Artykuł

Gminna budżetowo-inwestycyjna papaja Rady Miejskiej Chocianowa: pa, pa.. hosso i chwało!

0

Na pewno nie wiecie, czego możecie spodziewać w najbliższym czasie, ale od czego macie FAKTY Chocianów, co…? Z nieudawaną satysfakcją za chwilę FAKTY Chocianów wyjaśnią, że jakoś na wiosnę 2026 roku wszechobecna i głośna, choć niemodna społecznie retoryka władzy Gminy Chocianów, stanie się wyłącznie kłamliwym twierdzeniem, że gdyby Tomasz K. nadal rządził, to inwestycje by rosły, jak grzyby po deszczu, i działo by się przepięknie, jak do tej pory, szczególnie na selfie i internetowych postach Facebook’owych. I ta zależność – nie ma Tomasza K., to nie ma na nic “pieniędzy” – stanie się głównym hasłem uzasadniającym ogólną i szczególną padakę w finansach Gminy, z którą niestety do czynienia mamy już od początku tego roku.

Niestety Tomasz K. już od dawna, zresztą w zmowie i porozumieniu z Radą Miejską odcina tylko kupony od sukcesów, które na dodatek nie do końca były jego pomysłem, realizacją i dziełem, choć do tej pory nie przeszkadzało mu, żeby „#jesteśnajlepszy”, „#prawdziwyburmistrz” chwalił się nie swoimi zasługami na każdym jarmarku i odpuście. W zaprzeszłą niedzielę, po napisaniu artykułu Budżet się wali, a Tomasz K. maluje biura. Żona kazała…?, „idąc boso” na koncert poetycki do Regionalnego Centrum Kultury symbolicznie wskazałem, że budżet tego roku się wali, a władza jakby nigdy nic udaje, że Gmina rozwija się przez… malowanie biur w Ratuszu. OMG!

Przyznaję, że milczenie Rady Miejskiej w sprawie skandalu znieważania i przekraczania zwykłych uprawnień urzędnika gminnego w stosunku do służb porządkowych i medycznych to nie największy zarzut, jaki można postawić Radzie. Co prawda, Rada Miejska przez ponad rok nie potrafiła wydukać najprostszego stanowiska w tej sprawie (niechby było nawet słowem obrończym), choć to jest o wiele łatwiejsza od analizy i wyrażania opinii, niż szeroko rozumiany interes Gminy. O wiele gorsze jest to, że Rada milczy w kwestii fatalnych wyników finansowych budżetu tego roku, a założeń projektu na przyszły prawdopodobnie nawet nie widziała, a co dopiero dyskutowała. Z kolei wcześniej przywołanie „malowania biur” to śmieszna próba przyklejenia plasterka na ranę wielkości „obwodnicy” Chocianowa. „Wielka inwestycja” zdzierania sidingu to przysłowiowy listek figowy zasłaniający nagość budżetu, której nie zasłoniłaby nawet sporej wielkości plandeka do Żuka…

Widać, jak na dłoni, jak bardzo Tomasz K. potrzebuje jakiejkolwiek „inwestycji”, dlatego nawet malowanie ścian nazywa publicznie „wielką inwestycją”. Skończyły się dobre czasy, ale tu od razu trzeba dodać, że skończyły się już w kwietniu 2024 roku, a nie dopiero w 2026 roku, jak już nie będzie Tomasza K. urzędującego w roli burmistrza. Nieudolną „ucieczką do przodu” była także wizja i obietnica zakupu nowych busów, którą burmistrz zresztą w desperacji wyprzedził Radę Miejską, próbując zarządzać nie uchwalonym jeszcze budżetem na 2026 rok. Dramat!

“Jeśli nie chcesz swojej zguby, kilka busów kup mi luby…” – te głosy usłyszał Tomasz K. zaraz po roztwarciu “obwodnicy”!

(aha, gdybym znowu rozgadał się o sprawach budżetowych, co według moich kolegów z wojska i plebanii mam w zwyczaju – przypomnijcie mi proszę, że na zakończenie miałem napisać kilka zdań autorskiej „recenzji” koncertu „Chronologie”, który miał miejsce w zaprzeszłą niedzielę, w tym może nawet podziękować pewnej Pani za pomysł eventu moim zdaniem najtrudniejszego do wykonania w realiach, w jakich Gmina Chocianów przebywa od kilku ładnych lat…)

Pardon za przerywnik, ale wolałem wcześniej zabezpieczyć się przed nadmiernym rozgadaniem się o finansach, budżecie tym i przyszłym, czy mizerii zadań inwestycyjnych na lata 2025-2027 zapisanych w Wieloletniej Prognozie Finansowej przez Panią Skarbnik Stanisławę Potoczną. To jest o rzeczach trudniejszych, niż pozowanie do foci, pisanie postów na Facebook czy miłe chwile urzędników i skromnie „wyedukowanych” członków Rady Miejskiej spędzone przy odświętnym stole Dnia Edukacji Narodowej.

Bez dyskusji potwierdzam, że ostatnie moje artykuły dotyczyły swego rodzaju „prekampanii” w poszukiwaniu następcy burmistrza w środowisku władzy, ale zostawmy dzisiaj te raczej fotogeniczne niż merytoryczne podrygi zaczynających lansować się prekandydatów na boku.

Na potrzeby tego artykułu spróbuję pominąć fakt, że kandydaci i kandydatki na tytuł kierownika Urzędu Miasta i Gminy Chocianów oprócz umiejętności pozowania do foci, ambicji, przekonania o własnych cechach przywódczych oraz ciągotach do sprawowania władzy, powinni zdawać sobie sprawę z odpowiedzialności za gromadzenie i wydawanie gminnych pieniędzy, nie tylko lokalnych podatników, bo i wszelkiego typu subwencji państwowych, że o środkach europejskich na razie nie wspomnę, a skończywszy na pieniądzach pochodzących z kredytów…

Słowem, proponuję pogadać przede wszystkim o najważniejszej powinności radnych i kandydatów na burmistrza Chocianowa, tj. o ich wiedzy na temat sytuacji budżetowej Gminy na przełomie 2025-2026 roku.Tym bardziej, że czas jest szczególny, bo skończył się III kwartał tego roku budżetowego, a na domiar złego do 15 listopada do Regionalnej Izby Obrachunkowej musi dotrzeć projekt budżetu na 2026 rok. Między nami mówiąc, następcy Tomasza K., a radni teoretycznie z jeszcze większym poczuciem odpowiedzialności powinni raczej skupić się na tym, co będą chcieli zrobić dla swoich wyborców, za jaką kwotę, skąd wezmą na to pieniądze, etc., etc., a nie na hejcie Romana Kowalskiego, czy fociach z malowania biur w urzędzie, albo sypaniu płatków róż pod nóżki całkiem, całkiem przystojnego ciała pedagogicznego…

Podkreślić wypada, że sytuacja, w jakiej znalazł się Chocianów nie należy do wykwintnych, ani tym bardziej nie jest stworzoną przeze mnie plotką.

Wyżej wymienione sprawozdanie dobitnie świadczy o tym, że jeszcze za „pontyfikatu” Tomasza K. jest już tak źle, że nie trzeba gorzej. Na trzy miesiące przed końcem roku – co mówią liczby – dochody majątkowe są na poziomie niespełna 40% w stosunku do zaplanowanych (brakuje około 20 mln zł). Jak burmistrz w zaledwie 3 miesiące chce załatać tę dziurę? – proszę o odpowiedź choćby wszechstronnie wykształconego dyrektora/radnego Machoń junior, albo z wykształcenia ekonomistę, radnego Krzysztofa Kowalczyka? Co? Czyżby wielki mit o „pozyskiwaniu” horrendalnych milionów przez Tomasza K. nagle zgasł, jak przysłowiowa świeczka po pierwszej komunii? Jeszcze raz powtórzę, że wcale nie trzeba czekać aż do zmiany burmistrza, by w społeczeństwie Chocianowa powszechnie uznawaną prawdą było to, że gwarantem dobrej koniunktury Gminy nie był jej za chwilę były burmistrz, lecz okoliczności polityczne ośmiu lat rządów PiSu.

Potwierdzenie wyżej wymienionego twierdzenia nie muszę daleko szukać. Ogólnopolski POLSKI ŁAD wydawał pieniądze na własną chwałę i cześć, choć Tomasz K. opowiadał, że on je wyrywał w pocie czoła, a to na inwestycje typu droga dla radnego Marcina Ślipko, budowa świetlic wiejskich, budowa Centrum Patriotyzmu im. Marii i Lecha Kaczyńskich, które powszechnie uznawane jest za coś w rodzaju dworcowego centrum przesiadkowego i do tego robi za salkę katechetyczną Rady Miejskiej, że nie wspomnę remontu kilku dróg osiedlowych, przecudownie drogiej budowy skate-parku i kilku osiedlowych boisk… Na to nałożyły się polityczne plany Urzędu Marszałkowskiego, który w ramach własnych działań wydawał pieniądze (a nie jak Tomasz K. twierdzi – on je wyszarpywał dla Chocianowa) na przykład na ścieżkę rowerową do Lubina, na teraz ścieżkę w kierunku Gromadki, wymianę oświetlenia, itd., itd.

Także tak – realizuje swoje obietnice (pisownia oryginalna- przypis mój)

– uparcie utrzymuje Tomasz K.

Bez urazy, ale sprawozdanie edytowane powyżej mówi coś wręcz odwrotnego. Liczby nie kłamią, a tym bardziej skarbonka Stanisława ogłaszając, że wydatki majątkowe (owe obietnice) zaplanowane w tym roku na kwotę (nota bene równą prawie dochodom własnym gminy) 56.376.489,43 zł do końca września, na 3 miesiące przed końcem roku wynoszą zaledwie… 18.927.467,20 zł. Szanowni Państwo, kto z Was uwierzy w obietnicę Tomasza K., że w ciągu ostatnich tygodni roku uzupełni milionowe zapóźnienia w realizacji „swoich” obietnic?

Jeszcze gorzej wygląda dół sprawozdania z wykonania budżetu za III kwartały 2025 roku. Dlaczego?

Proszę zwrócić szczególną uwagę na tabelkę D.11 (kredyty, pożyczki, emisje papierów wartościowych) – z zaplanowanych na ten rok na kwotę ponad 14 mln zł do 30 września zrealizowano pełne 0 zł. Niestety nie świadczy to o niechęci Rady Miejskiej i burmistrza do zaciągania zobowiązań kredytowych, lecz właśnie o tym, że władza chce ukryć fakt, że w/w kwotę w formie sprzedaży papierów i pożyczki realizuje właśnie teraz, na trzy miesiące przed końcem roku. W celu? – pewnie zapyta niejeden z Was. Oj, tam, oj tam…, odpowiedź dla mnie jest prosta – Tomasz K. już na początku tego roku wziął dwa kredyty krótkoterminowe, na kwotę 3 mln zł i 6 mln zł, tj. coś w rodzaju debetu na karcie, który należy spłacić do 31 grudnia 2025 roku. Właśnie z tutaj przedstawionych 14 mln zł zostanie spłacony dług krótkoterminowy plus spłata rat kapitałowych za wcześniejsze kredyty, to są te tzw. ROZCHODY – 2.342.000,00 zł! W związku z powyższym, pomimo przeogromnej przepaści w obietnicach i wykonaniach planów na koniec roku Gmina Chocianów, pomimo tego, że nic się już się nie wydarzy (prócz wielkiej inwestycji malowania) Tomasz K. na pewno dotrzyma obietnicy wzrostu zadłużenia do 43 mln zł!

Szanowni Państwo,
mimo medialnych zapewnień, że chocianowski boom inwestycyjny trwał, trwa i trwa mać, niestety Wieloletnia Prognoza Finansowa tabelarycznie i opisowo wskazuje, że Tomasz K. już nic nie zrobi w najbliższym czasie, ani w tym, ani w następnym roku. I tym bardziej nie dla tego, że zostanie skazany z oskarżenia publicznego.

Raczej powinniście wiedzieć, że Rada Miejska, z takimi intelektualistami w swoim gronie jak Machoń, Bartosz, Osoliński czy Fiengier na przyszłe lata nie planuje budowy żadnych dróg, obwodnic, chodników, ani budów nowych placów zabaw, ani nawet rewitalizacji na kredyt zakupionego stadionu. Wieloletnia Prognoza Finansowa na lata 2025-2030 do białej kości obnaża wszelkie dewocje inwestycyjne, którymi przez lata karmiony był lud „murzyńskiej wioski” (jak określają fachowcy z Ratusza mieszkańców naszej gminy) przejętej przez szlachetny Lubin w 2018 roku. Na 2026 rok Lubin nie planuje nic, prócz administrowania biedą niskich dochodów własnych Gminy.

Lubin ratuje Chocianów przed utonięciem. W gratisie “rybka” ma darmowy transport…

W tytule celowo napisałem “Lubin” a nie z imienia Tomasz Kulczyński ratuje rybę przed utonięciem, bo Tomasz Kulczyński to twór wyborczy, ucieleśnienie i narzędzie regionalnej polityki Prezydenta Lubina Roberta Raczyńskiego i Marszałka Województwa Dolnośląskiego Cezarego Przybylskiego. Jeden i drugi Pan politycznie i towarzysko od dziesiątek związani są z Franciszkiem Skibickim, a ten – jak wiemy – Chocianów ratować zaczął od czasów schyłkowego peerelu (na szczęście został mu jeszcze tylko miesiąc tej mozolnej pracy…).
Żartobliwie (trzymając się metafory) można przyjąć, że Lubin ratuje rybę, bo jest dowcipny. Żartuje sobie trochę z naiwności mieszkańców Chocianowa, a trochę nonszalancko obnosi się z kasą, którą sypnie, jeśli elektorat Chocianowa zagłosuje na jego pomazańca. Naiwnością byłoby uznać, że Tomasz Kulczyński sam, bez wsparcia aparatu politycznego Lubina wpadł na pomysł uszczęśliwienia mieszkańców Chocianowa (pilotażowo) uruchomieniem darmowej komunikacji relacji Chocianów-Lubin”

– napisałem w 2018 roku, jak widać nie bez powodów.

Nie, nie czekajcie na nic więcej! To wszystko, co Rada Miejska Chocianowa przygotowała na przyszłość! Oczywiście zasłania się wydatkami na „historyczną inwestycję” kanalizowania Gminy, ale to – w moim odczuciu – przysłowiowa brzytwa, której tonący chwytać się nie powinien.

Inwestycja, na którą kilkudziesięciomilionową dotację pozyskał Tomasz Kulczyński jest realizowana na kilku odcinkach na raz (…)”

– informuje urzędowy profil Urzędowy.

Słowa kluczowe to „kilkudziesięciomilionowa” inwestycja, na którą Tomasz K. pozyskał dotację i to, że jak chaotycznie realizowana jest „na kilku odcinkach naraz”, w wybranych politycznie miejscach gminy, a w domyśle – właściwie po to, by pokazać jakiś wielki szum inwestycyjny, który oprócz zdenerwowania ludzi bezpośrednio dotkniętymi tymi durnymi zachowaniami inwestycyjnymi, nie mają logicznego uzasadnienia. Władza chce wyłącznie pokazać, że w Gminie coś się dzieje, w wielu miejscach na raz, nie licząc się ani z frustracją mieszkańców, rozgrzebywaniem to tu, to tam dróg, by na chybił trafił bawić się w montowanie puzzli kanalizacji.

Wciąż słyszę argumentację władzy, że nie ma pieniędzy na inne, nawet drobne sprawy, bo budowa kanalizacji to wszechdziejowa inwestycja Tomasza K., który rzekomo likwiduje zapóźnienia cywilizacyjne swoich poprzedników, a głównie jego promotora Franciszka (ćwierćwiecza) Skibickiego. Ups! Wszystko jednak wskazuje na to, że dokładnie nic nie jest myślą własną Tomasza K., bo pieniądze pochodzą z KPO, dzięki wstawiennictwu Tymoteusza Myrdy. A do tego proceduralnie rozpoczęcie inwestycji wymagało wzięcia 24 mln zł pożyczki na wkład własny Gminy, którą Rada Miejska musiała zabezpieczyć zastawieniem Ratusza, i wszystkich nieruchomości Jednostek Samorządu Terytorialnego, że o zastawieniu mieszkania, w którym mieszkam nie wspomnę.

Gmina na sprzedaż! Kto jej nie zna, ten ją kupi…?

Dla mnie to żenujące, że Rada Miejska chwali się, że wykonuje „wiekopomne” zadanie, a jednocześnie nie zadbała o minimum środków własnych przy całkiem sporym budżecie, jak na małą Gminę. Przez ostatnią kadencję niestety przepuszczono ogromne środki na wynagrodzenia dla urzędników, niejasne układy marketingowe, na nadmuchane koszty z promocją Gminy, że o budowie, która kosztowała ponad 12 mln zł, tzn. jednokierunkowej, monitorowanej, „obwodnicy” im. starosty lubińskiego Adama Myrdy nie wspomnę.

“First Lady” Chocianowa uczestniczką sakramentu otwarcia Alei, która ma… wielu ojców!

Według nie tylko mojej opinii rzeczy, które powstały za czasów Tomasza K. są efektem pracy innych ludzi, do których burmistrza wyłącznie dodaje „ja” zrobiłem.

Ponoć budowa kanalizacji to rzekomo od wielu lat święta „obietnica” Tomasza K., a jak jest naprawdę?

Jeszcze dwa lata temu, remontując z pieniędzy POLSKIEGO ŁADU drogę w Chocianowcu nie wiedziano, że tamtędy akurat będzie przebiegać rura kanalizacji. O co Kaman? Niby już 5 lat temu Tomasz K. obiecał kanalizację, a nikt nie wiedział, którędy będzie prowadzona? No właśnie na tym polegają „obietnice” Tomasza K., na przywłaszczaniu sobie nie swoich zasług, bo środki na to zadanie znalazły się dopiero rok temu i tylko dzięki dość specyficznemu układowi politycznemu Bezpartyjnych Samorządowców, dolnośląskich Ludowców i partii Hołowni w sejmiku samorządu Województwa.

Zresztą, co by nie mówić, Tomasz K. od zawsze miał problemy z odróżnianiem zadań własnych Gminy, którymi powinien zajmować się burmistrz, od mieszania w to kompetencji innych wyższych struktur samorządowych, szczególnie szczebla regionalnego. Mówiąc kolokwialnie, Tomasz K. nie zajmuje się dziurami w drogach, którym ma pod dostatkiem w najbliższej okolicy, bo buja w obłokach większej polityki, która zajmuje się na przykład koleją czy dużymi strategiami zrównoważonego rozwoju całego Regionu. Proszę popatrzeć na jego „program” wyborczy z 2024 roku. To przysłowiowy groch z kapustą, z tym, że to potrawa mocno niestrawna. Na przykład przebudowa stadionu? Jak to się ma do idącej przez 7 lat budowy skromnego chodniczka dla dzieci do szkoły w Parchowie? Albo rewitalizacja dworca PKP, która miesza się z… rozwojem kolei do Przemkowa. Proszę, żeby ktoś odważny i mądrzejszy wytłumaczył mi, na jakiej zasadzie budowa połączeń kolejowych jest realizacją zadań własnych Gminy? Pikanterii tej bzdurze „programowej” na lata 2024-2029 dodaje fakt, że już w 2023 roku radni poprzedniej kadencji uchwalali już budżet na 2024 rok, w którym wołami zapisane były zadania związane z rewitalizacją budynku PKP ze środków słynnego POLSKIEGO ŁADU partii PiS.

„Także tak – realizuje obietnice”, z tym, że nie te, do których zmusza ustawa o samorządzie gminnym. W kwietniu 2024 roku jego „radni” w równie niepokalany umysłowo sposób, nazwijmy to w sposób eklektyczny (w sensie pomieszania kompetencji wielu szczebli władzy samorządowej- od gminnej po wojewódzką) uznali, że będą realizować „rozwój kolei do Przemkowa i Głogowa”, wszak tak dobrze im poszło z przywracaniem kolei do Chocianowa! OMG!

Od pierwszego wejrzenia o „programie” na całą kadencję Tomasza K. mówiłem: „parodia”, ale nikt nie chciał mnie słuchać, więc może chociaż kategoryczne słowa radnego wojewódzkiego trafią do przekonania chocianowskiej opinii publicznej.

Bardzo się cieszę, że kolejna moja obietnica wchodzi w fazę realizacji

– ups, jakbym znów słyszał przechwałki Papkina.

Szanowni Państwo,
w powyższej wypowiedzi Tomasza K. podkreślić trzeba zdanie: „gdybym nie przekazał działek (gminnych w ramach aktu notarialnego) pod te inwestycje”, bo na nim opiera się sens „tfurczości” burmistrza Chocianowa. Tak, to prawda! Tomaszowi K. najlepiej wychodzi kupczenie majątkiem Gminy, tj. własnością mieszkańców, a nie byłego radnego Lubina.

…No i nikt nie przypomniał mi, że zanim pożegnam się miałem napisać kilka zdań o wieczorku poetyckim Kuby Blokesza, jak zwykle nikt mi nie przypomniał…

„Dziękujemy, że byliście z nami (serduszko)”

– napisała organizatorka.

Może nie zapomnę zachowania Pańć RCK, jak telefonicznie próbowałem zarezerwować sobie wejście na koncert „Chronologie”, ale obiecuję, że szybko zapomnę niefortunny (eufemizm) występ Katulskiego Adaśka podczas zapowiedzi artysty Jakuba Blokesza.

Zapomnę na pewno ten rodzaj fuszerki, jaką Lubin uprawia na chocianowskiej prowincji bez cienia kompleksów, bez refleksji, bez wiedzy, bez sensu wszelakiego. Sąsiad Tomasza K. pobełkotał coś, czego chyba sam nie zrozumiał, na dodatek udowodnił, że występ artystyczny traktuje niczym wykonanie jakiejś procedury przemysłowej w firmie korporacyjnej. Myślę, że to już na wstępie zabiło klimat święta słowa, a na dodatek w poważny sposób rozproszyło samego artystę, a przyznam się szczerze, że repertuar i zadanie, jakie sobie postawił wymagało wyjątkowej koncentracji i skupienia.

Z uwagi na to, że potrafię docenić każdego lepszego ode mnie gitarzystę, mogę powiedzieć, że w występie nie zabrakło dogrywania wszystkich akordów, a nawet – szczególnie przy wykonywaniu utworów Edwarda Stachury – nadmiernej dbałości o muzyczny szczegół, zakończenie frazy, czystość akustyczną, czego nie posiadały występy autora tych piosenek. Nie mogę także narzekać na słuch i umiejętność śpiewania Kuby Bokesza. A skoro muzycznie i artystycznie było naprawdę dobrze, to powiem, czego mi zabrakło. Brakowało mi kontaktu artysty z kameralną przecież publiką, wyraźnych zapowiedzi, typu to jest moja kompozycja gitarowa, stworzona z inspiracji tym a tym utworem poetyckim, albo krótkie informacje o wykonywanych coverach poetyckich.

Niestety najbardziej zabrakło mi dobrego nagłośnienia, jakiego wymagają tego typu występy (nie wspomnę o denerwujących trzaskach w głośnikach podczas wykonywania dość skomplikowanych kompozycji gitary klasycznej).

Dziękuję, że choć przez chwilę byliśmy razem w innych częściach sali.
I żegnam się… a, co, poetycko i z dźwiękami gitar.

Robert Harenza

Budżet się wali, a Tomasz K. maluje biura. Żona kazała…?

Poprzedni artykuł

Radni drugi raz podnieśli podatki od nieruchomości do maksymalnych stawek. I płace urzędników – żeby było z fantazją!

Następny artykuł

Comments

Comments are closed.

Login/Sign up