Urząd

Czy Tomasz Kulczyński usłyszy zarzuty?

0

Nie jest jeszcze pewne czy kandydat KWW Tomasz Kulczyński usłyszy zarzuty dotyczące  rozpowszechniania nieodpowiedzialnych „gwarancji”, które godzą w demokratyczny ład i przekraczają kompetencje organów wykonawczych i stanowiących szczebla gminnego i powiatowego.
Mowa o materiałach wyborczych KWW Tomasz Kulczyński (ulotki, plakaty, itd.), na których Tomasz Kulczyński umieścił informacje, że udziela gwarancji (gwarantuje!), akcentując warunek, że jeśli zostanie burmistrzem Chocianowa (w domyśle – jeśli oddam na niego głos) – będę miał darmowy transport do Lubina!

Burza rozpętała się po zmanipulowanym artykule portalu chocianowskie.info.

(…) „po deklaracji Tomasza Kulczyńskiego, że po uzgodnieniach prowadzonymi z władzami CDT Medicus sp. z o.o. zagwarantowane ma, iż jeśli wygra wybory na urząd Burmistrza Miasta i Gminy Chocianów, na wsiach powstaną punkty apteczne, będzie całkowicie nowa przychodnia w Trzebnicach, a opieka w chocianowskim Medicusie świadczona będzie w sobotę, niedziele i święta” (…) (podkreślenia – moje)

Czy Roman Kowalski usłyszy zarzuty? – chocianowskie.info

Zuchwałe i łamiące prawo kupczenie pojęciem „gwarantuję” to próba oszukania mnie jako wyborcy – tak to odbieram. Kłamstwo i nakłanianie do czynności cywilnoprawnej za pomocą udzielania gwarancji bez posiadania pełnych możliwości ich realizacji jest prawnie zabronione. Nieważne, że są wybory – prawo powinno działać nawet w czasie kampanii, a może nawet najsprawniej w czasie kampanii.
Tomasz Kulczyński nie ma prawa gwarantować dobrego wykonania swoich obietnic wyborczych, a jedynie prawnie dostępnymi sposobami argumentacji i przekonywania do swoich planów. Gwarantem załatwienia takiej czy innej sprawy publicznej, póki co jest jedynie demokracja i ustawy, m. in. ta o finansach publicznych, która rygorystycznie traktuje wszelkie fantazje tego czy innego kandydata na stanowisko publiczne. Gwarancje Tomaszowi Kulczyńskiemu wymykają się spod kontroli, choć jako prawnik powinien na wykładach przynajmniej raz słyszeć, że gwarancję rozumiemy jako zbiór pewnych zobowiązań, których nie da się nie wykonać, a nawet nie można nie wykonać.
Nie tylko w świadomości mieszkańców Chocianowa zwrot „gwarantuję” to czy tamto przywołuje skojarzenia z gwarancją wydawaną przez producentów lub podmiotów świadczących usługi. Polityk świadczy usługi, więc jeśli gwarantuje to nie ma odwrotu, musi gwarancję wykonać. Uwaga! Gwarancja to formuła umowy cywilno-prawnej, a o zawarcie takowej prosi Tomasz Kulczyński – mówiąc bez ogródek: jeśli Ty zagłosujesz na mnie (kupisz mnie), ja gwarantuję Ci to i tamto.
Dotychczas widziałem i słyszałem wiele, ale gwarancji, jakie składa Tomasz Kulczyński na chocianowskiej prowincji nie słyszałem, jak żyję długo i szczęśliwie. Człowiek z Lubina – o dziwo – wie, że przesadza, ale coś karze mu gwarantować mi darmowy transport, a nawet weekendową pomoc medyczną. Podpowiem mecenasowi Kulczyńskiemu, że wykonanie gwarancji nie może być uzależnione od czynników, których nie przewidział gwarant udzielając gwarancji. Na przykład firma Smulders Polska Sp z o.o. nie może uchylić się od naprawy dachu, który wadliwie wykonała tłumacząc się tym, że często padał deszcz, więc nie mógł dotrzymać umowy gwarancji. Gwarancja to gwarancja, a gwarant musi wiedzieć, czy samodzielnie sprosta warunkom gwarancji.

OBOWIĄZKI GWARANTA
Zakres odpowiedzialności gwaranta jest określony w oświadczeniu gwarancyjnym i może obejmować zwrot zapłaconej kwoty, wymianę bądź naprawę rzeczy lub zapewnienie innych usług (np. bezpłatne holowanie samochodu w przypadku awarii). Należy pamiętać o tym, że gwarant samodzielnie i dobrowolnie określa swoje obowiązki. Może zatem przewidzieć różne wyłączenia, w zakresie których konsumentowi nie będzie przysługiwało żadne uprawnienie – np. wyłączenie gwarancji ze względu na zainstalowanie oprogramowania innego niż to dostarczone przez producenta.

Gwarancje Tomasza Kulczyńskiego posiadają wadę prawną. Umowę opatrzoną słowem gwarantuję należy wypełnić, albo nakaże to Sąd. Podmiot wystawiając gwarancję musi mieć świadomość, że dysponuje wszelkimi możliwymi środkami, by samodzielnie wypełnić warunki gwarancji. Choćby się waliło i paliło… Pan gwarant Tomasz Kulczyński nie spełnia tych kryteriów, więc najzwyklej w świecie konfabuluje, licząc na naiwność konsumenta, czyli mnie – wyborcy. Oczywiście mogę kupić jego „produkt”, choć znam wady, ale wtedy nie przysługuje mi gwarancja, bo miałem wiedzę na temat wad.
Co w przypadku, jeśli wybiorę Tomasza Kulczyńskiego, bo ten gwarantował mi opiekę weekendową, pomimo tego, że decyzja, a przede wszystkim finansowanie opieki nie leży w kompetencjach burmistrza?
Po skonsumowanych wyborach Tomasz Kulczyński oświadczy, że nie spełni gwarancji podając powód, na przykład Rada nie może przeznaczyć stosownych środków z budżetu, albo przedstawi jeszcze innego winnego, czyli Ministra Zdrowia, który nie dba o potrzeby mieszkańców Chocianowa. Ile jest warta gwarancja Tomasza Kulczyńskiego – czy tyle samo co gwarancja chińskiej szczoteczki do zębów?
Gwarancja jednorazowego użytku? Gwarancja, jej wartość przy zakupie produktu czy usługi ma takie samo znaczenie jak produkt. Jest szczegółowo analizowana przed podjęciem decyzji o transakcji, tym bardziej w obiegu społecznym.
Tomasz Kulczyński na plakatach cynicznie gra, by gwarancję powszechnie mylono z obietnicą wyborczą. W potocznym rozumieniu obietnice wyborcze mają swój niższy status w odbiorze społecznym, tym bardziej w czasie show wyborczego. W jego mniemaniu w czasie kampanii funkcjonujemy w sferze etyki jakiejś specjalnej, to znaczy swobodniejszej, stąd wszelkiego autoramentu populizmy, kłamstewka, mrzonki, poetyka nadużywanie pojęć jest rzekomo powszechnie przyjęte. Podczas kampanii polityków traktujemy trochę, jak wodzirejów na imprezie, czyli pod wpływem szczególnej adrenaliny, a wtedy niby można im wybaczyć każde brednie.
Nieprawda!
Nie można na przykład gwałtu wytłumaczyć prostą formułką – „facet był pijany, więc ją zgwałcił”, jakby argument, że był „pijany” stanowił jakąkolwiek okoliczność łagodzącą. Brrry…
Po wyborach Tomasz Kulczyński (jeśli założymy że zostanie burmistrzem) będzie mógł opinii publicznej powiedzieć, że dużo gadał, gwarantował, ale to „zrozumiałe” w czasie kampanii wyborczej. Że On chciał dobrze, ale gwarancji nie dotrzymał, bo winny jest ten czy tamten człowiek, organ, czy inny polityk. Jasno widać, że gwarancja Tomasza Kulczyńskiego od początku przekracza granice kompetencji, co jest złamaniem prawa. Organ stanowiący nadzoruje organ wykonawczy, Rada Powiatu decyduje o finansach powiatowych, więc dlaczego przyszły burmistrz uzurpuje sobie prawo do tego, że wypowiada się za organ nadrzędny, a szerzej – w imieniu demokracji lokalnej? Co pozwala mu gwarantować za Radę, że wyda środki publiczne na coś takiego jak komunikacja? Sorry, ale w gwarancjach sprzedawanych na słupach ogłoszeniowych Tomasz Kulczyński ingeruje w kompetencje Rad Powiatu. To po pierwsze głupie, po drugie niebezpieczne, jeśli chodzi o czystość pojęcia demokracja – która powinna być jak żona Cezara. W zachowaniach wyborczych Tomasza Kulczyńskiego niezrozumiałe dla mnie, a wręcz karygodne jest właśnie ta swoboda w wykorzystywaniu stereotypów, za którymi – jak za parawanem – dochodzi do łamania prawa.
Tomasz Kulczyński daje gwarancje w celu uzyskania korzyści osobistych. Myślę, że liczy na to, że z niezrealizowanych „gwarancji” można się łatwiej wykpić, niż z współuczestnictwa ze Stowarzyszeniem Łukasza Lemanika we wrogim przejęciu organizacji „Letniego Kina w Parchowie”, traktując je jako swoisty folklor kampanii wyborczej. Niestety gwarancja choćby nie wiem jak starał się argumentować Tomasz Kulczyński to nie jest jedna z wielu obietnic typu, że „zbuduję most na Szprotce, albo kijem zawrócę tendencję do spadku dochodów przy niekontrolowanym wzroście wydatków…”.
Gwarancja ma poważne konsekwencje prawne, a Tomasz Kulczyński beztrosko pozbawia mnie możliwości wyegzekwowania na drodze prawnej jej warunków. Przecież, jeśli Tomasz Kulczyński nie dotrzyma gwarancji i powie, że to na przykład powiat polkowicki nie da pieniędzy, albo rada miejska Chocianowa nie chce partycypować w kosztach, to w stosunku do kogo mam złożyć pozew o zadośćuczynienie? Do starostwa? – odpada. Do rady gminy? – odpada. Do Tomasza Kulczyńskiego? – odpada, bo przecież wiedziałem o wadach prawnych gwarancji, a mimo tego oddałem głos na Tomasza Kulczyńskiego. Dlatego już w tej chwili zarzucam Tomaszowi Kulczyńskiemu, że próbuje oszukać mnie jako wyborcę. Niestety inni konsumenci mogą zostać oszukani i kupią ten produkt polityczny bez gwarancji, a wtedy każdy sąd będzie bezsilny przy uwzględnieniu ich roszczeń (no może sąd tylko ostateczny uwzględni, ale w ten wierzę jeszcze mniej, niż w gwarancje Tomasza Kulczyńskiego).
Mówiąc teraz jako wyborca – szkoda, że Tomasz Kulczyński nie wpadł na pomysł dystrybucji skądinąd bardziej sympatycznej i prawnie dopuszczalnej gwarancji. Mógł powiedzieć „gwarantuję opłacać transport i usługi medyczne dla mieszkańców Gminy Chocianów przez okres 5 lat kadencji z własnych oszczędności, jeśli zostanę burmistrzem!” Super, nieprawdaż? Uważam, że stać go na to, jak choćby na gwarancję, którą dał dwóm uroczym kobietom przy kasie w jednym z chocianowskich sklepów. Oznajmił, że gwarantuje, że opłaci ich zakupy i umowę wypełnił. Zapłacił za Soplicę, popitkę i kilka innych sprawunków! Panie podziękowały i oświadczyły, że będą pamiętać o nim przy urnie 21 października 2018!

– Naprawdę nie rozumiem postawy Pana Tomasza Kulczyńskiego – oświadczył mi szef Sztabu KWW Romana Kowalskiego. – Nie jesteśmy zwolennikami sądowych rozpraw w okresie wyborczym. Opowiadamy się za prowadzeniem kampanii pozytywnej – opartych na faktach i merytorycznym dialogu. Marzymy tylko o tym, by Pan Tomasz Kulczyński uznał, że być może nadinterpretował słowo „gwarantuję”, tak w przypadku CDT Medicus Sp. z o.o., czy „darmowej” komunikacji.
– Prosimy zatem, by w przestrzeni publicznej podał informację, że faktycznie się pomylił, nie musi nawet przepraszać wyborców za nietakt i nierozważnie używanie formuł zastrzeżonych. Są emocje, niedopatrzenia rozumiemy, że mógł czegoś nie zrozumieć, ale uczciwość wobec wyborców jest obowiązkiem każdego kandydata. Liczymy, że jakiś dialog z jego strony się pojawi. Jeśli nie, nie wykluczamy skierowania sprawy na drogę postępowania sądowego w Trybie Wyborczym. Zastrzegam, że to za ostateczność, bo zdecydowanie chcemy zajmować się sprawami ważnymi dla Mieszkańców – podkreślił szef Sztabu Romana Kowalskiego.

Przypomnijmy, art. 111 Kodeksu Wyborczego reguluje tryb postępowania w razie naruszeń prawa podczas kampanii. Zgodnie z jego treścią, „jeżeli rozpowszechniane materiały wyborcze, w szczególności plakaty, ulotki i hasła, a także wypowiedzi lub inne formy prowadzonej agitacji wyborczej, zawierają informacje nieprawdziwe, kandydat lub pełnomocnik wyborczy zainteresowanego komitetu wyborczego ma prawo wnieść do Sądu Okręgowego wniosek o wydanie orzeczenia:
1. zakazu rozpowszechniania takich informacji;
2. przepadku materiałów wyborczych zawierających takie informacje;
3. nakazania sprostowania takich informacji;
4. nakazania publikacji odpowiedzi na stwierdzenia naruszające dobra osobiste;
5. nakazania przeproszenia osoby, której dobra osobiste zostały naruszone;
6. nakazania uczestnikowi postępowania wpłacenia kwoty do 100 000 złotych na rzecz organizacji pożytku publicznego„.
P.S.
Szanowni Wyborcy Gminy Polkowice,
informuję, że kandyduję do Rady Powiatu Polkowickiego z Waszej Gminy (Lista nr 4 – Koalicja Obywatelska – Pozycja nr 6)
W następnej publikacji przedstawię swój program (nie gwarancje) i cele, które chciałbym zrealizować w ramach wspólnoty powiatowej. Jednak już dzisiaj pragnę zaapelować, by żaden z mieszkańców Gminy Polkowice nie głosował na Lepsze Polkowice w porozumieniu z Porozumieniem Samorządowym.
Jeśli nawet nie zechcecie zagłosować na mnie, czy na program Koalicji Obywatelskiej, szczerze proszę oddawać głosy na kandydatów innych ugrupowań – nie ważne, Kukiz ’15, PdMP czy PiS.
Lepsze Polkowice Godlewskiego i Puźnieckiego wspierają „bezpartyjnych” samorządowców, takich jak Tomasz Kulczyński.

Twierdzę, że Polkowice nie powinny paść łupem Lubina i Wrocławia. Odbudujmy prawdziwą demokrację powiatową!

Robert Harenza

DFS Roberta Harenzy: Porozmawiajmy o programie. Roman Kowalski.

Poprzedni artykuł

Żarty karalne – znowu Tomasz Kulczyński i Lubin w tle?

Następny artykuł

Comments

Comments are closed.

Login/Sign up