Zaraz Święta, toteż jako Pełnomocnik Społeczny ds. Transplantologii Politycznej wpadłem na pomysł, żeby świąteczny tekst zacząć od okolicznościowych życzeń wypowiedzianych tym razem nie w stylu romańskim, lecz rdzennie “po polsku” w języku fińskim, na zasadzie, jakiegoś mnie Panie Boże stworzył, takiego mnie masz… Czujecie? “Hyvää joulua” (po fińsku: Wesołych Świąt) – może w moim przekładzie brzmi trochę trochę z murzyńskim przeddźwiękiem blaszanych ozdóbek połączonym z kryptoreklamą sieci sklepów, ale ostatecznie jestem także trochę muzykiem, więc od pierwszego wejrzenia ta “onomatopeja” wprowadza ogólną radość, jak podziwianie choinki. “Wiwaja jula…”, bo już za trzy dni, patrząc w kierunku południowo-zachodnich dzielnic Chocianowa będę wypatrywał mojej gwiazdki, i o ile zdążyłem się już przekonać raz z dobrym, a raz ze złym skutkiem – w zależności od tego, czego prawdę mówiąc sam nie potrafię składnie nazwać nawet przez sen. Aha, do tego muszę dodać, że w zrozumieniu tego zjawiska najmniejszego znaczenia nie ma, jaką kolędę w tym czasie będę w okolicy słyszał lub nucił…
Tak, że tak…
Skoro wzruszony, a nie zmieszany nie skończyłem jeszcze wstępu, po życzeniach WESOŁYCH ŚWIĄT dla ogółu ludzkości, nieśmiało przejdę do życzeń już… typowo egoistycznych. W pierwszej kolejności poza kolejnością serdecznie dziękuję całkiem sporej grupie ludzi, którzy pamiętali, że od dawien dawna zawsze 19-ego grudnia, nerwowo od bladego świtu, jak żaba dżdżu oczekuję każdej kropelki życzeń urodzinowych, począwszy od tych typu: “stary, życzę ci szczęścia, mądrości i zdrowia, jak sobie wygranej w totka”, poprzez bardziej oficjalne: “Życzę Panu co najmniej tyle dobrego, ile sam potrafi Pan wykrzesać z siebie dla innych”, a skończywszy na wyznaniu: “Dzień dobry, że się urodziłeś”… Z uwagi na ograniczony czas antenowy i ogólnie słabą kondycję Waszej percepcji nie omówię miksów i melanży tych rodzajów życzeń, jakie zresztą w praktyce otrzymałem z pomocą esemesów, połączeń głosowych, osobiście w cztery oczy, albo wręcz udziałem niewerbalnych komunikatorów sympatii w postaci uściśnięć dłoni połączonych z okolicznościowym uśmiechem. Ale mogąc jako jubilat przebierać w tym dobrostanie otrzymanych życzeń niepokalanie wyznam, że wszystkie przyjąłem z łezką wzruszenia w oczach, niemniej najwięcej łez kosztowały mnie życzenia, których nie otrzymałem… (najgorsze, że dla ogółu to nie jest ani zaskoczeniem, ani tajemnicą od kogo, o dziwo w odróżnieniu od owej postaci z jawy i snu).
Może wyżej zaprezentowana “kolęda” nie jest najlepszym nawiązaniem do np. “Przybieżeli do Betlejem”, której nuty zaprezentowałem na wstępie, ale usprawiedliwieniem dla mnie niech będzie to, że od urodzenia mam tę metafizyczną trudność, bo własne urodziny centralnie muszę fetować w okresie świątecznym. Chodzi o to, że w katolickiej Polsce na próżno “konkurować” z dniem urodzin postaci, której nawet już samą Wigilię Urodzin święci cały Świat, więc praktycznie jestem bez szans w próbach przykucia do siebie większej uwagi, niż ta, którą zwykle ludzie w tym czasie poświęcają prowincjonalnym felietonistom.
Robert Harenza przeprasza za wolontariusza WOŚP!
Oczywiście, że mam wyrobione zdanie na temat wyżej przywołanych “życzeń” dla mnie nie tylko od rodziny Tymińskich (Chocianów Kaśka News, Tłumaczę i objaśniam, brackie Krzysztof pl…), tudzież rodzin Kehle, Ślipko czy innych Wandyczów, ale zachowam je na inną uroczystą okazję.
Urzędowy “Chocianow News” łże, że jest dobrze! W Gminie nie ma nikogo z Chocianowa godnego do foci
W myśl zasady, że każdy jest tylko i zawsze tym, co i jak mówi, pisze, jak przemawia, czy ot tak po prostu propaguje lokalną władzę na wzór własnych wyobrażeń i podobieństwa wypada mi podkreślić, że fejkowa Kaśka “Tłumaczę i wyjaśniam” udowodniła tylko to, że najniższych lotów kobiece plotkarstwo myli z uprawianiem lokalnej polityki, kłamstwo stara się przedstawić jako prawdę, a na domiar złego ma tę przypadłość, że nie ma podzielności uwagi – tj. kiedy pisze, to nie myśli, a kiedy już myśli, to przecież nie może jednocześnie w tym czasie “rozumieć”, itd., itd. to chyba zupełnie naturalne, jak to, że kiedy mówi, nie pozwala niczego wkładać sobie do ust…
(do wiadomości: wpis osobiście usunąłem z forum dyskusyjnego pod FAKTY Chocianów, ponieważ tutaj nie będziemy tolerować urzędowego hejtu bez osobistego podpisu, a nie dlatego, że obawiamy się krytyki, jak na publiczno-prywatnym portalu chocianow.pl Nowaka).
Przyznajcie, przyznajcie proszę, jak zgrabnie i uroczyście, i z zachowaniem urzędowej powagi potrafię od skromnych życzeń urodzinowych na własną cześć “płynnie” przejść do mocno już karkołomnych piruetów billboardowej władzy, dotyczących było, nie było żywotnych interesów i bytu Gminy Chocianów, co?
I tu dla zachowania powagi sytuacji muszę już wrócić do wtorku tego tygodnia, tj. 16 grudnia.
Szanowni Państwo,
tak naprawdę “zwrot” w procesie Tomasza K. zauważyli wyłącznie nieobecni na rozprawie 16 grudnia Kasper Nowak i oskarżony Tomasz K. (wiem to, bo oprócz miedziowe.pl, e-legnickie.pl, Studia fotograficznego z Lubina i FAKTY Chocianów, nie było innych mediów, a chocianowskie osoby urzędowe na rozprawie reprezentowali jedynie radna Anna Pichała i Krzysztof Kowalczyk jako publiczność).
Kolejna rozprawa w sprawie burmistrza nie układa się po myśli prokuratury. Jak nieoficjalnie ustaliliśmy (podkreślenie – moje) dziś nawet policja nie chciała potwierdzić wersji prokuratury o zdarzeniu drogowym, które miało przypaść w jego udziale
– konfabuluje Kasper Nowak, jak z nut.
Przypomnę tylko, że już po pierwszej rozprawie w kwietniu Nowak zobaczył “Nagły zwrot”, a teraz zaledwie “zwrot”, co należy rozumieć, że jego pisanina przedświąteczna wcale nie odbiega od normy, bo wtedy też były święta, tyle, że Wielkanocne… choć zwroty zaledwie tak samo cudownie objawione wyłącznie jemu i Tomaszowi K.
Pamiętam, jak w kwietniu niejaki Nowak Kasper na chocianow.pl i później na łamach Informatora Gminy Chocianów wyskoczył choćby z rewelacjami: “Na czyje zlecenie działa Prokuratura?”, a teraz po tygodniu od drugiej rozprawy nie uświadczysz nawet nawet tego typu durnot, ba, nie ma czegokolwiek…”
– napisałem po drugiej rozprawie.
Lubiński Sąd jeszcze nie orzekł o winie Tomasza K. Why…?
Zastanawiam się teraz, iIe warte były frazesy byłego ministra Adama Bodnara o zaostrzeniu kar dla pijanych kierowców, jeśli przez ponad rok nie osądzono zajść z 10 czerwca 2024 roku tylko dlatego, że oskarżonym jest “bezpartyjny samorządowiec”, osoba publiczna, przyjaciel Tymoteusza Myrdy juniora, “odkrycie dolnego śląska”, a tak naprawdę to taki sam obywatel RP, jak np. ślusarz z ZANAM-u, operator wózka widłowego, nauczyciel, albo pielęgniarz. Wykonujący w/w zawody mogliby liczyć na osądzenie w trybie pilnym, z uwagi na wysoką szkodliwość społeczną i wielkość kary wyrażonej w K.K., ale nie Tomasz K. Nie chcę w tej chwili poszerzać spektrum fuszerki, jaką od 2 lat proponuje Koalicja rządząca, dlatego tylko do dziennikarskiego tekstu miedziowe.pl dodam filmik z przebiegu przesłuchania ratownika z SOR w Lubinie”
– podkreślam, że to napisałem jeszcze w kwietniu, choć dzisiaj wypowiedź nabiera zupełnie innego wymiaru, o czym powiem na końcu.
No i Nowak ma swój “zwrot” w akcji, poważnie mówiąc, wyłącznie pozorny, jakby naprawdę próbował rzekę zawracać kijem, z czego w twarz śmieje się od dawna i za długo pół Polski.
Jak rozumiem, także do Rady Miejskiej nadal nic nie przemawia, prócz rolek burmistrza kręconych w chwilach trzeźwości, raz w tygodniu, za co – o dziwo – miesiąc w miesiąc od 10 czerwca 2023 roku otrzymuje z kasy gminnej wynagrodzenie co najmniej 5 najniższych wynagrodzeń za pracę w Polsce.
I właściwie na tym powinienem zakończyć opowieść o “zwrocie”, cokolwiek Nowak Kasper miał na myśli sugerując, że zarzuty w stosunku do Tomasza K., “odkrycia Dolnego Śląska” to wyłącznie polityczny odwet nowego rządu, zmowa, pomówienia, itd.,itd…., a jako takie nie powinny być przedmiotem dociekań Sądów, tak tego Najwyższego w niebiesiech, ani tym bardziej Sądów Powszechnych, jak Sądu Rejonowego w Lubinie tym bardziej.
Niestety muszę wrócić do akcji billboardowej (zdjęcie startowe) i to już nie w sposób sielsko-anielsko świąteczny.
Jak widać, radny Wojewódzki tylko zauważył był, że ani budowa kolei ani wciąż i wciąż od lat dziejące się inwestycje Regionalne, typu ścieżki rowerowe albo wymiana oświetlenia nie powinny być zawłaszczane przez burmistrza Tomasza K., a teraz jego żonę do lansowania się na lokalnym gminnym rynku Chocianowa jako sprawców nie swoich czynów. Tyle i aż tyle, ale to – jak widać – nie spotkało się ze zrozumieniem hejterów z Chocianowa.
Uwaga: I dzięki fatalnej w skutkach głupocie chocianowskich urzędników jednak niepokalanie nastąpił “zwrot”, jaki w innych zupełnie znaczeniu wieszczył wcześniej Nowak i cała chocianowsko-lubińska urzędowa propagandowa “ekipa Tomasza K. na kółkach”…
Szacun, redaktorze Nowak, to w końcu twoja zasługa, że sam Minister Sprawiedliwości przyjrzy się całokształtowi działalności skromnych uczciwinek, filantropom, darczyńcom i fachowcom urzędującym już w trzech Ratuszach, Wielkim na Ratuszowej, małym Ratuszem COA na ul. 3 maja i najnowszym dworcowym Ratuszu “Na peronie”. Urzędnicy mają gdzie się pomieścić, tylko drogi je łączące są jakieś nieporobione…
Wiwaja jula…
P.S.:
Przyznaję, że już na początku artykułu miałem parcie, żeby pochwalić się napisaniem wierszyka dla siebie jako rekompensatę życzeń niedoszłych na urodziny, ale trochę się… zawstydziłem. Już mi przeszło.
(bez tytułu )
Cały czas tęsknię
ale już nie tak
jak tydzień po tygodniu
nuta po nutce
raczej jak cień
chcę mieć Słońce, żeby istnieć
tak robi sekunda po sekundzie
tęsknię
jakbym był tylko czasem
mierzącym los
Jeśli tego nie czujesz
tęsknię bez sensuCały czas tęsknię
bez słów ale nie fajnie trochę
że tęsknię
bez wyrzutów
to jakby religia bez ciała
nie upominania siebie
że może tęsknię
udając bo to lubię
Jeśli tego nie czujesz
tęsknię bez sensuto dlaczego i tak nie dorównam
Twojej tęsknocie
“Na wieki wieczór. Amant!”
– to mówiłem ja, Twój cichy wielbiciel, Najdroższa…
Robert Harenza








































Comments