Się ma! W miejsce kartek na mięso w Chocianowie mamy „Statut” na prawdę i informację publiczną Franciszka Skibickiego

Zima. Nudy. Śnieg pada sobie leniwie, niezmiennie jak w PRLu. Nie bawią nawet obrazki, kiedy na ulicy natknę się na służby MZGKiM zmagające się miotłami i czym się da ze śniegiem i gołoledzią. Miło popatrzeć, ale to żadna atrakcja… Z nudów myślę, jak zacząć ten orkiestrowy dzień. Właściwie na początek powinienem pochwalić Franciszka Skibickiego, który mimo zwolnienia chorobowego przyszedł o kulach na Wielką Galę małej chocianowskiej sceny Chocianowskiego Ośrodka Kultury, żeby oklaskiwać wyczyny chóru parafialnego. Żonie na pewno było miło, a inni przyjezdni artyści też poczuli się zaszczyceni obecnością konesera muzyki klasycznej.

Wstęp mam z głowy, więc do rzeczy. Z nudów – zanim pójdę na występ uczniów Ogniska Muzycznego, który uświetni grę Orkiestry Owsiaka – postanowiłem zwierzyć się z kilku niedyskretnych kompleksów, które w ostatnim czasie zauważyłem u siebie. Otóż czekając na zakończenie kontroli w Chocianowskim Ośrodku Kultury, która – przypomnę – trwa już od 29 listopada 2016 roku…

…widzę, że nie znoszę reglamentacji pod żadną postacią. Uraz z dzieciństwa? Wtedy Franciszek Skibicki reglamentował artykuły spożywcze, a teraz wydziela ile co i komu można powiedzieć, jak zatuszować ten czy inny szwindel, jak i kogo zrobić kozłem ofiarnym, itd., itd. Nie ukrywam, że w napięciu czekam na protokół Komisji Rewizyjnej z podpisami radnego Bronisława Klity i redaktora Piotra Piech. Mam już gotowy artykuł, a kontrola się przedłuża. To stresujące, nieprawdaż?

Jak za dobrych kartkowych czasów na zwykłą informację publiczną czekają też inni – ale to przykłady potwierdzające regułę. Na protokół komisji w gimnazjum od roku czeka Norbert Piotrowski, Radny Bogdan Nuciński czeka na odpowiedź na pismo, a Krzysztof Kowalczyk też grzecznie czeka na wniosek o płatność dotacji na „Przedszkole Integracyjne”, o który poprosił na ostatniej sesji

Zamiast wniosku otrzymał kartkę na 1 kg cielęciny, którą będzie mógł zobaczyć 16 lub 17 stycznia w godzinach urzędowania pracownika samorządowego o imieniu Mirosława i nazwisku Nowicka

Szanowni Czytelnicy,
w mętnej historii Franciszka Skibickiego jest wiele epizodów mówiących, w jaki sposób traktuje informację publiczną. Za dobrych czasów jego Partia rządziła za pomocą kartek, a w III RP Franciszek Skibicki wraz z światłym Krzysztofem Leszczyńskim próbują to robić poprzez Statut Miasta i Gminy Chocianów. Właśnie w stosunku do tego aktu lokalnego prawa w piśmie do Krzysztofa Leszczyńskiego odwołuje się zrozpaczona Pani dyrektor Krystyna Kozołup, przedłużając kontrolę, że o działaniu na własną szkodę nie wspomnę. Pani dyrektor naiwnie myśli, że reglamentacja informacji publicznej realizowana za pomocą artykułów statutu przez Franciszka Skibickiego i Krzysztofa Leszczyńskiego uchroni ją przed deliktem, w który zabrnęła.

Zanim ukaże się wytęskniony przeze mnie artykuł, w którym są nie tylko korespondencja pomiędzy Panią Dyrektor, a radnym i cytaty w postaci nagrań, proponuję softową lekturę tych oto pism. Wojewoda usuwał zapisy Statutu Franciszka Skibickiego, a Sąd Administracyjny już wydawał wyroki w sprawie wolnej amerykanki, którą stosują wyżej wymienieni mości panowie. Proszę przeczytać, jak miażdżące rozstrzygnięcie nadzorcze napisał wojewoda Na szczególną uwagę zasługują podkreślone przeze mnie akapity wypowiedzi służb prawnych Wojewody

Rozstrzygniecie nadzorcze Wojewody Dolnośląskiego w sprawie uchwały nr XII/96/2003 Rady Miejskiej w Chocianowie w sprawie Statutu Miasta i Gminy Chocianów

A tu, o proszę, wyrok wydał Sąd Administracyjny na utrudnianie dostępu do informacji.


Franciszek Skibicki nadal reglamentuje wiedzę, jakby to były czasy peerelowskiego kryzysu z mięsem, paliwem i wódką. Wydaje „kartki” na miesięczny deputat informacji na ten czy inny temat. Na przykład radny Krzysztof Kowalczyk dostał kartkę, że 16 i 17 może mieć wgląd, jakby w XXI w nie było możliwości wydrukowania wniosku i przekazania go przedstawicielowi ludzi jednego z okręgów wyborczych. Nadal mamy informacje ściśle tajne łamane przez poufne?

Przykro mi, że Pani Krystyna Kozołup dała się wmanewrować w peerelowską narrację Franciszka Skibickiego i jego doradcy prawnego Krzysztofa Leszczyńskiego. W odpowiedzi na jej kuriozalny lament autorytet prawny Krzysztof Leszczyński – gdyby miał uczciwe intencje – zamiast napisać „pitu, pitu, ble, ble ble”, powinien uznać się niewłaściwym w sprawie rozstrzygania dylematów prawnych Pani Dyrektor. Niestety radny Krzysztof Leszczyński znów poszedł na całość i wysmarował opinię prawną, jakby robił za Kancelarię i autorytet. Ups…

Odpowiedź radnego Krzysztofa Leszczyńskiego na pismo Pani Dyrektor jest nudna, bezpłciowa, a miejscami wręcz żenująca. Odpowiedź nudzi i śmieszy, niczym świeży magister legnickiej administracji. Do katalogu pseudonimów, oprócz pseudonimu „przewodniczący rady”, „magister administracji”, „komendant policji sesyjnej” czy „radny”, Krzysztof Leszczyński dopisał sobie pseudonim „mecenas”. Krzysztof Leszczyński przeszedł samego siebie pisząc publicystyczne pustosłowie jako wykładnię miejscowego prawa. Komisja Rewizyjna działa zgodnie z ustawą o samorządzie, a „mecenas” wpuszcza w przysłowiowe maliny dyrekcję szacownej instytucji Kultury…

Na tym kończę. Ujawnię jeszcze tylko jeden mój zimowy kompleks. Nie potrafię zignorować uwag Marii Ugniewskiej, animatorki kultury, która niżej wymienione umieściła jako komentarz do mojej pismaczek natury. Cytuję

„Moim zdaniem autor artykułu obraża miejscowe władze a przy okazji dostaje się artystom,jak widać autor w publikacji potępia wszystko w czambuł co się wydarza w Chocianowie. Zero obiektywizmu i własna narzucająca czytelnikom ocena zdarzenia, a tego każdy szanujący się redaktor nie robi…Chyba ,że na prywatnym portalu… To czytelnicy- mieszkańcy mają ocenić czy to się podoba czy nie. Tymczasem ten pan poucza i obraża, nawet występujących artystów wysokiej klasy- ,moim zdaniem to naruszenie dóbr osobistych. Co się tyczy prowincji,to niestety prowincję nosi się w sobie…Chwalebne jest to, że właśnie na prowincję- czyli do naszych małych ojczyzn docierają artyści, poeci ludzie teatru wysokiej klasy a społeczeństwo miasteczek i wsi mają okazję do wzruszających spotkań z kulturą i sztuką tworzoną przez artystów. Nie mogę nie zareagować na tego rodzaju obrażanie artystów,zważywszy,że często organizuję koncerty w różnych miejscowościach z ramienia stowarzyszenia kulturalnego „Krajobrazy” Bardzo sobie cenią w różnych miejscowościach występy miedzy innymi p. Idę Tamarę Zagórską – talent i klasa sama w sobie…
Panie Robercie musi Pan sam zadbać o to,żeby być redaktorem a nie pismakiem.Obrażaniem nie zyska Pan popularności …
Maria Ugniewska .”

W świetle kilku ciekawostek, które przedstawiłem w tym artykule animatorka kultury Tadeusza Samborskiego utwierdzi się w przekonaniu, że pismak nadal „obraża miejscowe władze a przy okazji dostaje się artystom”. Zero obiektywizmu! „(…) ten pan poucza i obraża, nawet występujących artystów wysokiej klasy- ,moim zdaniem to naruszenie dóbr osobistych”, „Panie Robercie musi Pan sam zadbać o to,żeby być redaktorem a nie pismakiem.Obrażaniem nie zyska Pan popularności” ( pisownia oryginalna – przypis mój). Ups.

Bez urazy, Pani Mario, tym razem wyrażę się przaśno – jak animator kultury do innego animatora kultury. Nie mam za złe, że Pani wie więcej na temat obiektywizmu, niż historia filozofii i ja. Nie mam za złe, że Pani wie obiektywnie, czym jest obiektywizm, którego nie zauważyła Pani w mojej „pismaczek” twórczości nawet w stopniu śladowym. To, że Pani zasugerowała, że jestem pismakiem, ale mogą być (jeśli się zmienię) nawet redaktorem czy innym grafomanem przyjmuję z szacunkiem – ale z kurtuazyjnym dystansem.

Historia Filozofii zna dziesiątki definicji obiektywizmu. Jednak – bez wdawania się w akademickie dywagacje – stosuję tę popularnonaukową, która sprawdza się w publicystyce. Obiektywizm socjologiczny to dążenie do maksymalnie różnorodnego spojrzenia na istotę rzeczy. W tym znaczeniu jestem w 100% obiektywny. Staram się pokazać inny, niż obowiązujący (czy popularny) punkt widzenia. Obiektywnie pokazuję fakt, publikuję dowody, a komentuję je indywidualnie, by nie posądzono mnie o bałwochwalstwo, bądź inną przypadłość, typu oportunizm. Przedstawiam subiektywną opinię po to, by czytelnicy dążąc do ideału obiektywizmu wyrobili sobie taki czy inny pogląd. W sumie i tak subiektywizm, o ile rządzi się szlachetnymi przesłankami dąży do idei obiektywizmu. Ups!

Rzeczą obiektywną jest rzecz sama w sobie, a więc ja jako element tej rzeczy nie mam cienia wątpliwości, że jestem obiektywny. Rzeczą obiektywną jest „prawda”, czyli coś , co w XXI w w wielu dziedzinach Bytu można zważyć i zmierzyć za pomocą przyrządów i uniwersalnej wiedzy. Niestety obiektywizm w relacjach międzyludzkich (czyli społecznych), nadal pozostaje w roli panny na wydaniu. To, że Pani nazwie mnie pismakiem, redaktorem, który obraża lokalne władze jest Pani subiektywnym odczuciem, aczkolwiek w ramach idei dążenia do obiektywizmu zgadzam się z tym zdaniem. Mierzi mnie jednak stronniczość, która stoi u podstaw Pani komentarza.

Staro-cekiewno-komunistyczne towarzystwo stowarzyszenia Tadeusza Samborskiego, którego Pani jest animatorką funkcjonuje – bez urazy – na innym paśmie częstotliwości moralnej, politycznej i estetycznej. Także elegnickie.pl, zaprzyjaźniony z Franciszkiem Skibickim portal postkomunistycznego dziennikarstwa. Starzy znajomi Franciszka Skibickiego z wojewódzkich pionów PZPR, gazety KONKRETY, którego wieloletnim redaktorem był Czesław Pańczuk (do wiadomości: z którym wydawałem kilka pierwszych numerów informatora Gminy Chocianów w 2010 roku)…

Jeśli ktoś czuje się obrażony proszę, by napisał do mecenasa Krzysztofa Leszczyńskiego. Na najpiękniejszą skargę odpowie stosownym pismem. Się ma!

Robert Harenza

Załączniki:
Statut Miasta i Gminy Chocianów

Komentarze

x

Zobacz także...

Dochody Gminy Chocianów w katastrofalnym stanie! Mamy za to drogi i relaks nad stawem przy stawie…

„Czego, by się nie dotknął, zawsze spieprzy…” – mówi się o niektórych ludziach. Wypisz wymaluj ...

„Z góry lepiej widzę Chocianów…”. Szklarska Poręba – wywiad z radną Anną Pichałą

Robert Harenza: Dzień dobry. Świat jest jednak mały. Idę po Szklarskiej Porębie i kogo spotykam? ...