„Let’s Twist Again”… XXXVII sesja Rady Miejskiej Chocianowa. Soli Deo śpiewa!

Wystarczy mieszkać w Gminie Chocianów, jak radny Piotr Piech dysponować raczej średnim ilorazem IQ, jak Franciszek Skibicki od przedszkola realizować program Odnowy Wsi, posiadać nieutrudniony dostęp do jakieś drogi powiatowej (co prawda lepszy byłby dostęp do drogi wojewódzkiej, że o tym nie wspomnę, ale niech będzie powiatowa – nie rozgrzebujmy sfery marzeń). Wystarczy myć się po polsku, jak radny Krzysztof Mistoń kultywować rodzinne pasje stadionowe, idee chrześcijańskiej patriotyczno-narodowej wyższości rasy białej, pisać posty na Facebooku, opanować przedszkolne pojęcie o wpływach francuskich filozofów i malarzy na literacką postać hiszpańskojęzycznej literatury Ameryki Południowej i innych pisarzy jej północnej części… i „styka”! Jak tancerzowi twista. Można zaraz po ukończeniu przedszkola zostać radnym, wielbicielem folkloru, filologiem romańskim bądź nauczycielem języka niemieckiego…

Nie przeczę, że tym razem porwałem się na nieco durnowatą teorię, ale w Chocianowie nie potrzeba więcej by bezkrytycznie żyć w oparach nonsensu, głosować na wielbłąda, albo jak Jerzy Likus w czasie remontu drogi wnioskować o montaż fotoradarów na ul. Bohaterów Wojska Polskiego. Wystarczy skończyć uczelnię pn. „przedszkole integracyjne”, by wszystko było proste i jasne, skompresowane jak wiedza w ZIPie, „na zawsze”. Nie wierzycie? Burmistrz Chocianowa, Franciszek Skibicki, trzyma się tej maksymy, jak każdy postmodernistyczny poeta, nawet wytapetował tezę na ścianach przedszkola, które niedawno wybudował tuż za płotem swojej posiadłości. A ja durny nie chodziłem do przedszkola!

Mnie to nie przekonuje! Może dlatego, że nigdy nie uczęszczałem do przedszkola, nie byłem w żadnej partii, oprócz partii ministrantów, do której kiedyś zapisała mnie babcia. Brrrrrrr… Słuchając występu grupy „Jeżyków” czy „Żabek”, które na życzenie Dyrektor przedszkola wystąpiły dla członków Komisji Rewizyjnej, bo Ci przyszli na kontrolę – nie potrafię spontanicznie, jak radni gminy Chocianów zgodzić się na zwiększenie w przyszłym budżecie 2018 środków na organizacje pożytku publicznego, w tym przypadku dodatkowe pieniądze dla parafialnego chóru Soli Deo i Fudnacji „Vita regionem”, w której „fundatorką” jest Dorota Kyc.

Proszę mi wybaczyć, ale kiedy każdy abiturient przedszkola wie co i jak, jak i gdzie, gdzie i po co, a nawet doznaje artystycznych uniesień pod wpływem umuzykalnienia realizowanego przez Małgorzatę Beta, nauczony piosenką Chubby Checkera jak tańcząc twista wydawać pieniądze na chór parafialny, czy niemieckojęzyczną fundację Doroty Kyc, ja tego nie ogarniam. Brrrr… Jeśli do tego koszmaru dodamy napis o cudownej roli przedszkola, okaże się, że Franciszkowi Skibickiemu już w przedszkolu pozajączkowały się wszelkie wektory wiedzy, nauki, dobrego smaku, historii kultury, historii świata, historii natury ludzkiej, ect, ect.

„Czy ja durny jestem?” Niczego nie rozumiem? Nie rozumiem, że dla Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej Chocianowa wizytującej przedszkole integracyjne należy się występ, a publiczne pieniądze mają trafić na konto Doroty Kyc poprzez fundację? Chyba dlatego w ramach utrzymania higieny psychicznej, czasami na własny użytek (podkreślam – własny) poddaję pod wątpliwość poczytalność samorządowego gremium, któremu dowodzi Franciszek Skibicki. Zabiera mi mowę, kiedy słyszę Naczelnik Wydziału Oświaty Magdalenę Lech, która na komisji przed 37 Sesją Rady w ten oto sposób argumentuje za dotacjami dla bliskich sercu Franciszka Skibickiego stowarzyszeń oraz artystów parafialnych.

A co po wysłuchaniu tych popłuczyn przedszkolnej argumentacji Pani od Oświaty mają czuć ludzie z oddalonych od ul. Środkowej miejsc gminy, na przykład ze Szklar Dolnych, Żabic albo Parchowa? Jak mają reagować na wypowiedzi Magdaleny Lech, że publiczne pieniądze wydamy (czytaj: Franciszek Skibicki zaplanował finansować podmioty realizujące zadania gminy) na Fundację… czy chór parafialny Soli Deo, wysadzany najcenniejszymi kamieniami chocianowskich dzielnic. Bieda w budżecie na 2018 rok aż piszczy, a Rada będzie dotować emerytalne marzenia burmistrza. Kto zna Dorotę Kyc? Ja nie znam. Na pewno nie chcę, by Radni hojną ręką trwonili podatki mieszkańców (także moje) na artystyczną ekspansję chóru Soli Deo. W sumie nawet nie wiem, czy chór tańczy, czy tylko słowno-muzycznie plotkują z proboszczem. Nie wiem, czy to trupa cyrkowa, czy narzędzie rozwoju Gminy Chocianów. Nie wiem, czy Rada wydaje pieniądze na artystyczny skecz, czy tylko z głupoty przeznacza pieniądze na ewidentnie rodzinne pomysły Franciszka Skibickiego.

Myślicie, że poczytalność gminy Chocianów jest w normie, jak w przedszkolu, jeśli Franciszek Skibicki ledwie domyka budżet na ten rok. W zmianach, które zaproponował na 37 sesji strzyże poszczególne rozdziały i paragrafy planów finansowych, niczym mięso na kebaba, zbiera skąd tylko się da okrawki z poszczególnych instytucji, żeby jakoś dotrwać do końca roku?

Przykład! Franciszek Skibicki zabiera z „ochrony różnorodności biologicznej i krajobrazu”, żeby wyrównać brak dochodów majątkowych, których do budżetu wpisano więcej, niż to zniesie nawet kreatywna wyobraźnia przedszkolaka na temat zasad księgowości.

Czy kycamy twista? Yes. Pisałem o tym w Karczemny koniec kadencji Franciszka Skibickiego. Brrrr… Twist Again? Pani Skarbnik Stanisława Potoczna twierdzi, że te 210.000,00zł, które „zniknęło” z budżetu z sesji na sesję jest jej pomyłką.

Sorry, że zapytam o poczytalność radnych i Franciszka Skibickiego, którzy tańczyli przedszkolnego twista z inwestycjami, z fikcyjnymi dochodami majątkowymi przez cały 2017 rok. Nagle Panią Skarbnik olśniło! Jaką poczytalność (odpowiadam: przedszkolną – przypis mój), a mówiąc precyzyjnie: poczytalność do jakiej cyfry, zaprezentowała Pani Skarbnik, odpowiadając na niewygodne pytanie radnego Krzysztofa Kowalczyka w sprawie zniknięcia sporej kasy?

Posłuchajcie dalej. Pani Skarbnik tańczy twista

Jako podatnik sprzeciwiam się, żeby pieniądze, które wypracowałem dla Gminy plus fikcyjne dotacje Franciszek Skibicki przelewał na konto Doroty Kyc, albo stowarzyszenia, którym „dyryguje” jakaś organizacja duchowa, to znaczy taka, która nie ma nic wspólnego z generowaniem PKB. Od dwóch lat w odpowiedzi na twista Franciszka Skibickiego słyszę tę oto muzykę poważną

Czy tym razem moja „poczytalność” jest dostatecznie głośno wyartykułowana? Nie życzę sobie, żeby choćby złamany grosz z moich podatków trafił pod strzechę Doroty Kyc, na konto innej orkiestry strażackiej, albo został przeputany przez Franciszka Skibickiego na imprezkę, na którą spraszał w Jaworze wójtów i burmistrzów wspierających polityczne dążenia „bezpartyjnego” Roberta Raczyńskiego i Cezarego Przybylskiego.

Na Konwencie w obronie samorządu (FOTO) – elegnicki.pl


Zauważcie, że podczas konwentu w Jaworze Pani burmistrz Prochowic na każdej przerwie kawowej „zabiegała” o środki dla Gminy, a co robił prosty człowiek Franciszek Skibicki? Spraszał na imprę na kwiecień, bo wtedy uroczyście naleje wody do Delfinka! Brrrr… Pewnie na otwarciu pojawi się i biskup, przedszkolanki, jakiś niemy, dzieci zatańczą twista, Ognisko Muzyczne nastroi saksofony pod batutą Romana Beta, Dorota Kyc przetłumaczy zaprzyjaźnionej delegacji z niemieckiej gminy, że Jerzy Likus po zażyciu jakiegoś suplementu diety osiągnął dostatecznie wysoką potencję intelektualną, by wymienić kilka błyskotliwych zdań z radnym Krzysztofem Mistoń, znanym i cenionym eurosceptykiem błyszczącym obok Franciszka Skibickiego na tutejszym firmamencie gwiazd. Na szczęście pojawi się także moja nieletnia córuś w jakimś artystycznym show, co mnie uspokaja i wzrusza, ale nie zwiastuje nic dobrego.

Nie! Nie Nie! Nie zgadzam się z tezą, że w przedszkolu zdobywamy wiedzę, czyli wszystkie narzędzia, by jak Franciszek Skibicki kierować Gminą. Nie chodziłem do przedszkola, jednak rozumiem zwykłą opinię na przykład Agnieszki Hollland, że żaden ksiądz, premier, minister, ani moja babka, ani prowincjonalni bonzowie wykraczają poza kompetencje. Wolny człowiek, choćby reżyser filmu ma obowiązek opisywać Świat uczciwie, to znaczy bez ideologicznych dygresji, bez konformizmu, słowem jak wolny człowiek, jak impresjonista, jak ekscentryk Van Gogh, jak każdy podatnik Gminy Chocianów. Nie mówiłem tego jeszcze, ale niepoczytalność samorządu Chocianowa nie prowadzi donikąd. Niepoczytalność samorządu doprowadziła do tego, że po raz pierwszy publicznie mówię, że jestem „wolnym podatnikiem”! Tyle.

P.S.:
Moją Panią ze snu przepraszam za nazbyt emocjonalną wypowiedź.

Robert Harenza

Komentarze

x

Zobacz także...

Dochody Gminy Chocianów w katastrofalnym stanie! Mamy za to drogi i relaks nad stawem przy stawie…

„Czego, by się nie dotknął, zawsze spieprzy…” – mówi się o niektórych ludziach. Wypisz wymaluj ...

„Z góry lepiej widzę Chocianów…”. Szklarska Poręba – wywiad z radną Anną Pichałą

Robert Harenza: Dzień dobry. Świat jest jednak mały. Idę po Szklarskiej Porębie i kogo spotykam? ...