To, że wielu mieszkańcom i każdemu z radnych, w tym urzędnikom Chocianowa (nie wyłączając burmistrza) po wakacjach puszczają nerwy – z dnia na dzień staje się czymś oczywistym, bo coraz więcej osób ma odwagę i chce głośnio o tym mówić. Błędy w rządzeniu Gminą właśnie wchodzą na jaw, a swego rodzaju apogeum Rada Miejska osiągnęła 22 sierpnia, uchwalając zastaw publicznych budynków i majątku, takich jak Ratusz, czy Ośrodek Pomocy Społecznej pod długoterminową pożyczkę.
Urzędnicy chcieli utrzymać ten precedens w tajemnicy, zresztą nie dziwię się, bo to naprawdę żenujący i wizerunkowo podły akt desperacji. Niestety gorsze od tego jest tylko to, że władza tłumaczy to realizacją potrzeby mieszkańców, tj. wzięciem pożyczki w celu realizacji wielkiej inwestycji kanalizacyjnej. To rzeczywiście bulwersujące apogeum, swego rodzaju przesilenie w realizacji modelu zarządzania kłamstwem, mataczeniem, improwizacją i niekompetencją, z czym w Chocianowie do czynienia od 2018 roku, tj. od zaprzysiężenia Tomasza K.
Przypomnę, jak pijarowy balon pompuje chocianowska propaganda, choć naprawdę to jedna z większych fuszerek inwestycyjnych, a na dodatek dowód kreatywnej księgowości wykorzystywanej w celach politycznych i – co by nie powiedzieć – przypadek zaspakajania partykularnych interesów wąskiego grona znajomych burmistrza.
Niemniej zanim przejdę do pokazania jednoznacznych świadectw, że ta “największa inestycja” to od początku wyłącznie akt desperacji środowisk, które tracą władzę muszę przyznać się, jaki ochrzan dostałem od mojego kolegi Wikarego za ostatnią publikację.
Gmina na sprzedaż! Kto jej nie zna, ten ją kupi…?
O, bosiuu… Jak mi T-Roc miły, dostało mi się żywego, jak niekiedy przez sen od pewnej Pani z przeszłości. Wikary zbeształ mnie, niczym młodego żeglarza, jak ostatniego sortu publicystę, bo według niego przez połowę artykułu niepotrzebnie zajmowałem się jakąś pańcią z podstawówki, która prowadzi urzędowy profil Facebook o nazwie “Chocianow News”. Nieskutecznie nakłaniając ją do bardziej kulturalnych zachowań, niż te które jej Chocianow News prezentuje na co dzień w sieci publicznej, w nieudolnie “wyrafinowanych” dyskusjach na temat funkcjonowania Gminy – nie pokazałem szczytu arogancji i braku empatii ludzi władzy od kilku lat oblegających Ratusz.
Ale to nie wszystko! Według Wikarego nieopatrznie odwróciłem pozycjonowanie problemów – tj. zamiast “z buta” wygarnąć, że przykłady ostatnich posunięć urzędników to już nie parodia, ale wręcz naruszenie prawa i wszelkich zasad przyzwoitości, jak w przypadku zachowania umiaru w zadłużaniu Gminy, czy w kwestii chaosu z transportem publicznym, że o mataczeniu w sprawach realizacji “dętych” inwestycji…
Wikary zarzucił mi, że dopiero na zakończenie artykułu (jak mnie już nikt nie czytał…) zabrałem się do problemu, który “wołami” powinienem przywołać już na wstępie, a później już tylko powtarzać, powtarzać, powtarzać, że to ostatnie chamstwo… W dużym skrócie można powiedzieć, że władza z Lubina zastawia obiekty gminne Chocianowa, a ja piszę o pierdołach. Nie powiem, że wprost zasugerował, że w ich mniemaniu Chocianów nadal jest murzyńską wioską Lubina, a Powiat Polkowicki to tylko wydmuszka, towarzystwo wójtów z Gaworzyc, Radwanic, Jerzmanowej, wsparte przez radnych powiatowych z Chocianowa (co po wyborach “nic nie mogą”, więc robią sobie tylko śliczne zdjęcia), które nie potrafi załatwić nawet tak prostej i podstawowej sprawy, jak transport publiczny między miastami Lubin, Chocianów, Polkowice…
Szanowni Państwo,
przyznaję, że broniłem się przed zarzutami mojego kolegi Wikarego, ale – szczerze mówiąc – sam czułem, że bronię rzeczy nie do obrony. Tylko wyższość faktów nad formą, wyższość rzetelności dziennikarskiej nad ckliwym publicystycznym zafrasowaniem, wyższość dostępnych źródeł informacji nad politykiersko -pozorancką narracją upadającej władzy może uświadomić mieszkańcom, że od lat są przedmiotem manipulacji, wykorzystywania, oszustwa, gry pozorów, słowem obiektem pasożytowania cwaniaków i cynicznych osobowości, wśród których da się już “wysublimować” całkiem spore stadko tubylców. Jak wspomniałem wyżej, władza jeździ po Gminie z informacją, że już za chwileczkę, już za momencik skanalizują sołectwa, a prawda jest smutna, jak rozgrzebane drogi w Trzebnicach i Chocianowcu. Pod wpływem surowego recenzenta Wikarego szybciutko “poleciałem” zobaczyć, czy “praca wre”, jak mawiał klasyk ćwierćwiecza Franciszek Skibicki. Niestety firmy, ta w Trzebnicach i inna w Chocianowcu, prawdopodobnie podwykonawcy, chyba stracili zaufanie do inwestora Tomasza K. Why?
Na placu budowy nie uświadczyłem żywej duszy.
Na budowie obwodnicy/ulicy/alei (jak zawał tak zwał) widzimy raczej okres wyczekiwania na pieniądze, a nie jakiś szaleńczy zapał twórczy.
Chocianowscy urzędnicy najwyraźniej mają koncepcję, żeby pozorować wielką inwestycję, rozgrzebując tu i ówdzie kawałek wioski, a potem następuje cisza i według nich “dzieje” się. Dzieje się szczególnie na fejsie.
Mam co najmniej trzy hipotezy, a żadna nie wyklucza innej, wyjaśniające dlaczego, w Internecie “praca wre”, a naprawdę wszystko stoi w oczekiwaniu na… Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi albo o miłość, albo pieniądze. Definitywnie władzy Chocianowa nie posądzam o miłość, pozostaje zatem wyłącznie sprawa pieniędzy. Jedna z hipotez wprost mówi, że burmistrz nie miał pieniędzy na rozpoczęcie budowy kanalizacji, ale nachalnie wymusił na wykonawcy rozpoczęcie prac, trochę tu, trochę tam. Jak można domyślić się, że podwykonawcy nie dostali pieniędzy za kilka odcinków robót, a wobec tego, żeby ratować własne finanse zabrali (przynajmniej firma realizująca odcinek 500 m w Trzebnicach) zabawki i pracowników i wynieśli się. Mam nadzieję, że za jakiś czas wrócą, oczywiście jeśli dostaną zapłatę za robotę. Na szczęście Rada Miejska uchwaliła przytulenie pożyczki, więc niedługo wpłynie kasa, co?
“Ni krzywizna, ni równina, taka gmina…” Pewnie już we wrześniu Gmina dostanie pożyczkę na kanalizację, to w pierwszej kolejności zapłaci wykonawcy “obwodnicy”, która miała zostać skończona jeszcze w czerwcu. Kanalizacja wszak może poczekać, a manewrowanie gotówką w tym przypadku rozpisano na 2 lata. I w końcu roboty przy alei skończą się wielkim show i otwarciem (z kupnem pierdół typu totemy do siania propagandy nawet na ulicy i za niemałe pieniądze od kolegów po z pewnością zawyżonych cenach), w połączeniu z “sukcesem” przeniesienia Kultury “na wysokim poziomie” do dworca PKP… Sam Tomasz K., żeby odwrócić uwagę od palących tematów, siada na pace busa i cieszy się literkami, które stworzą podświetlany napis CHOCIANÓW. Założymy się, że taki jest scenariusz? Na nic bardziej kreatywnego ich nie stać – pomysł przeniesiony toczka w toczkę ze zwierzchniczego Lubina.
A priori można mieć wątpliwości, z czego Gmina będzie spłacać pożyczkę, jeśli już w tamtym roku zaczęły się kłopoty z opłacaniem rat kredytów, ale oczywiście ekipa fachowców wcale się tym nie interesuje, bo dla nich liczy się “tu i teraz”, w przenośni i dosłownie liczy się w zrobionych złotówkach, idących w dziesiątki tysięcy, a nawet setki.
Chocianów nie spłaca kredytów! – O, Jezu…
Burmistrz “pozyskał”, burmistrz roztrwonił…! A za miliony długu Gminy odpowie Rada Miejska
Jak nie trudno zauważyć, że choćby budowa kanalizacji nitki południowej (Trzebnice, Chocianowiec) to fuszerka, której wstydziłby się nawet Franciszek Skibicki, choć on jest – jak dla mnie – największym apologetą fuszerki, i powiem, że nie tylko dlatego, że dojrzewał w epoce późnego Gierka, a szlify inwestora fuszerek zdobywał w schyłkowym okresie PRLu.
Na nieszczęście dotarły do mnie informacje od mieszkańców Pogorzelisk, że już 15 września następna firma zacznie ryć ziemię w ich miejscowości, o czym dowiedzieli się na spotkaniu z urzędnikami Chocianowa. Ups… schemat inwestycyjny rodem z PRLu, wszystko rozgrzebane na pokaz, w telewizji pokazywane sukcesy, internet gorący od dyskusji, a… nic nie skończone, jak Pan Bóg przykazał. Kolokwialne wariactwo, które np. organizuje transport publiczny…
Na wariackich papierach (przepraszam za kolokwializm) władza Chocianowa tak przeprowadziła reorganizację transportu – zakupili za ponad 600.000,00 zł aż 3 busy, by ustanowić kilka kursów dla dzieci do szkół, co jest obowiązkiem Gminy. Reorganizacja miała dotyczyć kursów do Lubina i Polkowic, co obiecywali urzędnicy, a stało się jak zwykle. Totalna klapa.
Od czasu rezygnacji z dopłacania do transportu “darmowego” w marcu wydano setki tysięcy, by pozorować pracę nad problemem, który zresztą obecna władza sama sobie sprowadziła na głowę już w 2018 roku, po pierwsze dezorganizując przewozy międzymiastowe, po wtóre, ingerując w rynek transportu publicznego wykonywanego przez prywatne przedsiębiorstwa. Rozregulowano wszystko, wyeliminowano przewoźników, a w tym roku bez stosownego przygotowania, w emocjach i innych animozjach pomiędzy powiatami władza Chocianowa ogłosiła, że sama zajmie się organizacją transportu. Dupa blada. Gmina miała być samowystarczalna w tej kwestii, jak i na przykład w budowaniu dróg. Wtedy też wydano cały milion na maszynerię, która nic nie robi, a już na pewno nie buduje dróg gminnych (pamiętacie?). W tym omawianym przypadku zakupiono busy, tak jakby burmistrz miał jakąś prowizję od durnych i kosztownych zakupów, co? Wyszło… jak wyszło. Infantylnie (neologizm).
Nie tylko dla mnie było oczywistym, że wzbudzanie emocji wśród mieszkańców skończy się jak zwykle frustracją, ale to akurat Tomasza K. najmniej obchodzi. Powiedzmy szczerze, kto go będzie pamiętał za rok? Nawet ja o nim zapomnę (wyłącznie polityczne, bo innych sprawek mu nie zapomnę…), a społeczeństwo tym bardziej.
Żywię szczerą nadzieję, że pracownicy “zastawionego” Ratusza nie wyobrażają sobie, że FAKTY Chocianów poprzestaną na tych kilku dzisiejszych refleksjach dotyczących m.in. ustanowienia wpisów w Księgach Wieczystych na wszystkich najważniejszych budynkach Jednostek Samorządu Terytorialnego (przywołuję tylko urzędniczki, bo jest ich więcej, niż raptem może trzech urzędników… – wyłączam tym samym Wana, Bagińskiego, Kuleszę i Nowaka z tego grona, chyba nawet z zachowaniem wszelkich zasad staranności dziennikarskiej, uczciwości i przyzwoitości, bo oni na pewno nie są urzędnikami!).
“Kolej na Parchów”!, trawestując hasła chocianowskiej propagandy (cokolwiek mam teraz na myśli…)
Okazuje się, że nie tylko w sprawach kanalizacji, czy transportu publicznego, w tym innych mniej lub bardziej spektakularnych wpadkach, ale w sprawach zupełnie prostych, jak dwa plus dwa chocianowska władza jedzie d(u)… po nieheblowanej desce. Niby dawne animozje polityczne w stosunku do Anny Pichały powinny ulec zatarciu, ale to nie leży w zwyczaju małostkowych umysłów chocianowskich urzędników.
O co chodzi?
Moim zdaniem wypada podkreślić, że to całkiem naturalne chamstwo, by na “galę” najlepszych uczniów i uczennic pobierających nauki w szkołach gminnych nie zaproszono uczennicy z najwyższą “średnią” w Gminie o imieniu Aleksandra i nazwisku Pichała.
Lubińska dyrektorka podstawówki w Parchowie pewnie nie ma sobie nic do zarzucenia w tej sprawie, zresztą jak dyrektor Dorota Kyc z podstawówki w Chocianowie w tym, że rodzice dzieci i nauczyciele balansują na skraju emocjonalnej przepaści, przenoszą dzieci do innych szkół, rezygnują z pracy, itd., itd…
“Ni krzywizna, ni równina, taka gmina”?
Przysięgam, że zmierzam do puenty…
Co do muzyki rozrywkowej, która dzisiaj zagości jako gwiazda na specyficznych Dożynkach Gminy Chocianów o nazwie Traktoriada w Chocianowcu nie mam nic do powiedzenia, prócz milczenia.
Za to w sprawie wczorajszej “ostatniej soboty miesiąca”, którą Katulski Adaśko i Organizatorka pod patronatem burmistrza Tomasza K. zakończyli wakacje 2025 w Parku Piastowskim (nazwa nadana przez ekipę fachowców) z przykrością muszę wnieść wręcz głośną pretensję! Albo protest, jakkolwiek to nazwać! Ubolewam nad faktem, że organizatorzy kultury chocianowskiej pominęli prezentację najbardziej rozrywkowego utworu z gatunku MUZYKI ROZRYWKOWEJ! (chyba, że coś mi umknęło…). Po niewczasie naprawiam dość pospolity błąd organizatorów chocianowskich eventów:
Robert Harenza











































Comments