PORTRETY RADNYCH CHCIANOWA: (radny/sołtys) Benedykt Kowalski

Z portretami radnych idzie mi, jak po grudzie. Ostatni opublikowałem bodajże w czerwcu. I chociaż portret radnego Krzysztofa Leszczyńskiego od miesięcy jest już gotowy, jednak coś w nim mi nadal nie odpowiada, brakuje jakiejś malutkiej kreski, cienia, bądź światła – sam nie wiem. Portret radnego Jerzego Likus także wycacany, jak łyżworolki w grudniu, a wciąż jakoś nie potrafię kliknąć „opublikuj”! Może na Orszak Trzech Króli puszczę Jerzego Likusa, a na Święta – w rocznicę pontyfikatu Rady Miejskiej opublikuję portret Krzysztofa Leszczyńskiego? A może odwrotnie, czyli zgodnie z własnym widzimisię…

Dzisiaj, żeby nie pisać o projekcie budżetu na 2017 rok, który zgodnie z zegarem ustawowym Franciszek Skibicki 15 listopada „wrzucił” na BIP (zarządzenie) publikuję „portret” radnego Benedykta Kowalskiego. Ups! Strata czasu? Właściwie tak, ale niech chocianowskiej pruderii politycznej stanie się zadość. Poza tym w tworzeniu portretu radnego Benedykta Kowalskiego dzielnie pomagał mi jeszcze inny radny (nawet bardziej, niż Krzysztof Leszczyński…). Właściwie to dzięki Piotrowi Piech, przewodniczącemu paralotniarskiego Klubu Chocianów 2014 wspiąłem się na wyżyny mówienia o kimś, kto tylko jest (i aż, jak dla niektórych) radnym Chocianowa. Nie miałem wyjścia. Radny Piotr Piech ma jakiś sentyment bądź uraz do Benedykta Kowalskiego, w co wolę nie wnikać.

Od kiedy znam Benedykta Kowalskiego zastanawiam się, w jaki sposób zupełnie bezbarwna postać może zostać najpierw sołtysem, a później radnym Rady Miejskiej Chocianowa? W czasie kadencji 2010-2014 Benedykt Kowalski sprawował funkcję sołtysa wsi Trzebnice, nie bardziej jałowo, niż teraz sprawuje mandat Radnego. Na terenie Trzebnic wiecznie rywalizował z nadpobudliwą emocjonalnie i społecznie Zofią Skawińską. Wieś wybrała go na sołtysa trochę po znajomości z Panią Zofią i Romanem Kowalskim? W ten oto sposób lokalna demokracja wykreowała postać Benedykta Kowalskiego, choć wybór jest raczej chybiony…

W 2014 roku Benedykt Kowalski z sołtysa awansował do rangi radnego. W wyborach samorządowych startował z KWW Romana Kowalskiego „Jedność”. Uzyskał aż 123 głosy w okręgu wyborczym wsi Trzebnice, czyli o prawie 30 więcej, niż w porównywalnym liczebnie okręgu zdobył Krzysztof Leszczyński. Ani mi się śni strzępić język, by opinii publicznej wmówić, że Benedykt Kowalski zrobił tak dobry wynik dzięki swoim przymiotom ciała i duszy. Mieszkańcy Trzebnic po prostu głosowali na Komitet wyborczy Romana Kowalskiego (przypis mój…), a nie na walory osobiste Benedykta Kowalskiego, chociaż kilka ich na pewno posiada, skoro w ogóle akceptuje go spora część środowiska Trzebnic. Wygrał nawet z druhem OSP Trzebnice, który startował z Komitetu KWW POROZUMIENIE Franciszka Skibickiego. Ponadto na sukces wyborczy Pana Benedykta pozytywnie wpłynął otwarty konflikt z Zofią Skawińską. Wiele osób głosując przeciwko byłej radnej oddało głosy właśnie na nazwisko bohatera dzisiejszego felietonu.

Nie będę kokietować, że nie znam sprawności politycznej radnego Benedykta Kowalskiego. Znam dobrze, bo w czasie kampanii wyborczej w 2014 roku osobiście niańczyłem jego program wyborczy, a nawet organizowałem sesję zdjęciową na potrzeby kampanii. Splot różnych okoliczności spowodował, że Panu Benedyktowi udało się dostać do Rady. Po wyborach zaciągnął się do Klubu radnych „Jedność”.

Niestety wszystkie moje obawy i przypuszczenia, które formułowałem w stosunku do cech, jakie posiada Pan Benedykt sprawdziły się i to szybciej, niż mogliśmy przypuszczać. Nie zaskoczyło mnie, że zaraz na początku kadencji radny Benedykt Kowalski wystąpi z Klubu „Jedność” pod byle powodem – zresztą wraz z inną radną Dorotą Kanią ze Szklar Dolnych, startującą nomen omen z komitetu Romana Kowalskiego. Radny Benedykt Kowalski zaczął nowy byt polityczny stając się radnym „niezależnym”.

Zdaję sobie sprawę, że to, co teraz powiem zabrzmi małostkowo, ale praca nad portretem tego wymaga. Radny Benedykt Kowalski za swoją „niezależność” został przez Franciszka Skibickiego nagrodzony. Wiedząc dobrze, jak wielką wagę Franciszek Skibicki przykłada do wyboru sołtysów, to, że sołtysem wsi została żona radnego nie mogło być czystym zbiegiem okoliczności. Radny Benedykt Kowalski w ten sposób został nagrodzony, a stanowisko sołtysa zostało w rodzinie. W Trzebnicach mamy Radnego Kowalskiego i Panią sołtys Kowalską Później wielokrotnie Franciszek Skibicki doceniał „niezależność” Benedykta Kowalskiego, choćby na dożynkach w 2015 roku skutecznie lobbując za nagrodą dla wieńca z Trzebnic, itd., itd…

W jaki sposób Radny Benedykt Kowalski przez ostatnie 2 lata kadencji realizuje swoją „niezależność”? W sposób jasny i nie budzący wątpliwości. Po prostu niezależnie od okoliczności, treści uchwał, ich negatywnego czy złego znaczenia dla Gminy Benedykt Kowalski głosuje zawsze „za” przyjęciem uchwały. Na sesjach swoją obecność akcentuje zawsze w tym samym punkcie sesji, tzn. „interpelacje i wnioski radnych”. Przeważnie mówi o zatrzymywaniu TIRów, PSZOKach, zapachach, które docierają do Trzebnic z HODROLu, albo dziękuje Franciszkowi Skibickiemu za chodnik do wiejskiej przychodni zdrowia.

 

 

 

 

 

 

Problematyzując osobowości radnego/ sołtysa Benedykta Kowalskiego, chyba w końcu sam złapałem się na niekonsekwencji. Sugeruję, że radny Benedykt jest bezbarwny – jednej strony, a z drugiej strony przypisuję mu sukces większy, niż osiągnięcie radnego Krzysztofa Leszczyńskiego, nomen omen nieformalnego zastępcy „Naczelnego”. Nagrania jednak świadczą, że nadal jest sołtysem, któremu przeszkadzają – zresztą słusznie – albo ciężarówki jeżdżące obok okien jego domu, albo fetor dolatujący z pobliskiej gorzelni. Benedykt Kowalski mówiąc nie wyrósł jeszcze z sołtysowania, a już został radnym… Ups. Rzeczywiście pozornie wygląda to na pogląd wewnętrznie sprzeczny. Na szczęście nic takiego nie zaszło. Radny Benedykt Kowalski jest niezależny, a jednocześnie zależny od autorytetu Franciszka Skibickiego i Krzysztofa Leszczyńskiego, którym ich niezależnie od dnia i godziny bezkrytycznie darzy. Benedykt Kowalski niezależnie od wiedzy, logiki i sumienia głosuje zawsze tak, jak Klub Chocianów 2014. To niezależność Benedykta Kowalskiego jest wewnętrznie sprzeczna, dlatego mój opis sprawia wrażenie, jakbym to ja przechodził jakieś konfabulacje i nietakty.

Jak mam zachować jasność wywodu, podczas portretowania radnego Benedykta Kowalskiego, skoro co najmniej wewnętrznie sprzeczny stosunek prezentuje przewodniczący Klubu radnych 2014 Piotr Piech? Niezależny Benedykt Kowalski – przypomnę – głosuje prawomyślnie dla Franciszka Skibickiego, a radny Piech pod pseudonimem Dezyderiusz Dezyderiusz, jakby tego nie dostrzegając, na facebooku nękał mnie zaczepkami, żebym napisał „co Benedykt Kowalski zrobił dla Chocianowa?”. Radny Piotr Piech występując pod pseudonimem Dezyderiusz Dezyderiusz prowokował mnie do oceny pracy radnego oraz podkreślenia, że radny Benedykt nic nie robi, nawet nie fotografuje psich odchodów na trawnikach. Radnemu Piotrowi Piech dyplomatycznie odpowiedziałem, że radny Trzebnic niósł „szczekaczkę” podczas Orszaku Trzech Króli, co nie jest ani wygodne, ani bezpieczne dla słuchu.

Dzisiaj mogę powiedzieć, że radny Benedykt Kowalski robi tyle samo dla Chocianowa co radny Piech, czyli uchwala akty prawa lokalnego do czego wybrali go wyborcy. Nic więcej, ani mniej. Wśród kompetencji radnego nie ma obowiązku legitymowania się szczególnie wysokim wskaźnikiem IQ. Wystarczy o jeden punkt niższy, niż IQ Franciszka Skibickiego. Pod tym względem u Benedykta Kowalskiego jednak nie jest najgorzej. Piotr Piech w ramach tego priorytetu „wybudował” portal chocianow.com.pl, a Benedykt Kowalski na przykład zbudował swoją, naszą i waszą niezależność. Nie ważne, niech Gmina się wali lub pali on niezależnie zagłosuje, by w pierwszej kolejności uratować Franciszka Skibickiego…

Robert Harenza

Komentarze

x

Zobacz także...

Dochody Gminy Chocianów w katastrofalnym stanie! Mamy za to drogi i relaks nad stawem przy stawie…

„Czego, by się nie dotknął, zawsze spieprzy…” – mówi się o niektórych ludziach. Wypisz wymaluj ...

„Z góry lepiej widzę Chocianów…”. Szklarska Poręba – wywiad z radną Anną Pichałą

Robert Harenza: Dzień dobry. Świat jest jednak mały. Idę po Szklarskiej Porębie i kogo spotykam? ...