„Czas na zmiany” Tomasza Kulczyńskiego – Chocianów zmienia nazwę na „Lubinowo”…

Samokrytycznie, bez pomocy osób trzecich przyznaję, że jestem jednak człowiekiem słabego charakteru. Obiecałem sobie, że w tym tygodniu nie napiszę felietonu. Przyrzekałem w myślach, że wezmę urlop na żądanie. I co? Obiecanki, cacanki… Właśnie usiadłem i piszę następny tekst, systematycznie jak od linijki – jeden lub więcej w tygodniu, co zresztą ma miejsce od powstania FAKTY Chocianów w 2015 roku. Cztery lata razy 12 razy 4 =… 200 artykułów? Niestety słabość mojego charakteru, nad którą przed chwilą ubolewałem Tomasz Kulczyński doprowadził do perfekcji. Ja na przykład często obiecywałam sobie, że nie zatęsknię za moja Panią ze snu, mówiłem nawet na głos, że nie napiszę o Niej, obiecywałem, obiecywałem… I co? Obiecanki, cacanki. Tomasz Kulczyński tym się różni od mnie, że obiecuje i szybko o obiecankach zapomina – przysłowiowo jak „kamień w wodę”. Przykładów tego talentu jest tyle, że aż nie wiem, od którego zacząć prezentację. Tomasz Kulczyński, obiecując, że „jeśli zostanie burmistrzem” z własnych pieniędzy opłaci postawienie stacji rowerowych na każdym osiedlu? Czy to nie jedna z tych barwnych, wesolutkich obiecanek, cacanek? Niech będzie, zacznijmy od niej ten konkurs „wielkanocnych” kraszanek burmistrza.

O, popatrzmy przez chwilę na to drobne kłamstwo – obiecuje ruch niskopodwoziowych ekstra bolidów na nowych trasach, a tu masz ci los Lubińskie Przewozy Pasażerskie puszczają eksponat niemieckiej motoryzacji z oznaczeniem, że kosztuje 0 zł

Wypada powtórzyć, że słabość mojego charakteru, nad którą ubolewałem na początku Tomasz Kulczyński doprowadził do perfekcji – ja obiecałem, że nie napiszę, a jednak piszę. On obiecał tyle ciekawych inwestycji, suwenirów, a z obiecanek realizuje tylko „inwestycje” przynoszące pieniądze jego lubińskim baronom

Lubin ratuje Chocianów przed utonięciem. W gratisie „rybka” ma darmowy transport…

Bodajże na ostatniej sesji radni przeznaczyli pierwsze pół miliona na pomoc Powiatowi Lubińskiemu.

Od kiedy zacząłem postrzegać sprzeczności, oglądać się za dziewczynami, pisać wiersze, grać na gitarze, czytać, pisać do gazet, itd.,itd., czyli w latach 80-tych XX wieku PRLu, Chocianów traktowany był jako jedno z sołectw Lubina. Tak. Kiedyś Lubin dla komunistów był kopalnią dewiz, więc każdy kacyk z Warszawy traktował poważnie tę „żyłę złota”, dlatego był bardzo prężnym ośrodkiem władzy i działania wszelkich służb. W przeciwieństwie do Tomasza Kulczyńskiego twierdzę, że nie ma powodów, by nadal był Lubinowem, jedną z wielu wasalskich miejscowości okalających rozpolitykowany Lubin. Dzisiaj i Franciszek Skibicki pewnie chciałby, by ludzie zapomnieli, co im przywiózł z Lubina – pomoc fachowca Tomasza Kulczyńskiego. Czy Franciszek Skibicki zna jegomościa z Dzień Dobry Polkowice, który rozprawia o zakusach Lubina? Bo ja znam typa.

„Udawać idiotę łatwiej, niż nim nie być”.

I tak zamiast obiecanek typu:

Mamy falę falę pieniędzy odpływających do firm powiązanych z lubińską kasą publiczną, odwoływanie dyrektorów, by na ich miejsca ulokować kolegów i koleżanki – od RCK Dłubały począwszy, a na nowej bibliotekarce z Lubina skończywszy

Przykład z bibliotekarką jest już bolesnym przykładem, że lubińskie towarzystwo wzajemnej „ondulacji” drenuje finanse Chocianowa. Zakończył się pierwszy etap zmian w ramach hasła: „Czas na zmiany”. A inne obiecanki, kraszanki… Piękne, jak palmy wielkanocne znoszone do RCK Dłubała na KONKURS WIELKANOCNY są te z „debaty”, jaką Tomasz Kulczyński prowadził ze sobą.

 

Jak na razie, zmieniono dwa lusterka drogowe – super inwestycja!


Będą lodówki dla przechodniów obok OPS i zakupiono pakiety dla psów (sic!)

W Lubinowie przytłacza nas informacyjny chaos. Codziennie zalewani przez fale newsów singapurskiego.info, których sens nie musimy poddawać weryfikacji, tworzymy połączenia nie poddające się logice. Walczymy z kłamstwem lub ulegamy mu, bezradnie dopasowując porozrzucane elementy układanki. W teatrzyku Tomasza Kulczyńskiego, pojęcia takie jak prawda czy fałsz przestają mieć znaczenie. Żadna filozoficzna, a nawet kolokwialnie przaśna podróż do źródeł prawdy to podróż bez końca. Ups… Tomasz Kulczyński, obiecując, że „jeśli zostanie burmistrzem” będzie kino plenerowe. Jest, czy nie ma, bo dawno nie byłem w parku, by posiedzieć na rozmownej ławeczce mojej Pani ze snu.

Aha, czas na zmiany objawia się także rozpoczęciem propagandy niskiego T-shirtowego kultu jednostki.


W takim razie, czy prawdą jest, że ten fachman od „koszulek” ze swoim nazwiskiem podpisał się pod tym zarządzeniem z dnia 21 marca 2019 roku?

Robert Harenza

P.S.:
Za tydzień jak zawsze znowu obiecam sobie, że nic nie napiszę o tym, jak moja Pani ze snu zaprasza mnie do imieninowego tańca…

Komentarze

x

Zobacz także...

Dochody Gminy Chocianów w katastrofalnym stanie! Mamy za to drogi i relaks nad stawem przy stawie…

„Czego, by się nie dotknął, zawsze spieprzy…” – mówi się o niektórych ludziach. Wypisz wymaluj ...

„Z góry lepiej widzę Chocianów…”. Szklarska Poręba – wywiad z radną Anną Pichałą

Robert Harenza: Dzień dobry. Świat jest jednak mały. Idę po Szklarskiej Porębie i kogo spotykam? ...