Gmina Chocianów – bilans zysków i strat (cz. I)

Co kogo bawi? Właściwie na tak postawione pytanie ludzkość odpowiada sobie już od zarania dziejów, ale nie da się na nie odpowiedzieć jednoznacznie, chyba że z marnym skutkiem. Z równie marnym skutkiem i ja dzisiaj próbuję napisać „mini” sprawozdanie bilansowe z roku działalności Rady Miejskiej i Organu Wykonawczego, powszechnie zwanego burmistrzem. Przyznaję – mnie to bawi!

Weszliśmy w gorący przedwiosenny okres i to bynajmniej nie z powodu karnawału, zbliżających się Walentynek, ani „Balu bez barier”. Ruszył proces tworzenia bilansu Gminy. Ze wszystkich jednostek samorządu terytorialnego spływają sprawozdania z tego, co i jak robiły jednostki w 2015 roku – na co i z jakim skutkiem wydawały publiczne pieniądze. Niedługo Rada Miejska Chocianowa będzie miała pełny obraz sytuacji jak pracował Organ Wykonawczy – a w każdym razie radni – po raz pierwszy od sławnego zaprzysiężenia Franciszka Skibickiego – zobaczą tę sławną „normalność” na papierze.

Już na XVI sesji w remizie Rada Miejska miała przyjemność wysłuchać sprawozdania z działalności Policji. Pan komendant ładnie podziękował za 36.000,00zł, które Wysoka Rada w 2015 roku przekazała na radiowóz oraz oznajmił, że z „zyskiem” wzrosło bezpieczeństwo w Gminie, co warto przypisać burmistrzowi po stronie zysków.

Właściwie – co tu dużo mówić – na każdym poziomie funkcjonowania Gminy widzę same zyski, w czym na pewno ze mną zgodzą się prominentni radni, koła gospodyń wiejskich, prezes stowarzyszenia ECHO, prezes stowarzyszenia KS Stal, Autorska Pracownia Rozwoju Społecznego Edyta Rząsa, przewodnicząca Związku Emerytów, dyrektorka Przedszkola w osobie dyrektora, dyrektorki szkół oraz kierownicy OPSu i Ogniska Muzycznego, a nawet Pani dyrektor ChOKu, itd., itd…

Idąc tak sobie od ogółu do szczegółu twierdzę, że Gmina Chocianów po stronie zysków zapisała kuriozalne pomieszanie kompetencji organów samorządowych. Z zyskiem Radą rządzi Burmistrz, a ta rządzi się własnymi prawami (mówiąc w skrócie). Z bilansu wychodzi, że z „zyskiem”, w ramach normalności cofnęliśmy się o prawie dwie dekady. Nasz przewodniczący Rady Miejskiej z „zyskiem” udaje, że nie wie kim jest i jakie ma kompetencje, a Franciszek Skibicki udaje, że wie, do czego służy Organ Stanowiący. W bilansie wychodzi symbioza, a więc tę paranoję zapisuję po stronie zysków.

Nie ważne, że Rada Miejska i burmistrz przekraczają przypisane im kompetencje; że czujemy, jakbyśmy codziennie ocierali się o mataczenie, manipulację, paranoję; że agresywna nieprawda leje się strumieniami; że przewodniczący i burmistrz z „zyskiem” realizują co najmniej cztert modele demokracji naraz, a najbardziej model peerelowski. Język radnego Krzysztofa Leszczyńskiego i Franciszka Skibickiego to kwintesencja powrotu do czasów agresywnej nieprawdy, pic i fotomontaż, symulowanie demokracji, a właściwie żerowanie na naiwności i niskiej świadomości członków rady.

Innym niewątpliwym zyskiem Gminy jest „wiara”. To znaczący – podkreślam – zysk Gminy pod rządami obecnej kadencji. Katolik Franciszek Skibicki jest najjaśniej świecącą i jawną emanacją tej wiary. Podczas kampanii i na zaprzysiężeniu Franciszek Skibicki naobiecywał budowę złotych gór na łańcuchu, epatował huraoptymizmem, obiecywał cudowne zmiany personalne, w swoim expose non stop przywracał normalność… Nie ważne, że rodem z Peerelu, jak się okazuje…

Taka jest siła wiary, że nawet ja uwierzyłem – oprócz niewybudowanego Delfinka, niewybudowanego Przedszkola, niewyremontowanego boiska przy ul. Środkowej, niewyremontowanej stołówki w Szkole Podstawowej, niewybudowania ani metra drogi, itd., Franciszek Skibicki i Rada Miejska z wiarą prą w kierunku zmian i rozwoju duchowego.

W tzw. rozwoju duchowym, Gmina Chocianów i Rada Miejska śmiało mogą zapisać sobie m.in. walentynkowy Bal Norberta Piotrowskiego z tamtego roku, Orszak Trzech Króli, sino-żowty orszak Kyczery, Dzień Jagody, paralotniarską Majówkę, Karczmę oraz Święto Strażaka. – Szału nie było, jak z „wylalanym” lodowiskiem –  powie jakiś malkontent. Może szału nie było, ale zysk jest! Ambitnie spoglądamy w przyszłość, „wicie, rozumicie”… – to powtarzał Franciszek Skibicki przy stole na „Tłustym Czwartku” w ostatni czwartek w Chocianowskim Ośrodku Kultury, aż w końcu ok. 19:00 „służbowy” kierowca jego żonę wraz z mocno zmęczonym mężem odwiózł z ChOKu do domu.

Propagandowo idziemy w dobrym kierunku. Na przykład po stronie „zysków” Gminy najwięcej zawiera sprawozdanie Autorskiej Pracowni Rozwoju Społecznego Edyta Rząsa. Według sprawozdania promocji gminy Franciszek Skibicki w 2015 roku z zyskiem poszedł w innowacyjne rozwiązanie – zatrudnienie prywatnego „eksperta”, tzw. Pracowni Edyty.

Moim zdaniem to „strzał w dziesiątkę” – jakby powiedział obecny Burmitrz! Pani Edyta z zyskiem „Odnawia wsie” – każdą za niemałe pieniądze – że aż wióry lecą, w kooperacji z niejakim panem Szustką. Wymienia (aktualizuje) wszystkie możliwe wsie i ich strategie, żeby bilansowo wyjść na swoje. Nie wątpię, że taki sołtys Chocianowca nie wie, co jest grane, ale jak śpiewak śpiewa, skoro mu grają. Gmina tym sposobem, za jeden nocny wyjazd integracyjny Autorskiej Edyty Rząsa, wydała tylko 20.000,00zł. Czysty zysk, prawda…?

Ach! Byłbym zapomniał, że Pracownia Edyty Rząsa to strzał jeszcze w inną „dziesiątkę”. Rączki Pani Edyty z zyskiem dbają o nieskazitelny wizerunek nie tylko Gminy, ale także samego Organu Wykonawczego. „Się dzieje” od Kultury, po rozbudowę cmentarza. Mamy nowoczesne wyjazdowe sesje, zespoły z najwyższej półki (np. Zespół Kolęd Dętych), folklor w te i nazad, „Odjazdowe Ferie”, roztańczoną przewodniczącą komisji AA, „yyyy” i „fffyyy”, które – jak się okazuje – nie są informacją publiczną. Co jeszcze? Dużo tego, wręcz prawdziwa klęska urodzaju…

Po stronie zysków Rady Miejskiej i organu wykonawczego muszę zapisać wszystko, nawet to, co jest ewidentną „stratą”. Dlaczego? 2015 rok – przeze mnie konsekwentnie nazywany rokiem folkloru – przejdzie do historii jako okres przejściowy. Przez cały rok radni i Franciszek Skibicki zaprowadzali porządek i normalność, bo rzekomo w poprzedniej kadencji nie było ani jednago, ani drugiego.
Ponoć nie było porządku, dlatego Roman Kowalski następcy zostawił prawie 1.500.000,00zł nadwyżki budżetowej. Rzekomo nie było normalności, bo poprzedni burmistrz nie chciał ani Karczm, ani nie chciał sino-żowtych korowodów Kyczery, skromnie i proporcjonalnie do możliwości gminy „ciułał” pieniądze na skanalizowanie wsi, które innowacyjny Franciszek Skibicki kanalizuje już od dwóch dekad z ewidentnym zyskiem.

A jak było na początku kadencji tej Rady? Na początku 2015 roku, (uwaga) już na starcie, Rada Miejska zabrała 500.000,00zł nauczycielom, zasponsorowała Karczmę, rozmieniła budżet na drobne, żeby Franciszek Skibicki mógł spłacać poparcie w kampanii wyborczej. Działkowiczom dał na ogrzewanie, wydawał pieniądze na zasłużone stowarzyszenia (ECHO, stowarzyszenie Zofii, Zdyszaanych, itd…), gwarkom zapłacił za dwie Karczmy w roku, spłacał elektorat z Parchowa Punktem Przedszkolnym, spłacał elektorat Brunowa kuriozalnym remontem Wiejskiego Ośrodka Kultury, itd…

Ewidentnym zyskiem jest konstrukcja budżetu na 2015 rok. Z 1,500,000,00zł nadwyżki, którą Franciszek Skibicki odziedziczył po Romanie Kowalskim, Rada Miejska zatwierdziła 300.000,00zł deficytu, który ma się pojawić w bilansie 2015 roku. Przez rok za pomocą uchwalanych zmian, Rada Miejska budżet z drobnych rozmieniła na jeszcze drobniejsze… Zamiast Przedszkola powstał Punkt Przedszkolny, zamiast Żłobka remontujemy pawilon na stadionie CHOFUMu, zamiast parkingu przy ulicy Krótkiej za 60.000,00zł, powstał taki sam parking za 125.000,00zł… Niestety w przypadku Franciszka Skibickiego nawet księgowa strata jest politycznym zyskiem. Uff. Ale się rozgadałem… Już kończę.

Co w bilansie Gminy Chocianów zasługuje na szczególną uwagę? W zmianach kadrowych Franciszek Skibicki kierując się zasadą „mierny, ale wierny” , na dzień dobry wyrzucił z pracy kilku wartościowych ludzi. Wraz z przewodniczącym Rady Krzysztofem Leszczyńskim uznali, że np. do zarządzania Przedszkolem wprost idealnym kandydatem jest emerytowany były dyrektor chocianowskiej Podstawówki, a strategiczną Biblioteką Miejską powinna zarządzać mało skuteczna i nieco merkantylna Jolanta Floryn, że o Bogusławie Smalec nie wspomnę z szacunku do starszych kobiet. Wieloletnia Pani Bogusława wymieniła Małgorzatę Staszczak. Bilans? Warto było – Gmina z zyskiem popłynęła tylko na jakieś biedne 30.000,00zł odszkodowania, o innych kosztach nie wspomnę.

Oczywiście bilans personalnych zmian jest długi, więc pominę szczegóły. Jedno jest pewne – Franciszek Skibicki z „zyskiem” pozbył się ludzi, którzy wcale mu nie zagrażali. Wyłącznie psychologicznie nie pasowali do rodzaju bajki, w której żyje. Na stanowiskach zostawił dyrektorki MZGKiM i ChOKu, na które ma wpływ za pomocą pstryknięcia palcem. Od dawna potrafi nimi manipulować, jak przysłowiowy cygan przysłowiowym Słońcem…

Na koniec części I…

Oczywiście sprawozdanie FAKTÓW Chocianów nie będzie brane pod uwagę przy sporządzaniu globalnego bilansu zysków i strat Gminy Chocianów, niemniej postanowiłem je napisać. Dlaczego? Po pierwsze – bo mnie to bawi, nawiązując do pierwszego akapitu tego „sprawozdania”. Po drugie, choćby dlatego, że Franciszek Skibicki w 2015 roku przyczynił się do wzrostu zainteresowania czytelnictwem – tak przynajmniej wynika ze sprawozdania Jolanty Floryn.

Jak On to zrobił? Normalnie, czyli zastosował ideę normalności. Czyli jak? Normalnie – snem wbrew logice zastąpił jawę, propaganda sukcesu stała się rzeczywistością, a wyrafinowana pstrokacizna (np. taka adaptacja dworca PKP) zaczęła robić za makatkę z „jelonkiem na rykowisku”. Same zyski, ani mikrona strat – zasady fizyki i ekonomii Rada Miejska zamieniła na piosenkę śp. Jana Kaczmarka: „Pero, pero… Bilans musi wyjść na „zero”…

Cdn…

Komentarze

x

Zobacz także...

Dochody Gminy Chocianów w katastrofalnym stanie! Mamy za to drogi i relaks nad stawem przy stawie…

„Czego, by się nie dotknął, zawsze spieprzy…” – mówi się o niektórych ludziach. Wypisz wymaluj ...

„Z góry lepiej widzę Chocianów…”. Szklarska Poręba – wywiad z radną Anną Pichałą

Robert Harenza: Dzień dobry. Świat jest jednak mały. Idę po Szklarskiej Porębie i kogo spotykam? ...