„Ja z poziomu kuli widzę Świat trójkątny”

Co…? Znowu za trudny tytuł? Już tłumaczę. Rzecz dotyczy Sztuki, mówiąc najprościej, więc nie będzie łatwo. Tym razem postanowiłem napisać coś o zmaganiach Chocianowskiego Ośrodka Kultury z ekspozycją obiektów plastycznych, tj. obrazów Pani Zuzanny Pilińskiej. Jak nie trudno zauważyć, ostatnio wręcz żarłocznie uczestniczę w życiu nie tylko kulturalnym, ale i rozrywkowym społeczności Chocianowa. Byłem już – primo – na dwóch imprezach z okazji Dnia Dziecka, poszedłem na mecz KS Stal, a w niedzielę wstąpiłem do Chocianowskiego Ośrodka Kultury na finisaż wystawy prac Pani Zuzanny.

„Piękno natury zatrzymane w czasie” – tak zachęcającym tytułem ChOK zapraszał na spotkanie autorskie z chocianowską artystką:


Nie wiem, kto jest twórcą tego tytułu, ale autorka idealnie przedstawiła najważniejsze atrybuty Sztuki, tzn. dosłowność (czyli alegorię kształtu kwiatów i drzew utrwalone za pomocą materiałów pochodzących z ogródka ) oraz wstęp do teorii Sztuki, tj. filozoficznie zastosowanie pojęcia Czasu. Nie ukrywam, że poszedłem na spotkanie, bo zafascynował mnie tytuł wystawy.

Niemniej po wejściu do ChOKu mój zapał nico przygasł, ale nie do końca. Obrazy, choć pozornie pasujące do kategorii sztuki ozdobnej, od razu wydały mi się niezwykle czułe i zmysłowe, abstrakcyjne i konkretne zarazem, czyste w formie i niezwykle praktyczne, jak kobieca wrażliwość – ba, wręcz czysta kosmologia kobiecej duszy. Czerń tła wszystkich prac Pani Zuzanny Pilińskiej w jednej sekundzie przypomniał mi czerń kosmosu widzianą z powierzchni księżyca przez amerykańskich astronautów podczas spacerów po Księżycu.

Czystość formy prac Pani Zuzanny z pewnością predysponuje je, by funkcjonowały na wyższych poziomach Sztuki, a nie półce obrazka powieszonego w przedpokoju. Wystarczyło wyeksponować je z należytą dbałością o walor artystyczny, a nie pójść w „straganową” prezentację, jak to miało miejsce. Poza tym w nadmiarze zaprezentowanych prac czuło się naiwną tendencję, by pójść w ilość, a ich prezentacja na tle luster (kuriozum) albo w „bestialski” sposób zawieszonych na gazowej rurze skutecznie uśmierciły ich artystyczny walor. Znam przykłady, że dwie artystki „poszarpały” się o światło montując wystawę swoich prac. Przy prezentacji naprawdę dobrych prac Pani Zuzanny w ChOKu nie zadbano o nic, nie tylko o światło, które w Sztuce ma wręcz bezcenne znaczenie. Optyka, czyli widzenie, forma oraz maksymalnie wysublimowany kontakt z przedmiotem artystycznym wyrażony sposobem ekspozycji to elementarz obcowania ze Sztuką.

Mógłbym jeszcze długo komplementować twórczość Pani Zuzanny Pilińskiej, chociaż na spotkaniu, które trwało kilka minut nie padło nawet pół zadania o Sztuce. Z ubolewaniem wyznam, że Pani Dyrektor Ogniska Muzycznego nie jest najlepszą kuratorką wystaw, niemniej to ona właśnie wygłosiła słowo wstępne, a później szybko poprosiła garstkę uczestników o zadawanie pytań artystce. Z miejsca zrezygnowałem z możliwości dyskusji z autorką, gdyż swoimi spostrzeżeniami zepsułbym klimat niechlujnie przez ChOK wykonanej promocji Pani Zuzanny. Z żalem muszę wyznać, że Chocianów – o dziwo – nie stał się ośrodkiem artystycznych działań, chociaż mamy powody do dumy związane z twórczością artystyczną. Przykłady? A choćby postać wybitnego rzeźbiarza Zbigniewa Frączkiewicza. Jak żadne inne miasto w powiecie, możemy szczycić się tym, że w Chocianowie mieszkał i tworzył niebanalny artysta. To naprawdę dużo… Albo inny przykład. Postać Pani Darii Mileckiej. Pani profesor wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych pochodzi przecież z Chocianowa (link).

Ups… Tak, to ta Pani, która kiedyś w ChOKu szalała na dyskotekach. I chociaż z Chocianowa pochodzi, jeszcze nigdy tutaj nie wystawiła swoich prac? Dlaczego? Może dlatego, że nie chce, by dyrekcja ogniska muzycznego potraktowałaby jej twórczość podobnie, jak emanacje Pani Zuzanny Pilińskiej, to znaczy jako coś w rodzaju krzyżówki wystawy prac przedszkolaków prezentowanych na straganie ustawionym we wrocławskim tramwaju.

Przykro mi, ale właśnie tak czułem się na niedzielnym spotkaniu z Zuzanną Pilińską. Znowu dałem nabrać się na nieźle brzmiący tytuł wystawy… Powtórzę: „Piękno natury zatrzymane w czasie”. To niemal to samo, co tytuł pracy Pani Darii Mileckiej „Ja z poziomu kuli widzę Świat trójkątny”. Artystyczny wyraz tych plastycznych analiz syntetycznie, prosto i z kobiecym wdziękiem mówi o możliwości percepcji ludzi w kontekście kosmosu. Tym bardziej przykro, że nieporadność chocianowskiej instytucji kultury, jeśli popatrzeć z boku, nosi znamiona zwykłej chałtury, którą uprawia się na prowincji. Proszę popatrzeć na „straganowy” model organizacji wystawy obrazów, które zasługują na więcej szacunku, niż żywi do nich dyrektor ogniska muzycznego w Chocianowie.

Na koniec tej krótkiej recenzji, wcześniej stwierdziwszy, że Chocianowski Ośrodek Kultury nie jest najlepszym miejscem do dyskusji o Sztuce, cieszę się, że jednak tam powstał pomysł wystawy Sztuk Pięknych. Nie ważne, że ChOK całkiem dobre produkcje potraktował, jak wystawę prac dzieci z przedszkola. Nie ważne, że nikt nie zadbał o oprawę spotkania, a artystyczny aspekt twórczości Pani Zuzanny Pilińskiej przepadł w obliczu prowincjonalnej rutyny i taniego oświatowego konformizmu. I chociaż Sztuka na co dzień nie radzi sobie z małomiasteczkową estetyką, twórczość Pani Zuzanny Pilińskiej zapamiętam jako rzecz godną polecenia i skupienia podczas jej percepcji.

Na zakończenie tej krótkiej recenzji muszę powiedzieć, co towarzyszyło mi podczas całego spotkania autorskiego z Panią Zuzanną Pilińską. Patrzyłem na jej obrazy, a w uszach słyszałem to:

Robert Harenza

Komentarze

x

Zobacz także...

Dochody Gminy Chocianów w katastrofalnym stanie! Mamy za to drogi i relaks nad stawem przy stawie…

„Czego, by się nie dotknął, zawsze spieprzy…” – mówi się o niektórych ludziach. Wypisz wymaluj ...

„Z góry lepiej widzę Chocianów…”. Szklarska Poręba – wywiad z radną Anną Pichałą

Robert Harenza: Dzień dobry. Świat jest jednak mały. Idę po Szklarskiej Porębie i kogo spotykam? ...