„Plon, niesiemy plon…” Chocianów zdaje sprawę z sukcesów I półrocza 2017 roku

Oddałbym wszystko, co mam – postawię piwo, butelkę coca-coli albo nawet ciastko (jeśli beneficjentką miałaby być kobieta) – za to, że ktoś odgadnie, co FAKTY Chocianów opublikują 12 listopada? A dwa razy tyle dodatkowo wyłożę, jeśli ta osoba odgadłaby tytuł artykułu! Dla ułatwienia podam, że wydarzenie ma związek z uroczystym otwarciem bistro baru „Bagdad Cafe” w Chocianowskim Ośrodku Kultury, które odbędzie w dniu 11 listopada, dokładnie w rocznicę odzyskania niepodległości. I żeby w tak rozpisanym quizie maksymalnie ułatwić wygraną mojej Pani ze snów podpowiem, że tekst nie będzie o codzienności, ani o mnie, ani o przewodniczącym/magistrze Krzysztof Leszczyńskim, ani o radnym inżynierze Krzysztof Mistoń. Ani słowem nie wspomnę o Franciszku Skibickim, nawet nie zakpię z tutejszej i przyjezdnej elity intelektualistów, koneserów Sztuki, folkloru, Kultury wyższej, diabetyków, stowarzyszenia twórców Kultury przy chrześcijańskim ośrodku kultury, radnych, młodzieży sympatyzującej z FAKTY Chocianów, która ostatnio definitywnie przestała sympatyzować z portalem (choć jeszcze tego pożałuje…), itd., itd…

Po raz pierwszy, Szanowni Czytelnicy, od chwili powstania FAKTY Chocianów napiszę naprawdę coś dla siebie, choć wiele osób mi nieprzychylnych lub wiedzionych stromą ścieżką prostoty myślenia od dawna mylnie twierdzi, że piszę wyłącznie dla siebie. Tekst, który ukaże się 12 listopada będzie kulturalny, osadzony w realiach życia zbiorowego Chocianowa, nonszalancki, precyzyjny i mądry, jak ja – a na dodatek miły i trudny, a i w muzyczny słuch niebiedny. I jeszcze jedno! Choć jeszcze nie napisałem go, ale już podoba mi się jego odświętna faktura, rzadko spotykana w Chocianowie intuicyjność w mówieniu o zmysłowej naturze człowieka, a wreszcie bardzo osobisty charakter wypowiedzi, czego w Chocianowie do tej pory (przypomnę, że mamy XXI wiek – przypis mój) nie doświadczono, jak wody mieszkańcy Zagórza albo kanalizacji ludzie z Parchowa. Nie mogę się doczekać, żeby radny Krzysztof Leszczyński po przeczytaniu z niezrozumieniem mógł powtórzyć swoją filozoficzną sentencję:

Napiszę swoje „głupoty” tym razem bardzo poważnie, jakbym szedł na pogrzeb albo wybory. W formie zastosuję nawet elementy resocjalizujące językową i umysłową płytkość postrzegania świata nie tylko wyżej cytowanego radnego, wykorzystam popularno naukowe osiągnięcia klasycznej i współczesnej myśli filozoficznej, czyli archetyp relacji między ludźmi, inaczej mówiąc „wołania” człowieka do człowieka. Wiele miejsca poświęcę rudymentarnym potrzebom kobiet i mężczyzn miast i wsi, których nie ograniczają żadne równoleżniki ani wektory geograficzne, także w tym sensie będzie to tekst o mieszkańcach Gminy Chocianów. Opowiem też o iskrzeniu kultury europejskiej w zatknięciu z porządkiem rzeczy stworzonym przez starą Europę. Prawda, że prawie każdy już wie, że artykuł zatytułuję: „Plon, niesiemy plon…” Chocianów zdaje sprawę z sukcesów I półrocza 2017 roku?

Ok! We wstępie było miło. Czas przejść do rzeczy mniej przyjemnych to znaczy zagadnień szeroko rozumianej estetyki codzienności, jak kiedyś był łaskaw mój kolega z wojska nazwać sesje Rady Miejskiej Chocianowa. Chyba nie zaprzeczycie, że najmniej miłe są rzeczy załatwiane w Urzędzie? Na 35 Sesji Rady Chocianowa, którą zwołano w dniu 19 października na godzinę 15:45 omawiano problemy codzienności, aż 13 punktów codzienności, począwszy od otwarcia posiedzenia – po jego zamknięcie.

Jak widać, tylko dwa punkty przykuły moją uwagę. Prządek obrad na dobrą sprawę dotyczył estetyki i higieny, czyli kanalizacji, dostarczania wody oraz drobnej (w odczuciu radnych, w ręcz banalnej – przypis mój) sprawy związanej ze świadczeniem pracy przez burmistrza Chocianowa w okresie od 1 stycznia 2017 do dnia 30 czerwca 2017 roku. Franciszek Skibicki w czwartym punkcie obrad obnażył sprawozdanie z wykonania budżetu za I półrocze, dołączając do tego sprawozdania Instytucji Kultury oraz kształtowanie się wieloletniej prognozy finansowej, cokolwiek to znaczy dla zwykłego zjadacza chleba.

Oczywiście, żeby nie marnotrawić zelówek nie poszedłem na 35 Sesję Rady. Zresztą w ten sposób reaguje większość mieszkańców, bo przecież nie po to wybrali swoich przedstawicieli w osobach radnych, by uczestniczyć w przedstawieniu na poły klasycznym, na poły kabaretowym (lepiej zapisać się na warsztaty teatralno-kabaretowe w ChOKu). Więc Ci, co za skromną dietę powinni dbać o jak najlepszą realizację ich potrzeb, a z patosem mówiąc, całego ludu miasta i wsi gminy Chocianów, na sesję przybyli w liczbie 12 sztuk, na czele z przewodniczącym i jego drużyną zastępców o nazwiskach Likus i Zielony.

A propos punktu 4, zapoznania się ze sprawozdaniem…

Niezorientowanym wyjaśniam, że organ wykonawczy, czyli burmistrz ma obowiązek zdać sprawę z tego, jak wykonuje zapisy budżetu w cyklu półrocznym, co opiniuje sama Regionalna Izba Obrachunkowa. Oto naszym wybrańcom organ wykonawczy przedstawił sprawozdanie za I półrocze. RIO, które nadzoruje Główną Księgową Urzędu nigdy nie ma zastrzeżeń pod względem rachunkowym, taki jest standard. Za to do wyłącznej właściwości Rady należy wyrażenie poglądu, czy burmistrz stabilnie, rzeczowo i zgodnie z budżetem realizuje zadania uchwalone przez radnych. Budżet po jednej stronie zawiera cele dochodowe, po drugiej stronie występują wydatki, Za realizację dochodów i wydatków odpowiada burmistrz, w przypadku Chocianowa – Franciszek Skibicki, który chleb pokazany dzisiaj na zdjęciu startowym jadł już z niejednego pieca, nawet martenowskiego naszych dziejów, jak śpiewa czasami Perfect.

Chociaż radnym jeszcze nie rzuciło się w oczy, że z sesji na sesję stroją coraz dziwniejsze miny do gry burmistrza, wiadomo, że na Komisji, która obradowała przed sesją padło wiele cierpkich słów, ale na sesji nikt nie śmiał w obecności Franciszka Skibickiego powiedzieć więcej, niż radni Norbert Piotrowski i Krzysztof Kowalczyk. Jerzy Likus nie zająknął się, że „Naturalnie Chocianów” siedzi na ekologicznej bombie, co sugerował na Komisji, a Piotr Piech niezbyt wyraźnie podkreślił, że mamy niedosyt TOI-TOI przy cmentarzu komunalnym, w czym widzi dość poważny problem fizjologiczno-społeczny. Źle słyszę?

Rada jako Organ Stanowiący – wracając do punktu 4 – ma obowiązek szczerze ocenić jakość pracy burmistrza – tak przynajmniej mówi prawo. W Chocianowie właśnie z tym mamy problem. W jaki sposób Franciszek Skibicki, który jest niepisanym przewodniczącym Rady i zarazem burmistrzem (Organ Wykonawczy) ma wspiąć się na szczyty bezstronnej oceny swojej pracy? Nie da się! Burmistrz Chocianowa to człowiek prosty, przekracza raczej uprawnienia, niż normy peerelowskiego myślenia, które zakładały, że Naczelnik jest głową wiosek i miast, o ile to jest gmina miejsko-wiejska.

Szanowni Czytelnicy,
to awykonalne, żeby Franciszek Skibicki był sędzią we własnej sprawie, jak awykonalne jest, by Krzysztof Leszczyński zrozumiał co najmniej dwa zdania z tego tekstu, nie mówiąc o wcześniej publikowanych na FAKTY Chocianów bez uciekania się do prostackich uogólnień typu „(…)z Panem nie będę rozmawiać, Pan pisze głupoty (…)”. Standardy, czy styl – jak kto woli – wykonywania prawa od lat w Chocianowie kreuje Franciszek Skibicki, więc i tym razem przy ocenie jego działalności w I półroczu 2017 roku nie ma powodów do przełomu. Peerelowski model budowy wirtualnego budżetu, jak i gospodarki wodno-kanalizacyjnej doprowadził do sytuacji, że Gmina płynie fekaliami, w rowach, wodach podskórnych i w studniach, z których mieszkańcy kilku sołectw czerpią wodę pitną. Na wioskach dziurawe szamba infekują ujęcia wody, a Franciszek Skibicki wraz ze swoim Mariuszem od 4 lat powtarzają tę samą kłamliwą tezę, że winny jest Roman Kowalski. Ups… Ponoć dlatego, w kadencji 2010-2014 odmówił przyjęcia dziesiątków milionów na budowę kanalizacji w Parchowie!

Niemniej na 35 sesji heroiczne próby dyskusji o sprawozdaniu z wykonania budżetu za I półrocze podjęli znów tylko radni Krzysztof Kowalczyk i Norbert Piotrowski (kolejność przypadkowa). Może i powinni pochwalić Panią Krystynę Kozołup, Dyrektor Chocianowskiego Ośrodka Kultury za osiągnięcia i oszczędności, które przedstawiła w swoim sprawozdaniu. Mogli podkreślić, że Instytucje Kultury generują nadpłynność finansową (w zeszłym roku nadwyżka 60.000,00zł, a za I półrocze tego roku już prawie połowa tego).
Przyznam się, że skądinąd wiem, że radny Krzysztof Kowalczyk nie pochwalił Pani Dyrektor, bo wciąż czeka na sporządzenie protokołu z Kontroli w Chocianowskim Ośrodku Kultury, która trwa już od 12 listopada 2016 roku, permanentnie trwa i trwa mać jeszcze długo, bo Komisja Rewizyjna ma takie zalecenia. Może i z tego samego powodu żaden radny nie pochwalił także wyjątkowej gospodarności szefowej lawendowej Biblioteki Publicznej im. Leona Kruczkowskiego, Pani Jolanty Floryn za to, że zachowuje czystość w podległej jej siedzibie i filiach nie wydatkując ani grosza na środki czystości.

Pozwólcie, że przez chwilę zatrzymam się na słowie „zbilansowane”, którego Franciszek Skibicki używa z lubością przy okazji omawiania każdego zadania inwestycyjnego. Koszenie trawy ma „zbilansowane”, zbilansowaną ma rekultywację wysypiska, zbilansowaną ma budowę kanalizacji, zbilansowany ma darmowy transport, Odnowę Wsi, uzupełnienie oświetlenia… Chyba jednak źle zbilansował budżet na 2017 rok. Kultura ma za dużo, promocja ma za dużo, a brakuje pieniędzy na załatanie dróg, oświetlenie, skate park, rewitalizację fontanny, remont dachu nad trybuną stadionu. Oszczędzamy na czystości w Bibliotece i promocji? Widać, że mamy rezerwy finansowe. A burmistrz twierdzi, że nie ma środków. W sprawozdaniu z pracy burmistrza jest na przykład pozycja „Promocja”. Rada na 2017 rok zabezpieczyła aż 140.000,00zł, o czym ze zdumieniem już kiedyś pisałem. Bumaga Franciszka Skibickiego mówi, że do 30 czerwca 2017 wykorzystano nieco ponad 14.000,00zł z tej kwoty.

Dlatego mamy ponoć pieniądze na wozy strażackie, choć brakuje 1 mln zł na oświatę, co sam na sesji zauważa sam burmistrz.

Mamy ponad 1 mln zł na odroczenia i umorzenia, których udzielił burmistrz, ale Gmina wciąż bierze kredyty (4 mln zł w rachunku bieżącym i następne 4,7 mln zł w papierach komunalnych).

Tabelka zawarta w sprawozdaniu nie pozostawia cienia wątpliwości, że dochodów majątkowych wyznaczonych na 2017 nie osiągniemy nawet w połowie. Na 4 mln zł, które fantazyjnie zaprojektował burmistrz do 30 czerwca osiągnęliśmy zaledwie 800.000,00zł.


To o czym tu dyskutować – z takiego chyba założenia wyszli radni, oprócz dwóch wyżej przywołanych, naiwnie wierzących, że mało interesujące sprawozdanie, mało przekonywujące i wtórne odpowiedzi burmistrza na interpelacje rzeczywiście kogoś obchodzą. Tym bardziej zwykłemu zjadaczowi zwykłego gminnego chleba wypada wytłumaczyć, dlaczego wieloletni burmistrz kłamie, jest arogancki, częściej udaje, że wie, która strona jest lewa a która prawa, zabawia się wszechwiedzącego znawcę budżetu. Idzie w zaparte kłamiąc na sesji, że lada chwila otrzyma wyimaginowane 500.000,00zł z Ministerstwa na Delfinka, chociaż w sprawozdaniu napisał, że Gmina złoży wniosek o te pieniądze dopiero w listopadzie 2017 roku. Kłamie, że złożono wniosek na 750.000,00zł dofinansowania do Urzędu Marszałkowskiego, jak prosta matematyka mówi, że w ramach umowy Gmina mogła co najwyżej złożyć wniosek o 400.000,00zł, o ile w ogóle złożyła. Dlaczego burmistrz próbuje się wybielać oczerniając innych, dlaczego nie widzi nawet plamki na swoim honorze, a wiadrami leje fekalia na próbujących myśleć inaczej, niż on?

W I półroczu dzięki Bogu udało się dokończyć drogę do Przedszkola Integracyjnego (do Irlandii, jak mawiam), czyli inwestycję przy domu burmistrza oraz uruchomić stołówkę w Szkole Podstawowej, której otwarcie nastąpiło – nomen-omen – parę dni temu. To wymierne efekty pracy burmistrza do 30 czerwca 2017 roku. Warte odnotowania jest to, że w 6 miesięcy Franciszek Skibicki zadłużenie zwiększył prawie o całe 1 mln zł. Z 13 mln zł na koniec roku, do 14 mln zł.

Na pewno radny Krzysztof Leszczyński uzna, że znów piszę głupoty, że rozśmiesza mnie realizacja tegorocznego budżetu, jak gdyby burmistrz realizował budżet Gminy po raz pierwszy w życiu. Nie piszę głupot, ani mi do śmiechu. I półrocze jest wyjątkowo chimeryczne, niezborne, miałkie, jak nigdy dotąd w karierze Franciszka Skibickiego. To już nie ten sam burmistrz, co w latach 2006, 2007, 2008, 2009, albo jeszcze wcześniej. W sposób przejmująco banalny Franciszek Skibicki zadania przełożył na II półrocze, z tym, że część z nich jednogłośnie wyeliminował już dawno, nikomu o tym nie mówiąc, w zaciszu swoich wewnętrznie sprzecznych myśli. Na uwagę radnego Krzysztofa Kowalczyka, że w sprawozdaniu za I półrocze wykazuje same „zera” zareagował emocjonalnie, grubiańsko, co świadczy, że poziom frustracji burmistrza wart jest innej sprawy.

Oto jak burmistrz tendencyjnie i obraźliwie wyraził się, że radny nie wie, co to budżet.

W moim skromnym odczuciu (o mojej skromności piszą już legendy, w tym także sam redaktor/radny Piotr Piech – przypis mój) Franciszek Skibicki w wyżej wymienionym cytacie audio powiedział wszystko, oprócz prawdy. Prawdą była by informacja, że dopiero w II półroczu spodziewa się realizacji dochodów i jakiś zadań inwestycyjnych. Powinien spokojnie radnemu Kowalczykowi powiedzieć, że taką ma koncepcję, bo… to, to, to, to i tamto… Niestety nie odniósł się merytorycznie do prowokacyjnej wypowiedzi radnego Kowalczyka, a za to spróbował wmówić radnemu indolencję umysłową, brak wiedzy, brak doświadczenia, słowem nieuctwo. To niestety wzbudziło w radnym autentyczny sprzeciw, który rozumiem, aczkolwiek nie do końca nie popieram.

Nic nowego. Nie wierzycie? Posłuchajcie, w jaki sposób w 2009 roku burmistrz Franciszek Skibicki imputował radnemu Kowalczykowi, że na niczym się nie zna, mówi głupoty, za to – co w domyśle wszyscy wiedzą – burmistrz zawsze był i jest mistrzem ceremonii i innych okolicznych mądrości. Radnemu nic do tego! Chce niech głosuje, nie chce – jego wina!

Na koniec „omówienia” sprawozdania burmistrza, powtórzę – 4 punkt estetyki codzienności, którą urzędowo sprawują Krzysztof Leszczyński wespół zespół z Franciszkiem Skibickim – że do 26 września, czyli w 9 miesięcy swej pracy burmistrz zadłużył rachunek bieżący o następne 4 mln zł (1,5 mln zł podjął już w styczniu, następne 1,5 mln zł przytulił na początku II półrocza, czyli z rozpoczęciem lipca, żeby zapłacić za Dni Jagody „na bogato”). Ostatni milion przytulił 26 września, czyli dokładnie w tym dniu który oznaczyłem w wydarzeniu na FAKTY Chocianów.

W Chocianowie rzeczywiście nie ma o czym pisać, chyba że „głupoty” opisujące stan umysłów naszych przewodniczących organów samorządowych, w tym samego Krzysztofa Leszczyńskiego. W I półroczu nie pracowała nawet promocja, taki stan głupoty osiągnęliśmy. Wierząc Pani Skarbnik w ramach zabezpieczonych na promocję pieniędzy zapłaciliśmy głównie za teksty sponsorowane (o ile mogę domniemywać portalowi e-legnickie.pl, gdzie kilkakrotnie uzewnętrzniała się eventowa agencja Klaudia Beker). Gdzie, kiedy, po co zostały opublikowane? Ups…

Ja wiem, moja Pani ze snu wie, wie również Klaudia Beker, że dopiero w II półroczu, tuż po wizycie francuskich rolników budżet promocji stopniał o jakieś 40.000,00zł, a Instytucji Kultury 4 x 40.000,00zł. Jako żenujący żart dodam, że następne krocie wydaliśmy na zakup praw autorskich dla śp. Freddiego Mercury za to, że Klaudia Beker ostatnio na Facebooku chocianow.pl podczas losowania promocyjnych nagród puszczała „sobie a muzom” piosenkę zespołu Queen, żeby podgrzać atmosferę powagi. Swoją drogą, na wskroś przejęło mnie to kameralne rozstrzygnięcie konkursu! Franciszek Skibicki jedną ręką, bez asysty komisji konkursowej na chybił-trafił wybrał szczęśliwych wygranych. Wyszło nieco kabaretowo, pomijając nawet to, że dłoń losująca Franciszka Skibickiego jakby trochę „zdziewiczała”, stała się smukła i zwinna niczym dłoń mojej Pani ze snów. Zauważyliście?

Skóra cierpnie! Patrząc na tę społecznościowo-promocyjną szopkę, którą uprawia specjalistka Franciszka Skibickiego chcąc, nie chcąc przypomniałem sobie „Chocianów Naturalnie”, o czym opowiadała kampania promocyjna zgrabnych pośladków cyklistów na bilbordach (Chocianów? Naturalnie! – jędrny, niczym tyłeczki cyklistów na bilbordach Klaudii Beker. Naturalnie – burmistrzowi należy się „absolutorium”!). Gmina, która nie ma kanalizacji. Naturalnie Chocianów! Chocianów zdobył tytuł „Miejscowość Roku”. Naturalnie! Naturalnie Chocianów, bo osiągnęliśmy normalność na poziomie schyłkowego Jaruzelskiego. Naturalnie Chocianów, bo w Chocianowie 11 listopada rocznicę odzyskanie niepodległości uczcimy nostalgicznym koncertem pieśni kobiecych, co mierząc retoryką PiSu dowodzi, że w Chocianowie nastąpi osłabianie suwerenności państwa polskiego…

Oto mamy kwintesencję sprawozdania z wykonania budżetu i pracy Franciszka Skibickiego – poziom Facebookowo-makatkowej promocji, ignorancji Rady, milczące przyzwolenie na bezhołowie, folklor, niekompetencję, jakieś „pitu, pitu”” Janusza Zielony i wieczne uganianie się za TOI-TOI – jami przewodniczącego klubu „Chocianów 2014” radny/magister Piotr Piech. Słowem zgrabnie przeszliśmy do punktu 5 obrad 35 sesji Rady, czyli gospodarki wodno-ściekowej. Posłuchajmy Krzysztofa Leszczyńskiego, który przyszedł na komisję po to tylko, by nie po raz pierwszy pomawiać, naiwnie powtarzając kłamstwa, które kiedyś do głowy wbił mu Franciszek Skibicki.

O sprawie, którą podjął Krzysztof Leszczyński pisałem w dniu swoich imienin bodajże w 2016 (Franciszek Skibicki seryjnym kłamcą… Nie tylko Parchów był okłamywany) O tym, że burmistrz okłamuje nie tylko Parchów nadal wydaje się nie wiedzieć tylko jego Mariusz Krzysztof Leszczyński. Proszę cytat:

„(…)Wiem, że Franciszek Skibicki nie pozwie mnie za pomówienia, chociaż łudzę się, że to zrobi. Nie pomawiam Franciszka Skibickiego, twierdzę, że kłamie. Wypada podkreślić, że w sprawie Parchowa wciąż powtarza wulgarne i prostackie kłamstwa. Jak z detalami wygląda prawda w sprawie niewybudowanej kanalizacji na terenach gminnych, w tym w Parchowie? To temat dłuższy niż ostatnia kadencja Franciszka Skibickiego, niemniej to on prowokuje do rozmowy na ten temat. Dzisiaj zaledwie zasygnalizują ten śmierdzący wątek, który ciągnie się za Franciszkiem Skibickim od kiedy w 1986 roku jako zastępca Naczelnika ślubował wierność Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.
O ile pamiętam, w 2014 roku, będąc na spotkaniu wyborczym w Parchowie, w dość osobistej rozmowie mówiłem Przewodniczącemu Rady Miejskiej Krzysztofowi Leszczyńskiemu, że Franciszek Skibicki potwierdził nieprawdę składając wniosek o dofinansowanie na budowę kanalizacji w Parchowie. Pan Krzysztof Leszczyński zapomniał? Nie! Pana Leszczyńskiego nie interesuje prawda. Woli powtarzać za Franciszkiem Skibickim bzdury i kłamstwa, niż sięgnąć do dokumentów. A te przecież są w Urzędzie.
Ze wzruszeniem informuję, że miałem kontakt ze wszystkimi dokumentami dotyczącymi tej sprawy. Franciszek Skibicki wiedział, że w charakterystyczny dla siebie sposób „nagioł żeczywistośc”… Najgorsze jest to, że chociaż wygrał wybory, nadal chamsko kłamie, jakby nie zauważył , że kampania wyborcza już się skończyła. Franciszek Skibicki zamiast formuły „myślę, więc jestem” z jakiegoś powodu stosuje „kłamię, więc jestem”. Informuję, że Urząd Marszałkowski w 2010 roku został wprowadzony w błąd przez Franciszka Skibickiego (sic!).
(…)”

Najwyższy czas, żeby sprawą zajął się Sąd, bo chyba innego sposobu nie ma, by zatrzymać falę bzdur, jakie na przemian wygłaszają raz Krzysztof Leszczyński, to znowu Franciszek Skibicki. Po kłamstwach na Komisji, jakie powielał przewodniczący na 35 sesji zaczął Franciszek Skibicki, po tym jak radny Krzysztof Kowalczyk złożył wnioski o informację publiczną dotyczącą feralnego dofinansowania budowy kanalizacji w Parchowie.

Na skutek powtarzania kłamstw przez Franciszka Skibickiego, nawet radny Jerzy Likus, który jest nieco starszy ode mnie przestał kminić, czy problemy z kanalizacją nie zaczęły się w 2010 roku, jak z uporem maniaka przedstawia to burmistrz, czy o kilka dni wcześniej! Wsie nie mają kanalizacji od zawsze, a przecież od 1986 roku to Franciszek Skibicki współuczestnicząc w rządzeniu gminą pozwalał na wylewanie fekaliów do rowów, choć psim swędem udało mu się wybudować oczyszczalnię ścieków. Młody Jerzy Likus nagle odkrył Amerykę, stwierdzając na Komisji, że chyba siedzimy na ekologicznej bombie, która tak czy tak lada chwila wybuchnie. Przypomnę więc przewodniczącemu Komisji ds. Rozwoju Jerzemu Likus wypowiedzi radnych Kisielewicza i Hatały z 2009 roku.

Radny Hatała- Okręg Trzebnice. Posłuchajmy (głos radnemu udzielała przewodnicząca Beata Rolska)

I radny Kisielewicz! – Okręg Szklary Dolne

Minęło 8 lat, a wciąż – nie obrażając Jerzego Likus, który przewodniczy Komisji ds. Rozwoju – stoimy niezmiennie w tym samym miejscu. „Nie ma rury”, czyż nie? Nie ma. Poza tym ani Franciszek Skibicki, ani jego kandydat Krzysztof Leszczyński nie są zwolennikiem kontroli wywozu nieczystości płynnych produkowanych przez elektorat wsi Franciszka Skibickiego, bo to politycznie śmierdzący temat. Zatrute studnie ostatecznie zaopatrują ludzi gdzieś poza miastem, a Panowie „burmistrzowie” mają hydrofornię PWK Sp z o.o. Kto im podskoczy?

 

Robert Harenza

Komentarze

x

Zobacz także...

Dochody Gminy Chocianów w katastrofalnym stanie! Mamy za to drogi i relaks nad stawem przy stawie…

„Czego, by się nie dotknął, zawsze spieprzy…” – mówi się o niektórych ludziach. Wypisz wymaluj ...

„Z góry lepiej widzę Chocianów…”. Szklarska Poręba – wywiad z radną Anną Pichałą

Robert Harenza: Dzień dobry. Świat jest jednak mały. Idę po Szklarskiej Porębie i kogo spotykam? ...