Politycy, nawet ci prowincjonalni, tacy już są, że muszą cieszyć się wyłącznie sobą, a jeśli nie mają własnych osiągnięć, cieszą się z osiągnięć innych organów, środowisk lub instytucji, ale – uwaga – przedstawiając te osiągnięcia wyłącznie jako efekt własnego zaangażowania, ciężkiej pracy, w tym wyczerpującej umysł i ciało ich działalności na rzecz społeczeństwa.
Liczę, że mi wybaczycie, że choć na co dzień nienawidzę w ten sposób zaczynać artykułów, jednak zacząłem od prezentacji najnowszego „sukcesu” Tomasza K. Patrząc z bliska, chyba jedynym usprawiedliwieniem tej gloryfikacji następnego „ponadczasowego” i – co by nie mówić – wojewódzkiego osiągnięcia byłego radnego Lubina jest to, że gada, co mu się na na język nawinie. Tak, proszę Państwa, środek sezonu ogórkowego, tak dla niego, jak i dla mnie jest najtrudniejszym okresem w roku. Why? Bo nic się nie dzieje? Bo burmistrz i Rada Miejska nic nie uchwala, niechby nawet nawet najdurniejszego?
Stąd na przykład ja tę publicystyczną flautę rekompensuję sobie publikowaniem urlopowych muzycznych fascynacji, że nie wspomnę o innych towarzyszących mi fascynacjach „écru”, widocznych tutaj na jednym z filmików, które przygotowałem w ramach oświadczenia, jakie złożyłem w artykule Chocianów! Macie to! – Podczas urlopu “powstaje” wizualizacja następnego Centrum Rozrywki… , że dzisiaj pokażę więcej urlopowych zwierzeń.
Tymczasem Tomasz K. jeszcze bardziej, niż ja potrzebuje czegokolwiek, by cieszyć się z siebie przed elektoratem, nawet z najmniejszej bzdety, nawet z efektów nie swojej pracy, żeby pokazać się jako pracowity naczelny urzędnik Gminy. Czyżby bał się, żeby świat przypadkiem nie zapomniał, jak wygląda i że w ogóle od czasu do czasu odwiedza „swoją” Gminę? Tu wraz z „chocianowianką”, prywatnie żoną (pełnomocniczką ds. jego rozwoju Katarzyną Kulczyńską, z domu Kehle) musiał pokazać choćby to, że rozdaje drożdżówki i wodę dzieciom, które ostatnio wakacyjnie pozostawały pod opieką sąsiada Katulskiego (RCK) Adaśka i jego Pańć, albo na przykład pochwalić się tym, że jego prywatno-publiczny portal chocianow.pl osiągnął „rekord” oglądalności. Każdy orze, jak może! Warto podkreślić, że m.in. oklejenie nowymi reklamami witryny Regionalnego Centrum Kultury (dawnego ChOKu – czytaj: Chrześcijański Ośrodek Kultury) dowodzi, że upał sezonu ogórkowego mocno daje się we znaki ekipie fachowców.


Jak wyżej wyłożyłem, w sezonie ogórkowym wszystko – czy to moje formalne przesilenie z użyciem wyrażenia „na co dzień nienawidzę” , czy to, że burmistrz w desperacji szuka powodu, żeby zaistnieć (sztampowo, bo sztampowo…, co charakteryzuje lubińskiego polityka lokalnego), nawet udając, że ciężko pracuje w czasie wakacji – między nami mówiąc jest podporządkowane zmiennością pór roku, które dla prowincjonalnego dziennikarza, jak ja i tak mniej boleśnie dotykają, niż chłoptaków z Lubina, którzy z racji inkasowania setek tysięcy gminnych pieniędzy muszą przysłowiowo nawet z g..na ukręcić bicz.
I kręcą…
A mówiąc bez metafory z kręceniem bicza z niczego, propaganda chłoptaków już w desperacji stara się udowodnić, że Odkrycie Dolnego Śląska (Tomasz K.) wciąż jest najlepszy, jest i będzie kochany przez swe dobre uczynki dla Gminy, jest wciąż świeży i twórczy, itd., itd., – oczywiście zapominając rzetelnie dodać, ile złego zrobił, co mu nie wyszło, jak pijarowo kłamie, że niewiele uczciwego (czytaj strukturalnie) zrobił przez ostatnie lata. Te oczywiste niedostatki w informowaniu społeczeństwa od lat starają się uzupełniać FAKTY Chocianów, tj. mówić, że choć „Czas na zmiany” minął, a Gmina odziedziczona po Franciszku (burmistrzu ćwierćwiecza) Skibickim nie zmieniła się ani o jotę – administracja „przejada” dochody bieżące, czekając aż województwo lub władza centralna da pieniądze na inwestycje gminne.
Zmieniły się jedynie siedziby niektórych instytucji. Ciocia Elżbieta Kowalczuk (El-Dziunia) na przykład dostała od ćwierćwiecza wyśnione klimatyzowane biura, nowe meble, itd., burmistrz zmienił siedzibę, tj. pracuje w terenie, kręcąc rolki.
Natomiast Katulski RCK Adaśko wraz z Pańciami to w ogóle ma tyle siedzib, że pewnie musi wypisywać sobie kilometrówki, bo robi tyle kilometrów dziennie, chcąc choćby przez chwilę w każdej posiedzieć, niczym dyrektor instytucji „na wysokim poziomie” (że przypomnę dawno nie cytowaną klasyczkę).
Ups, zapomniałbym dodać, że zmieniono siedziby dla dzieci, podświetlano pałac i wszędzie mamy totemy informujące o potędze ekipy fachowców.
Jak mi T-Roc miły, nie zamierzam teraz redefiniować dorobku działalności Tomasza K., o nie, nie, nie… – nie teraz.
Nie sprzyja temu ani niska oglądalność, ani temperatura w okresie urlopowym, ale „Czas na więcej”, który przyszedł po „czasie na zmiany” skłania mnie jedynie do przedstawienia jedynie do ogólnej refleksji.
Stan faktyczny już nie tylko we mnie mnie budzi wątpliwości, bo „Czas na więcej” Tomasza K. to nie tylko odwrotność „więcej”, ale wręcz „Czas na dno”, bez urazy. Hasło „realizuję obietnice” Tomasz K. zarezerwował wyłącznie dla kręgu swoich znajomych, rodziny, plus wypełnił wszystkie polecenia kolegów polityków regionalnego poziomu. Gmina wciąż, jak za czasów Franciszka (ćwierćwiecza) Skibickiego nie jest samodzielna, ani co gorsze – nawet o tym nie myśli, choć ma duży potencjał polityczny (radni powiatowi na kierowniczych stanowiskach), a do tego nie mały potencjał dochodów własnych.
Wyborcy Chocianowa – jak się bawicie przez 8 lat “samorządu” ekipy Tomasza K.?
Jednym słowem, skalą wartości chocianowskiego samorządu władzy jest maksymalnie huczna Jagoda, a nie realizacja podstawowych zadań własnych Gminy, dlatego na organizację igrzysk Jagody wydaje się 3x więcej, niż na łatanie dziur w drogach, 2x więcej, niż na straż pożarną, 7x więcej, niż na KS Stal i tyle samo, co na transport publiczny, w tym dowóz dzieci do szkół wiejskich.
– napisałem całkiem niedawno.
Jak zwykle rozgadałem się, a przecież chciałem tylko przypomnieć szerokiej publiczności FAKTY Chocianów (wyłączając oczywiście mojego kolegę Wikarego, który nie czyta, w tym radnych, kierowników i naczelników urzędu, oraz innych dyrektorów z Pańciami Katulskiego włącznie nie czytających „z urzędu”), jak Tomasz K. realizuje obietnice, choćby tę związaną z „wąskim gardłem”, której realizację odtrąbił już kilka lat temu.
Niestety prawda była ukrywana przed ludźmi. A wyszło, jak zawsze.
Trzymam mocno kciuki za sprawną realizację kolejnych etapów tego przedsięwzięcia (…)
– podkreśla Tomasz K.
Szanowni Państwo,
na pewno zauważyliście, że Tomasz K. podnosi temat „bezpieczeństwa” i wieloletnich zaniedbań poprzedników, bo to on obiecał i realizuje wielką misję komunikacyjnego cywilizowania Gminy Chocianów! Niestety robi to tak, jak na przykład z budową sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniu ulic Kolejowej z Głogowską. Obiecuje, że od wielu lat to robi, żeby powiedzieć, że robi. Efektów żadnych, ale dokumenty budżetowe i publikacje mówią, że realizuje tę wiekopomną inwestycję od dawna.
Pieniądze od 2 lat niby są zadekretowane porozumieniem z Urzędem Województwa oraz uchwałami Rady, ale efektów, jak nie było tak nie ma. Po prostu „O”, co ogłaszają napisy na darmowej nie do końca komunikacji busowej!
Właściwie, na tym wypada mi zakończyć część oficjalną.
W części nieoficjalnej z kolei wypada mi podkreślić, że magiczna formuła piosenki powyżej, niczym nie różni się od tej „nowoczesnej”, poniżej. „Czy będziemy się pamiętać?”
Robert Harenza


























Comments