Przy każdym dołeczku, po kieliszeczku…

Już chciałem napisać, że mam dwa dni wolnego, więc poszaleję… Na szczęście w porę ugryzłem się w język i nie napisałem, że niezmiennie podczas każdego urlopu marzę, by stworzyć coś wielkiego, dziejowego, niezwykle ulotnie lekkiego, łatwego i przyjemnego. Więc z góry przepraszam za skojarzenie, które przyszło mi do głowy patrząc na butelkę Jacka Daniel’sa. Mianowicie ubzdurałem sobie, że życie Franciszka Skibickiego przypomina mi grę w golfa, co jest przyjemne jak whisky. Dla Franciszka Skibickiego reguły rządzące tą dyscypliną sportowo -rozrywkowo – towarzyską są znane i stare, niczym demokracja ludowa, a może nawet ateńska. Wystarczy przez życie iść od dołeczka do dołeczka, od imprezy do imprezy, a człowiek naje i napije się do syta, potańczy, a nawet dozna jeszcze innych uciech, jak nie przymierzając prawdziwy samorządowy basza. Po prostu – idziemy od dołeczka, do dołeczka, to jest od kłamstewka do kłamstewka, od obiecanki do obiecanki, od wyborów do wyborów. Po kolei – od PZPR do PO, od naczelnika gminy do członka egzekutywy wrocławskiej PO. Uderzamy piłeczkę, by wpadła do dołeczka, itd., itd. Za mocno zmetaforyzowałem przekaz? Od dołeczka pod nazwą rewitalizacja Parku i hala przy gimnazjum, do dołeczka budowa Delfinka…? To strzał na odległość 10 lat! Przy pomocy partii PO Franciszek Skibicki wybudował piękny obiekt przy „starej” podstawówce (dzisiejszym gimnazjum, które lada chwila powróci do starej peerelowskiej nazwy), teraz również w kooperacji politycznej z wrocławskim PO dobuduje brodzik przy podstawówce. Zaliczy dołeczek, więc po kieliszeczku.

Z boku przyglądając się grze w rządzenie można dojść do całkiem mylnych wniosków, a mianowicie, że ruchy Franciszka Skibickiego są niezgrabne, że kijem wali, jakby młócił zboże. Nic podobnego. Uderzenia piłeczki w jego wykonaniu są mało piękne i nieskoordynowane, jednak wykazują się dużą skutecznością. Franciszek Skibicki już od 30 lat (przypomnę – w 1986 roku po raz pierwszy ślubował na PRL, że do końca życia budować będzie nowe place zabaw, przedszkola i żłobki… Przysięgał!) idzie od dołeczka do dołeczka. W moim odczuciu jest świetnym graczem. Ma swoje filozoficzno – towarzyskie „yyy” i „fffy” na każdy temat, cudownie biegle w myślach oblicza punkty w lokalnych rozgrywkach na polu golfowym Rady Miejskiej Chocianowa. Mam urlop, więc nie chcąc niepotrzebnie nie tracić czasu przejdę do omówienia ostatniego „uderzenia” Franciszka Skibickiego, którym całkowicie zmylił nawet swojego najlepszego ucznia radnego Piotra Piech. To prawdziwy majstersztyk.

Jak wiemy, Franciszek Skibicki odwołał XI Karczmę Piwną z powodu – mówiąc w skrócicie – „żałoby”. Piotr Piech natychmiast, chociaż – co warte podkreślenia – wcześniej na swoim publiczno -prywatnym portalu chocianow.com.pl nie informował, że Franciszek Skibicki zaprasza na Karczmę, za to szybko zamieścił informację, że Karczma została odwołana z powodu tragicznych wypadków w miedziowej spółce. Franciszek Skibicki celowo wskazał radnemu nie ten dołeczek, bo sam o 19:00, zamiast na karczmie w Chocianowie stawił się na tanecznej karczmie w Przemkowie o wdzięcznie brzmiącej nazwie „Święto ziemniaka”.

W czasie, kiedy biedny Piotr Piech poszukiwał dołeczka wskazanego mu przez mistrza, mistrz grał w „golfa” z marszałkownią wrocławskiej PO w Przemkowie. Wraz z zespołem „ECHO” ruszył w turnee, by robić za burmistrza dwóch gmin, Chocianowa i sąsiedniego Przemkowa. Burmistrz Przemkowa nie przybył na imprezę, więc za jedyną lokalną gwiazdę przed zastępcą marszałka i jakimś bliżej mi nieznanym młodym aktywistą PO (asystentem?) robił Franciszek Skibicki Twój burmistrz Chocianowa – jak go zwykła nazywać Autorska Pracownia Rozwoju Społecznego Edyta Rząsa. Za stołem Franciszek Skibicki omawiał budowę Delfinka, którego wraz z Jerzym Michalakiem budują już od 2014 roku, czyli od ostatnich wyborów prezydenckich, a budować go będą aż do wyborów samorządowych w 2018 roku. Od dołeczka do dołeczka…

Mam urlopowy nastrój, więc nie chce mi się pisać jakie to mądre „yyy” i „ffyyy”. Franciszek Skibicki sprzedawał władzom sejmiku wojewódzkiego referując stan i kondycję Gminy Chocianów. „Święto ziemniaka” to partyjna impreza powiatowego PO z Tomaszem Borkowskim na czele, toteż nie mogły paść inne słowa, niż słowa zachwytu nad rozwojem gminy, który permanentnie trwa w atmosferze folkloru i karczemnego stylu władzy, jaki preferuje burmistrz co najmniej dwóch gmin. Na weekend zostawiam sobie publikację artykułu „Franciszek Skibicki +”, w którym omówię marną kondycję finansową gminy na 2017 rok. A na razie, powróćmy do karczmy „Święto ziemniaka”.

Do tego stopnia zdziwiła mnie nieobecność na imprezie radnej powiatowej Pani Beaty Rolskiej i Pawła Najdek, że aż pomyślałem o jakiejś chorobie, która mogła ich dotknąć. Przecież Pani Beata to przedstawicielka inteligencji eksportowana przez gminę do powiatu, że o jej przynależności do byłych struktur powiatowych PO nie wspomnę. Pamiętam, jak w 2014 roku Pani Beata na „Święcie ziemniaka” (to prawda, wtedy rzeczywiście piłem bimber z Franciszkiem Skibickim…) namawiała mnie bym robił zdjęcia. Mówiła: „Panie Robercie, niech się pan wstydzi. Niech pan oficjalnie wyjdzie przed chłopaków z Chocianowa, którzy grają. Boi się Pan?”. Nie bałem się, wyszedłem na parkiet, ale – bez urazy – nigdy nie opublikuję tych zdjęć. Za to w fotorelacji, którą opublikowałem na starcie, do łez rozbawiła mnie postać byłej dyrektorki ChOKu, niejakiej Pani Sylwii Stachowicz. Siedziała nieopodal Franciszka Skibickiego i zarządu Banku, że o towarzyskiej bliskości samego marszałka nie wspomnę. Ależ jazda! Pani Stachowicz z Trzmielowa przy stoliku prezydialnym, zamiast radnego ogarniętego „żałobą” radnego Piotra Piech? Do tego z dzieckiem na kolanach…?

Ten lekki artykuł piszę, nie tylko w tonacji tragi – farsy, jaką Franciszek Skibicki uprawia za dnia i nocy od początku kadencji. Wczoraj w Chocianowskim Ośrodku Kultury odbyło się szkolenie chocianowskich rolników, które zorganizowała Wanda Żuchowska, nomen omen organizatorka przemkowskich Świąt ziemniaka, radna powiatowa, wieloletnia przyjaciółka Franciszka Skibickiego

Szkolenie dla rolników z gminy Chocianów – chok.pl

Stąd też na chocianow.pl Pani Klaudia rozpisuje się o rolniczym ASF, jakby Ośrodek Doradztwa Rolniczego PO walczył o chłopski elektorat już na 2 lata przed wyborami.

Afrykański Pomór Świń – chocianow.pl

Popatrzmy, jak gorące życzenia Pani Wanda składała Franciszkowi Skibickiemu podczas zaprzysiężenia go na burmistrza w 2014 roku.

Wtedy cała struktura powiatowej PO nie posiadała się ze szczęścia. Mamy burmistrza, mamy samorządowca, urraaa! Pisałem nie raz, że w ramach nagrody, że Franciszek Skibicki został burmistrzem zapewniono go, że dostanie 1.250.000,00zł na Delfinka, ale resztę, czyli jakieś 5.500.000,00zł musi gdzieś sobie wykombinować. Wykombinował kredyt, co zresztą przerabialiśmy w przypadku Hali widowiskowo-sportowej. I chociaż do dzisiaj spłacamy halę, a nawet zaciągamy nowe kredyty, by spłacać stare, budujemy Delfinka. Tak od dołeczka do dołeczka… Franciszek Skibicki polityczną budowę pływalni zaczął jeszcze przed wyborami w 2014 roku, a skończy tuż przed rozpoczęciem kampanii wyborczej w 2018, żeby się pochwalić. Ma taki ambitny plan, to nic, że zerżnięty od PiSu…, taki platformo-obywatelski „Franciszek +”…

Robert Harenza

Komentarze

x

Zobacz także...

Dochody Gminy Chocianów w katastrofalnym stanie! Mamy za to drogi i relaks nad stawem przy stawie…

„Czego, by się nie dotknął, zawsze spieprzy…” – mówi się o niektórych ludziach. Wypisz wymaluj ...

„Z góry lepiej widzę Chocianów…”. Szklarska Poręba – wywiad z radną Anną Pichałą

Robert Harenza: Dzień dobry. Świat jest jednak mały. Idę po Szklarskiej Porębie i kogo spotykam? ...