Chocianów, depniemy “sobie od de wsi do de wsi”?
Może nie uwierzycie, ale nawet dla prowincjonalnego dziennikarza, takiego jak ja, ostatnie (żeby nie powiedzieć wszystkie) „sukcesy” chocianowskiej władzy samorządowej powodują już nie tylko niesmak zażenowania, ale wręcz litość i współczucie dla ludzi, którzy przez przypadek i tylko polityczny zbieg okoliczności od kilku lat zarządzają Gminą.
Na domiar złego wszystko wskazuje na to, że chłoptaki rządzą Gminą, jakby kierowali agencją reklamowo-pijarową – w myśl zasady, im więcej gadżetów wyprodukują, tym Gmina stanie się piękniejsza, niczym przysłowiowy jasnogórski poranek.
Nie zliczę paranoi, których pomysłodawcą był Tomasz K., a wykonawcami jego „agencyjnych” hitów są urzędnicy i coraz to mniejsza świta przypadkowych ludzi, w tym tych, których z żenadą trzeba nazywać radnymi.
Bądźmy w tym dniu razem i wspólnie podziękujmy tym, dla których nasza mała ojczyzna zawsze była na pierwszym miejscu
– zachęca Burmistrz Tomasz K.
Jak mi T-ROC miły, chyba wykorzystałem już pełen zasób ironii, sarkazmu, które – jak się okazuje – nie skutkują na rozlewającym się „od de wsi do de wsi” teflonowym infantylizmie lubińskich chłoptaków, mówiących o Chocianowie per – „nasza mała ojczyzna”! Może mało ważne jest to, że żaden z „fachowców” Tomasza K. nie mieszka na terenie Gminy, nie płaci podatków, nie musi pić skażonej bakteriami z grupy coli… Ale to dodatkowy nietakt w używaniu frazesów, które Drużyna uznaje za podstawę dobrych zmian, a ich układanie przychodzi im łatwiej, niż mi płynne czytanie artykułów chocianow.pl.
Proszę wybaczyć za szczerość, ale czytając między innymi mądrości typu „Jeśli chce Pan wiedzieć więcej, moja małżonka zakupiła cegiełkę dwukrotnie raz za pyszne ciasto, a drugi raz za hod-doga – równie wyśmienitego” – mam odruch wymiotny, „buchania” zażenowania, niestrawność, nieżyt organu mowy, a przy okazji kilka refleksji dotyczących natury poczytalności intelektualnej autora…
Jeśli nikt nie pyta, to chętnie odpowiem, że nie jestem rozczarowany tym, że prawdziwych „sukcesów” Drużyny Dobrych Zmian nie zobaczymy na horyzoncie najbliższych tygodni i miesięcy (że o latach nie wspomnę), prócz mocno wątpliwych, niewiarygodnych rolek i oświadczeń urzędników albo pseudo urzędników, którzy już nie siedzą za biurkami, gdzie ich miejsce, ale przeczuwając dość bliski koniec (rozprawa 1 października, Sąd Rejonowy w Lubinie, godz. 9:00, sala nr IV) walczą o te biurka „w terenie”. O proszę, kwiat urzędników, sekretarz, skarbonka (jak pieszczotliwie nazywam Panią Skarbnik), plus rodzinny pakiet z Lubina, z uporem wartym innej sprawy jeżdżą „od de wsi do de wsi” w desperacji starając się robić za polityków, a nie uczciwych pracowników administracji. Jak widać, multiplikacje politycznych jarmarków w terenie to jedyny sposób przygotowania się do nieuchronnych wyborów nowego burmistrza.
„Ubierz się w obcisłe, bo to warto mieć styl”, prawda? Tak właśnie działa władza Chocianowa, choć prawdziwego urzędniczego stylu nie uświadczysz w załatwieniu żadnej najdrobniejszej sprawy wymagającej administracyjnej uczciwości, pokory wobec prawa, czy pokazania zwykłej empatii dla każdego mieszkańca, choćby ten kontestował z góry na dół faktyczne i urojone jej sukcesy.
Już tłumaczę. Wrócę zatem do tego, jakich ludzi „naszej małej ojczyzny” non stop mamy na zdjęciach powyżej. To prawdziwy bukiet, a nawet cała „beczka aresztantów” (jak o takich ludziach mawiała śp. moja babcia), jeśli chodzi kumulację niezbyt jasnych interesów, towarzyskich koneksji, politycznych ambicji, które swoje źródła mają w rzekomo „bezpartyjnym” Lubinie.
Stosując zasadę zdartej płyty powtórzę, że „Dumni z Dobrych Zmian” wydają gminne pieniądze, by wszyscy myśleli, że są arystokracją, nie zwykłymi pracownikami, tak naprawdę uwłaszczających się na publicznych środkach. Ludzkie Pany rozdają suweniry, nie mówiąc nic, że wszystkie nagrody, puchary, medale kupowane są za duże pieniądze przez budżet Gminy, na który składa się każdy mieszkaniec Gminy, albo przez podatek od nieruchomości, albo przez odpis od podatku od wynagrodzenia…
Tak, że tak… Z najważniejszą dzisiaj refleksją celowo będę się ociągał, bo moim zdaniem może być zbyt brutalna dla wrażliwych ludzi, więc wypowiem ją dopiero po kilku zdaniach rozgrzewki, może tak być?
Chcąc sprawić przyjemność głównie mojemu koledze Wikaremu, który nie czyta FAKTY Chocianów, o ile na łamach portalu nie pojawi się Pełnomocniczka ds. Rozwoju (prywatnie żona pana Tomasza K.) ten akapit „rozgrzewki” powierzę właśnie radnej Lubina (przez e-legnickie zwanej „carycą”).
Oczami wyobraźni widząc lubieżny uśmiech Wikarego, a przy okazji rozgrzewając innych Czytelników i Czytelniczki (mniej podatnych na uroki pełnomocniczki męża) muszę podkreślić, że niewątpliwym „wizerunkowym” sukcesem w rozwoju Gminy Chocianów jest to, że radna częściej mówi i pisze o rozwoju Lubina, niż z sensem o planach rozwojowych Chocianowa. Tu komplementowała nowy system głosowania, co warto podkreślić, niemniej nie zniżyła się do roli referentki „pro rozwojowych” projektów uchwał męża, które na sesji 17 września spowodowały bojkot i odwołanie obrad. Że nie wspomnę o radości, że otworzono placyk śp. starosty Adama Myrdy, a za chwilę razem z synem bohatera powiatu lubińskiego w chocianowskiej wiosce murzyńskiej rozdaje hulajnogi, kaski zakupione nie z własnych pieniędzy, aczkolwiek zarobionych w Chocianowie. I oto taki „rozwój” od de wsi do de wsi – Centrum Miasta przeniesiono na peron dworca KD i okolice, zresztą jak samą siedzibę burmistrza i KOKu (skrót od Kulturalna Ochrona Kolei, do niedawna instytucja nosząca nazwę Regionalne Centrum Kultury).
Nie wierzę w ewolucyjny wzrost świadomości społeczeństwa Chocianowa (zresztą podobnie, jak Ekipa Dobrych Zmian, choć w ramach zupełnie innych intencji), dlatego w tej chwili nie liczę na zrozumienie i surowe potraktowanie perfidii, jaką Ekipa Dobrych Zmian ostatnio zastosowała, nie informując o skażeniu wody w chocianowskich wodociągach. Oto już w poniedziałek 21 września społeczeństwo informowało się o zagrożeniu, a Arystokracja Dobrych Zmian czekała aż 2 dni z maksymalnie szerokim informowaniem mieszkańców Chocianowa i Rakowa o komunikatach Sanepidu.
Nie wierzycie? Proszę, oto screen z super poczytnego i „rzetelnego” portalu chocianow.pl 22 września jeszcze nie było najmniejszej wzmianki o skażeniu wody.
Jedynym „ważnym komunikatem” było sprawdzenie instalacji gazowych…! Jak to czytałem, wstydziłem się, że mieszkam w Chocianowie, bo nieświadomy dzień wcześniej piłem skażoną wodę, a Łaskawe Pany z Lubina ze spokojem czekali, bo może skandal nie wybuchnie. Natomiast ZUKiTP informował, że przeniesiono siedzibę spółki.
Skandal jednak wybuchł, choć mieszkańcy i tak bardzo pobłażliwie potraktowali ten akt nieodpowiedzialności i urzędniczej fuszerki w kwestii rzetelnego informowania o zagrożeniu i sposobach postępowania.
Kończąc rozgrzewkę, proszę przeczytać, w jaki sposób urzędnicy po niewczasie bagatelizowali stopień zagrożenia!
W wodzie NIE MA bakterii Escherichia coli (E coli) ani enterokoków, co oznacza brak zanieczyszczenia fekalnego. Problem ma wyłącznie charakter miejscowy….
– po niewczasie „naukowo” wykłada Urząd Miasta i Gminy.
Dobra, a teraz już czas na „sukces”, który z patosem natychmiast po zażegnaniu niebezpieczeństwa odtrąbiła Ekipa Dobrych Zmian. Koniec rozgrzewki!
Władze Gminy oraz przedsiębiorstwo wodociągowe składają serdeczne podziękowania wszystkim Mieszkańcom (podkreślenie – moje ) za wyrozumiałość, cierpliwość i odpowiedzialną postawę (…)
źródło UMIG Chocianów.
( zał 33 )
Szanowni Państwo,
ja swoją „odpowiedzialną postawę” wykazałem już wyżej, więc teraz pozostało mi wyłącznie „nieodpowiedzialnie” i brutalnie wskazać, że „Władze Gminy” nie zasługują na żadną kulturalną opinię. Po lekturze piątkowej sesji, tj. po powtórce tej nieudanej z 17 września, niekulturalnie wrócę do powodów „bojkotu” sesji.
“Tajemniczy” bojkot sesji przez radnych Tomasza K. (sic!)
Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością teraz wiem, że powodem buntu nie były zmiany w budżecie, polegające na przekazaniu urzędnikom dodatkowych pieniędzy na wynagrodzenia i promocję, nie następne ćwierć milina „na rozkurz” dla dyrektora Kulturalnej Ochrony Kolei, jak od niedawna na własny użytek nazywam dawne RCK, czy choćby plan likwidacji punktu przedszkolnego w Żabicach.

To niestety nie było kością niezgody, choć po cichu liczyłem, że może jednak radni przed zbliżającymi się wyborami cokolwiek zrozumieli z niebezpieczeństw rozdmuchiwania wydatków bieżących, na domiar złego w okresie końca roku, który obfituje w różnego rodzaju kłopoty z płynnością, niedoszacowaniem Oświaty, spłatą kredytu krótkoterminowego, itd., itd.
Na wykonaniu budżetu za I półrocze widać, jak na dłoni, że większość wykonania przeniesiono na III i IV kwartał, co tylko potwierdza moje wyżej przywołane zagrożenia.
Niestety chocianowscy „bojkociarze” przestraszyli się wyłącznie uchwały o podniesieniu podatków od nieruchomości, którą to usunięto z porządku obrad sesji 25 września, dlatego w ogóle się odbyła.
Nasi indolenci szczycący się tytułami „radnych” tym samym udowodnili, że przywiązują wagę do spraw naprawdę małych, bo sama podwyżka ma wynieść kilka procent, właściwie jest zgodna z inflacją. Nie zauważyli za to, że stworzyli bardzo poważny kryzys w finansach publicznych nie uchwalając uchwały o sprzedaży obligacji na kwotę 6 mln zł, co może zatrząść Gminą bardziej, niż wyrok skazujący Tomasza K. na przynajmniej 2 lata bezwzględnego więzienia.
P.S.:
W ramach tradycyjnej dedykacji dla Najładnieszej wybrałem utwór, który może nie jest zanadto wyrafinowany literacko, a i psychologia podrzędności, jaką stosuje autor, deklarując bezwzględne podporządkowanie się uczuciom. „Dla Ciebie” nie jest zjawiskiem nowym w historii emocjonalności pokoleń i wieków. Niemniej z uśmiechem dodam (jako znany chocianowski artysta…), że wyrażenie Dla Ciebie samo w sobie przemawia wciąż nie tylko do mnie, lecz do uniwersalnej natury ludzi, owładniętych potrzebą i metafizyczną koniecznością ofiarowania kochanej osobie wszystkiego, co można spotkać na ziemi, w powietrzu i sercu. Dla Ciebie, to nie tylko piosenka, lecz wielki szacunek do siły uczuć i najtrudniejszych w człowieku emocji.
🙂
Robert Harenza









































Comments