Skoro nie pytacie, to chętnie odpowiem, że ani żaden operetkowy spektakl wystawiany przez Katulskiego RCK Adaśka i jego Pańcie „na peronie”, żaden film, koncert, wiersz, ani powieść nie jest w stanie wprowadzić mnie w karkołomną wibrację myśli i emocji, a przy tym być tak inspiracyjne, jak niektóre „artykuły” publiczno-prywatnego portalu chocianow.pl. Na przykład ten informujący, że Tomasz K. przemianował się na „dyrektora” Centrum Rozrywki, a Gmina szykuje się… Przyznajcie, że przy tym wymięka nawet Kabaret Moralnego Niepokoju, w tym Konwencja Wyborcza Tomasza K. z 2018 roku.
Gmina Chocianów szykuje się do ogromnej inwestycji (…)
– ze szczerością wartą innej sprawy poinformował portal.
Już samo wyrażenie, że chodzi o „ogromną inwestycję” (oczywiście bez podania skali wydatków) spowodowało u mnie nagły ślinotok podziwu i dumy. Po czym nastąpiły obiecanki Tomasza K., który z braku innych zajęć gminnych na rolce tym razem zaprezentował się jako „dyrektor Rozrywki”, snując takie wizje na temat zniszczenia/rewitalizacji dawnego Chocianowskiego Ośrodka Kultury od sufitu do piwnicy włącznie, że odebrało mi dech w piersiach. Tu będzie zjeżdżalnia, tam kręgielnia, a w tamtym kącie postawimy maszynę do bicia waty cukrowej, a za barem postawię prażalnicę kukurydzy – wymieniał „dyrektor” na jednym oddechu, jakby wciąż od 2018 roku buksował w wielkim inwestycyjno- politycznym transie.
Jak mi T-Roc miły, przyznaję, że w procesie mojej nie do końca magisterskiej edukacji miałem do czynienia z tysiącem przykładów potwierdzających znaną bałamutną tezę, że merytoryczny pojedynek z durniem jest trudniejszy, niż z rozumnym rywalem, bo dureń najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, użyje wszystkich naturalnie dostępnych sobie środków i pokona, że nawet tego nie poczujesz. Proszę mi wierzyć, ale ten przypadek pokonał wszystkie moje dotychczasowe doświadczenia! Wobec powyższego oświadczam, że moja dzisiejsza wypowiedź na temat wielkiej inwestycji gminnej w „epicentrum rozrywki” Tomasza K. , które kiedyś „powstanie” (albo nie, mówiąc między nami) na zgliszczach dawnej siedziby RCK, będzie pierwszym i ostatnim moim komentarzem na ten temat. Jak wyżej powiedziałem – nie dam się sprowadzić do poziomu dyskusji z chronicznym kłamcą, który w desperacji wszytko obieca, wyolbrzymi, zaciemni frazesami, odwoła się do profesjonalizmu, którego u niego tyle, co brudu za paznokciami, a po tygodniu o wszystkim zapomni, jak kiedyś, że obiecał likwidację podatku, budowę kompleksu basenów, że nie zatrudni tuzinów „urzędników” z Lubina, kupi autobusy elektryczne, kupi stacje pompowania rowerów dla każdego z osiedli i wsi, itede, itepe… wyłącznie po to, by zyskać choćby następny dobrze płatny miesiąc wegetacji na urzędzie.
Przykre to, ale prawdziwe, że model teoretyczny chłoptaków i chocianowskiej Ekipy Dobrych Zmian zakłada, że wystarczy coś obiecać, nawet jak nie wiadomo skąd wziąć pieniądze na tę obiecankę, żeby wzbudzić aplauz, radochę, miłość, w sumie – jeśli spojrzeć z psychologii społecznej – same niezdrowe emocje wśród wyznawców Tomasza K. Pamiętam, jakby to było dziś, jak elektorat radnego z Lubina cieszył się, bo przedstawiono wizualizację Regionalnego Ośrodka Rekreacji, z basenami, polem namiotowym, itd., itd, a chłoptaki przez dobry miesiąc chodzili jak pawie, sugerując, że to te baseny już kąpią dzieci, całe rodziny, że nie powiem o całym regionie rodzin, które przyjeżdżają koleją nawet z Wrocławia, żeby się popluskać w kurorcie Tomasza K. Do tej pory nie zdementowano tego kłamstwa, nie obciążono ekipy fachowców wydaniem dziesiątek tysięcy na wizualizacje, itd…
Nie musicie mi wierzyć, ale w takim razie nie wierzcie także „dyrektorowi rozrywki”, który obiecuje gruszki na wierzbie, bo obiecanki nic nie kosztują, co? Porównajcie wyłącznie systemy wiedzy i zasobów słownikowych, który nie wybiega poza granice politycznego myślenia Franciszka ćwierćwiecza Skibickiego, realizującego swoje obiecanki za pomocą tworzenia wizualizacji, zakupu dokumentacji, „yyyfyyy”, czyli opowieści o rozwoju, który – jak to określił nowakowy portal – „odmieni sposób spędzania wolnego czasu”.
Chocianowskich wizualizacji ciąg dalszy… Elektryczne autobusy, baseny i ścieżka rowerowa
Kto dzisiaj pamięta, że Tomasz K. obiecał, że już w 2022 roku zakończy „rewitalizację” wąskiego gardła? Na dodatek cieszył się, że Chocianów „zaoszczędził pieniądze” nie wchodząc w partnerstwo z Urzędem Marszałkowskim w celu szybkiego załatwienia problemu. Po 4 latach „dyrektor rozrywki” znów kręci rolki na tym samym skrzyżowaniu z dumą zapowiadając, że już w najbliżej nieznanej przyszłości władze wojewódzkie dzięki niemu uporają się z tymi „wieloletnimi zapóźnieniami” w ruchu tranzytowym przez Chocianów. Itede, itepe, jak zgrabnie ironizując zauważyła Sanah.
Portorykańskie leczenie wiarą, tzw. “rozwój” Chocianowa według lubińskich standardów…
Biorąc wszystkie za i przeciw, w tej chwili cieszę się, że dzisiaj nie jestem bezbronny podczas kolejnej potyczki z osobowością, której nie zamierzam wprost klasyfikować jako „mniej konsekwentnego w myśleniu” (eufemizm), niemniej mam intuicje, że oto Tomasz. K. ostatnią rolką z piwnicy RCK, chce znowu sprowadzić mnie do swojego poziomu, żeby następnie swoją najsilniejszą bronią, tj. politycznym kłamstwem, sugestywną wizją, trochę jakby polemiką, jak zwał tak zwał, triumfalnie udowodnić, że on rozwija Gminę, bo obiecuje, kręci rolki, itede, itepe, a ja wyłącznie „hejtuję” jego wiekopomne dzieła, drwię i żartuję sobie z tego, że „Gmina szykuje się do następnej wielkiej inwestycji”.
Jak dotąd z całkiem dobrym skutkiem próbuję opanować ekspresję, dlatego żeby tego nie popsuć posłużę się teraz komentarzami nieco sfustrowanych wyznawców Tomasza K., ani słowem nie odnosząc się do pierdół, które burmistrz sadzi niczym kartofle w rowie melioracyjnym o wyższości sceny „na rampie” nad sceną dawnego ChOKu, którą chce zniszczyć w imię „rozrywki” na wysokim poziomie, czyli „wielkiej inwestycji” w następny mierny pod względem zysków społecznych i gospodarczych pomysł budowy epicentrum zabaw dla dzieci, zresztą toczka w toczkę podobny do inwestycji w Caffe Peron (kawiarenkę weekendową), czy Bistro Ekspres, w sumie bar w dni pracy urzędu.
Na chłodno biorąc, jestem spokojny, że w najbliższej inkarnacji Tomasz K. nie przebuduje stadionu, choć wydaje już pieniądze na wizualizacje (na tyle stać Gminę), itede, itepe….
Nie kupi także Pałacu, co nie dawno obiecał, bo żadna władza centralna, ani regionalna nie da mu już ani grosza.
Kończąc ten wątek, przypomnę jeszcze jedną obiecankę, co?
Itede,itepe… Radny Artur Wandycz, jako ciekawostkę podam, teraz na rolkach promuje „wielką inwestycję”, do której właśnie szykuje się Gmina Chocianów, a mianowicie Traktoriadę. Kto chce, niech 30 sierpnia pojedzie do Chocianowca i zapyta radnego, jak się bawicie? Osobiście tego nie zrobię, bo nie potrafię rozmawiać z ludźmi, z którymi nie potrafiłbym zamienić nawet słów grzecznościowych.
Im szybciej spuszczę zasłonę milczenia w sprawie „szykowania się” do wielkiej inwestycji budowy bazy rozrywkowej, tym szybciej Tomasz K. o niej zapomni, bo ma to w zwyczaju – tak sobie tłumaczę najczęściej rzeczy bardziej skomplikowane, niż sugeruje to nieco satyryczna forma, jaką tutaj stosuję.
Ale mówiąc jeszcze bardziej serio, że nic tak bardzo nie inspiruje mnie do myślenia, niż „pozarozumowa twórczość” portalu chocianow.pl powołam się na artykuł, którego z utęsknieniem oczekiwałem od ponad pół roku.
Szanowni Państwo,
właśnie ten „merytoryczny” wykład skarbonki Gminy (bez urazy… tak pieszczotliwie nazywam Stanisławę Potoczną, zresztą jedynego fachowca w Ekipie Dobrych Zmian Tomasza K.) bazujący na zestawieniach statystycznych z-dykty.pl. Wywiad zapowiadany przez Ekipę Dobrych Zmian jeszcze w grudniu 2025 roku, nota bene również przy okazji okładania opozycji za kłamstwa, utwierdził mnie w przekonaniu, że podobnie, jak w przypadku wielkiej inwestycji w kurort rozrywki, tak i tutaj nie powinienem wchodzić w otwartą merytoryczną polemikę z pierdołami publikowanymi przez chocianow.pl.
Dzięki dostępowi do niezależnego zestawienia, każdy z nas może w kilka minut osobiście zweryfikować te kłamstwa i sprawdzić, jak to ponoć u nas „jest źle”.
– zachęca Skarbnik Gminy Chocianów, Stanisława Potoczna.
Niestety Stanisława Potoczna to niewiele ma wspólnego z tymi podkreśleniami procentów i zupełnie z czapy redakcyjnej wyciągniętych porównań między gminami.
O, gdyby Skarbonka śmiało powiedziała, że FAKTY Chocianów i Harenza kłamie, a nie opozycja, której nie uświadczysz w Chocianowie nawet z mikroskopem to na pewno podniósłbym rękawicę do pojedynku. A w tym wypadku, zresztą jak wyżej z Centrum Rozrywki, nie dam satysfakcji autorom głupiej prowokacji, żeby związać mnie pseudo-merytoryczną dyskusją na temat budżetu. Informuję, że mam umiejętność zarządzania sobą, dlatego nie będę tracił czasu na gadaniu o wskaźnikach. A propos, wskaźników… ten jest fajny, bo bezpośrednio nawiązuje do pierdół Wana sprzed pół roku.
Spłaty długu ponad 5% ponad limit!
Te oczywiste niedostatki w informowaniu społeczeństwa od lat starają się uzupełniać FAKTY Chocianów, tj. mówić, że choć „Czas na zmiany” minął, a Gmina odziedziczona po Franciszku (burmistrzu ćwierćwiecza) Skibickim nie zmieniła się ani o jotę – administracja „przejada” dochody bieżące, czekając aż województwo lub władza centralna da pieniądze na inwestycje gminne.
– napisałem tydzień temu.
Portorykańskie leczenie wiarą, tzw. “rozwój” Chocianowa według lubińskich standardów…
Bez urazy, ale „skrzydlate” wywody cytujące skarbonkę kwalifikuję wyłącznie jako następne operetkowe multiplikacje chłoptaków, którzy opozycję utożsamiają z Harenzą, a samego Harenzę, co do zasady deprecjonują, choćby tym, że nie czytają FAKTY Chocianów ze zrozumieniem, w odróżnieniu od mojego kolegi Wikarego.
Władza urzędników jest nie tylko droga, ale tym bardziej degenerująca samorząd, im bardziej nieświadomy, nieobyty, niewykształcony jest kolektyw Radnych. Jeśli radni nie mają zdolności samodzielnego i twórczego myślenia kończy się taką patologią samorządową, jak w Chocianowie. Gminą rządzi kilku aroganckich urzędników, którzy od ćwierćwiecza potrafią manipulować ciemnym ludem, opowiadając ludziom tego typu drobne kawałki.
Aha, jeszcze jedno. Zanadto nie wdając się w retoryczną napastliwość chocianow.pl w stosunku do kadencji Romana Kowalskiego, czemu w ogóle służył w/w publicystyczny gniot, przywołam wypowiedź Stanisławy Potocznej z 2010 roku, bo wtedy tez była skarbonka…
Ocenę sytuacji w naszej gminie najlepiej opierać na niezależnych zestawieniach liczbowych, a nie na politycznych pokrzykiwaniach opozycji, która w okresie swoich rządów nie umiała nie tylko realizować inwestycji, ani tym bardziej pozyskiwać na nie ogromnych ( podkreśl – moje) funduszy zewnętrznych”
– całkiem nieświadomie wydukał chocianow.pl, nie znając pojęcia o zachowaniu umiaru wepatowaniu nieprawdą.
Podsumuję. Niewątpliwym elementem niewiarygodności „merytorycznej wypowiedzi Skarbniczki” jest to, że nie komunikuje go żadna z ambitnych politycznie osób, których z imienia i nazwiska podałem wyżej. Naprawdę piękna laurka dla burmistrza, a on sam lub żona tego nie chwalą na wszystkich jarmarkach i odpustach? To nietypowe dla lubińskiej propagandy „na wysokim poziomie”, ale nawet biorąc pod rozwagę, że od początku Tomasz K. i ekipa stosowała same nietypowe zachowania, o tyle w tym przypadku sprawa jest wyjątkowo śmierdząca, bo ze strachu w/w osoby wolały w komunikowaniu pokrętnych informacji wykorzystać urzędniczkę, która chociaż jest jedynym fachowcem w bukiecie fachowców Dobrych Zmian, to nie posiada aż takiej rozpoznawalności, jak Tomasz. K. Niestety polemika „z opozycją” scedowana na skarbniczkę jest sygnałem, że desperacja władzy sięga zenitu. Podpowiem zatem, że w Radzie Miejskiej opozycją są milczący, jak wszyscy radni, m.in. Krzysztof Kowalczyk i Marcin Hoć, czyli de facto nie ma opozycji…
P.S.:
Potwierdzam, że właśnie nastąpił moment najmilszy mojemu sercu…
Tradycyjnie skromną piosenkę dedykuję Najładniejszej Pani, o ile oczywiście dzielnie i wytrwale dotrwała wraz ze mną do ostatniej kropki…
Robert Harenza


































Comments