Artykuł

Ostatnie Dni Lubina w Chocianowie (za darmo z Kartą Mieszkańca)

0

Lubię się przechwalać, a i skromnością nie grzesząc, dziś raniuśko uznałem, że nie różnię się od burmistrza Chocianowa, primo, przynajmniej pod jednym względem. Jak wynika z Facebookowych relacji władzy, zaprzyjaźnionych mediów e-legnickie, w tym organizatorów „Święta Jagody”, ani on, ani ja nie byliśmy obecni na świątecznej scenie, ani nawet na klepisku pod sceną…

Co prawda w piątek burmistrz osobiście spraszał na event „na wysokim poziomie”, ale bez sceny, którą dopiero stawiała zaprzyjaźniona firma Creativ.

„To wydarzenie nie jest już tylko lokalną imprezą – zjeżdżają się do nas goście z całego regionu, co najlepiej pokazuje, że w Chocianowie jest po prostu fajnie!”

– twierdzi Tomasz K., bez Karty Mieszkańca, bo podatki płaci w Lubinie.

Mówiąc między nami, choć wcale nie muszę być subiektywny, tym razem będę i pochwalę się, że „przelotem” byłem 5 lipca 2025 roku o 15:00 w Parku Piastowskim, nomen omen na rozpoczęciu tych jagódkowych „Igrzysk i Chleba” władzy Chocianowa – że użyję poetyckiego tricku frazeologicznego z zaprzeszłego Rzymu.

W takim samym sensie, czyli przelotem na swoim profilu pojawił się burmistrz, żeby pochodzić z radnym wojewódzkim Karwanem po klepisku, a nawet rozdać „czeki” za zrobienie stoisk dla kilku sołectw.

Jak wiemy, igrzyska i chleb od czasów Cesarstwa Rzymskiego były narzędziami zarządzania ludem, dlatego Dzień miasta, w Chocianowie nazwany Dniem Jagody, urósł do miana „święta”, bo w takim znaczeniu przedstawiają to chłoptaki z Lubina, i żeby nie było wątpliwości pogańskiego, hedonistyczno-materialnego święta rozrywki, zabawy, co idealnie wpisuje się w schemat funkcjonowania „innowacyjnej” władzy Chocianowa z Lubina.

Ale żeby nie było, że czepiam się słówek, zamiast chwalić lokalną władzę za trud i publiczne koszty organizacji lokalnego eventu, dla staranności dziennikarskiej przedstawię gwiazdy wczorajszych igrzysk.

Pozwólcie, że pominę teraz prezentacje muzycznych dokonać w/w gwiazd, bo zrobiłem to w poprzednich artykułach:

Same hity i premiery! W Chocianowie zagrają Zespół Instrumentów Dętych i… Znaki Zapytania!
Czapki z głów…! Tomasz K. w niepokalany sposób uzyskał votum zaufania! Inne hołdy mile widziane

a jedynie skupię się na anomaliach (podkreśl. – moje), jakie zauważyłem przy okazji wczorajszej imprezy.

Anomalia to od ostatnich wyborów bardzo popularne słowo, niemniej dobrze opisuje schyłkowy okres władzy „ekipy fachowców” Tomasza K.

Nie najważniejszą, aczkolwiek dość wymowną anomalią jest nieobecność burmistrza nie tylko na wczorajszym „Święcie Władzy”, ale przede w miejscu pracy. Pracuje, czy nie pracuje, bo informacje, jakie płyną z Urzędu świadczą, że nie uświadczysz mężczyzny w ogóle, choć także wcześniej graniczyło to z cudem, by go zastać w pracy. Nie wiem, czy to prawda, ale doniesiono mi, że widziano go niedawno na skuterze mały Viper na skrzyżowaniu Kolejowej i Głogowskiej w gustownym kasku typu orzeszek na głowie (ponoć śmigał w garniturze). Osoba, która mi to przekazała jest wiarygodna, wiem, że zna burmistrza i nie zajmuje się lokalną polityką, dlatego tym bardziej ta nowoczesna formuła „pracy” włodarza Chocianowa, niedawno okrzykniętego „odkryciem Dolnego Śląska” jest swego rodzaju anomalią, co?

Choć ludzie, jak widać nie zmienili się od wieków, a nałożenie tytułu „święto” na zwykłą biesiadę w Parku nadal ma ten sam cel – utrzymanie władzy przez cwaniaków i lubińskich prestidigitatorów cynicznie liczących na działanie tricków, o których w wykonaniu kobiety śpiewał Mark Knopfler na wstępie – tym bardziej nienormalne jest to, że burmistrz ze świeżo upieczonym wotum zaufania i absolutorium nie wystąpił w gronie urzędniczek i urzędników, radnych i okolicznych VIP ów, żeby oznajmić o pasmie sukcesów i inwestycyjnym boomie, jaki przeżywa Gmina Chocianów.

Podkreślanie, że Tomasz K. wprowadził Gminę Chocianów w XXI wiek ewidentnie lepiej wychodzi w internecie, co również jest swoistą anomalią w przypadku możliwości przedstawienia tego w realu.

Inną anomalią jest na przykład zatrzymanie budowy „obwodnicy”. Inwestycja miała zostać oddana do użytku najpóźniej w tamtym miesiącu, a z jakiś powodów niedokończony kawałek drogi gminnej stoi sobie spokojnie, jak mysz pod miotłą. Nie o to chodzi, czy tęsknią za „wyjazdówką” z osiedla Wesoła w kierunku Polkowic, ale głównie o to, że wpakowano w ten interes sporo milionów publicznych pieniędzy, najwyraźniej bezsensownie, bo z jakiś niewyjaśnionych powodów nie można budowy zakończyć i oddać do użytku, bez względu, ilu chętnych postanowi z niej skorzystać.

Chocianowska „rzeczypospolita urzędniczek” (w skrócie ChRU-m)

Ups… Muszę wprowadzić ważną autopoprawkę. Wybaczcie, ale większą anomalią od wcześniej przedstawionych jest nieobecność cioci burmistrza, Kierowniczki (ćwierćwiecza) Elżbiety Kowalczuk, która od pewnego czasu lubi pozować do zdjęć, niczym Jan Wojtowicz z Polkowic, że o radnym powiatowym Piotrze Wandyczu nie wspomnę. Nie lubią takich pospolitych świąt, czy co? Anomalia!

Czapki z głów…! Tomasz K. w niepokalany sposób uzyskał votum zaufania! Inne hołdy mile widziane

Chuligańskie przekroczenie uprawnień w Chocianowie – urzędniczka rozwiązała „spór”po swojemu!

Niestety z osobą Elżbiety Kowalczuk łączy się jeszcze inna anomalia, tj. jest nie zakończenie „kaparzonej” od wielu lat inwestycji pod nazwą Centrum Obsługi Administracyjnej, jak zwał tak zwał. Przypomnę, że już w 2020 roku pieniądze przeznaczone na budowę drogi na Zagórze wydano na inwestycję wyższej potrzeby społecznej, czyli budowę sławnego skądinąd, niczym chodnik w Parchowie, COA.

Choć niedawno usłyszeliśmy zapowiedzi burmistrza, że już dzieli pokoje dla urzędników, kupuje meble i ten wyjątkowy obiekt odda do użytku w 2 kwartale 2025 roku, czyli najpóźniej do końca zeszłego miesiąca, i co? I cisza!

Choć z drugiej strony patrząc, to jednak ciszy, o jaką po tej niefortunnej zapowiedzi modlił się burmistrz w ogóle nie ma.

Z wyjaśnień burmistrza, że to jego inwestycja, więc to on zadecyduje o dacie oddania przybytku, i kropka nic mądrego nie wynika. I znów muszę podkreślić, że nie denerwuje mnie, że Elżbieta Kowalczuk wraz z prezesem Adamczykiem jeszcze nie przenieśli się do klimatyzowanych pomieszczeń cudownego centrum w imię lepszej obsługi mieszkańców, ale to, że w następną chybioną moim zdaniem inwestycję pakuje się publiczne pieniądze, a trudno to skończyć, jak „obwodnicę”.

Może ciemny lud to kupi, jak mniemał Kurski, też skądinąd znany intelektualista, ale… to nadal jest tylko powrót do anomalii, jakich z dnia na dzień coraz więcej wyrasta na równi pochyłej lubińskiej elity samorządowców i urzędników.

Czyż nie anomalią jest uśmiech Elżbiety Kowalczuk, było nie było zamieszanej w spór zbiorowy pracowników ZUKiTP nie dość, że z racji usunięcia baneru, to jeszcze z racji wpływu na decyzję organizatorów Święta Jagody w sprawie odmowy zaprezentowania racji pracowników gminnej spółki na forum imprezy gminnej?

Pomijając ze spokojem frustrację, że choć w latach ’90 tych ubiegłego wieku, publikując artykuły w Gazecie Wrocławskiej, pisząc recenzje do różnych periodyków artystycznych, relacje z wystaw sztuki, czy inne recenzje np. zespołów muzycznych i pism literackich nie spodziewałem się, że po 30 latach przyjdzie mi zmierzyć się ze zjawiskiem przerastającym wszelkie moje wyobrażenia na temat anomalii, tj. lokalnej polityki, takiego kłębka, w którym początku próżno szukać, bo naprawdę nikt nie chce go znaleźć.

Dlatego dla zrównoważenia emocji, jakie towarzyszyły mi podczas pisania tego tekstu właściwie o rzeczach dziwnych i małych pożegnam się poetycko, być może sentymentalnie, z nieznanym już patosem, ale… „Tak, to właśnie Twej twarzy szukam na każdej ulicy”.

Robert Harenza

Czapki z głów…! Tomasz K. w niepokalany sposób uzyskał votum zaufania! Inne hołdy mile widziane

Poprzedni artykuł

Chocianowska urzędniczka “wzywa” Zaułek Fabryczny do prac społecznych, grozi Policją, karami i eksmisjami…

Następny artykuł

Comments

Comments are closed.

Login/Sign up