Tomasz Kulczyński osobiście objął patronkę nad referendum…

„Patronka” to kolokwialnie rzecz ujmując pojęcie określające zespół czynności związanych z zaszczytną funkcją objęcia patronatu nad czymś. Patronki nie obejmuje się z sensie obejmowania na przykład kobiety, choć często językowo „objąć patronat” w potocznym rozumieniu kojarzy się z obejmowaniem czegoś. Zresztą na zdjęciu startowym wyraźnie widać, że Tomasz Kulczyński nie obejmuje „czegoś”, ani nawet radnej powiatowej Marceliny Falkiewicz, a wyłącznie w sensie urzędowym objął patronat nad „czymś”, w tym przypadku nad wydarzeniem o nazwie „Spotkanie mieszkańców z patronem Gminy Tomaszem Kulczyńskim” (co rzeczywiście miało miejsce w dniu 12 czerwca o godz. 16:00 pod czerwonym baldachimem RCK…).

Mówiąc między nami, Tomasz Kulczyński chyba ma poważne deficyty, a wręcz już żrący głód patronowania, innymi słowy potrzebuje „patronek” jak żaba dżdżu, czyli obejmowania patronatu wręcz nad każdym wydarzeniem, że o patronowaniu koszenia trawy nie wspomnę. Tym razem swym najjaśniejszym patronatem objął nie tylko spotkanie w sprawie modernizacji placu zabaw, czyli patronat nad stworzeniem „fejk newsa” na potrzeby singapurskiego.info (poniżej nazywanego chocianowskie.info), ale także patronat nad korespondencją Kancelarii Prawnych, jaką pod jego patronatem prowadzą z FAKTY Chocianów, o czym za chwilę. Na razie omówmy „fejk news”


(autor zdjęć: p.o. dyrektora RCK Pani Krystyna Kozołup – Singapurska redakcja nadaje – „Kolorowych jarmarków, blaszanych zegarków, pierzastych kogucików…” I? Burmistrza z waty?)

Niestety patron Gminy Chocianów Tomasz Kulczyński, myśląc o stworzeniu zwykłego „fejk newsa” na doraźne propagandowe potrzeby nie spodziewał się, że spotkanie wymknie mu się spod kontroli. W zamyśle miał nakręcenie kilku scen, jak on opowiada o swoich wizjach rozciągających się przez całą kadencję, realizacji obietnic wyborczych, z których rzekomo jedną z pierwszych była budowa placu zabaw na podwórku u Krzysztofa Leszczyńskiego, itd., itd. W scenariuszu zapisany był i sam Krzysztof Leszczyński, któremu patron osobiście czerwonym mustangiem przywiózł przyrząd do odmierzania ich „placu zabaw”, choć w zamyśle miał być aktorem drugiego planu.

Miało być „fejk newsowe” „pitu, pitu” o obietnicach wyborczych, uśmiechy, okrągłe zdanka… I Krzysztof Leszczyński nagrywany przez najnowszą operatorkę singapurskiego.info Panią Krystynę Kozołup podczas mrożących krew w żyłach jazdach na przyrządzie (odmierzał czas do referendum…?)

Miało być nagranie, kilka zdjęć i do domu. Sprawy się jednak skomplikowały. Chyba nawet sam były Krzysztof Leszczyński zrozumiał groteskę, w jakiej występuje, bo ani razu nie wsparł patrona Tomasza Kulczyńskiego podczas potyczek słownych z nieliczną grupą mieszkańców przybyłych na spotkanie.

„Fejk news” zaliczył klapę, a sam patron salwował się ucieczką, ze sobą zabierając operatorkę singapurskiego.info, na dodatek chaotycznie wyjaśniając, że z Panią Krystyną Kozołup muszą pilnie dopinać sprawy związane z organizacją Wielkich Dnia Jagodowej Gali Gwiazd Estrady Disco Polo pod patronatem Tomasza Kulczyńskiego.

Po czym patron… „ujechał”.

Niech ktoś mi powie, jakiej sprawie służyło to spotkanie? Jaką konkretną sprawę załatwił na nim Tomasz Kulczyński – kto wie? Nakłamał tylko, że budowa placu zabaw była jedną z pierwszych obietnic wyborczych, dlatego zaczął to realizować, choć wszem i wobec wiadomo, że obiecywał to:

 Lubin ratuje Chocianów przed utonięciem. W gratisie „rybka” ma darmowy transport…

Okey! Objęcie patronatu nad placem zabaw może i nie wyszło, może i odniesie efekty inne, niż Tomasz Kulczyński w zmowie i w porozumieniu z radną Marceliną Falkiewicz (zwaną przez siebie moderatorem spotkania) i Krzysztofem Leszczyńskim sobie wyimaginowali. Niemniej Tomasz Kulczyński w obejmowaniu patronatem kolejnych spraw nie ustaje. Z radością i satysfakcją przechodzę do wcześniej już zasygnalizowanego przykładu objęcia przez Tomasza Kulczyńskiego patronatu nad „czymś”, a mianowicie nad zwalczaniem Dyskusyjnego Forum Samorządowego Roberta Harenzy. Informuję, że na pod patronatem Tomasza Kulczyńskiego na adres redakcji FAKTY wpłynęły następujące „żądania”:

…i

Nic nie poradzę, ani tym bardziej nie mam na to wpływu nad czym Tomasz Kulczyński obejmuje patronat. Jest jak jest, i nie jest najgorzej. Nie chcąc jednak lekceważyć mecenasów, którzy gimnastykowali się, niczym Krzysztof Leszczyński podczas jazdy na jednym kółku tworząc prawie rozumne prawniczo – podobne konfabulacje, ani tym bardziej „patrona” tych pism – postanowiłem na nie odpowiedzieć. Żal mi jednak wydawać 2×5 zł na listy polecone do Kancelarii (wolałbym za te 10 zł mojej Pani ze snu kupić różę, bądź nieletniej córuś zafundować dzbanek lodów albo nawet jakiś tani lakier do paznokci…), dlatego odpowiedzi do Kancelarii zamieszę tutaj. Zresztą dam sobie paznokcie wyczyścić, że w ten sposób moje „pisma” dotrą do adresatów szybciej, niż z pomocą listonosza – czyż nie?:)

Odpowiedź 1:

Sz.P. Radca Prawny
Renata Kowalczyk

W piśmie z dnia 12 czerwca 2019 roku zwraca się Pani do mnie „Brak zadośćuczynienia żądaniom mojej mocodawczyni w terminie 7 dni, będzie skutkował skierowaniem sprawy na drogę sądową” (pisownia oryginalna – przypis mój ) (…)

Szanowna Pani mecenas,
na wstępie wskazać muszę, że „pełnomocnik” Pani Katarzyny Kulczyńskiej nie dopełnił staranności w ten sposób, że do daleko idących żądań nie dołączyła Pani kserokopii pełnomocnictwa podpisanego przez Panią Katarzynę Kulczyńską. Nie posądzam nikogo o niewiedzę w tym względzie – broń panie Boże – lecz wyłącznie o roztargnienie i pośpiech, jaki towarzyszy całej sprawie. Poza tym żądanie „Robert Harenza przeprasza panią Katarzynę Kulczyńską za rozpowszechnianie bez jej zgody jej wizerunku w treści poniższego artykułu” (podkreśl moje) ( Dyskusyjne Forum Roberta Harenzy: Konkurs na hasło w sprawie referendum! Nagrodą jest leżak! ) – jest urocze.

W tajemnicy wyznam, iż mam naturalną skłonność do przepraszania kobiet, więc Pani żądanie nie tylko nie będzie dla mnie karą, czyli nie przyniesie zamierzonych przez Pani mocodawczynię efektów resocjalizacyjnych, a wręcz sprawi mi radość. Ponadto informuję, że zdjęcie wykonane zostało jak najbardziej podczas wykonywania przez Panią Katarzynę Kulczyńską czynności publicznych. Należy wskazać, że Pani Katarzyna Kulczyńska znalazła się w Sądzie , bo była świadkiem w sprawie, której Sąd przypisał pełną jawność. Sprawa dotyczy osoby publicznej, czyli burmistrza gminy Chocianów, a na dodatek Pani mocodawczyni pełni zaszczytną funkcję radnej Gminy Lubin, co ma znaczenie dla jej wyborców. Pragnę zauważyć, że instytucja „wykonywania czynności publicznych” – co podnosi pani mecenas – nie ogranicza się wyłącznie do uczestnictwa w pracach Rady. W okolicznościach procesowych oczywiście tę tezę poprę stosownymi sądowymi orzeczeniami, a nawet powołam się artykuły Konstytucji, w których mowa o ochronie życia prywatnego i wizerunku. Niemniej już teraz daję Pani pad rozwagę okoliczność, że zdjęcia z wizerunkiem Pani radnej Katarzyny Kulczyńskiej nie zrobiłem, gdy na przykład w kawiarni piła kawę, spożywała smaczne ciastko albo z koleżanką chłodziły się konsumpcją lodów z bitą śmietaną. Fotografia w swej treści nie zawiera innych prywatnych wątków typu upublicznienie wizerunku radnej Pani Katarzyny Kulczyńskiej podczas wejścia na seans do kina z przemiłym skądinąd mężem. Zdjęcie wykonałem bez złośliwości, zbędnych komentarzy, a wręcz z dobrą wolą, by wyeksponować urodę, prostolinijność, w tym urok Pani radnej. W związku z powyższym jako bezzasadne uznaję żądanie wpłacenia 1.000,00 zł nawiązki na rzecz Stowarzyszenia „Dumni z Chocianowa”, nad którym patronat objął Tomasz Kulczyński.

Pozostaję z wyrazami uszanowania
Robert Harenza

Odpowiedź 2:

Sz.P. Kamil Kalita
Adwokat

Bez zbędnych mądrości, na jakie mógłbym wpaść, gdybym o tym postanowił… informuję Pana, że „pismo/odpowiedź” na Pana wezwanie z dnia 4 czerwca 2019 roku zacznę od omówienia żądania, a mianowicie opublikowania „stosownych do zaistniałych w/w okoliczności przeprosin skierowanych do Firmy, jak również Jej Właściciela”, tj. brandu Black Horse z siedzibą w Lubinie. W imieniu Krzysztofa Grygorcewicza żąda pan przeprosin od FAKTY Chocianów.

Szanowny Panie,
znając siebie od wielu, wielu lat, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością wiem, że żądanie zredagowania przeze mnie „przeprosin” w stosunku do Pana mocodawcy może być co najmniej trudne. Na domiar złego żądanie sformułował Pan jako otwarte, co znaczy, że to ja własnoręcznie mam wybrać za co i na dodatek zredagować formułę przeprosin. To awykonalne. Powtórzę. Znając siebie – przeproszę za coś, co na pewno nie usatysfakcjonuje Pana mocodawcy. Przeproszę na przykład moją Panią ze snu, że choć udaję, nadal patrzę na Nią, jak na zjawisko dla mnie wyjątkowe. Albo wymyślę jeszcze inną formułę przeprosin, która nie usatysfakcjonuje Pana mocodawcy. Proszę mi wierzyć – mam problem z prawdziwą plagą urodzaju w kwestii składania „przeprosin”.

W związku z powyższym, proszę o formułę przeprosin, jaką Panowie wymyślą. Ponadto…

Szanowny Panie,
w którymś z akapitów Waszego pisma zauważyłem, że naruszone zostały moje dobra osobiste w tym sensie, że zarzuca mi Pan nie zgodne z prawem pozyskanie kopi Faktury VAT. Proszę więcej tego nie powtarzać. Informuję, że skan w/w faktury (zresztą jednej z wielu) pozyskany został na wniosek o udostępnienie informacji publicznej! Czyżby nie wiedział Pan, że Ziemia nie jest płaska, że jest Konstytucja, albo na przykład art 2 ust. 1 Ustawy z dnia 6 września 2001 r. (Dz. U. Nr 112, poz. 1198)?

Po trzecie, primo (!) Co najmniej nielogiczne, żeby nie powiedzieć głupie jest żądanie usunięcia z przestrzeni publicznej całego artykułu Chocianów w stylu Heineken Open’er Festival. Współczuję… tylko dlatego, bo zawiera dokument potwierdzający stan faktyczny, że Firma Pana mocodawcy świadczyła (co najmniej raz – sic!) usługę na rzecz instytucji publicznej o nazwie Chocianowski Ośrodek Kultury. Dlaczego nie żąda Pan usunięcia wyłącznie skanu faktury? – co i tak byłoby osobliwością prawną.

Rzecz następna – po czwarte, primo. Twierdzi Pan, że nie ma ani prawnych, ani faktycznych przesłanek, by Pana mocodawcę zaliczać do kręgu znajomych, a wręcz przyjaciół Tomasza Kulczyńskiego. Rzeczywiście prawnych przesłanek nie ma, że Firma Pana mocodawcy uzyskuje więcej zleceń z powodu znajomości z Tomaszem Kulczyńskim, ale już faktycznych przesłanek jest mnóstwo. Chętnie podczas przewodu sądowego posłucham, co na temat pozyskiwania zleceń na „wolnym rynku” przez Firmę Pana mocodawcy mają do powiedzenia na przykład Franciszek Skibicki, Klaudia Beker, Sebastian Grygorcewicz, Krystyna Kozołup, Krzysztof Kochowicz, Barbara Matykiewicz, Tomasz Kulczyński, Jagoda Kochowicz, Agata Wesołowska i parę innych osób nie wymienionych z imienia i nazwiska.

I na koniec. W artykule napisałem, że zaprzyjaźnione Firmy, koledzy i koleżanki Tomasza Kulczyńskiego świadczą usługi na rzecz Gminy Chocianów i jednostek organizacyjnych. Co w tym złego i czy nie jest to prawda? Pan natomiast twierdzi, że jakimś sposobem znajomość z Tomaszem Kulczyńskim godzi w dobre imię Firmy i bezpośrednio Pana mocodawcy. Nie dajmy się zwariować. Nie kto inny, niż Pana mocodawca przecież sam przed Sądem zeznawał, że z Tomaszem Kulczyńskim znają się od liceum…

W związku z powyższym, żeby wilk był syty i owca cała, niczym w bajkach, na koniec proponuję ugodowe załatwienie sprawy. Wnoszę, by Pana mocodawca za jedyne 5.000,00 zł kupił ode mnie prawa autorskie do w/w artykułu. Jeśli otrzymam informację, że w/w kwotę Pana mocodawca przelał na konto charytatywnej pomocy dla Waldemara Rekisa, którą prowadzi Stowarzyszenie z Parchowa natychmiast artykuł zniknie z forum portalu FAKTY Chocianów, a całość praw i swobodne dysponowanie treścią artykułu przekażę do Lubina. Zgoda?

Z poważaniem
Robert Harenza

Dla tych, którzy nie przyjęli do wiadomości tezy, jaką postawiłem na początku, powtórzę: Tomasz Kulczyński wręcz chorobliwie potrzebuje obejmować patronat nad wszystkim co się rusza i na drzewo nie ucieka. Na szczęście nie udało mu się objąć patronatem projektu budowy „Ścieżki Zmysłów”, bo nic konkretnego wtedy by nie powstało. A tak bez patronki Tomasza Kulczyńskiego, po cichu aczkolwiek skutecznie coś się zmienia.

Niestety patronacka nadpobudliwość Tomasza Kulczyńskiego zbiera żniwo gdzie indziej i to w najbardziej wrażliwych miejscach życia społecznego. Do absurdu swoją patronacką małostkowość Tomasz Kulczyński doprowadził w kontekście organizacji pomysłu charytatywnej dyskoteki „pomoc dla Waldka”, ale obserwując burmistrza twierdzę, że to nie jest jeszcze szczyt jego możliwości. Niemniej warunkiem, jaki postawił jest objęcie przez niego patronatu nad wydarzeniem. To bulwersuje…

Jeszcze innym bezmyślnym działaniem patrona Gminy Chocianów Tomasza Kulczyńskiego jest to oto odpowiedź na prośbę udostępnienia sprzętu nagłaśniającego przez dawny chrześcijański Ośrodek Kultury na Dni Parchowa (jeszcze przez chwilę nazywany RCK), o co grzecznie poprosiła Rada Sołecka Parchowa z Panią Sołtys na czele. W odpowiedzi Pani p.o. Krystyna Kozołup przez nadmiar pracy, rozkojarzenie oraz inne niedogodności bytu nie użyła trybu warunkowego, jaki poraża w piśmie powyżej. Nie napisała wprost, że jeśli Tomasz Kulczyński obejmie patronat nad Dniem Parchowa to znajdzie się sprzęt, którego – zdaniem Pani p.o. dyrektora RCK – nie ma. Przeszkodą nie będzie zła jakość prądu w Parchowie, który psuje sprzęt, którego nie ma. Na dodatek może i znalazłoby się kilka stówek dla artystów, catering i kalendarze z tego pół miliona dodatkowej dotacji na RCK, jaką podarował Kulturze mecenas Tomasz Kulczyński.

Tym razem Czytelników proszę o szczerą odpowiedź – czy Tomasz Kulczyński, w świetle wyżej przedstawionych faktów objął czy nie objął patronat nad wydarzeniem o nazwie Referendum w sprawie odwołania…?

Robert Harenza

Komentarze

x

Zobacz także...

Dochody Gminy Chocianów w katastrofalnym stanie! Mamy za to drogi i relaks nad stawem przy stawie…

„Czego, by się nie dotknął, zawsze spieprzy…” – mówi się o niektórych ludziach. Wypisz wymaluj ...

„Z góry lepiej widzę Chocianów…”. Szklarska Poręba – wywiad z radną Anną Pichałą

Robert Harenza: Dzień dobry. Świat jest jednak mały. Idę po Szklarskiej Porębie i kogo spotykam? ...