Brawo! Brawo! Brawo!
Wprost nie mogę opanować rąk i ust, by nie powtarzać zachwytu. A wszystko przez to, że – trochę jak kobieta, która z natury chce wszystko robić najlepiej, niechby to było wyłącznie robienie lodów… – z ciekawością patrzę na wzmożoną aktywność rodziny Kulczyńskich, tj. radnej Lubina i burmistrzowi Chocianowa. Pozwólcie, że swój zachwyt zacznę wyrażać od pani Katarzyny…
Patrząc na tak doborowe towarzystwo i wyróżniającą się postać Pełnomocniczki Męża ds. Rozwoju, teraz w pełni rozumiem fascynację mojego kolegi Wikarego, który ogólnie zarzuca mi małe zainteresowanie Pełnomocniczką ds. Rozwoju Chocianowa. Więc bijąc się w piersi, przyznaję , że „caryca” z Rady Miejskiej Lubina, jak wyraził się był e-Jakubowski zasługuje przynajmniej na tyle samo uwagi i podziwu, co sam „car” Chocianowa, Tomasz K.
Kulczyńska próbuje więc grać w tej przestrzeni na poważnie. Nie ma jeszcze skali choćby swojego męża Tomasza Kulczyńskiego, ale stara się, aby pojedynczy materiał wyglądał profesjonalnie i był spójny z całą komunikacją
– podkreśla redaktor e-Legnickie.
I żeby dopełnić obrazu radnej Lubina, przywołam następne wywody redaktora Jakubowskiego.
Bez urazy, choć nie potrafię zrozumieć, dlaczego „caryca” na strategiczne spotkanie lokalnych „rozwojowców” nie zabrała męża, jeszcze gorsza byłaby sytuacja, że to organizatorzy spotkania przeważnie samych Organów Wykonawczych okolicznych gmin wiejskich uznali, że Tomasz K. wyczerpał już swój potencjał, a jego „naturalna” następczyni godna jest wszelkich zaszczytów, w tym najbliższych foci z byłym premierem ds. rozwoju Plus przede wszystkim.
Wyborcy Chocianowa – jak się bawicie przez 8 lat “samorządu” ekipy Tomasza K.?
Krótko mówiąc, po stracie mandatu przez Tomasza K., które nastąpi lada miesiąc, żona „cara” będzie godnie kontynuować jego dzieło władzy w Chocianowie. Nie wiem, jak dla Was, ale na pewno dla mojego kolegi Wikarego postawienie sprawy, jak wyżej w sposób oczywisty stawia w złym świetle Katarzynę Kulczyńską w oczach wyborców Gminy Chocianów, czego nie pochwala nie tylko z wiadomych względów sentymentu do radnej Lubina. Ta niefortunna sytuacja świadczy o tym, że to nie mieszkańcy wybierają sobie burmistrza, bo inne gremium polityków z regionu lub sejmowej warszawki wskazują „carów” i „caryce”, którzy będą pełnić rząd nad zagonem dusz na samorządowej prowincji.
Solidaryzując się poniekąd ze zranionymi męskimi uczuciami Tomasza K., muszę przyznać, że mi byłoby przykro na jego miejscu, gdyby obok m.in. Szczupaka, Szwagrzyka, czy samego Kubowa… z jakiś powodów zabrakło miejsca dla „cara” Chocianowa, tym bardziej, że ten nawet w sezonie ogórkowym heroicznie i wytrwale pracuje nad rozwojem opóźnionej cywilizacyjnie Gminy.
Tomasz K. (chocianowianin – z racji posiadania żony, której ojciec pochodzi z Chocianowa), „#prawdziwyburmistrz”, jak sam mówi o sobie, a gdzie indziej czasami zwany „odkryciem Dolnego Śląska” moim zdaniem utknął w niezbyt komfortowej sytuacji, choć z zapałem wartym innej sprawy, nietypowo, bo dopiero pod koniec sezonu ogórkowego 2026 dwoi się i troi, żeby coś udowodnić.
Celowo używam określenia „coś”, bo ani ja ani opinia publiczna nawet o milimetr nie pojmuje, czy Tomasz K. na przykład wyklejając okna starego lokum Centrum Kultury sloganami, że „tutaj powstaje” inne centrum rozrywki, w domyśle Kultury „na jeszcze wyższym poziomie”, chce udowodnić, że jego obietnice są więcej warte, niż skrzecząca coraz częściej rzeczywistość.
Potwierdzam, że są takie okresy w życiu faceta, że nic mu nie wychodzi… Być może dlatego Tomasz K. chce udowodnić, że orze, jak może, żeby odczarować fatalny układ gwiazd, które dotychczas mu sprzyjał, a nawet zawrócić rzekę losu na przykład takimi zarządzeniami.
Zresztą w dwóch ostatnich artykułach podejmowałem temat „wakacyjnej” aktywności Tomasza K. – w kwestii obiecanki przebudowy „wąskiego gardła” już za chwileczkę, już za momencik Portorykańskie leczenie wiarą, tzw. “rozwój” Chocianowa według lubińskich standardów…, albo tej szczególnie durnej obiecanki, że przez najbliższe lata „carat” będzie pracował nad budową małpiego gaju dla pociech z całej gminy.
Jak szczerość za szczerość, to nie będę udawał, że nie zdenerwował mnie miejmy nadzieję ostatni akt barbarzyństwa, tj. przeniesienia upowszechniania Kultury na „rampę” dworca. Urzędowa tabliczka wcale nie świadczy, że Kultura w Chocianowie sięgnęła urzędowego zenitu, ale tylko o tym, że jak za czasów burmistrza ćwierćwiecza Franciszka Skibickiego Instytucja Kultury z jeszcze większym cynizmem wykorzystywana jest do para politycznych działań władzy.
Siedziba burmistrza i „Kolejowego” Centrum Kultury pod jednym dachem to największa parodia tak samego urzędu burmistrza, jak i Kultury, jaka przez historię zostanie dopisana Tomaszowi K. do jego „dorobku” rozwoju Gminy.
Tak z dziennikarskiego, jak i politycznego punktu widzenia zachowania „carskiej” rodziny przestały być zrozumiałe nie tylko dla mnie, ale dla ogółu społeczeństwa.
Co by nie mówić, to jednak spore wyzwanie intelektualne, by zebrać w jakąś spójną całość aż tyle wewnętrznych sprzeczności, nonsensów, tanich gagów, picu politycznego, anachronizmów spod lubińskiego trzepaka politycznego, itd., itd., że o innych mniej cenzuralnych przypadłościach „cara” Chocianowa nie wspomnę. Dlatego na koniec proponuję zejść „na ziemię”, czyli potwierdzić chaos, jaki od dawna panuje w trzech „siedzibach” chocianowskich władz (przypomnę, że pierwsza siedziba, to Ratusz, druga to Pałacyk Administracyjny cioci burmistrza i dopiero na trzecim miejscu jest urząd na dworcu, wraz z siedzibą KaCeKa – jak dla mnie, Kolejowe Centrum Kultury).
Jak myślicie, która „siedziba” właściwie zaprasza na Dożynki Gminne zwane Traktoriadą? Do tej pory ani słowem nie odezwał się ani burmistrz, ani Katulski RCK Adaśko wraz z Pańciami, ani z imienia i nazwiska nawet przeszła „caryca” Chocianowa… Czyli co, jedyną atrakcją chocianowskich obchodów Święta Plonów będzie radny Artur Wandycz na traktorze?
Może to świadome działanie władz Chocianowa skierowane przeciwko tradycyjnemu Powiatowi Polkowickiemu, co ma udowodnić wyższość innowacyjności Gminy Chocianów nad innymi gminami powiatu?
Ale jak wszystko na razie wychodzi, jak zwykła parodia tradycji i nowoczesności, a la carski Chocianów Tomasza K.!
P.S.:
A propos wczorajszych Dożynek w Radwanicach…
Bardzo chciałem być na występie gwiazdy wieczoru, bardzo, bardzo i to nie sam. Ale obiektywne okoliczności, jak zwykł kiedyś tłumaczyć się Franciszek ćwierćwiecza Skibicki pokrzyżowały moje bałamutne plany. Pozostaje mi tylko dedykacja dla Najładniejszej, szkoda, że nie słuchana na żywo…
Robert Harenza























Comments