Nie wiem, jak Wy, ale ja lubię pozwierzać się, bez względu na porę dnia lub nocy, czy dzień tygodnia, więc dla ułatwienia sobie pracy i podniesienia emocji przekazu to wczesnojesienne „Słowo na niedzielę” zacznę właśnie od zwierzenia.
Bez kokietowania muszę przyznać, że melancholia jesienna, która ubezwłasnowolniała mnie z reguły jakoś na przełomie października i listopada, w tym roku budżetowym dopadła mnie już na początku sierpnia. Na dodatek na zbity kark ruszyły prace nad projektem budżetu na 2027 rok, co dodatkowo przysparza mi powodów smutku i tęsknoty “za tym, co kiedyś…”
Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością nie wykluczam, że tę anomalię można łączyć z przeniesieniem „Kultury na wysokim poziomie ” z ul. Kościuszki 5 do burmistrzowskiego gmachu Dworca Kolejowego, co oczywiście mój mózg symbolicznie mógł odebrać w ogóle i szczególe jako odjazd Kultury z Chocianowa (jak dla mnie, początek „wykluczenia kulturalnego”, którego autor na pewno przejdzie do historii Chocianowa; szkoda, że jako człowiek z poważnymi deficytami intelektualnymi…).
Choć to nie jedyny jedyny powód mojej przedwczesnej melancholii, chcę przez to jedynie powiedzieć, że mózg myśli bez nas, cokolwiek o tym sądzicie – co zresztą potwierdzają psychologowie społeczni. Emocje są ważniejsze, niż logika i retoryczna praca, a wszyscy w Chocianowie bezrefleksyjnie powtarzają frazesy o rozwoju, niestety bez dbałości o staranność i krytyczne myślenie.
W tym sensie Tomasz K., jego Katulski RCK Adaśko wraz z Pańciami (plus Ekipa Dobrych Zmian) niestety sami jeszcze nie wiedzą, że polityczny spontan i impulsywne działanie, jak wszystko przez ostatnie 8 lat w najlepszym wypadku kończy się uśmiechem politowania społeczeństwa, w moim przypadku nawrotem melancholii, ale prawdopodobnie zakończy się także przerwaniem karier, bo chyba także… kryminałem.
Wyborcy Chocianowa – jak się bawicie przez 8 lat “samorządu” ekipy Tomasza K.?
Po 8 latach naciąganego rozwoju i „dobrych zmian” okazało się, że w Chocianowie absurd wyszedł poza wszelkie skale samorządowej odpowiedzialności, dyscypliny finansów publicznych, w tym rygorów działania w ramach ustawowych kompetencji.
Pamiętacie (?) – do niedawna „odkrycie dolnego śląska”, „#prawdziwyburmistrz” zamiast zajmować się zarządzaniem gminą, informować o tym, jak będzie wyglądał następny rok, bo każdy samorząd wszedł już w ustawowy rygor prac nad budżetem na następny rok – Tomasz K. spełnia się jako akwizytor świetnych tanich obiadków, niczym właściciel gminnej gastronomi, którą nomen omen prowadzi pod szyldem Regionalnego Centrum Kultury. OMG!
I śmieszno i straszno…
Niestety zupełnie nieśmieszne jest to, że spora część lokalnej społeczności czuje, że została nabita w butelkę, tak kolokwialnie to ujmę.
Prawda, że budowanie sukcesów wyłącznie „na wizualizacjach” i gołosłownych obiecankach, czy „kulturalne” reklamowanie produktów Gminnej Jadłodajni (dodam: dla podniesienia smaczku przywożonych w termosach z Lubina) trąci Bareją, co? Z tym oczywiście Tomasz K. nigdy nie miał problemów, bo jest wyznawcą sentencji z filmu Miś : „nie ma Pana płaszcza, i co nam Pan zrobisz”.
Za to nie tylko nieśmieszne, ale karygodne jest tłumaczenie Tomasza K., że dotując lubińską gastronomię Gmina działa na korzyść społeczności Chocianowa.
Obiady mogą przyjeżdżać skąd Regionalne Centrum Kultury chce, (podkreślenie – moje) jeśli to właśnie cena ich zakupu (produkcji) będzie konkurencyjna – na tyle żeby je zakupić, dostarczyć i sprzedać
– arogancko argumentuje Tomasz K., oczywiście zapominając dodać, że Gmina dotuje z budżetu ten szemrany interes dokarmiania ludu, zresztą podobnie, jak kiedyś miało miejsce w przypadku dotowania lubińskich żółtków (0zł), czy rozdawanie lubińskiego chleba o nazwie „starochocianowski”, itd., itd…
Regionalne Bistro Kultury “BISTRO MANNA” – to najnowsza inwestycja Tomasza K.
P.S/Dziękuję za brawa. Pozdrawiam
– kończy akwizytor tanich obiadków i jeszcze tańszej wiarygodności urzędu burmistrza.
Jak widać, zawsze było nieszczerze, było radośnie…
W przypływie jesiennej melancholii, gdzie indziej niekiedy zwanej tęsknotą, którą dodatkowo spotęgowało Narodowe Czytanie „Dziadów” w gmachu dworcowym Tomasza K. muszę sprostować kilka najświeższych kłamstw, potocznie zwanych dziadostwem, jakiego dopuszcza się chocianowska władza.
Czy chcecie zobaczyć oficjalną wersję tego zjawiska? Proszę!
Na jednym oddechu wyliczę: z grubsza Gmina zadłużona na 60 mln zł, burmistrz z zarzutami, dziurawe drogi, sukcesy oparte wyłącznie na wizualizacjach i gołosłownych obiecankach, do tego skarbniczka, która robi jako wytrawna „evenciara” rozdająca gadżety propagandowe na jarmarkach i odpustach, zamiast dociekać księgowej prawdy, z dokładnością do grosza i ustawowej rzetelności w przestrzeganiu dyscypliny finansów publicznych…
Skupmy się na chwilę na „małym kłamstwie”, a mianowicie stwierdzeniem, że Urząd Miasta i Gminy jest właścicielem budynku dworca, w którym po raz pierwszy odbyło się – jak dla mnie, patrząc na właściwości Pani dyrektor chocianowskiego księgozbioru – bardzo efektowne Narodowe Czytanie romantycznego dzieła.
… A wracając do meritum, prostowania kłamstw.
Szanowni Państwo,
naprawdę jest inaczej! Ani Urząd nie jest właścicielem budynku, ani Regionalne Centrum Kultury gastronoma Katulskiego nie jest właścicielem Bistro… W/w nieruchomości i instytucje stworzone na podstawie ustawy o samorządzie gminnym są własnością wyłącznie mieszkańców, którym co miesiąc Urząd Skarbowy odcina ponad 60% podatku od ich wynagrodzenia i wysyła na konto Gminy Chocianów, to po pierwsze.
Po drugie, primo, wyżej przedstawiony „szkic myślowy” Tomasza K. dowodzi, że mamy do czynienia wyłącznie z procederem instytucjonalnego prywatyzowania majątku gminnego, co jest nie tylko niedopuszczalne, ale wręcz kryminalnym zarządzaniem majątkiem Gminy w celu uzyskania korzyści prywatnych przez ludzi administrujących (podkreślę, wyłącznie administrujących) publicznym mieniem. Na marginesie dodam, że ani Tomasz K. , ani dyrektor RCK, ani spora część urzędników ratusza, takich jak choćby elitarna sekretarz, skarbniczka i inni mniejsi naczelnicy nie płaci podatków na rzecz Gminy, więc siłą rzeczy nie są właścicielami czegokolwiek na terenie Gminy.
Na domiar złego oprócz horrendalnie wysokich wynagrodzeń werbalnie roszczą sobie prawo do osiągania dodatkowych krypto-korzyści właśnie z racji możliwości zarządzania nie swoim mieniem komunalnym.
Po trzecie, primo, wyjątkowo bolesne jest to, że „chocianowska” Ekipa Dobrych Zmian doszła do granic moralnego zwyrodnienia.
Odpowiedzialnie potwierdzam, że chłoptaki i Ekipa fachowców Tomasza K. instytucjonalny majątek wspólny mieszkańców (nie ich) bez mrugnięcia okiem zastawiła, w tym Ratusz, RCK i Dworzec Miejski… jako zastaw pod pożyczkę. Przepraszam, że w tej chwili ogłaszam dla szerszej opinii publicznej mało widoczny problem, a mianowicie to, że prawnie Gmina Chocianów (czyli mieszkańcy) została zredukowana do miana „współwłaściciela”, bo Fundusz Ochrony Środowiska, który pożyczył pieniądze tym samym prawnie zyskał możliwość partycypowania w majątku mieszkańców, a w razie krachu finansów wręcz dysponowania majątkiem Gminy Chocianów.
Gmina na sprzedaż! Kto jej nie zna, ten ją kupi…?
Zastawili Ratusz, by pożyczyć dziesiątki milionów ! Czy to koniec ekipy fachowców Tomasza K.?
Ups… Rozgadałem się, za co na pewno zbiorę cięgi od mojego kolegi Wikarego, a przecież jeszcze nie sprostowałem góry nieprawdziwych wyobrażeń dotyczących budowy „ronda” przy wąskim gardle, czy przebudowy stadionu, które spotykam na ulicy. Obiecuję, że zajmę Was w następnym tygodniu. Ale na zakończenie nie daruję sobie stwierdzenia, że Chocianów wrócił do epoki kartkowej, jaką już w okresie socjalistycznego kryzysu Franciszka Skibickiego zeszłego wieku.
Omówię przy okazji „boom” inwestycyjny, który niedawno próbuje rozdmuchać Kierowniczka GK Elżbieta Kowalczuk, prywatnie ciocia Tomasza K., ale niezmiennie, jak zawsze od ćwierćwiecza, oczko w głowie burmistrza Franciszka ćwierćwiecza Skibickiego.
Z kolei Katulskiego RCK Adaśka przepraszam, że oto dyrektorowi rolniczej kultury nie poświęciłem stosownie do jego stanowiska tyle uwagi, by czuł się doceniony choćby w publikacji jego oświadczenia majątkowego, które bije na głowę nawet burmistrza.
Pozwólcie, że pożegnam się!
P.S.
Jak mi T-ROC miły, nie potrafię inaczej przedstawić tradycyjnej już dedykacji dla Najładniejszej Pani – tak mnie jesień i melancholia (tęsknota) tymczasem spętała.
Robert Harenza























































Comments