O tym, jak Franciszek Skibicki zaadoptował Gminę Chocianów

Po sukcesie artykułu Gmina Chocianów – bilans zysków i strat (cz. I), ale jeszcze zanim opublikuję Bilansu cz. II, – dzisiaj zabawię Was nieco luźniejszym tematem. Będzie na bogato – z pogranicza brazylijskiej samby, „Balu bez barier” i ustawy „500+”, czyli jak zwykle o Franciszku Skibickim 🙂

W naszym konserwatywnym Państwie Polska jest tak samo długa, jak szeroka. Wiemy? Wiemy. Ale wciąż dyskutujemy o szczegółach! Trwają konsultacje. Głowimy się czy Wałęsa był TW Bolkiem, czy Maciarewicz jest boski, a nawet o tym, czy i kiedy Radio Maryja jest wzorcem do naśladowania – w dzień, czy bardziej w nocy…

Pal licho tę oficjalną formułę… Polska jest tak samo długa jak szeroka, ponieważ język socjalizmu jest nam bliższy, niż ciału koszula. A jak jest naprawdę? Żyjemy naraz w dwóch systemach – w gospodarce ludowej i pomieszaniu pojęć na temat konserwatywno-liberalnego ustroju Państwa, które aplikuje nam po-bolkowa światłość.

Wystarczy przyjrzeć się Gminie Chocianów. Nie potrzeba mikroskopu. Na pierwszy rzut oka widać, że taki radny Norbert Piotrowski realizuje odwieczną zasadę normalności – chce postawić w Rynku szalety, pomaga potrzebującym, a nawet nie wybaczy mi, że Fakty Chocianów ani słowem nie wspomniały o jego szalonym balu bez jakichkolwiek barier. Czysty socjalizm („pomieszany” z najnowszym konserwatyzmem PiSu).

Na przykład Franciszek Skibicki pogubiwszy się w tej nowej „normalności” na pewno czuje się zawiedziony, że nie promuję jego socjalnej wrażliwości przynajmniej tak dobrze, jak integracyjna Autorska Pracownia Rozwoju Społecznego Edyta Rząsa. Przepraszam. Tłumaczę się tym, że nadal nie wiem, którą nogą stoję w socjalizmie, a którą w… kałuży.

Może Norbert Piotrowski wie, że człowiek żyje tylko dlatego, by pomagać maluczkim. Jest socjalistycznie i konserwatywnie – pomaga. Do pomocy przyłączają się również inni radni – jak gdyby pomoc ludziom była jedyną formą demokracji, co i tak sugeruje podział na tych, którzy pomagają i tych, którzy wymagają pomocy. Na naszym lokalnym podwórku panuje jeszcze większy bałagan.

Od roku w Gminie Chocianów mamy politykę adopcji. Gmina adoptuje kotłownię WPECu, adoptuje budynek PKP… Franciszek Skibicki ostatnio adoptował nawet lokal Spółdzielni Mieszkaniowej na biura dla OPSu (remont plus opłaty za wynajem), a wczoraj zaadoptował Chocianowski Ośrodek Kultury na potrzeby kina objazdowego, które miało wyświetlić film „Faustyna”.

Poza tym Franciszek Skibicki zaadoptował budynki gospodarcza w Parchowie na punkt przedszkolny, a ponadto zaadoptował boisko do gry w piłkę ręczną na „wylalane” mini-lodowisko. Rozmach w adoptowaniu iście desperacki – nieprawdaż?

Socjalizm, czy konserwatyzm…? To inwestycje, które obiecywał Franciszek Skibicki? Na razie z powodu braku pieniędzy burmistrz adoptuje wszystko – tak na wszelki wypadek – nie wiedząc po co i na co. Głupota Rady Miejskiej sięga zenitu, a może to bystrość umysłu Franciszka Skibickiego nie ma sobie równej? Z dwojga złego wybieram bystrość, która powinna cechować doświadczonego lokalnego polityka.

To smutne, że po wielu latach zarządzania miastem i wsiami Franciszek Skibicki znowu adoptuje Gminę. Znowu…?

„Ufam, śladami siostry Faustyny”

Komentarze

x

Zobacz także...

Dochody Gminy Chocianów w katastrofalnym stanie! Mamy za to drogi i relaks nad stawem przy stawie…

„Czego, by się nie dotknął, zawsze spieprzy…” – mówi się o niektórych ludziach. Wypisz wymaluj ...

„Z góry lepiej widzę Chocianów…”. Szklarska Poręba – wywiad z radną Anną Pichałą

Robert Harenza: Dzień dobry. Świat jest jednak mały. Idę po Szklarskiej Porębie i kogo spotykam? ...