Artykuł

Coś dla mnie! Wracają wieczorki muzyki “wszelakiej” przy stawie…

0

“I będzie głośno, będzie zabawa…”

Nie wiem, jak Wy, ale ja często wolałbym czegoś nie wiedzieć. Mam do siebie nawet pretensje, że w danej chwili nie chce mi się dowiedzieć tego, czy tamtego. Na samą myśl, że musiałbym tłumaczyć, dlaczego burmistrz znowu rozpisuje szemrany plebiscyt dotyczący wieczorków przy stawie mdli mnie, jak kota po śliwkach.

A jeszcze gdybym wiedział, dlaczego „chłoptaki” z Lubina najpierw publikują newsa, że „wracają” słynne jak sam Tomasz K. wieczorki muzyki „wszelakiej”, a dopiero na następny dzień Katulski Adaśko jako organizator udostępnia te rewelacje – musiałbym poświęcić ze trzy artykuły, żeby tłumaczyć, na czym polega prowizorka w rządzeniu gminą Chocianów, chaos decyzyjny, dlaczego teraz w samym urzędzie mamy kilka ośrodków władzy. Tym trudniej byłoby mi wyjaśnić, jak to możliwe, że w Chocianowie Rada Miejska robi za kwiatek do kożucha takich urzędników jak Elżbieta Kowalczuk (pieszczotliwie przeze mnie zwana „el-Dziunia”), czy ściągnięty do urzędu jej brat Tadek Kehle, choć statutowo właśnie Rada Miejska, taki na przykład Machoń junior, który w tej chwili udaje liścia kapusty w sprawach „wszelakich”, czy m.in. Heniutek Osoliński, który jest członkiem Komisji Rewizyjnej mają pełnić kontrolę nad Planem Finansowym RCK, w którym chyba nie ma zapisanego eventu „wieczorki w Parku”, skoro Urząd pyta społeczeństwo, czy wpisać ten wydatek do Planu Finansowego, czy nie – za pomocą emotikonek. Brrry…

W zaprzeszłą niedzielę, będąc poza Chocianowem pisałem, że rozumiem o wiele więcej, niż większą część roku (Wakacyjne „wybory” następcy burmistrza Chocianowa w Szklarskiej Porębie). Dlatego na urlopie nie chce mi się wiedzieć z lenistwa (eufemizm), a naprawdę, by nie wpaść w paranoję, do jakiej popycha Gminę chocianowski Ratusz.

Nie chcę wiedzieć, dlaczego… na przykład oficjalny portal Miasta i Gminy Chocianów informuje, że uroczystości 1 sierpnia (rocznica Powstania Warszawskiego) odbędą się na Rynku, przed pomnikiem naczelnika Piłsudskiego, a tu z głupia frant, dla zmyłki, czy z przekory, a może nawet z wyrafinowaną dezinformacją okazało się, że sesja zdjęciowa z uroczystości odbyła się bez udziału mieszkańców, raczej kameralnie, w zupełnie innym miejscu niż Rynek…

Poza wszystkim, próbując zrozumieć logikę informacyjną władzy Chocianowa musiałbym sięgać do pojęć z pogranicza czarnej magii i… psychiatrii. Dlatego – też z lenistwa (eufemizm x 2) – nie zauważyłem na tej uroczystości „świeczników”, bo chyba nie wypada z powagą mówić o scenerii, w jakiej w Chocianowie dokonuje się zwykła urzędowa etiuda pańć Jugo i Potocznej w obecności „kwiata” kultury w osobie świadka obrony Tomasza K., entuzjasty chocianowskiego bimbru, niejakiego Katulskiego Adaśka, pobierającego wynagrodzenie jako „durektor” Regio Centrum Cargo (w skrócie RCK)…

Jak widać na załączonym obrazku, event choć skromy, ale aż nieprawdopodobny w swej wymowie, co? Zapewne nikt mi nie uwierzy, że tylko z lenistwa nie użyłem wyrażenia event „na wysokim poziomie”, cytując klasyczkę, choć ta asystowała tej patriotycznej ceremonii – ale naprawdę nie chce mi się tłumaczyć, że od dawna władza Chocianowa nie robi nic dla społeczeństwa w dobrej wierze, lecz tylko pokazuje się w Internecie, w jakimś kadłubkowym gronie, już bez sympatyków, bez szefa samorządu, jak błędnie tytułują Tomasza K, bez elektoratu, bez radnych, bez jasno postawionego celu, bez… sensu(?)

Szanowni Państwo,
będę konsekwentny, żeby tylko nie dowiedzieć się (nie daj Bóg dowiedzieć się…) z jakiego to ważnego powodu, burmistrz niczym prawdziwy macho – nie obawiając się w przeciwieństwie kobiety, że zostanie zobaczony bez makijażu, lekko spuchnięty, być może nawet nieco wizerunkowo zaniedbany – „o poranku” spaceruje Aleją (obwodnicą?) imieniem starosty śp. Adama Myrdy (póki co będącej jeszcze placem budowy) w poszukiwaniu romantycznych widoczków, próbując nadać prostej sprawie jakiegoś poetyckiego wymiaru, a nawet metafizycznej głębi…, bo wszystko sprowadza się to tego, żeby pochwalić się, że wykonawca wreszcie zamontował lampy i gmina zacznie płacić za prąd do nich dostarczony.

To nie żart, ale raczej na pewno jakaś przypadłość władzy Chocianowa od czasów kolebki, czyli czasów PRLu Franciszka Skibickiego, o której w tej chwili nie chcę wiedzieć „z lenistwa”, bo musiałbym z kolei długo tłumaczyć, dlaczego burmistrz „ćwierćwiecza”, będąc kacykiem PZPR swoją obecność na mszy niedzielnej, musiał przedstawić tak, by nie tylko proboszcz był zadowolony, że to najważniejszy z wiernych, a jednocześnie swoim mocodawcom z Partii przedstawić taki obraz, by uznali, że Franek chodzi na mszę, bo kontroluje emocje katolickiego elektoratu podczas religijnych „zbiegowisk”.

Pominę, jak wcześniej „świeczniki”, ale sami popatrzcie, w jak uroczy sposób emeryt Franciszek Skibicki, teraz ani burmistrz, ani radny powiatowy, ot niby zwykły emeryt – bez trybu, bez oficjalnych nakazów, bez zdania racji, bez misji reprezentowania jakiejś społeczności siedział wczoraj w pierwszej ławce na rozpoczęciu Watry, oficjalnie niesie kwiaty, niczego już nie udaje, a nadal wygląda rokosznie, jakby… czas się zatrzymał.

„Nie wiem, jak Wy, ale ja wolałbym czegoś nie wiedzieć” – że zastosuję autocytat ze wstępu, bo fenomen Chocianowa polega nie tylko na tym, że tutaj jedna impreza może być przedstawiana przez zainteresowane środowiska jako co najmniej trzy niezależne wydarzenia – niż skazywać się na wieczne męki tłumaczenia, że białe to białe, a czarne to czarne. FAKTY Chocianów robią to od 10 lat, z czym tradycyjnie od dekady mają problem, jak nie przymierzając… Himilsbach z angielskim.

Chciałbym nie wiedzieć, dlaczego polscy wyborcy nie potrzebują mądrzejszych od siebie do rządzenia, ale – jak widać na powyżej przedstawionych przykładach – nie jest to najłatwiejsze zadanie. „Jako naród my są dobre, jako społeczeństwo nie…”.

“Kto jutro chilluje z nami pod rozświetlonym niebem?”

– pytają „organizatorzy” w sobotniej publikacji chocianow.pl, znów wprowadzając w błąd, zresztą jak zwykle niechcąco, raczej z głupoty bardziej, niż z wyrachowania.

Żeby zminimalizować niechęć do mnie organizatora Katulskiego Adaśka, jego Pańć z RCK, urzędników i urzędniczek, czyli „organizatorów”, nie wyłączając byłych i czynnych radnych o 17:00 poszedłem wczoraj „poczilować” pod rozświetlonym niebem przy stawie (pamiętam, jak Tomasz K., będąc w inwestycyjnym patosie kiedyś staw nazywał nawet zbiornikiem retencyjnym, a co…).

No co, bez śmiechu proszę, po prostu instynkt samozachowawczy podpowiedział mi, żebym zastosował pierwszą zasadę hipokryty i bez względu na to, co myślę o wieczorkach Tomasza K., poszedł „se” do parku „odpoczywać”, w języku organizatorów… se chillować!

“Od lat ten pomysł włodarza Chocianowa przyciąga do tutejszego parku rzeszę fanów muzyki wszelakiej” (podkreślenie – moje)

– że przypomnę zachęty z afiszy.

Niestety mój „odpoczynek wszelaki” skończył się jeszcze zanim operator sprzętu (DJ) zdołał zapodać jakąkolwiek muzę… Zanuciłem sobie tylko na odchodne ”Może tego nie rozumiesz”…, gdy „organizatorzy” zajęci byli oklejaniem drzew opasłym regulaminem chillowania.

Robert Harenza

 

Wakacyjne “wybory” następcy burmistrza Chocianowa w Szklarskiej Porębie

Poprzedni artykuł

Urzędowy “Chocianow News” łże, że jest dobrze! W Gminie nie ma nikogo z Chocianowa godnego do foci

Następny artykuł

Comments

Comments are closed.

Login/Sign up