– O Bossiuuu… – to już tradycja, że chocianowscy urzędnicy sami proszą się o surową krytykę, wzbudzają ogólną śmieszność, a czasami to nawet kompromitują wszystkie świętości, z potocznym rozsądkiem na czele. Później wstydzić się za nich trzeba od Rakowa po Pogorzeliska, od Polkowic po Szkary Dolne, a nawet od Grenlandii po Biegun Południowy, że o Łomiankach i Zaciszu nie wspomnę. A o co tym razem chodzi?
Pozwólcie, że dzisiejszy spis niefortunnych (eufemizm) wypowiedzi i zachowań chocianowskiej władzy zacznę od parodii urzędowej informacji o swoistym “oświeceniu władzy”, ups, to jest o oświetleniu ulicznym, które – jak dowiadujemy się z urzędowej informacji – nie jest własnością Gminy, za to jego awaryjność, już jak najbardziej stanowi własność mieszkańców.
To znaczy awarie lamp są na porządku dziennym i nocnym, ale żeby usunąć problem z tym czy innym punktem świetlnym urzędnicy dają sobie czas minimum od trzech tygodni po… nieskończoność!
Serwisowanie urządzeń, jak dowiadujemy się z powyższych urzędniczych wyznań to swoisty folklor ziem naszych, czyli totalna niemoc w wypełnianiu zadań własnych gminy. Gdzie indziej nazywa się to po prostu spychologią, albo spławianiem petenta. Każda sprawa załatwiana jest nieszczególnie szybko, bo od zgłoszenia awarii – przecież nie kłamię – może upłynąć kilka tygodni, aż ktoś się tym zajmie. Niestety na tym dość śmiesznym przykładzie osadza się o wiele ogólniejszy i poważniejszy problem, który niestety sięga już samego jądra absurdalności w rozumieniu przez urzędników misji samorządności. W głowie służbowej nie mieści mi się, by jak “tradycyjnie” robią to chłoptaki, tłumaczyć się z instytucjonalnej indolencji informacją, że lampy uliczne nie są własnością Gminy, dlatego niewiele mogą zrobić w kwestii ich sprawności. No cóż, kiedyś lampy sprzedał Tauronowi burmistrz ćwierćwiecza Franciszek Skibicki, ale nie w tym problem. Ważniejsze jest to, dlaczego urzędnicy publicznie nie gwarantują mieszkańcom tego, za co ci płacą w postaci podatków, a na dodatek płacą także tym urzędnikom za to, że emanują bezradnością i głupotą w sprawach należących do ich obowiązków przy realizacji zadań własnych Gminy. Albo urzędnicy nie znają ustawy o samorządzie, albo po prostu są bezczelnie tępi, ale głośno nie wskażę, którą opcję sam wybieram. Za to przypomnę, że jeszcze niedawno Tomasz K. chwalił się pozyskaniem pieniędzy na wymianą lamp (“tych starych, które sprzedał Skibicki”) na nowiuśkie, “amerykanckie”, a Gmina dodatkowo wzięła 3 mln zł kredytu na ten cel. I co? Bareja wciąż żywy, czyż nie?
Jak widać, że nie tylko Facebookowe bohomazy odnośnie zaniedbań w realizacji zadania zapewnienia oświetlenia w Gminie to produkt eksportowy myśli chłoptaków z Lubina. Nie muszą korzystać z oświetlenia w Chocianowie, więc mogą czekać tygodniami na naprawy, bo mają swoje wielkomiejskie źródła światła i radości z widzenia spraw prowincji nieco na opak urzędniczej powinności.
Teraz czas na działania mieszkańców Szklar Dolnych i Trzmielowa – czy oni popierają swojego radnego, czy jednak w nadesłanej ankiecie wyrażą realny sprzeciw dla jego niezrozumiałej postawy? Do tego tematu z pewnością wrócimy, bowiem od reakcji mieszkańców zależy czy bezpłatna komunikacja będzie zatrzymywać się w Szklarach Dolnych i Trzmielowie
– tradycyjnie bezprawnie tymi słowy burmistrz samozwańczo rozpisał Referendum w sprawie czy “bezpłatna” komunikacja będzie honorować mieszkańców wyżej wymienionych sołectw.
Aż muszę powtórzyć: – O Bossiuuu… – to już tradycja, że chocianowscy urzędnicy sami proszą się o surową krytykę, wzbudzają ogólną śmieszność, a czasami to nawet kompromitują wszystkie świętości, z potocznym rozsądkiem na czele. O, proszę, oto świeżutki przykład aberracji umysłowej portalu chocianow.pl i innych chłoptaków, którzy przestali komunikować się ze społeczeństwem w ramach ogólnie znanej logiki, to jest znanej co najmniej od czasów Sokratesa formuły “wiem, że nic nie wiem”, ale za to tworzą karalne precedensy, typu bezprawne referendum dla mieszkańców dwóch sołectw w sprawie korzystania z publicznej komunikacji. Zawsze wiedziałem, że mędrcy z Lubina dawno temu wynaleźli (stworzyli) swój “włoski” idiom artykulacji, wnioskowania, retoryki i języka, ale w tym przypadku to literalne przekroczenie uprawnień przez burmistrza (art. 231 KK), a ponadto naruszenie dóbr osobistych i pomawianie radnego o czyn naruszający prawa dużej grupy ludzi, w tym wypadku związane ze swobodnym dostępem do dóbr publicznie chronionych.
Ponadto zgodnie z art. 23 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym mandat radnego ma charakter wolny. Oznacza to, że organ wykonawczy gminy — to jest burmistrz — nie jest uprawniony do oceniania, publicznego piętnowania ani kwestionowania motywów decyzji podejmowanych przez radnego w drodze głosowania. Działania takie stanowią przekroczenie kompetencji oraz naruszenie zasad Państwa Prawa.
Bez urazy, ale ten bełkot, jak to bełkot opiera się przede wszystkim na antytezie do rozumu, próbując wmówić czytelnikom, że “Państwa reprezentant w Radzie Miejskiej postanowił, że nie są Państwo zainteresowani gminną komunikacją”. Poza tym wyraźnie widać, że burmistrz nie wie, że nie jest przełożonym radnego, a Rada Miejska nie jest organem podporządkowanym władzy wykonawczej. Każda próba wywierania nacisku na radnego jest bezprawną ingerencją w swobodę wykonywania mandatu. Personalne ataki, publiczne stygmatyzowanie oraz obarczanie radnego odpowiedzialnością za decyzje podejmowane w demokratycznych głosowaniach Rady Miejskiej — w szczególności nad projektem budżetu na 2026 rok — stanowi rażące przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.
Podkreślę, że ochronę prawną w wykonywaniu demokracji lokalnej radni otrzymują w chwili zaprzysiężenia, a tego hopsztosy chocianowskiego organu wykonawczego to przekroczenie wszelkich miar infantylizmu, braku wiedzy prawnej i ewidentne demonstrowanie złej woli w stosunku do regulowania stosunków społecznych w myśl urzędniczej zasady działania zgodnie i w granicach prawa. Jeśli w procesie demokratycznego głosowania większość Rady Miejskiej uchwaliła budżet na 2026, który przy istnieniu wielu poważniejszych durnot zakłada m.in. zakup kilku busów, to sprzeciw radnego Marcina Hoć dotyczy całości uchwały, a nie tego, czy innego wydatku bądź sprzedaży papierów komunalnych. W tym miejscu jako ciekawostkę podam według mnie ważny powód, który stał u podstaw “wstrzymania się od głosu” radnego ze Szklar Dolnych podczas uchwalania budżetu i – zapewniam – burmistrzowi nie będzie już do radości. Otóż w projekcie budżetu na 2026 roku, który burmistrz 5 listopada wysłał do Regionalnej Izby Obrachunkowej i Rady Miejskiej w celu wydania opinii dokument zawierał informację, że na zakup taboru transportu przeznaczy 1.132.828,00 zł!
Niestety uchwała, którą ostatecznie uchwalili radni w grudniu mówiła o tym, że burmistrz środki na zakup taboru transportowego zmniejszył do 650.000,00 zł!
Na dodatek te 500.000,00 zł, które zabrał z wydatków na transport przeznaczył – uwaga – na rezerwę dla własnego użytku. I co? Radny ze Szklar Dolnych miał zgodzić się z tym, że zamiast planowanych miesiąc wcześniej zakupu czterech busów burmistrz kupi tylko trzy, tym samym uniemożliwiając mieszkańcom korzystanie z komunikacji publicznej w kierunku Lubina?
Czy naprawdę nie ma nikogo, kto powiedziałby Tomaszowi K., że z dnia na dzień pogrąża się coraz bardziej, że wprowadza w błąd mieszkańców, kłamiąc w desperacji chwyta się takich narzędzi, jak ankiety/referendum, niczym tonący chwyta się brzytwy. O, bossiuu…
Jak długo żyję i pełniłem różne funkcje w organach samorządowych, nigdy nie spotkałem się z przykładem tak cynicznych i ewidentnie niestosownych zachowań organu wykonawczego. Twierdzę, że tym razem burmistrz przesadził, bo stworzył jakiś operetkowy organ pod nazwą Konwent Sołtysów, który wyciąga konsekwencje w sosunku do radnego
– w ten sposób odpowiedział Roman Kowalski na moje pytanie, co sądzi o Konwencie Sołtysów.
Mówiąc między nami, uważam, że burmistrz informując, że Konwent rzekomo podjął decyzję o “ankiecie” dla mieszkańców, tym razem wyłącznie medialnie wyciera się sołtysami. Jednocześnie dam sobie paznokcie wyczyścić za to, że kuriozalne “konsultacje społeczne”, z jakimi dziś mają do czynienia mieszkańcy Szklar i Trzmielowa to jego następny autorski pomysł. Zresztą, co by nie mówić, to tylko jeden z bogatej palety durnych i durniejszych pomysłów, jakimi raczony jest Chocianów. O, proszę, popatrzcie teraz na tłumaczenia chłoptaków, dlaczego warsztaty pieczenia włoskiej pizzy z płatnego eventu, który miał się odbyć w RCK, zamieniły się w prezentację pokazu pieczenia pizzy dla młodzieży szkolnej radnego Machonia juniora, za który Gmina poprzez dotację statutową RCK (pozdrawiam klasyczkę) wydała całe dziesiątki tysięcy, nie tysiąc, ani dwa…
– O Bossiuuu… – to już tradycja, że chocianowscy urzędnicy sami proszą się o surową krytykę, wzbudzają ogólną śmieszność, a czasami to nawet kompromitują wszystkie świętości, z potocznym rozsądkiem na czele
– że powtórzę dzisiaj ostatni raz, przyrzekam.
Szanowni Państwo,
podpowiem, że jeszcze przed Świętami Tomasz K. wraz z Katulskim Adaśko zachęcali do udziału w warsztatach za jedyne 1000 zł od osoby dla chętnych spoza gminy, a tylko 600 zł dla tych, którzy wykupili Kartę Mieszkańca! Nie wierzycie?
Proszę zauważyć, że dla smakoszy “włoskiej tradycji” to śmiesznie tanio!
Niestety, jak zawsze, z autorskim pomysłem Tomasza K. znów coś nie pykło, bo ani entuzjaści spoza, ani tubylcy nie chcieli zapłacić nawet tak “tanich” pieniędzy za udział w evencie “na wysokim poziomie” .
Chocianowscy urzędnicy wynaleźli najczystszą frakcję głupoty – nerwowość w Urzędzie, część trzecia
Wyjątkowo egzotyczne w tym wszystkim jest jednak, jaki rodzaj odwróconej logiki (włoska tradycja?) chłoptaki upiekli podatnikom w Gminie. Uwaga!
W związku z ogromnym zainteresowaniem mieszkańców i pytaniami o udział w kursie tradycyjnej pizzy neapolitańskiej (…) organizatorzy:
Burmistrz Tomasz Kulczyński i Regionalne Centrum Kultury zapraszają na DARMOWE warsztaty kulinarno-kulturowe…
Tak, że tak… Okazuje się, że dla “ekipy fachowców” nadmiar chętnych spowodował rezygnację z dochodów dla Gminy i organizację impry w wersji “darmowej”, czyli z kieszeni mieszkańców! Można? Można! Nawet niepowodzenie dla przedstawiane jest jako klęska urodzaju sukcesów! Na dodatek, choć niby zrezygnowano z koncepcji spieniężenia “certyfikatów”, jednak podopiecznym radnego Machonia juniora rozdano certyfikaty!
“Porca miseria” – zakląłem, żeby chociaż w ten sposób podkreślić jedyny związek serca Chocianowa z włoską tradycją, nie licząc oczywiście związku mojej klasyczki z filologią romańską, ani utworu z dedykacją poniżej…
Robert Harenza





























Comments