Horror polityczny pt. „Viribus Unitis” w Kinie Plenerowym w Parchowie

Robert Harenza (R.H.): Pani Aniu, idziemy do kina w Parchowie? Pani stawia bilet, reszta to kwestia przypadku…

Anna Pichała (A.P.): Najpierw jednak pogadajmy… Jako osoba fizyczna, gdyż to był wymóg, zgłosiłam pomysł kina plenerowego, które chciałam uruchomić w Parchowie. Projekt pn. „Kulturalne Lato Filmowe w Parchowie” przeszedł pozytywnie ocenę Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego i został poddany głosowaniu. Dzięki promocji sympatyków oraz członków Stowarzyszenia Nasz Parchów projekt został rozpowszechniony na tyle, by wygrać, zdobywając najwięcej głosów w okręgu legnickim. Byliśmy szczęśliwi, że społeczność Parchowa potrafi przekonywać do swoich racji, jednać sobie poparcie ludzi… Niestety – o czym niechlubnie przekonaliśmy się zaraz po ogłoszeniu sukcesu – prawdziwe schody dopiero się zaczęły!

R.H.: Ma Pani na myśli problemy formalne, jak rozumiem? To nie powinno Pani dziwić, że procedury aplikowania o pieniądze publiczne są surowe.

A.P.: Mówiąc o schodach nie miałam na myśli procesu aplikowania. Nie było to trudne. Kolejny krok po wygraniu w plebiscycie (traktowany jako formalność w Urzędzie Marszałkowskim), to aplikowanie o realizację pomysłu. Niepisaną zasadą było, że to pomysłodawca aplikuje po swój pomysł za pośrednictwem organizacji pozarządowej. NIGDY w historii dolnośląskiego budżetu obywatelskiego nie było sytuacji, żeby ktoś wyciągnął rękę po CUDZE POMYSŁY. Z naszym pomysłem stało się inaczej. Z rękami wyciągniętymi po niego zgłosiło się pewne stowarzyszenie z Lubina…

R.H.: Ups… Chciałem powiedzieć: Pani raczy żartować… Jednak znając Panią, wolę zadać inne poważne pytanie. A co wspólnego z Parchowem ma jakieś stowarzyszenie z Lubina?

A.P.: Lubińska organizacja nigdy nie kontaktowała się ze Stowarzyszeniem Nasz Parchów, aby podjąć współpracę przy realizacji tego przedsięwzięcia. Ludzie z Lubina wydzwaniali do pracowników Urzędu Marszałkowskiego i dopytywali, co zawiera nasz projekt. Oficjalnie nie mają lub nie powinni mieć (!) do niego wglądu. Prezes lubińskiej organizacji o nazwie Viribus Unitis oznajmił, że Pan Tomasz Kulczyński będzie mu pomagał. Jak mi powiedział koordynator projektu Aktywny Dolny Śląsk – w skali kraju dotychczas był tylko jeden taki przypadek, w którym jedna organizacja pozarządowa zagarnęła pomysł i projekt innej. W sprawie Kina Plenerowego mamy do czynienia z niechlubną powtórką.

R.H.: … Pani wybaczy, ale z wrażenia zapomniałem, o co chciałem zapytać.

A.P.: Pracownicy urzędu we Wrocławiu stanowczo im odradzali, ale panowie z Lubina twierdzą, że nie jest to niedozwolone. W Chocianowie są też tacy, którzy oficjalnie negują i wyśmiewają projekt Stowarzyszenia z Parchowa, a jednocześnie poprzez kontakty z lubińską organizacją sięgają po jego realizację. Zbieg okoliczności? Oczywiście, że nie!

R.H.: Ktoś chce zdyskredytować Panią w oczach opinii publicznej i mieszkańców Parchowa?

A.P.: Poświęciliśmy własne środki i czas, jak zwykle zresztą, aby stworzyć coś, co przyniesie korzyści dla naszej społeczności. Nie zawsze się udaje, ale nigdy się nie zniechęcaliśmy. Stowarzyszenie Nasz Parchów działa od kilku lat. Jako prezes stowarzyszenia inicjuję pomysły, które następnie wspólnie konsultujemy, a kiedy uda się wygrać – realizujemy. Uczestniczyliśmy także w wiosennych konsultacjach społecznych w Legnicy dotyczących programu Aktywny Dolny Śląsk. Na spotkaniu nie było nikogo z organizacji Viribus Unitis, co wskazuje, że wówczas nie byli oni zainteresowani udziałem w tym programie. Teraz, jak do załatwienia pozostała już tylko formalna procedura, dwoją się i troją, by za wszelką cenę to oni realizowali nasz pomysł.

R.H.: Rozumiem, że w jakiś tajemniczy sposób weszli w posiadanie wiedzy na temat szczegółów, by złożyć wniosek? Tak?

A.P.: Nie widzę innej możliwości… Nie za długo okazało się, że błędem formalnym w naszym wniosku był brak własnego wkładu finansowego. Ujęliśmy jedynie wkład własny rzeczowy. Dodam, że błędy formalne występowały także w 12 innych wnioskach na realizację różnych pomysłów w ramach programu Aktywny Dolny Śląsk. Stowarzyszenia te jednak OTRZYMAJĄ DRUGĄ SZANSĘ na ponowne złożenie wniosku, już poprawionego. Nasze Stowarzyszenie takiej szansy nie otrzyma, bo Viribus Unitis zagarnia realizację tego pomysłu.

R.H.: Powie Pani, o jakiego rzędu środkach własnych rozmawiamy?

A.P.: Proszę zapytać pana Łukasza Lemanika, prezesa Viribus Unitis skąd weźmie 5.000,00zł na finansowy wkład własny. Nie powinno być to tajemnicą skoro mają korzystać także ze środków publicznych. Ja mam podejrzenia, jakie środowisko sfinansuje wkład własny, ale – póki co – to wiedza jest na własny użytek. Zrobiliśmy kawał dobrej roboty w kwestii tego projektu, dlatego po tak nieuczciwym zagraniu ze strony lubińskiego towarzystwa, nie widzimy możliwości oddania pola do działania – to nasz pomysł i nasz projekt. Przypuszczamy, że była to celowa i zaplanowana akcja, aby podobnie, jak to miało miejsce na obiektach sportowych Stali Chocianów, by mógł promować się Tomasz Kulczyński. Dobro projektu czy lokalnej społeczności nie było sprawą nawet drugorzędną. Viribus Unitis nie składałoby żadnych kontrowersyjnych wniosków, gdyby zależało im na idei działania na rzecz lokalnej społeczności Parchowa. Nasz Parchów złożyłby poprawioną ofertę, zrealizowałby swój projekt i wszyscy byliby zadowoleni. A tak, nikt nic nie wie, co z realizacją projektu.

R.H.: W „Oświadczeniu”, jakie wydał Tomasz Kulczyński napisał, że ma wiedzę o tym wydarzeniu.

A.P.: Letnie kino plenerowe według harmonogramu Stowarzyszenia Nasz Parchów powinno odbyć się za dwa tygodnie. Jako sołtys Parchowa nie mam żadnej wiedzy, co, gdzie, kiedy i na jakich zasadach lubińskie stowarzyszenie zamierza zawłaszczać Parchów na działalność polityczną. Głośno powiem, że organizacje pozarządowe działające na terenie wsi Parchów wspierają się i uzupełniają wzajemnie. Jesteśmy gotowi wspierać także inne NGO-sy, ale wyłącznie te, które prowadzą politykę nie budzącą żadnych wątpliwości. Wspieranie działalności Viribus Unitis, po tym co zrobili, świadczyłoby o legitymizowaniu złych praktyk przez naszą organizację, a tego chcemy zdecydowanie uniknąć. Dodam, że oczekuję z niecierpliwością, kiedy lubińskie stowarzyszenie weźmie udział w drugim naborze ofert na realizację zadań, w których także były błędy. Dlaczego pan Łukasz Lemanik nie miałby realizować „Folkowej fiesty w szybie Witold”, „Dolnośląskiego Kina Kobiet” albo pikniku kulturalnego pod nazwą „Maślickie pożegnanie lata”? Podpowiem lubińskiemu towarzystwu, że nabór wniosków do „konkursu” trwa do 20. lipca. Jeszcze zdążą. Dlaczego Stowarzyszenie Nasz Parchów nie weźmie udziału w tym konkursie? Dlatego, że to byłoby wysoce niemoralne i nieetyczne. Organizacje pozarządowe zwykle rozumieją i rozróżniają takie sytuacje, jednak jak widać są wyjątki.

R.H.: Czy burmistrz Franciszek Skibicki i radny Parchowa Bronisław Klita wiedzą o sprawie?

A.P.: Nie ma o czym mówić… Stanowisko burmistrza w sprawie wykorzystywania stowarzyszenia KS Stal do celów marketingowych przez środowisko Tomasza Kulczyńskiego jest ogólnie znane. Burmistrz na to pozwala, twierdząc, że nie ingeruje w działalność stowarzyszeń. Klub Sportowy MKS Victoria Parchów administruje obiektem na terenie którego ulokowaliśmy realizację Kina. Informuję, że Klub z Parchowa nie zalegalizuje takich niegodziwych praktyk.Rozmawiałam z pracownikami Urzędu Marszałkowskiego, którzy stwierdzili, że lokalizacja była kluczowym warunkiem w tym projekcie, a na razie nie doszło do podpisania stosownej umowy z klubem. Nie wykluczam, że umowę o wydanie obiektu dla stowarzyszenia z Lubina podpisze Franciszek Skibicki. Po słowach pana Łukasza Lemanika o rzekomej pomocy lubińskiego radnego, mamy prawo przypuszczać, że Kino wyglądać ma podobnie jak na obiektach sportowych w Chocianowie, gdzie Pan Kulczyński wchodzi jak do siebie wraz z kamerami oraz namiotem lokalnej telewizji, aby prowadzić kampanię wyborczą. Jako Stowarzyszenie Nasz Parchów nie godzimy się na prowadzenie kampanii wyborczej przez tego Pana za pomocą naszych pomysłów! Postanowiliśmy sprostać oczekiwaniom społecznym i zorganizować kino plenerowe w Parchowie, nawet nie korzystając ze środków Urzędu Marszałkowskiego.

R.H.: Dziękuję za rozmowę.

***

KOMENTARZ FAKTY CHOCIANÓW

„Oficjalnie oświadczam, że nikt- nie konsultował ze mną faktu pomocy w realizacji zadania polegającego na organizacji Kina Letniego w Parchowie.”

– oświadczył autor oświadczenia.

Skąd zatem autor oświadczenia wie, że „(…) Stowarzyszenie z Parchowa, które popełniło błędy formalne w konkursie ofert” nie będzie realizować swojego pomysłu? Czyżby „chocianowski radca prawny” oprócz wielu zdolności posiadał także zdolność jasnowidzenia? Nie. Po prostu łże, jak z nut. Bardzo dobrze zna prezesa stowarzyszenia Viribus Unitis, bo podobnie jak jego pełnomocnik procesowy w sprawie z Anną Pichała należy do tego samego kręgu towarzystwa.

W jaki sposób autor oświadczenia wyjaśni, że brat jego pełnomocnika pracuje razem z prezesem stowarzyszenia, któremu – zdaniem Tomasza Kulczyńskiego – należą się brawa „-za profesjonalną ofertę-„. Powie, że to zbieg okoliczności? Oczywiście mówić może wszystko, nawet udawać, jak ma w zwyczaju, że dla Chocianowa wszystko robi bezinteresownie. W zaparte będzie oświadczać, „że nikt- nie konsultował ze mną faktu pomocy w realizacji zadania polegającego na organizacji Kina Letniego w Parchowie”? Nawet Łukasz Lemanik, którego osobiście nie zna.

Z przykrością należy stwierdzić, że samozwańczy Radca Chocianowa kompromituje pojęcie bezinteresownego działania. Na forum publicznym kreuje się na dobroczyńcę, człowieka aktywnego, a za kulisami realizuje swój partykularny interes polityczny. Czy to tylko dwie twarze Pana Tomasza Kulczyńskiego? Obawiam się, że nie jest to pełny katalog. Mam wiedzę, że już niedługo wybuchną nowe afery z „radcą” w tle, bądź w roli głównej. Choćby na przykład takie darmowe porady reklamowana przez biuro rachunkowe.

Następny precedens. Tomasz Kulczyński jednak nie obawia się śmieszności. Etykiem to on na pewno nie mógłby zostać, choć porad bezinteresownie dzielać chce.

Robert Harenza

Komentarze

x

Zobacz także...

Dochody Gminy Chocianów w katastrofalnym stanie! Mamy za to drogi i relaks nad stawem przy stawie…

„Czego, by się nie dotknął, zawsze spieprzy…” – mówi się o niektórych ludziach. Wypisz wymaluj ...

„Z góry lepiej widzę Chocianów…”. Szklarska Poręba – wywiad z radną Anną Pichałą

Robert Harenza: Dzień dobry. Świat jest jednak mały. Idę po Szklarskiej Porębie i kogo spotykam? ...