Quo vadis…, radni z Chocianowa?

Nie potrafię powiedzieć dlaczego, ale lubię pisać. To prawda! Pisząc, czuję się sobą, a przy okazji jak już coś napiszę, za chwilę mogę przeczytać i dowiedzieć się kim rzeczywiście jestem. Słowo nie kłamie – jest stworzone na wzór i podobieństwo człowieka, a czytanie ma także działanie terapeutyczne. Język zdradza wszystkie nasze ukrywane skłonności, zalety i wady. Myśl napisana mówi tyle samo o nas, co służy do poznania Świata.

Dlatego zamiast napisać coś o wypowiedzi właściciela echocianow.pl (zrobię to w środę), postawiłem sobie za punkt honoru, że posłucham słowa czytanego na rynku Chocianowa. Tegoroczna edycja „Narodowego Czytania” w Chocianowie osiągnie szczyt oglądalności, bo powieść Henryka Sienkiewicza „Quo vadis” czytać będą – od księdza proboszcza zaczynając, poprzez co bardziej sprozaizowanych i religijnych radnych, młodzież licealną, a na Paniach dyrektorkach instytucji chocianowskiej Kultury skończywszy.

„Quo vadis” to powieść o miłości – a tej pragnie każdy. Jednak większość ludzi – pochopnie – pracę Henryka Sienkiewicza uważa za opowieść o trudnych czasach narodzin chrześcijaństwa. Trochę tak jest, ale tylko… trochę. Każda powieść historyczna jest na tyle „harlekinowa”, by jak w lustrze przeglądały się w niej uniwersalne potrzeby ludzi, tak w sferze ducha, jak i ciała. Tym bardziej zapragnąłem usłyszeć frazy Sienkiewicza dotyczące rozterek miłosnych Marka Winicjusza oraz zobaczyć, jak z problemem czytania o miłości poradzą sobie chocianowscy celebryci.

Po rynkowym odsłuchaniu „Quo vadis”, w którym udział brali co bardziej katoliccy radni – przy lirycznym szumie tryskającej fontanny miejskiej – do tego stopnia zatraciłem się w czytaniu, że na głos zacząłem dukać inną epicką opowieść. Jest nią „Sprawozdanie z wykonania budżetu Chocianowa za I półrocze 2016 roku„. Moim zdaniem jest to nie mniej wyrafinowana „książka” o miłości, rozterkach duszy i dylematach chocianowskich patrycjuszy. Ponadto w niej także występuje Pani ze snów, trudne początki upowszechniania kultury chrześcijańskiej, szaleństwo inwestycyjne naszego Nerona. Słowem, „Sprawozdanie…” jest i romantyczne, ale – jak dobra proza – trochę w nim arabskiego realizmu.

Jest i diabeł, który jak zwykle ukrywa się w szczegółach pracy Franciszka Skibickiego. Co wrażliwsi religijnie radni nie chcą go nawet widzieć, a co dopiero kontemplować jego zalety. Mnie diabeł nie straszny, więc w przeciwieństwie do Jerzego Likus bądź Krzysztofa Leszczyńskiego czytam sprawozdanie bez kompleksów. Mam nadzieję, że nie urażę także dumy Andrzeja Bober, jeśli przeczytam ten oto fragment.

Ironizuję, ale tylko na potrzeby „Narodowego Czytania” książki Franciszka Skibickiego. Naprawdę żywię do niej znacznie gorsze uczucia.

W sprawozdaniu moją czytelniczą uwagę przykuł fragment mówiący o miłosnym charakterze, czyli Rozdział 75075 – Promocja wizerunku Gminy i Franciszka Skibickiego. Czytam, że do 30 czerwca 2016 roku wydano dopiero 20.594,10zł na promocję Gminy (czyli 24%)  z puli 86.000,00zł, które na promocję w 2016 roku uchwaliła Rada Miejska Chocianowa.

Ze sprawozdania wynika, że 65.405,90zł jeszcze zostało w kasie Gminy, bo odeszła Edyta Rząsa wraz z jej Autorską Pracownią Rozwoju Społecznego. Ups. Dam sobie paznokcie wyczyścić, że Franciszek Skibicki lwią część tej kwoty zużył na promocyjny wyjazd do Francji z narodowo czytającym radnym Krzysztofem Mistoń oraz Jerzym Likus. Wyjazd odbył się w lipcu, więc wydatki na Francję Franciszek Skibicki wykaże dopiero w sprawozdaniu rocznym, czyli gdzieś około kwietnia 2017 roku. Twórca sprawozdania naiwnie myśli, że nikt nie będzie już wtedy pamiętał, ile Gmina wydała na romantyczną podróż do francuskich rolników. Dużo! Dlatego już dzisiaj informuję, że za pół roku wrócę do tego artykułu, bo nie mylę się, że podróż połknęła niemal całą różnicę pomiędzy 86.000,00zł, a 20.594,10zł.

W „Sprawozdaniu…” ujął mnie miłosny wątek do właściciela stadionu, czyli CHOFUMu, dodatkowo wsparty rozpisanym konkursem ofert dla organizacji, które zajmują się krzewieniem kopanej piłki w Chocianowie. Ze sprawozdania wynika, że CHOFUM w I półroczu dostał od Franciszka Skibickiego prezent w postaci 42.943,99zł umorzonych podatków od nieruchomości, a prezes Stowarzyszenia KS „STAL” Chocianów Daniel Olszak, jeśli złoży wniosek otrzyma dodatkowe 20.000,00zł na drobne wydatki (pomimo wcześniejszych 100.000,00zł, które otrzymał w tym roku). Za parę dni dowiemy się, że miałem rację. Nie chodzi o to, że im żałuję, bo tak nie jest. Nie moje pieniądze, więc niech Rada Miejska wyda je według uznania. Dzisiaj tylko czytam radnym, aczkolwiek z akcentem stawianym na pytanie:

Dokąd zmierzacie, wędrowcy…?

W sprawozdaniu bawi mnie i interesuje nachalna przewidywalność polityki finansowej Franciszka Skibickiego, to znaczy: jak Petroniusz – nasz burmistrz – nie robi niczego bezinteresownie. Zapisał budowy wiat przystankowych na wioskach, bo były zapisane w 2015 roku, a nadal wykonanie jest na poziomie 0zł. Radnej Krystynie Łysiak obiecał, że wybuduje parking im. Krystyny Łysiak na Wesołej, bo na Zaciszu parking ma już Krzysztof Leszczyński. Wydał na razie 11.685,00zł na dokumentację, czyli 12% kwoty i na tym się zakończy (smutne jest to, że Franciszek Skibicki ma zamiłowanie do dokumentacji; znowu wyda pieniądze na projekt, którego do końca kadencji nie wykona, a w następnej trzeba będzie go robić od nowa bo się zdeaktualizuje – i to także przypomnę…). Choć od dwóch lat Franciszek Skibicki przebudowuje stołówkę w Szkole Podstawowej Pani Schmidt, w I półroczu przebudował ją bez efektu za 33.210,00zł…, idt., itd.

Widać i słychać, że w sektorze inwestycji Franciszek Skibicki trzyma standard. Tylko w pierwszym półroczu na zadania inwestycyjne wydał prawie 1,5 mln zł – z czego w większości na kredyt – które pewnie przeznaczone zostały na nowobudowane przedszkole. A co z resztą zadań? Kasa jest tak aż tak pusta, że już trzeba uruchamiać program „gmina na kredyt”? Delfinek buduje się na smutno! – 27.300,65zł. To rzeczywisty problem, z którym muszą uporać się Radni, bo Franciszek Skibicki lada chwila obarczy ich odpowiedzialnością. Środki zapisane na ten rok na inwestycję wodno-oświatową zostaną zrolowane na następny rok budżetowy. Franciszek Skibicki – wszystko na to wskazuje – celowo opóźnia start, bo sprawa go przerasta.

W „Sprawozdaniu…” fragment dotyczący funkcjonowania Miejsko-Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych jest przeciwieństwem powieści Sienkiewicza. Franciszek Skibicki i Bogusława Smalec wyraźnie idą w dofinansowanie „kultury” chrześcijańskiej, w odróżnieniu do starożytnie żyjącego Nerona. Pisałem o wnioskach, które przenoszą ciężar upowszechniania kultury z ChOKu na Parafię. Może tak trzeba? Może ChOK ma za dużo pieniędzy, więc nadwyżki idą na realizację religijnej wrażliwości Franciszka Skibickiego. Cieszę się, że niezbyt wyspecjalizowane i specyficznie działające kadry animatorów parafialnej kultury docenia Franciszek Skibicki. Liczy się efekt społeczny, że o jego partykularnym interesie politycznym przez grzeczność nie wspomnę.

A czy w sprawozdaniu występuje Pani Jolanta Floryn, Dyrektor Chocianowskiej Biblioteki Publicznej, znana miłośniczka bibliotekarstwa, francuskich wycieczek i paryskich klimatów na przykład takiego amerykańskiego Millera, albo latynoamerykańskiego Borgesa lub Cortázara, że o Márquezie nie wspomnę? Dzisiaj na Rynku w Chocianowie Pani Floryn wystylizowana na rzymskiego patrycjusza prowadziła konferansjerkę, była reżyserem i budowała klimat starożytności w krzewieniu Kultury. Słuchając Pani Floryn natychmiast przypomniał mi się raport Dyrektor Wojewódzkiej Biblioteki, która sprawuje merytoryczny nadzór nad Gminną Biblioteką w Chocianowie. Pani Floryn w 2011 roku uprawiając tanią politykę, ale także na podstawie tego raportu straciła pracę. Roman Kowalski wziął pod uwagę „wieloletnie” zaniedbania Pani Floryn i Franciszka Skibickiego. Zwolnił ją z pracy, ale Franciszek Skibicki w 2015 roku natychmiast zrehabilitował tę oddaną jego idei normalności i wieloletnią oddaną współpracownicę. Dzisiaj przy fontannie wyglądała korzystniej, niż inne Panie dyrektorki z zagródki Franciszka Skibickiego.

Ależ się rozczytałem….! Już kończę.

Nie potrafię tego ukryć. Najwięcej emocji, jak zwykle dostarczył mi ten fragment powieści „Sprawozdania…” mówiący o Chocianowskim Ośrodku Kultury. Czytając na głos ten fragment, non stop miałem ciary na ciele, jakby powiedział Przemysław Konkiel siedzący obok Pani Jolanty Floryn podczas narodowego czytania „Quo vadis”. Słowo! Pani Dyrektor ChOK półrocze zakończyła zyskiem w wysokości 85.738,96zł! Jak to możliwe? Możliwe. Na głos czytam radnemu Krzysztofowi Leszczyńskiemu, Jerzemu Likus i Piotrowi Piech, że w przypadku ChOKu rok budżetowy dzieli się na nierówne półrocza. Paradoksalnie, I półrocze jest mniejsze, w sensie kosztów, za to bogate w dochody. Okazuje się, że połowa, to nie zawsze połowa. W drugim półroczu występuje najdroższa impreza kulturalna, czyli „Dzień Jagody”, która połknie co najmniej 130.000,00-150.000,00zł, o czym dowiemy się – jak w przypadku wyjazdu do Francji – na wiosnę 2017 roku. Na domiar złego, w II półroczu po stronie przychodów występują tylko 4 miesiące, a nie 6, jak w pierwszym. Pani Dyrektor Krystyna Kozołup po stronie dochodów wykazała ponad 70% wykonania Planu Finansowego. W ramach ciekawostki – czytam radnym – odwrotnie jest w Oświacie. Mówiąc w skrócie – tutaj I półrocze więcej waży niż drugie, stąd w sprawozdaniu wykazany został poziom realizacji środków w Oświacie na poziomie 55-59% na dzień 30 czerwca.

Wracając do rewelacyjnych osiągnięć managera Chocianowskiego Ośrodka Kultury, Pani Krystyny Kozołup, warto głośno przeczytać, skąd biorą się rewelacyjne przychody Kultury. Franciszek Skibicki, żeby zapewnić prospołeczne priorytety dla dzieci wpadł na pomysł, by na przykład rodzice zamiast 100zł rocznie za uczestnictwo dziecka w zajęciach tańca w 2015 roku, teraz zapłacili o 100% więcej, czyli 200zł. Ciekawe, czy zajęcia w Ognisku Muzycznym ze 100zł miesięcznie Pani Dyrektor podniosła do 200zł, tym bardziej, że jest nie tylko dyrektorką, ale także uczennicą tego Ogniska.

W sprawozdaniu głośno czytam Radnym, że zabraknie pieniędzy na nerońskie fanaberie Franciszka Skibickiego. Mieliśmy Dożynki na bogato, Dzień Jagody na bogato, a za chwilę następną Karczmę na bogato. I choć nie zabraknie pieniędzy na patriotyczne wyjazdy do muzeum w Warszawie, bo Pani Dyrektor ChOK podniosła czesne za udział w upowszechnianiu Kultury, to przewidywalna przyszłość rysuje się w „sztalugowych” kolorach. Mnie natomiast cieszy fakt, że za 30zł pojadę do Warszawy…

Reszta to proza czytana!

Robert Harenza

Komentarze

x

Zobacz także...

Dochody Gminy Chocianów w katastrofalnym stanie! Mamy za to drogi i relaks nad stawem przy stawie…

„Czego, by się nie dotknął, zawsze spieprzy…” – mówi się o niektórych ludziach. Wypisz wymaluj ...

„Z góry lepiej widzę Chocianów…”. Szklarska Poręba – wywiad z radną Anną Pichałą

Robert Harenza: Dzień dobry. Świat jest jednak mały. Idę po Szklarskiej Porębie i kogo spotykam? ...