Z góry przepraszam, jeśli dla niektórych ludzi, w tym głównie lokalnych polityków tekst będzie być może zbyt okrutny, ale cóż mogę począć – przywoływanie przeszłości nie należy w ich przypadku do miłych epizodów w życiu. Postanowiłem wykorzystać ideę światełka pamięci i zapalić kilka zdań o dokonaniach Drużyny Dobrych Zmian Tomasza K., która pod kilkoma gminnymi kościołami poudaje nieco wrażliwość społeczną, wciskając przy tym wychodzącym z mszy wiernym „kolorowe” szklane ulotki wyborcze. I wszystko to “za darmo…”
Otto von Bismarck kiedyś palnął, że „Ludzie nie powinni wiedzieć, jak się robi kiełbasę i politykę”. Dlaczego?
Między innymi dlatego, by nie widzieć choćby takich obrazków dziejących się w chocianowskim Bistro „LKP” (Lokalna Kuchnia Polityczna), w której proces przyrządzania kiełbasy wyborczej odbywa z pogwałceniem wszelkich zasad higieny moralnej, intelektualnej, często również prawnej.
Podkreślanie, ile zniczy, ile róż, ile choinek, ile chleba zwykł rozdawać Tomasz K. to najmocniejsza z przypraw, jakie używane są przez Ekipę Fachowców, aczkolwiek równie silną przyprawą wyborczą jest podkreślanie majestatu urzędu, oczywiście wykreowane za pomocą foci i rolek.
Niby powinienem zachować powagę, bo sprawa dotyczy bezpośrednio edukacji naszych pociech, ale, ale…
Patrząc na zdjęcie startowe i tytuł „Edukacja naszych dzieci w dobrych rękach” trudno mi zachować właściwy, czyli pełen szacunku i majestatu szyk ust. Przyznaję, że po raz kolejny propagandowy zwrot stał się inspiracją do stworzenia jego trawestacji, tj. przekornie przekornie brzmiącego stwierdzenia: Gmina w lepkich rękach.
Od razu tłumaczę, że nigdy bym tego nie zrobił, gdybym nie miał twardych dowodów na to, że rzeczywiście nie tylko gminna Edukacja wpadła w „lepkie” ręce. Niestety w ten sposób działa chocianowska Lokalna Kuchnia Polityczna, której – jak przypomniałem wyżej – nawet Bismarck odradzał.
“Stracicie pracę, pożałujecie”. Burmistrz wygrażał policjantom. Na SOR było jeszcze gorzej – Fakt.pl
Jak widać, prawda ma wiele rąk!
Portal publiczno-prywatny, na przykład twierdzi, że „Edukacja jest w dobrych rękach”. Ale, ale… Mam nieodparte wrażenie, że „dobre” ręce w szczególnych okolicznościach lubińskich menadżerów mogą być tyleż samo „lepkie”, i nie przesądzam teraz, że lepkie w sensie politycznych ambicji, czy lepkie w przytulaniu wizytówek Narodowego Banku Polskiego o nominałach liczonych w setkach tysięcy, czy po prostu te ręce są lepkie, bo… słodyczą spływające.
Wiem, że powinienem światełkiem pamięci dłużej poświecić w najbardziej ciemne kąty lokalnej kuchni politycznej, jak choćby na skargi na dyrektor Szkoły Podstawowej Dorotę Kyc, czy choćby okoliczności dopychania kolanem mianowania Anny Siekaniec na dyrektorkę SP w Parchowie, albo polityczną emancypację Marzeny Chomicz-Wandycz z urzędniczki na panią dyrektor SP w Trzebnicach, bo (patrz na zdjęcie z Gali) to w ich „dobrych rękach” rzekomo władza oddała los Edukacji gminnej. Jeszcze mniej interesuje mnie omawianie „pracowitości” rąk Krzysztofa i Katarzyny Tymińskich, którzy swoje kariery zawodowe powierzyli rodzinie Tomasza K. (zresztą biorąc organizacyjny i czynny udział w omawianej Gali z okazji Dnia Edukacji Narodowej).
Robert Harenza przeprasza za wolontariusza WOŚP!
Ale – proszę mi wierzyć – to jedna z najmniej wonnych przypraw chocianowskiej kuchni politycznej, tj. mam na myśli bezwzględne schlebianie nieuczciwym pomysłom Tomasza K. i lubińskiej Ekipy Dobrych Zmian. Choć pochlebstwo budzi nas i kładzie do snu już od ośmiu lat, a efektem są wyłącznie entuzjazm fejków, które w wychwalaniu Tomasza K. i „poniżania” innych oddają ducha chocianowskiej Kuchni Politycznej, jednak tę sprawę zostawię sobie na inne wyborcze chwile. Jestem zawstydzony słowami „Edukacja w dobrych rękach”, niemniej jest więcej powodów do wstydu, m.in….
Rozwój następuje w postępie geometrycznym… dziur w drogach!
Proszę zauważyć, że swoista „ ostrożność” demiurga budowy kolei sprowadza się już tylko do tego, że podkreśla oddanie gruntów Gminy na rzecz interesu województwa, a nie to, że spełnia obietnice budowy kolei. Swoją drogą, Tomasz K. ma gest, jeśli to nie jego środki – lubi przekazywać nie swoje mienie ku własnej czci i chwale… (takie spécialité de la maison).
Ale świecąc teraz „światełkiem pamięci” w ten kąt Lokalnej Kuchni Politycznej, nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że dostrzegam Tomasza K., który lubi widzieć i słuchać wyłącznie siebie. Na dodatek dostrzegłem jeszcze to, czego nie podkreśliłem w artykule dotyczącym „Pewnego razu w Italii”, tj. wyjazdu chocianowskich ViP-ów na wycieczkę do Włoch (nadal cicho o tym, jak „w kościole”, choć wyglądało, że to wyjazd w sprawach urzędowych…)
Jak mi T-Roc miły, w artykule nie podkreśliłem (mea culpa), że spaghetti westerny opowiadały o Dzikim Zachodzie głównie w kontekście… budowy kolei. Dyżur polityczno- medialny nakazuje zrobić rolkę i przez tydzień przyglądać się, ile lajków zbierze, dlatego zresztą zaraz po powrocie z pięknej Italii Tomasz K. od razu na fejsa wrzucił stosowny post.
Teraz dopiero wyraźnie widzę, dlaczego Tomasz K. jako siedzibę wybrał sobie Dworzec Miejski, a wcześniej niezasłużenie przypisywał sobie budowę kolei do Przemkowa, jak gdyby co najmniej był Marszałkiem Województwa Dolnośląskiego.
Na marginesie: nie dziwię się, że sam marszałek Gancarz na wszelki wypadek milczy w sprawie tego niestrawnego „spaghetii”, jakie od 2023 roku gotuje chocianowsko-lubińska kuchnia, a nawet dubeltowo milczy, gdy Kuchnia PiS-u zaprzyjaźniona z Samorządowcami (bez partii) także przypisuje sobie polityczne zdolności kulinarne w tej kwestii.
W takim razie, żeby nieco odświeżyć atmosferę przyświecę cytatem
Koniec roku, koniec bogatych lat dla Chocianowa… Życzę Nowego Roku bez złudzeń!
Może przetłumaczę na język zdrowego rozsądku, bo gros mieszkańców rzeczywiście nie zrozumie co “Odkrycie Dolnego Śląska” miał na myśli twierdząc “podejmujemy wyzwania, które przez poprzednie dekady uznawane były za niemożliwe do zrealizowania”. Otóż te wyzwania niemożliwe do zrealizowania to:
1) Jednokierunkowa obwodnica/aleja o długości 500m za 13 mln zł na kredyt.
2) Umieszczenie Rady Miejskiej w Centrum Patriotyzmu im. Marii i Lecha Kaczyńskich, częściej zwanym po prostu Centrum Przesiadkowym.
3) Zadłużenie Gminy do poziomu 40 mln zł na koniec tego roku, tj. do niespotykanego w poprzednich dekadach poziomu 70% dochodów własnych.
4) Niemożliwym do tej pory, a jednak cudownie możliwym absurdem, którego twórcami są urzędnicy i współpracownicy jest otwarcie trzeciego Ratusza, na dworcu Kolei Dolnośląskich (przez dekady był tylko Ratusz, a teraz mamy drugi mały Ratusz COA Elżbiety Kowalczuk i Ratusz kolejowy na wyłączność burmistrza i Kultury RCK sąsiada Katulskiego Adaśka).
5) Niemożliwym do wyobrażenia było to, że do Lubina będzie trzeba jeździć z przesiadką w Trzebnicach “na pętli”, a tu masz, dzięki podjętym “wyzwaniom” ekipa fachowców zrealizuje swój pomysł nowoczesnego miasta już w nowym roku.
6) Mógłbym tak długo wyliczać, ale na razie zakończę jeszcze jednym osiągnięciem niemożliwym do pomyślenia w poprzednich dekadach – tj. osiągnięciem wydatków na urzędników i propagandę, także tę kulturalną “na wysokim poziomie” (Dzień dobry dla klasyczki) w wysokości prawie 20 mln zł w 2026 roku
– takie tam Światełko Pamięci zapaliłem rok temu.
Wielokrotnie to przypominałem, więc może powtórzę, że niedowartościowani politycy mają skłonność do wydawania nie swoich dóbr, ale z akcentem ku ich wiecznej chwale i sprawczości. Tomasz K. jest prymusem w tej politycznej szkole, więc wydaje np. grunty pod kolej, jak róże na Dzień Nauczyciela prawie tak wspaniałomyślnie, jak jego przyjaciel Tymoteusz Myrda informuje, że już za 4 miesiące kolorowe światełka pamięci zabłysną na skrzyżowaniu Kolejowej i Głogowskiej (co na pewno będzie tematem odrębnego artykułu, już zapowiadam).
Łaskawe Pany, co?
Szanowni Państwo,
zapalając w tej chwili „Światełko Pamięci” dotyczące zarobków Tomasza K., wciąż mówimy o 2024 roku, bo zarobków w 2025 roku jeszcze nie ujawniono, choć dawno minął termin. Oczywiście w tej chwili wszyscy mogą być sfrustrowani tym, że dwa lata temu burmistrz z zarzutami zarobił co najmniej tyle, ile w tym samym czasie Prezydent Polski.
Za to na pewno zarobił więcej, niż Premier.
To może na zakończenie, jeszcze raz podświetlę pamięć społeczeństwa, która według Lokalnej Kuchni Politycznej jest dobra, bo krótka, tj. tłustym drukiem chocianowskiej propagandowej Katarzyny Tymińskiej przypomnę, co wmawiano maluczkim żyjącym w tej gminie.

(że nie wspomnę o wynagrodzeniach ministrów…)
Dobra, kończę.
Szanowna Publiko,
żeby nie przedłużać i niepotrzebnie dawać się wkręcać w pseudopolemikę urzędników z FAKTY Chocianów w sprawach finansów gminnych postanowiłem zapalić “Światełko Pamięci” wśród szczególnie tych, którzy uwierzyli w 2017 roku Tomaszowi K. i jego radnym, że zlikwidują podatek od nieruchomości.
I dalej
Niestety Tomasz K. w poprzedniej kadencji nie zlikwidował podatku od nieruchomości, co ujawnia moje “Światełko Pamięci”. Trudno, wiedziałem wszak wcześniej, że tego nie zrobi, a obiecanki wtedy były świadomym kłamstwem, bajerem, który tylko w połowie osiągnął sukces – co prawda dzięki temu Tomasz K. został burmistrzem, ale z drugiej strony naraził się całej rzeszy elektoratu, który mu zaufał. Na domiar złego, już po “wygraniu” w niepokalany sposób wyborów w 2024 roku, od razu postanowił podnieść stawki podatku na 2025 rok do maksymalnych stawek. Poważnym cynizmem i arogancją przy okazji wykazała się “ekipa fachowców Tomasza K.”, którzy wzrost podatków uzasadniali tym, że Tomasz K. w tej kadencji nie obiecywał likwidacji podatku, jak w poprzedniej kadencji. W tej kadencji nie obiecywał, że zlikwiduje, co należy rozumieć wprost, że będzie podnosił do maksymalnie dopuszczalnych stawek. O, bossiiiiu… I we wrześniu 2024 roku podniósł raz, a teraz na XV Sesji Rady Miejskiej powtórzył podwyżkę, ponieważ wcześniej nie obiecywał, że nie będzie podnosił
– wyjaśniałem 2 listopada 2025 roku.
Obiecuję, że do sprawy wrócimy niebawem.
Wiwatom nie ma końca – Tomasz K. uzyskał ostatnie wotum zaufania w Gminie Chocianów
Rządzenie i władza co prawda przyjemnie się zaczyna, niczym ta jeszcze wówczas w 2018 roku dla Tomasza Kulczyńskiego, ale kiedyś przecież kończy się, jak teraz w Gminie Chocianów! Od 2025 roku tak naprawdę mamy już zaledwie Tomasza K. (jak widać z nazwiska kawał ubyło „#prawdziwego burmistrza”, „włodarza”, „odkrycia Województwa Dolnośląskiego”, niedoszłego „parlamentarzysty”, „ministra”, albo nawet „cesarza Kuli Ziemskiej”, niemniej w sądzie wyłącznie – „oskarżonym”)
PS:
A kończąc tradycyjnie zwrócę światełko pamięci już tylko dla Najładniejszej… Światełko świeci!
Robert Harenza










































Comments