Nie wiem dlaczego to robię, ale muszę zacząć od pochwalenia Tomasza K., że robi wszystko, co w jego mocy, by zostać zapamiętanym jako filantrop, sprawca dobroci, darczyńcy dla motłochu z Chocianowa, a przy tym stanowić przykład wrażliwego młodzieńca, który funduje za własne “piążki” – jak mawiał radny Bujak na sesjach – a to pączki, a to chleby, albo różusie dla kobiet z okazji 8 Marca, choinki z własnej plantacji, albo chociażby pomniczek jakiegoś dobrego duszka, niekiedy nawet „pełnowymiarowy” pomnik.
Barbórka z Mikołajem rozdali chleb i choinki na otwarciu Dworca
Mogę się tylko domyślać, która osoba w Urzędzie robi, co może, żeby zatrzymać ten potok parodii w fundowaniu pomników, tym samym irytowaniu mieszkańców, ale na pewno źle to robi. Czy chwalić mógłbym dalej…? Plisss, pozwólcie, że wyjaśnię, bo patrząc z mojej strony szopka z odsłonięciem pomnika w dwa dni po tym, jak napisałem, że chocianowscy urzędnicy fundują jakiś tanie bibeloty, gadżety, albo pomniki z tą jedyną myślą, że będą sami mogli składać kwiatki (zakupione nota bene z budżetu promocji Urzędu) – to już przesada. Chwalić także należy, że propagandówki typu chocianow.pl, Informator i inne powiązane z nimi, jak profile Facebookowe Chocianów (Kaśka) News, UMiG, brackie (Krzysztof).pl, w tym anonimowi hejterzy bezrefleksyjnie muszą publikować focie z przejętymi rolą radnymi w towarzystwie najjaśniejszych urzędników magistratu.
W PODZIĘKOWANIU
ZA TRUD PRACY
…
PRACOWNIKOM CHOFUM
I ICH RODZINOMSPOŁECZNOŚĆ CHOCIANOWA
FUNDATORZY:
TOMASZ KULCZYŃSKICH
JANUSZ ŚLIPKO
I jak tu przewrotnie mam nie chwalić umysłowej oszczędności (eufemizm) władzy, jeśli sama wizerunkowo wystawia się na pośmiewisko, a przy tym prowokuje do frustracji wyborców z powodu stylu rządzenia, jaki już zużył się niczym baletki tańczącego linoskoczka.
Na pochwałę zasługuje tym bardziej urzędnicza arogancja, która jak wiemy zawsze kroczy przed upadkiem.
Nie chcąc zanadto rozpisywać się o następnym nowo-odsłoniętym miejscu kultu, bo mam do powiedzenia o ważniejszych sprawach, niż obliczona na tani poklask frazeologia i bufonada chocianowskiego samorządu, tj. choćby krótkie omówienie najważniejszego dla Gminy dokumentu, czyli budżetu na 2026 rok, uchwalonego “po cichu”, bez dyskusji o 8:00 rano w czwartek, ale muszę jednak podkreślić, że pochwalam decyzję o nieobecności na uroczystym odsłonięciu pomnika byłego członka Zarządu upadłej firmy Tadeusza Kehle, a teraz robiącego na emeryturze za Naczelnika Utrzymania i Rozwoju w dużym Ratuszu oraz jego siostry Elżbiety (z domu Kehle) Kowalczuk, piastującej nieopodal pomnika zaszczytną funkcję Kierownika GK w małym Ratuszu. Naprawdę pochwalam ten spontaniczny gest, bo dziwnym trafem rodzinnie przysłużyli się – inż. Elżbieta Kowalczuk do likwidacji Zakładu budżetowego (działającego dwie dekady, o nazwie Miejski Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej), a brat Tadesz ma wiele wspólnego z likwidacją (biernie i czynnie) niegdyś potentata w produkcji specjalistycznego sprzętu do produkcji przemysłowej o nazwie CHOFUM. Pochwalam również nieobecność głównego Fundatora Tomasza K., powiązanego rodzinnie z wyżej wymienionymi postaciami życia i “rozwoju” Gminy od ćwierćwiecza.
Poprzestanę może na publikacji kilku komentarzy w tej sprawie, co?
Przecież to wygląda tak, jakby grabarz ufundował zmarłemu wieniec, ale na szarfie napisał wielkimi literami “SPONSOROWANE PRZEZ ZAKŁAD POGRZEBOWY”, a potem jeszcze zrobił sobie z tym zdjęcie na Instagrama
– trafnie zauważył “ktoś”, bo rzeczywiście cały ten “event na wysokim poziomie” z odsłoną ku czci (że odwiecznie powołam się na klasyczkę…) wypadł blado, raczej z użyciem pogrzebowej celebracji, ale za to z niewymuszoną nachalnością, tupetem i charakterystycznym dla lubińskich pijarowców brakiem elementarnej wiedzy o historii Chocianowa.
W emocjach odbiorców tego typu parodii oczywiście nie obyło się bez małych błędów, w opisie faktów przez komentatorów, ale i tak autorzy krytycznych wpisów byli o wiele bliżej sedna rzeczy, niż hejterzy broniący dobrego imienia lubińskich “likwidatorów” dobra społecznego, samorządowego i “dorobku ćwierćwiecza” chocianowskiej demokracji.
A propos dorobku ćwierćwiecza chocianowskiej demokracji, którą na własny obraz i samozadowolenie – jeśli nie wiecie – “przez wieki” kreował Franciszek Skibicki, to z satysfakcją powinienem podkreślić, że zasłużony dla rozwoju PRLu, wielokrotnie odznaczany przez PZPR za budowę ludowej Rzeczypospolitej, na dodatek prominentny aktywista i pracownik FUMu… nie odważył się, nie odważył się, po stokroć nie odważył się wziąć udziału w tej fatalnej ceremonii. Między nami mówiąc, to nie zaskoczył mnie, jak inni nieobecni, choć jeszcze parę dni temu lansowali się ku czci i Barbórkowych pląsów parę metrów dalej.
Barbórka z Mikołajem rozdali chleb i choinki na otwarciu Dworca
Chyba nie muszę mówić, ani nawet nie wypada, żebym podkreślał dysproporcję w uroczystym i nieszczerym celebrowaniem “trudu” pracowników Zagłębia Miedziowego podczas Barbórki, a upamiętnieniem chocianowskich “Fumowców”, tj. pracowników i ich rodzin, która jak widać jest łatwa do zauważenia i oceny. Ano tak, koń jaki jest, każdy widzi – tam gdzie warto pobrykać, bryka interesownie, ale by uczciwie pracować na rzecz lokalnego interesu – to jest wizerunkowo nienagannie nieobecny…
Na koniec tego wątku, zanim zwinnym ruchem baletnicy – pozwólcie – przejdę od “chwalenia” władzy do typowej dla mnie surowej oceny schyłkowej kadencji chocianowskiego samorządu, podkreślę, że wystarczyło “obwodnicy” z telebimem i totemami nadać nazwę “Pracowników FUMu”, a nie Starosty Lubińskiego, żeby oddać historyczną wartość dla funkcjonowania Gminy zlikwidowanej firmie (symbolu Chocianowa), a przy tym uczciwie docenić losy wielu ludzi i ich rodzin związanych z tym legendarnym przedsiębiorstwem (podkreślenie – moje). Mam nadzieję, że kiedyś tak się stanie.
Szanowni Państwo,
choć 2025 rok kończy się jak utwór na bis, a dla lubińskiej “ekipy fachowców” skończy się być może nie 31-ego, bo nawet już 16 grudnia, niemniej Rada Miejska w dwa dni po odsłonięciu nowej tablicy hipokryzji w ekspresowym tempie uchwaliła Budżet na 2026 rok.
Celowo nawiązuję do członka Zarządu Powiatu Polkowickiego Piotra Wandycza, ponieważ to on z radnym Bujakiem, jeszcze niedawno na sesjach Rady Chocianowa zapoczątkował szybkie załatwianie każdej sprawy za pomocą składania wniosków o odstąpienie od dyskusji. Jak widać AI ma lepszą pamięć, niż chocianowskie społeczeństwo, aczkolwiek wszyscy powinni dowiedzieć się, że i radni powiatowi z naszego okręgu równie ekspresowo i jednogłośnie przyjęli budżet Powiatu, a żaden z nich nie pochwalił się, co uzyskał dla Gminy jako jej przedstawiciele. Nic?
Tak, że, tak…
12 grudnia 2025 roku o 8:00 raniuśko Rada Miejska uchwaliła przede wszystkim wydatki, jakie Gmina będzie musiała zrealizować, a nie jest ich ani mało, ani ekonomicznie nieuzasadnionych, jak przystało na dokument “stworzony” przez wizjonera, filantropa, prawnika, a w mniemaniu ekipy hejterów za uczciwinkę i ofiarę politycznej prowokacji KO.
Chociaż jestem naiwny, jak większość prowincjonalnych chłopców nie potrafię uwierzyć, że ktoś na poważnie bierze wyżej eksponowane przez burmistrza dokumentacje. Jeśli realizacja remontów tych dróg nie ma dokonać się w następnym roku, a nie jest wcześniej zapisana w uchwale budżetowej na 2026 rok, to są typowe dla Tomasza K. obiecanki cacanki, a głupim radość. Na minutę przed rozstrzygającym posiedzeniem Sądu w jego sprawie, burmistrz obiecuje, że coś zrobi z tym, że dopiero w 2029 roku, ups… Dokumentacje sporządzone w roku 2025, w roku 2029 będą bezużyteczne, chociażby ze względu na kosztorys, który z pewnością się zmieni. Poza tym jedna z tych “dokumentacji” w tytule ma ulicę Szkolną, a dotyczy drogi wojewódzkiej wzdłuż parku, praktycznie od pałacu do “wąskiego gardła”, co dodatkowo podważa wiarygodność obiecanek. Zresztą, jakim sposobem za 300.000,00 zł Tomasz K. chciałby “wybudować” dwie drogi, chyba że w technologii “palcem po mapie”.
Zresztą podobną wartość faktyczną posiada informacja burmistrza, że bierze się za przebudowę stadionu.
Szczerze szkoda mi kibiców Stali Chocianów, bo będą musieli doświadczyć następnego rozczarowania. Mamienie, że coś powstanie za 4 lata, gdy dzisiaj na rewitalizację stadionu wysupłało się bidne 80.000,00 zł, do tego wyłącznie na kolorowe wizualizacje, którymi można grać na emocjach to naprawdę ze strony władzy wyjątkowe świństwo i lekceważenie tej części społeczeństwa.
Jeszcze bardziej porażające są uchwalone przez Radę Miejską wydatki, którymi bez konsultacji będzie mógł dysponować burmistrz w 2026 roku. Na pierwszy plan tego procederu wysuwa się przesunięcie prawie pół miliona z zakupu “taboru” i przekazanie prawie 700.000,00 zł na nieznane nikomu wydatki inwestycyjne burmistrza. Brrrr… Zrobi z tą kaską co zechce, i co mu zrobicie? Może kupi kilka aut, albo kurnik, albo pałac dmuchany podobny do sceny/amfiteatru, który kupił dla RCK w “kooperacji” z Fundacją Dumni z Chocianowa…
I żeby tego było mało, to Rada Miejska upoważnia burmistrza w iście królewskie możliwości horrendalnego zaciągania zobowiązań, które w konsekwencji będzie spłacać Gmina do przysłowiowej us…anej śmierci.
Proszę mi wierzyć, że wcale nie śmieszy mnie “intelektualna” prostota Rady w kwestii hojności rozdawania upoważnień, bo to raczej straszny spektakl zarządzania publicznymi pieniędzmi. Wystarczy dodać 14,5 mln zł na urzędników, 3 mln zł na obsługę zadłużenia (tylko odsetki), 3 mln zł na dotacje dla RCK i Biblioteki “na wysokim poziomie”, plus 700.000,00 zł dla burmistrza na drobne wydatki, plus 300.000,00 zł na promocję – a wyjdzie ponad 20 mln zł, tj. 40% dochodów własnych Gminy na wyłączne wydatki “ekipy fachowców”. Z daleka czuć, że zbliżają się wybory. Ups…
“Jeden, dwa, trzy” – jak chcecie, to tylko liczby, ale także – przestrzegam – odliczanie czasu, w którym w końcu musi nastąpić katastrofa finansowa, chociaż inna katastrofa w wyborze Tomasza K. na burmistrza miała już miejsce w 2018 roku. Niemniej, żeby nie wyjść na fatalistę, powoli kończąc ten tekst, muszę stwierdzić, że czymś naturalnym, naukowo i historycznie potwierdzonym faktem jest to, że najpierw wybiera się władzę, żeby w jakimś czasie ją obalić, zanim ta nie obali wszystkiego w życiu zwykłych ludzi.
Aha, jeszcze jedno, bo zapomnę, jak niektóre kobiety o mnie.
O mało nie pominąłem, rzeczy równie ważnej, jak sam budżet, tj. wyjątkowego uporu “Mieszkanki” w dociekaniu sedna problemu komunikacyjnego w Chocianowie. Chyba nie doceniłem także stopnia zaangażowania ludzi w bieżące sprawy Gminy. Wypada mi przeprosić za niepełną i nie do końca jasną odpowiedź, jaką zamieściłem w artykule Barbórka z Mikołajem rozdali chleb i choinki na otwarciu Dworca, to przede wszystkim. Jednocześnie muszę trochę skorygować kilka błędów w sposobie rozumowania Pani “Mieszkanki”, bo nic nie jest takie zero-jedynkowe, jakby życzyła sobie moja interlokutorka. Na każdą czynność, działanie, decyzję w sferach publicznych nakładane są kalki ustawowe i prawne, a przede wszystkim prawna ochrona środków publicznych. To powoduje, że nie da się wyznaczyć ani fizycznie, ani prawnie najprostszego odcinka drogi między punktem A, a punktem B, bo natrafimy albo na czyjś dom, albo las, albo górę innych przeciwności, do tego należy dodać różne rafy i mielizny samego prawa i przepisów administracyjnych.
Niestety Pani “Mieszkanka” sugeruje, że błędem burmistrza było nie zastosowanie “zero-jedynkowej” metody negocjacji z Powiatem Lubińskim, który byłby najkorzystniejszy z punktu widzenia interesu Gminy. Taką idealną wersją, byłoby, jakby gmina:
a) Gmina odmawia opłaty za wozokilometry przez jej teren.
b) nie płacimy ryczałtu, a autobusy jadą tranzytem przez nasze sołectwa, zabierając ludzi, bez względu, ilu ich byłoby, 5 osób na tydzień, czy trzynaście na jeden kurs, a tę lukę w opłacie musiałby pokryć pozostałe gminy, lub powiat, jeśli chcieliby kontynuować projekt (na marginesie: burmistrzowie i wójtowie na pewno nie byliby zadowoleni z postawy burmistrza Chocianowa, ale musieliby nadpłacić, o ile zależałoby im na interesie ich mieszkańców).
c) wersja, że autobusy będą zatrzymywać się na naszych przystankach i pobierać opłatę od pasażerów, co w jakimś stopniu zmniejszałby zaangażowanie finansowe innych Gmin.
d) idealną wersją byłoby do tego dodać jeszcze opłatę za przystanki, którą płacą wszystkie firmy transportowe chcące korzystać z dworców i przystanków w celach komercyjnych.
Tylko w ten sposób można było zabezpieczyć interes Gminy. Burmistrz Chocianowa zastosował jednak swoją strategię negocjacyjną, tj. od razu przyjął, że Gmina będzie płacić wozokilometry, miesiąc w miesiąc, bez względu, ilu mieszkańców skorzysta za kursów w danym miesiącu. Tomasz K. nie miał zamiaru, po prostu nie chciał, albo nie umie walczyć o każdą złotówkę (jest też wersja, że działa w interesie nie gminy Chocianów ale PKS Lubin), bo bez negocjacji na opłaty komunikacji zbiorowej w “ciemno” zapisał wydatek 1,2 mln zł. Na dodatek o pół miliona z zakupu taboru przesunął na własne tajemnicze wydatki… Na zakończenie Szanownej “Mieszkance” chciałbym wyznać, że już w 2015 roku Franciszek (ćwierćwiecza) Skibicki zlecił specjalistycznej firmie analizy, oszacowanie i stworzenie projektu organizacji sieci “darmowej komunikacji” łączącej Lubin z Chocianowem i poszczególnymi sołectwami. Dziesięć lat temu tego typu rozwiązanie miało kosztować co najmniej 1,5 mln zł rocznie. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, ile kosztowałby teraz…
Pozostaję z wyrazami uszanowania
P.S.:
Droga Publiko,
w ramach “polepszenia” nastroju, niczym rewers, który by nie potrafił odmawiać pewnej Pani (awers) rozstaję się dedykacją. W “kąciku muzycznym”, jak złośliwie nazywa niektóre artykuły FAKTY Chocianów mój kolega Wikary mam dużo wzruszeń…
Robert Harenza








































Comments