewielu interesowałam się tematem od początku. Dlaczego nie dopełniono obowiązków związanych z remontem starej przychodni, mimo środków, które rada przekazała w ubiegłym roku MZGKiM? Apelowałam wielokrotnie do burmistrza, by nie publikował zdjęć – szczególnie tych złych pomieszczeń przychodni – bo źle się to skończy. Następnie złożyłam wniosek o bezzwłoczne zabezpieczenie środków na remont ośrodka. Nic to nie dało. Od lat działającą przychodnię zamknięto w grudniu, a przetarg na budowę nowej unieważniono na następny dzień po sesji budżetowej. Bardzo uważnie śledziłam temat środków zabezpieczonych na budowę przychodni – z 1,5 mln zł w budżecie, po kawałku, po ciuchu przed mieszkańcami zabierano środki, przekazując na różne zabawne cele. I podnoszono ciągle dotację na imprezy do RCK. Ale trudno się dziwić, skoro gros pieniędzy z budżetu wypływa na lewo i prawo, a kolesie burmistrza wciąż zwiększają przychody swoich firm. Nadal opłaca się opłacać jakiegoś Grygrocewiczów i jego kolegów z fundacji Dumni z Chocianowa serwujących płatną propagandę dla Tomasza Kulczyńskiego za 12.000,00 zł/miesięcznie – co daje 144.000,00 zł w roku. To haniebne działanie. Po to tutaj przyszli, po to właśnie potrzebowali naszego miasta i naszych wiosek. Ile z ok. 53 mln zł budżetu w 2019 roku trafiło na infrastrukturę? Promil? A ile na propagandę, w tym propagandowe potupajki disco-polo w Parku, na Rynku, w RCK czy teraz w hali sportowej na Sylwestra?

R.H.: Ups… Są Święta, Pani Aniu. Proszę przez chwilę nie krytykować (hejtować) organów władzy Chocianowa. Wróćmy do Parchowa, do sąsiadów, do ludzi, z którymi żyjemy na co dzień.

A.P.: Dzisiejsza władza próbuje zatrzeć wszelkie ślady pozytywnej działalności poprzednich władz, zarówno Franciszka Skibickiego jak i Romana Kowalskiego oraz ówczesnych radnych. Szkaluje poprzedników i wszystkich, którzy nie przyklaskują durnym pomysłom typu zakupów rowerów reklamowych, przyczep lub stawiania nowych tablic reklamowych. Cieszę się, że z sukcesem podnosimy poziom świadomości mieszkańców. Na przykład mieszkańcy sołectwa Trzebnice coraz częściej zaczynają zdawać sobie sprawę, jak ważne jest szanowanie środków publicznych. My w Parchowie natomiast pilnujemy środków w budżecie i projektu budowy chodnika do szkoły. Nie odpuszczam tego tematu, walczę o to od lat i wiem, że w ten chodnik zostanie wybudowany. Nawiasem mówiąc to burmistrz Franciszek Skibicki zabezpieczył dofinansowanie z województwa poprzez podpisanie porozumienia o współfinansowaniu inwestycji, nie Tomasz Kulczyński, który niezasłużenie szczyci się pozyskiwaniem pieniędzy ze źródeł zewnętrznych. Co proponuje nam Tomasz Kulczyński na koniec dwunastu miesięcy swojej „ciężkiej” pracy? Kilka metrów parkingu przy ul. Fabrycznej (notabene wywalczone przez samych mieszkańców a realizowany przed wyborami uzupełniającymi w tym okręgu) – co niczego nie zmieni. Gdyby nie upór i zapał samych zainteresowanych – palcem by nie ruszył. Podobnież „drabinki”przy ul. Trzebnickiej (młodszemu pokoleniu przypomnę, że był to jeden z elementów tradycyjnego placu zabaw składającego się z huśtawek, zjeżdżalni, karuzeli i piaskownicy), a nazywane teraz nowocześnie „stritłorkiem”.

R.H.: Pani Aniu, na zakończenie, już krótko, bo nasz czas antenowy się kończy… Proszę tylko o radosne i miłe refleksje po roku pracy w Radzie.

A.P.: Złożyłam w sumie kilkanaście pism (interpelacji i wniosków) i mam jednak satysfakcję, że kilka z nich zrealizowano. Filmikami dotyczącymi fatalnego stanu dróg natychmiast zainteresowałam urzędników i chyba zmusiłam ich do działania, co często nie udaje ani poprzez interpelacje, ani pisma, ani prośby, ani groźby. To takie moje małe osiągnięcie. Wraz z członkami Stowarzyszenia Nasz Parchów zorganizowaliśmy wiele inicjatyw, choć rzucano nam kłody pod nogi. Realizowaliśmy program dla maluchów pn. „Były sobie pieniądze”. Ponadto zorganizowaliśmy II Bieg Śladami Gacka oraz Dni Parchowa – łatwo nie było. Nie otrzymaliśmy wsparcia ani pieniężnego ani sprzętowego od RCK, ani od Gminy. Organizowaliśmy zbiórkę dla naszego mieszkańca, zakończoną znacznym sukcesem, w ramach której odbyła się dyskoteka wakacyjna i „zumba” w Świetlicy Wiejskiej. Ponadto braliśmy czynny udział w dożynkach gminnych, jak i Dniach Jagody. Udało mi się także pozyskać środki finansowe, maksymalne z możliwych na realizację projektu Ścieżki Zmysłów przy Szkole Podstawowej w Parchowie. Były i warsztaty kulinarne dla mieszkanek Parchowa, pomimo, że RCK nie zapewniło nam prądu w Świetlicy Wiejskiej w Parchowie, a za salę musiałam zapłacić z prywatnych środków. Było bosko! W warsztatach wzięły udział także mieszkanki Jabłonowa. Latem zorganizowałam także warsztaty z profilaktyki raka szyjki macicy oraz zdrowego stylu życia. Aktywnie reprezentowałam Parchów oraz Gminę Chocianów podczas Kongresu Kobiet w Warszawie, biorąc udział w panelu Kobiety na wsi. Promowałam nas w stolicy naszego kraju, w samym Pałacu Kultury i Nauki przed szeroką publicznością, a startując w wyborach do Sejmu udało mi się poinformować bardzo szerokie grono opinii publicznej o wypaczeniach, jakie mają miejsce w lokalnych małych samorządach…

R.H.: Przypominam – prosiłem o miłe wspomnienia z pracy w Radzie i sołectwie.

A.P.: Podkreślałam, że Parchów jest bardzo specyficzną wioską, o czym zdaje się mówiłam już kiedyś w wywiadzie dla Faktów. To jest pozytywne zjawisko. Ludzie mobilizują się w trudnych chwilach. Mnóstwo rzeczy zostało zrobionych jedynie dzięki ofiarności i pracy, czasem morderczej, samych mieszkańców. Przekonałam się o tym wielokrotnie, jeśli trzeba coś zrobić, to podwija się rękawy i robi się to czy owo. Przypomnę, choćby potężny parking przy świetlicy zrobiony z własnych materiałów i dzięki własnej pracy, boisko do koszykówki, zagospodarowanie całego zapuszczonego terenu przy Świetlicy Wiejskiej w Parchowie, plac zabaw, ogród, asfalt na kawałku drogi gminnej, doposażenie staży pożarnej w Parchowie, ale także schody i podejścia dla niepełnosprawnych w szkole w Parchowie czy chodnik w szkole – o czym zapewne „lis trojański” nie ma pojęcia. Panie Robercie, mówię to głośno – nasza wieś jest otwarta, także poglądowo i nie wyobrażam sobie, żeby wszyscy mówili jednym głosem. Parchów to wolna wieś, otwarta dla ludzi o różnych poglądach, przekonaniach czy sympatiach politycznych. I dobrze, właśnie o to zabiegam od lat. Tutaj rządzi demokracja i jeśli mieszkańcy zdecydują, że kto inny powinien zająć funkcję przewodniczącego rady sołeckiej, będę pierwszą osobą, która zadeklaruje pomoc. Ja za tę pracę społeczną płacę codziennie wysoką cenę, ale wiem, że to ma sens!

R.H.: Czy ruszyły przygotowania do Referendum w sprawie odwołania Rady Miejskiej Chocianowa?

A.P.: Nie wiem… (proszę mi wierzyć, że to jedyne kłamstwo, jakie wypowiedziałam podczas rozmowy z Panem) (śmiech – przyp. red.)

R.H.: Dziękuję za szczerą rozmowę.

Komentarze

x

Zobacz także...

FAKTY Chocianów: Ja i moja rodzina nie liczy na ochronę narodowej Policji. Do widzenia…

źródło foto: Janusz Lech Komentarze

Dyskusyjne Forum Samorządowe Roberta Harenzy: Inwestycje w bezpartyjnych Wanów Chocianowa to marnowanie publicznych pieniędzy

TYLKO U NAS: O kosztownej i złej „inwestycji” Chocianowskiego samorządu w urzędników z Lubina. I ...