W przededniu wielkiego tygodnia powiedzmy sobie szczerze, już bez krygowania, bez hipokryzji i kwiecistych formułek – jak przysłowiowy czekista czekiście – że chocianowskim urzędnikom “palma odbiła” na dobre, to przynajmniej wszyscy oszczędzimy niepotrzebnych złudzeń nie tylko łatwowiernym mieszkańcom, ale także dzieciom, emerytom, pańciom RCK Katulskiego, pracownikom ZUKiTP, w tym radnym i pracownikom chocianowskiego magistratu!
A mówiąc wprost, organy samorządowe Chocianowa w końcu odnalazły swoisty punkt G i bynajmniej nie jest to ten legendarny, powszechnie poszukiwany przez koneserów zadowolenia i szczęścia , tj. mityczne miejsce zaspokojenia przynajmniej jednej połowy społeczeństwa – cieszą się, że byli w osobistej publiczno-prywatnej siedzibie burmistrza na “zbiórce samorządowych skautów”, a przy wyjściu każdy dostał merytoryczną focię na Święta!
Niestety zbiórka “merytorycznych” pracowników urzędu z burmistrzem i radnymi, którą na chybcika i na roboczo zwołali chłoptaki od propagandy niezbicie świadczy o tym, że władza Chocianowa w desperacji i nerwowości, w jakiej permanentnie działa co najmniej od roku niedawno odnalazła swój punkt G(łupoty), tj. przepiękne, jak wielkanocna palma z chocianowskiego Rynku – apogeum politycznego kiczu i prowincjonalnej małostkowości.
Dlaczego w ten asertywny sposób widzę tę “palmę”, która odbiła “Leaderowi, niszczonemu przez pociotków komuny”? Rozwój następuje w postępie geometrycznym… dziur w drogach!, zresztą dzięki wydatnej pomocy takich spin doctorów, jak Nowak, Bagiński i Wan, że o innych RCK “Katulskich” dzisiaj nie wpomnę.
(informuję, że jeśli ktoś nie będzie nadążał w zrozumieniu tego, co za chwilę napiszę, proszę śmiało i bez obaw głośno pytać, a odpowiem, bądź powtórzę niezrozumiałą przez Czytelnika frazę, albo nawet większą część tekstu…)
Porównywalnie punktu Głupoty chocianowskich “baronów intelektu i władzy” do powszechnie owianego tajemnicą punktu G jest o tyle ważne, że ich odnalezienie rodzi te same odczucie , tj. ogólne wrażenie osiągnięcia sukcesu, rozkoszy i szczęścia, niemniej – patrząc obiektywnie – jednak powoduje wprost przeciwne skutki społeczne. W przypadku Głupoty władzy nie da się łatwo powiedzieć, dlaczego radni nie spotykają się z burmistrzem na sesjach Rady Miejskiej, co jest normą i ustawowym obowiązkiem, a za to cieszą się, jak nie powiem kto mydełkiem, że “ludzki Pan” zaprosił ich na robocze rozmowy z “merytorycznymi” urzędnikami. OMG!
W chocianowskim magistracie odbyło się kolejne ważne spotkanie robocze, które wytycza kierunki rozwoju naszej nałej ojczyzny
– tymi słowy zaczął Kasper Nowak moim zdaniem najlepszy w życiu artykuł.
I dalej
Dynamika zmian w Chocianowie wyraźnie pokazuje, że gmina znajduje się na właściwych torach, a zaplanowana strategia przynosi efekty. Konstruktywny dialog pomiędzy włodarzem, jego współpracownikami oraz radnymi to gwarancja, że kolejne projekty będą odpowiadać na realne potrzeby naszego społeczeństwa”
– oznajmił naczelny żurnalista Kasper (Kukiz 15) Nowak, zresztą zgodnie ze swoimi wyobrażeniami na temat “konstruktywnego dialogu pomiędzy włodarzem, jego współpracownikami i radnymi”, czyli po prostu pokątnego dogadywania się kilku zachłannych gości, jak nadal drenować finanse gminy, dobrze na tym zarabiać, a do tego utrzymać się na mocno już wierzgającym kucyku władzy w prowincjonalnej gminie.
Żeby za dużo mojego cennego czasu nie poświęcać “dziennikarzowi” dworu burmistrza i First Lady, tj. Pełnomocniczki ds. Rozwoju, a prywatnie żony, wyjaśnię krótko dlaczego zaryzykowałem pod adresem Nowaka komplement, że to jego najlepszy artykuł.
Podejrzewam, że nawet on nie jest świadomy, jako autor, że “pitoląc” od rzeczy o dynamice rozwoju, że gmina jest na właściwych torach, etc., etc. – dokonał prawdziwego skoku w przeszłość. Naprawdę – w moim odczuciu – artykuł o tym, że Chocianów planuje nowe inwestycje jest wytworem niezbyt kreatywnego i inteligentnego studenta Uniwersytetu Jerzego Urbana.
Słowo, nie podejrzewałem Kaspera (Kukiz 15) Nowaka, że ma więcej wiedzy, niż akwariowy glonojad, a tutaj nagle, niby antysystemowy prawicowiec (swego czasu był nawet radnym w powiecie lubińskim) błysnął myślą – żeby nie szukać wcześniejszych klasyków tego gatunku propagandy w nazistowskich niemczech, czy jeszcze wcześniejszych klasyków na wschodzie, pozostańmy przy Urbanie, którego schyłkowy Peerel wyniósł na szczyty – błysnął wręcz toczka w toczkę pezetpeerowską frazą, aż mną targnęły jedynie słuszne wspomnienia młodości.
Antysystemowy kukizowiec idealnie pustosłowie i schematy propagandowo-politycznej dziennikarszczyzny wyłorzył przede mną, jak kiedyś codziennie partyjni redaktorzy Gazety Robotniczej.
Kluczem do sukcesu i sprawnego zarządzania gminą jest jednak nie tylko twarda infrastruktura (podkreślenie – moje), ale przede wszystkim wzajemne zrozumienie i wspólne działanie ponad podziałami
– czytam przemówienie Nowaka, a czuję, jakbym był na wiecu z okazji 22 lipca w Chocianowie w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku

Nie zabrakło również rozmów o planach na najbliższe miesiące. Istotnym elementem dyskusji (podkreślenie – moje) były głosy radnych, którzy – jak zaznaczono – na bieżąco przekazują potrzeby mieszkańców, co pozwala lepiej dopasować działania gminy do lokalnych oczekiwań
– Nowak ze sprawnością pezetperowskiego fakira zaklina rzeczywistość.
Najważniejsze w tym mętnym przekazie jest jednak to, “Jak podkreślają przedstawiciele magistratu, spotkanie miało merytoryczny i konstruktywny charakter” , że władza wykonawcza (i urzędnicy pana burmistrza) w przypływie jakiejś świątecznej wspaniałomyślności w ogóle pozwoliła na rozmowę radnych ze sobą, żeby “lepiej dopasować działania gminy do lokalnych oczekiwań”.
Czy zauważyliście tę radość radnych z faktu, że “rozmawiali z urzędnikami” o następnych inwestycjach, choć nie podano konkretnie, jakich?
Rozwój następuje w postępie geometrycznym… dziur w drogach!
Może o tej?
Nic nie powinno być zaskoczeniem, odpowiada Stanisława Potoczna, bo radni muszę mieć minimum wiedzy i świadomości, by nie głosować, jak Piech za przyjęciem zmian w kształcie proponowanym przez wnioskodawcę. Pani Potoczna warta jest każdych pieniędzy! „Gmina nie ma środków na rachunku budżetu, a szumnie pozyskiwane miliony – odważnie powtarza Pani Skarbnik, trochę jakby zwracała uwagę burmistrzowi – z Wieloletniej Prognozy Finansowej Gminy robią czystą loterię. To rzeczywiście zbiór pobożnych marzeń licealistek. Na początku roku Rada Miejska przeznaczała pieniądze na budowę Dolnośląskiego Centrum Rekreacji i Sportu, a już we wrześniu zabiera te pieniądze na inne cele.
– napisałem kiedyś dla Nowy Chocianów.
A może rozmawiali o najnowszym transporcie lokalnym, obsługującym mieszkańców mieszkańców już od lutego?
Nie? To o czym w końcu merytorycznie i na roboczo dyskutowli “samorządowi skauci”, jeśli nie wiadomo nawet, gdzie odbyło się spotkanie, bo raz jest mowa, że
– “W chocianowskim Dworcu Miejskim”, primo
– czy “W chocianowskim Dworcu Kolei Dolnośląskich”, primo
– a może “W chocianowskim magistracie”, primo
Jak widać, nie ważne jest, o czym i gdzie się “merytorycznie” gada, bo najważniejsze dla chłoptaków i tak jest to, żeby pokazać focie i w Facebokowym opisie, zachowując wątpliwą powagę i troskę o sprawy społeczeństwa, które naprawdę stanowiły ostatni punkcik spotkania, a można założyć, że w ogóle ich nie było w agendzie spotkania.
Ups… Niech będzie, że z czystej polskiej złośliwości w stosunku do mojego kolegi Wikarego, który – co już wielokrotnie podnosiłem na FAKTY Chocianów – wciąż i wciąż narzeka na brak jego “politycznej muzy” w moich tekstach, dopiero na zakończenie podejmę najtrudniejszy chyba temat, tj. wizję rozwoju Gminy Chocianów wyartykułowaną przez Pełnomocniczkę ds. Rozwoju Gminy oraz jej radość z powodu uczestnictwa w omawianym wyżej “spotkaniu” zahukanych radnych z rodziną lubińskiej politycznej arystokracji.
To właśnie dzięki temu rozwój Chocianowa na przestrzeni lat jest tak wyraźny i dynamiczny – skonstatowała Katarzyna Kulczyńska. – Jestem z tego powodu bardzo zadowolona i dumna. Wierzę, że wspólnymi siłami możemy osiągnąć jeszcze więcej – dodała Społeczna Pełnomocnik ds. Rozwoju Gminy
Tak, że tak… Nasz “Pierwiosnek” ds. Rozwoju Gminy Chocianów, jak widać, nieświeżość czasów słusznie minionych albo wyssał z mlekiem matki, albo po prostu chłonie, jak gąbka wszystkie lubińskie “klimaty”, których nie daje się wywietrzyć od kilku dekad. Zgoda, że tato pełnomocniczki uczęszczał na wykłady Jurka Urbana, ale to nie powód, żeby młoda i przystojna kobieta w XXI wieku posługiwała się frazeologią Gierka! Wszak wypowiedź: “Wierzę, że wspólnymi siłami możemy osiągnąć jeszcze więcej” , to słynne wypisz wymaluj gierkowskie: “Pomożecie? Pomożemy!”.




Ano właśnie! Chyba w to, że gawiedź gminna tym razem “pomoże” władzy należy traktować raczej z nieufnością, że teraz podpowiem pani pełnomocniczce. “Sukcesy”, choć te da się zliczyć dosłownie na palcach jednej dłoni stolarza, dotychczas opłacono całkiem pokaźnymi wydatkami budżetu gminy, co nadal dzieje się poza wiedzą Rady Miejskiej.
Na domiar złego zamiast organizacji Jarmarku Wielkanocnego “na wysokim poziomie” (że przypomnę klasyczkę), co było dotychczas najmocniejszą stroną chocianowskich prestidigitatorów, połączone z rozdawaniem “starochocianowskiego” chleba, itd., itd., władza zorganizowała “spotkanie merytoryczne” i pokazuje focie ze przy sole suto zastawionym w… wodę z cytryną!
Zamiast zapraszać na otwarcie tej czy innej drogi, chodnika, lub choćby dróżki w Chocianowie, tj. wyraźnego rozwoju, First Lady muszą wystarczyć focie z burmistrzem, który świętuje inwestycje, które dzieją się w okolicznych gminach!
(…) przed Chocianowem otwiera się czas kolejnych szans, a konsekwentnie prowadzona polityka inwestycyjna przyniesie wymierne korzyści dla każdego z nas.
– redaktor Nowak kończy, niczym Leszek Miller, który twierdził, że mężczyznę nie poznaje się po tym, jak zaczyna, ale, jak kończy.
Czy zauważyliście, że dzisiaj ani razu nie powiedziałem, że zachowania Tomasza K. są dziecinną reaktywnością na to, co przekazują FAKTY – to wcale nie znaczy, że tak nie jest. Więc wyznam w tajemnicy, że to mnie peszy i onieśmiela, że chociaż władza utrzymuje, że nie czyta FAKTY Chocianów, zaraz po artykule pojawia się mniej lub bardziej niestosowna i G(łupia) reakcja. Doszły mnie słuchy, że na dzisiejszy artykuł reakcją będzie Konwent Sołtysów, cokolwiek to znaczy. A co będzie treścią następnej “zbiórki harcerzy sołectw”, czyżby znów plany inwestycyjne, jak podczas “spotkania skautów”, o czym wyżej mowa?
W takim razie może podpowiem, że może sołtysi “na merytorycznym spotkaniu” omówią temat auta do prywatnego użytku burmistrza, które zakupiła Gmina, a chyba nawet radni o tym nie wiedzą, skoro ja dowiedziałem się o tym dopiero na jednej z rozpraw w Sądzie Rejonowym w Lubinie.
Pełnomocniczkę ds. Rozwoju przepraszam za jakość nagrania, ale taka akustyka panuje w Sądzie, sorki. Jednak da się usłyszeć pytania prokuratora, czy za uszkodzone przez nią Seata gmina uzyskała odszkodowanie, albo to, że auto służyło wyłącznie mężowi do prywatnego użytku! Niemniej powiem wyraźnie, z logopedyczną dbałością o szczegół, że 9 kwietnia, tuż po Świętach na wokandzie Sądu Rejonowego w Lubinie znów stanie sprawa skandalu z udziałem “Leadera niszczonego przez pociotków komuny”, który oskarżony jest o jazdę autem z zawartością alkoholu we krwi na poziomie 3,2 promila, co co twierdzi biegły sądowy, choć samo badanie na SOR w godzinę po kolizji wykazało zaledwie… 2,6 promila!
Jak zwykle, nieoczekiwanie dla was i siebie swoją procesję w “Niedzielę Palmową” zacznę najbardziej liryczną z możliwych wersją kultowego utworu (jak czekista czekiście wyznam że procesję zakończę na urodzinach u szwagra, stąd samozachowawczo i lirycznie zacznę, co?)
Robert Harenza






































Comments