Dzień dobry?… Czytelników na razie poproszę o chwilę cierpliwości, szczególnie lokatorów Zaułka Fabrycznego w Chocianowie, bo zanim wytłumaczę się ze zdjęcia startowego i tytułu, muszę w ramach wstępu wyrzucić z siebie kilka zdań na temat bajkopisarstwa chocianowskiej władzy.
„Na każdym kroku – inne cuda.
W jednej chwili można było wirować w magicznej kapsule, która zatrzymywała czas i uśmiechy na filmach 360. W kolejnej spotkać czarodzieja, który sprawił, że przedmioty znikały, a oczy dzieci robiły się wielkie jak piłki plażowe”
– swego czasu podniecał się bajkopisarz Katulski Adaśko z okazji eventu Dnia Dziecka, który w ramach drugiego etatu realizował ku chwale i na zlecenie „czarodzieja” Tomasza K.
“(…) a dorośli łapali te magiczne chwile obiektywami, jakby to był plan nowego filmu Disneya”
(…) z nieba nie padał deszcz – tylko… bańki mydlane
– prawda, że Adaśko nie bierze jeńców, jeśli już walczy, to idzie na całego.
Swego czasu sporo już napisałem się o kiepskich bajkopisarzach z PRLu, takich jak na przykład burmistrz ćwierćwiecza Franciszek Skibicki, by w tej chwili nie podkreślać, że twórcom bajek najnowszej kadencji, szczególnie tym z Lubina brakuje talentu, w tym na pewno kilku klepek, które utrzymują logikę, odpowiedzialność, przyzwoitość i działanie w ramach i granicach prawa, co – że przypomnę – stoi u podstaw działania każdego polityka i urzędnika. Chocianowscy bajkopisarze „nowego pokolenia” postanowili zrobić karierę na prowincji na pisaniu bajek o wprowadzeniu Chocianowa w XXI wiek, czy o utwardzaniu dróg wiejskich własnym sumptem, po gospodarsku, choć sprzętem zakupionym za okrągły milion zł (sprzęt rdzewieje w garażu), nie omieszkali poruszać w bajkach wątku Pałacu, a właściwie jego zakupu, za to w bajce o budowie „obwodnicy”, która – jak się okazało – jest bajką z pogranicza mitomanii i paradoksu poznawczego – wyróżnili się szczególnym infantylizmem w finansowaniu tej „alei”, jak czasem o niej mówią… Bajka o budowie drogi na Zagórze przeszła od razu do kanonu fantazji, o tym co będzie, i to będzie, jeszcze lepsze będzie…
Już wszyscy wiedzą, że bajką był „darmowy” transport, a już w tym roku władza napisała następną pt. O reorganizacji transportu w ten sposób, że Gmina zakupi trzy busy, którymi ku chwale władzy wozić będzie wszystkich chętnych za “0” zł, z tym, że za okazaniem “kenkarty” mieszkańca. Nie mam dzisiaj czasu, by rozwodzić się nad jej puentą, ale wyróżnia ją to, że zaskoczy nawet samych twórców. Inną starą bajką były obiecanki likwidacji podatku od nieruchomości dla osób fizycznych, przebudowa “wąskiego” gardła, albo bajka o upowszechnianiu Kultury “na wysokim poziomie”, eventów na wysokim poziomie, bajka o nie zatrudnianiu ludzi z ościennych okolic, choć skończyło się wzrostem kosztów administracji, itd., itd… Proszę przeczytać na prykład urywek tej bajeczki Katulskiego Adaśka o cudownym ostatnim Święcie Jagody, nomen omen skromniejszym (niecałe 400.000,00 zł), niż te z kilku ostatnich lat (sic!), w których gminna kasa płynęła szerokim i wartkim korytem, jak krew w piach.
“(…) My płacimy, więc nie ma wymagań dotyczących zatwierdzania zdjęć itp.
“Nie jest tajemnicą, że zaciskanie pasa to pokłosie rozbudowanego frontu inwestycyjnego w gminie Chocianów”
– opowiada Katulski Adaśko, jak niedawno bajeczki w Sądzie.
Podpowiadam, że w tej bajeczce szczególną uwagę należy zwrócić nie na promocję “chocianowskiego bimbru” i strategii picia stosowanej przez Tomasza K., lecz na czarująco- magiczny element, który wskazał Adaśko, a mianowicie na “pokłosie rozbudowanego frontu inwestycyjnego w gminie Chocianów”. Właśnie o tym „froncie inwestycyjnym”, jako anomaliach pisałem tydzień temu.
Ostatnie Dni Lubina w Chocianowie (za darmo z Kartą Mieszkańca)
O ile można się domyślić, sąsiad Tomasza K. (bo jest nim Adaśko Katulski w Lubinie) jako mierny bajkopisarz frontem inwestycyjnym nazywa budowę „obwodnicy”, która nie jest obwodnicą, a na dodatek nie jest nawet drogą, której można używać zgodnie z jej przeznaczeniem. Nie będę się powtarzał, szkoda śliny i języka…
Powiem zatem wprost, że Katulski, a szerzej chocianowska władza pisze bajki dla dorosłych, choć sami są dziećmi i mylą się, że mówią do mnie i publiki, jak do dzieci, a czasami do dzieci, jak do kobiet, z kolei do siebie nawzajem w urzędzie, jak do fachowców, ale – za przeproszeniem – „frontem inwestycyjnym” nie da się nazwać fuszerki, jaka ma miejsce w Chocianowie, tj. zaciąganie 9 mln zł kredytu rzekomo na budowę kanalizacji, choć pieniądze pójdą na zapłatę za „obwodnicę”, rewitalizację budynku PKP, w tym na zwiększanie dotacji dla RCK o 400.000,00 zł, co miało miejsce na ostatniej sesji (nomen omen tyle, ile Katulski wydał na Święto Jagody).
Itd., itd….
Teoretycznie chocianowska władza ma talent do przenicowania każdej wizji w cudowną bajkę, jak na przykład podpisywanie umów w plenerze na budowę kanalizacji „północ”, choć wciąż udawana bardziej, niż rzeczywiście intensywnie budowana jest nitka południowa. Niemniej bajki… “szyte są”, jak plandeka do żuka, co?
Ponadto ani zrobienie selfie, albo wręczenie tekturowych „czeków” dla sołtysów w ramach rekompensaty kosztów, jakie włożyli w pieczenie ciast z jagodami, nawet bajkowe zeznania Katulskiego Adaśka na rozprawie w sprawie zarzutów dla Tomasza K. z racji jazdy po spożyciu, lżeniu policjantów, groźbach zwolnienia stróżów prawa z pracy, rzucanie wyzwisk w stosunku do pracownicy SORu, w tym innych funkcjonariuszek płci pięknej…, czyli cukierkowo słodkie tło stosowane do całkiem nie różowych spraw, o których za chwilę – nie wzrusza mnie tak bardzo, jak bajka o PSZOKu, którą niedawno przeczytałem na portalu chocianow.pl
“Pierwsze wzmianki o tym pomyśle pojawiły się bowiem w naszej gminie już w 2010 roku i dopiero skuteczność (podkreślenie – moje) Tomasza Kulczyńskiego pozwoliła załatwić ten problem”
– konfabuluje jakaś dziunia lub nawet sam redaktor naczelny Kasper Nowak na temat sprawy im obcej, jak losy Gminy, w tym bajdurzenia bez zachowania najmniejszych zasad staranności, ogólnie bez składu i ładu, jak wszystko od dnia wejścia infantylizmu lubińskiego do Urzędu Miasta w Chocianowie.
Naprawdę nie da się przeżyć na trzeźwo tego typu durnoty, kłamstw, jeśli przeczytałem, że projekt budowy PSZOKu powstał w 2010 roku, choć dobrze wiem (bo sam w tym brałem udział), że burmistrz Roman Kowalski wraz z Emilianem Stańczyszynem, ówczesnym przewodniczącym ZGZM dopiero w 2013 roku przygotowali projekt budowy, uzgodnili szczegóły, w tym to, że koszty budowy pokryje ZGZM, a PSZOK do użytku mieszkańców zostanie przekazany w 2014 roku.
Dla „chłoptaków” z Lubina, którzy w tamtym czasie nie wiedzieli, gdzie jest Chocianów to zwykła “wzmianka”, na domiar złego datowana na 2010 rok. Wobec tego, “autorów” w/w newsa pozostawię z publikacją FAKTY Chocianów z 2016 roku na ten temat Radni Chocianowa z ręką w nocniku, a sam z wdziękiem i zgrabnością baletnicy przejdę do bajecznej „skuteczności” Tomasza K. , która nie tylko w tej sprawie jest nie pierwszym i nie ostatnim żenującym przykładem przywłaszczania sobie zasług nie zasłużonych przez tego „sprawczego” mężczyznę, jakim chciałby być.
“(…) i dopiero skuteczność Tomasz Kulczyńskiego pozwoliła załatwić ten problem”
– trzy po trzy ściemnia redakcja chocianow.pl
Wybaczcie za dygresję, ale sam baron Hieronymus Carl Friedrich von Münchhausen ze swoimi fantazjami, jak to za włosy wyciągnął się z bagna, gdyby teraz był trzeźwy musiałby przyznać, że nie jest godny stanąć do sefie z Tomaszem K, ponieważ nigdy w swoim heroikomicznym życiu nie dostąpił bardziej absurdalnej mocy, jak „skuteczność” Tomasza K. w „pozyskiwaniu” pieniędzy, „pozyskiwaniu” kredytów, „pozyskiwaniu” kogutów do latania, „rozmów” z samym Lucyferem, itd., itd. Po 10 latach Tomasz K., przypisując sobie zasługi ZGZM, chwali się, że załatwił problem. Jaki problem załatwił, jeśli przez swoją kadencję jeden bodajże raz uczestniczył zebraniu ZGZM, jako burmistrz, a później obrażony w swoim imieniu wystawił pełnomocnictwo niejakiemu Piotrowi Wandycz, a w tej kadencji administratywiście Smykowi Czesław, co nie zmienia postaci rzeczy, że ten rodzaj „skuteczności” zaowocował niedawną podwyżką cen wywozu odpadów komunalnych, to po pierwsze primo.
Po drugie, ta skuteczność spowodowała, że tylko mieszkańcy Gminy Chocianów płacić muszą więcej, niż inni uczestnicy Związku. A tu według bajkopisarzy z Lubina dopiero skuteczność Tomasza K. pozwoliła” (pyk, pyk) załatwić PSZOK w 2024 roku, czyli po dekadzie opóźnienia, bo akurat tamtą inwestycję udaremnił burmistrz ćwierćwiecza Franciszek Skibicki (promotor Tomasza K.) wraz z Krzysztofem Leszczyńskim (twórcą Klubu Tomasz Kulczyński 2018) i Likusem Jerzym (PiS), że o innych samorządowcach nie wspomnę.
No dobra, jak obiecałem, słowem wstępu pokazałem, jak władza Chocianowa pisze bajki, jak potrafi publicznie lukrować rzeczywistość, udawać wrażliwość społeczną, wreszcie oszczędność np. kwestii wydania zaledwie 400.000,00 zł na „event na wysokim poziomie” ( e zacytuję klasyczkę). Władza lubi epatować bajkowymi klimatami, mówić jak to pięknie jest, a będzie jeszcze piękniej, ale teraz przejdźmy już do przedstawienia prawdziwej twarzy urzędników, ich ciemnych sprawek, a przede wszystkim przekraczaniem prawa i – co by nie mówić – zwykłego średniowiecznego chamstwa w relacjach międzyludzkich.
Pech, nie pech chciał, a chyba bardziej wygórowane ambicje, apodyktyczność w administrowaniu mieniem komunalnym, i co by tu nie mówić wyjątkowa bezczelność urzędniczki, nomen omen cioci burmistrza Elżbiety Kowalczuk (z domu Kehle) sprawiły, że Chocianów wrócił do czasów feudalizmu. Pani feudalna „wezwała” do pańszczyzny:
“Wyznaczam Panu/Pani nieprzekraczalny termin do dnia 11.07.2025 r . (piątek) do godz.9:00 do uporządkowania terenu”
(…) Jeżeli składowane rzeczy nie zostaną usunięte sprawa zostanie zgłoszona na Policję celem nałożenia mandatu karnego oraz zostanie wszczęta procedura eksmisyjna z lokalu”
Prawda, że bajkopisarz Katulski wymięka przy temacie Zaułka Fabrycznego, bo nie zna nic prócz lubińskiego blokowiska, na którym nie mieszkają dziwni ludzie, parający się zbieractwem, co? Gorsze, a nawet gorszące jest jednak to, że urzędniczka ćwierćwiecza, choć wychowała się w środowisku Chocianowa, w tym nieopodal Zaułka Fabrycznego, w ogóle nie rozumie, że bezprawnym, beznadziejnie głupim jest nakłanianie do czynów społecznych ludzi, którzy ze sprawą mają tylko to wspólnego, że byli sąsiadami twórcy nieporządku (byli, bo zbieracz tego typu mebli stajennych nie żyje od pół roku).
“Decyzja jest ostateczna. Niniejsze pismo kierowane jest do wszystkich mieszkańców budynku”
Ups… Powiem spokojnie, bo to ostatecznie Dziuni (jak na własny użytek pieszczotliwie nazywam inżynier Elżbietę Kowalczuk) totalnie odbiło, ale – mówiąc między nami – zaszłości z przeszłości nie da się spacyfikować kuriozalnym „wezwaniem”, administracyjnym terrorem rodem z PRLu, ani tym bardziej głupotą urzędniczki (nawet Franek Skibicki w tej chwili przyzna mi rację, chociaż kocha mnie, jak przysłowiowy „Dziad psa w ciasnej ulicy”). Sorry za określenie, ale w tym przypadku Kierowniczka Referatu Komunalnego urzędowo i twórczo wskrzesiła myśli o feudalizmie. Nowy feudalizm, który inżynier Elżbieta być może wyssała w mlekiem socjalistycznej popeliny opiera się na bezprawnym nakłanianiu do pańszczyzny, którą w PRLu wprowadzano za pomocą tzw. czynów społecznych, a w tej chwili quazi urzędniczym “wezwaniem|” do odpracowania na rzecz Gminy porządkowania otoczenia, do którego nie ma się tytułu prawnego.
Szanowni Państwo,
powyżej przedstawiam zakres kompetencji Referatu Gospodarki Komunalnej, w którym nic nie ma o tym, że jego kierowniczka zgodnie z punktem 5 ma prawo wyłącznie do administrowania nieruchomościami, a nie niczym Pani feudalna nakazywać, żeby jej poddani odpracowali pańszczyznę, bo jeśli nie, to “zasądzi” im karę 1000 zł.
Nakłanianie do czynności wykraczających poza kompetencje najemcy lokalu, straszenie Policją i groźbą eksmisji nie mieści się w głowie w cywilizowanym świecie, niemniej jednak ciocia burmistrza uważa, że wyłączyła się z obiegu prawnego, w sumie wiem, co w nią wstąpiło, ale to nie będzie argumentem łagodzącym jej winy, jak już stanie przed Sądem. Niewątpliwie Elżbieta Kowalczuk od czasu, kiedy mąż jej bratanicy został jej szefem w randze burmistrza przeszła dość poważne przepoczwarzenie, tj. stawianie się ponad prawem, lekceważenie dyscypliny finansów publicznych, niszczenie niewygodnych pracowników (radny Krzysztof Kowalczyk) itd., itd., włącznie z bezprawnym nakazem eksmisji, jaki osobiście mi kiedyś zafasowała, ale Sąd uznał to za działanie bezprawne (wiem, że odda mi te kilka tysięcy, jakie wydałem na pełnomocnika procesowego i następne kilka tysięcy za to, że z gminnych pieniędzy zapłaciła Dworaczkowi Adaśkowi za sądzenie się z Harenzą, niegospodarnie wykorzystując publiczne pieniądze).
Elżbieta Kowalczuk w swoim zapale doszła już do tego, że postawiła się ponad burmistrzem, jakkolwiek nie tylko mnie i mieszkańców Zaułka Fabrycznego na zasadzie Pani feudalnej traktuje jako „podludzi”, którymi da się rządzić nakazami, wezwaniami, quazi urzędniczym konfabulowaniem. Jako nadburmistrz postanowiła „olać” składanie oświadczeń majątkowych, bo przecież nie ona „beknie” za to niedopatrzenie, lecz w konsekwencji zaledwie Tomasz K. Nie uda się jednak ominąć faktu, że brak oświadczeń majątkowych w przypadku Elżbiety Kowalczuk wiąże się z próbą ukrycia choćby pobierania całkiem sporych pieniędzy z kasy Zakładu Usług Komunalnych i Transportu Publicznego (służę kwotami), który balansuje na krawędzi bankructwa, a pracownicy prowadzą Spór zbiorowy z zarządem w sprawie podwyżek.
Chuligańskie przekroczenie uprawnień w Chocianowie – urzędniczka rozwiązała „spór”po swojemu!
Poza tym nie wiem, czy to fair w stosunku do męża swojej bratanicy, tj. Tomasza K. by Elżbieta Kowalczuk (z domu Kehle) na boku z bratem Tadeuszem Kehle (pracującym jako Naczelnik Wydziału Rozwoju i Utrzymania) kombinowali z kupowaniem działek rolnych, budowaniu drogi do nich za publiczne pieniądze, a ponadto do tych działek rolnych doprowadzali prąd za publiczne pieniądze.
“Wzywam” Elżbietę Kowalczuk do refleksji…
P.S.:
Nawiązując do „bajkowego” Chocianowa, jaki tworzy tutejsza władza pożegnam się jedyną „Bajką”, jaką napisałem w swoim życiu. Utwór spodobał się Arturowi Piechowi do tego stopnia, że czasami sam mogę go posłuchać. Zapraszam…
Robert Harenza



































Comments