Nie będę usprawiedliwiał się z tego, że ostatni artykuł o chocianowskiej „Tragifarsie” pisałem nie tylko w stanie permanentnej „tęsknoty”, a przy tym będąc mocno uprzedzony do chocianowskiej władzy, cokolwiek Państwo uznacie za uprzedzenie. Po prostu miałem taką potrzebę, tyle, żeby nie powiedzieć więcej, czyli to, że stan ducha pozwolił mi na aż tak skrajne emocje.
Tragifarsa o rozwoju i zmianach w Gminie pt. “Chocianów w 8 roku p.n.t.”
Dzisiaj natomiast, nie robiąc już wyżej wspomnianego „szpagatu”, pocieszę wszyskich, włącznie z Tomaszem K. (podkreślę, że ostatnio zaczął obserwować FAKTY Chocianów, co prawda późno, bo późno, ale dobrze, bo nareszcie…). Otóż pocieszające jest to, że Tomasz K. na przekór wszystkim faktom, opiniom i przede wszystkim wbrew prawdzie z uporem maniaka twierdzi, że jest demiurgiem (kimś w rodzaju Cezara w tunice z krawatem(!), jak na klipie muzycznym, albo genialnym urzędnikiem), który buduje i tworzy dobro materialne w całym regionie, kończąc na Chocianowie.
W opinii opłacanych przez Gminę periodyków typu Głos Regionu, czy najświeższego Informatora Gminy Chocianów jest sprawcą samych sukcesów, stworzenia Gminy „na nowo”, od momentu zaprzysiężenia w 2018 roku, nie wykluczając, że już wcześniej pod postacią Franciszka (Ćwierćwiecza) Skibickiego mógł lepić tę samorządową glinianą budowlę bez stosownych pozwoleń, gospodarskim sposobem, zresztą tutaj wachlarz możliwości ogranicza tylko wyobraźnia Franka i jego protegowanego.
Proszę zauważyć, że Tomasz K. wciąż i wciąż buduje kolej do Przemkowa, jak kiedyś budował zerwane nici komunikacyjne z Chocianowem, a na dodatek razem z nim (albo niekiedy w zamian) te aglomeracyjne tory kolejowe Zagłębia Miedziowego, które wciąż są w powijakach medialnie buduje także jego pełnomocniczka, instytucjonalnie zwana żoną.
Na marginesie dodam, że tego rodzaju pocieszeń rodziny K. mogę tworzyć na pęczki, po to tylko, by sprawić im przyjemność i satysfakcję, bo w moim przypadku sprawianie satysfakcji nie kosztuje Gminy ani centa, w odróżnieniu od taklich postaci jak Nowak czy Wan, którzy za sprawianie satysfakcji #włodzarzowi oczekują rocznie już co najmniej trzy cyfrowych przelewów z budżetu gminy. Tym razem z redaktorzy propagandowych agitek „budują” następne odcinki drogi żelaznej, tym razem już dla Przemkowa!
Szanowni Państwo,
w tej chwili ekstrapolacja trendu, z którą mamy do czynienia w przypadku “Drużyny Dobrych Zmian” wyjątkowo jaskrawo widoczna jest na bilboardach. To, co ma teraz i na przyszłe lata “Dla Ciebie” władza, to nachalna promocja “rodziny”, cioci El dziuni (jak pieszczotliwie nazywam Elżbietę Kowalczuk z domu Kehle), jej bratanicy Katarzyny Kulczyńskiej (pełnomocniczki swojego męża od rozwoju), prywatnie z domu Kehle, że pominę w tej chwili samego Tomasza K., bo ten za chwilę zejdzie ze sceny, niemniej zależy mu na utrzymaniu “rodzinnych” wpływów w rządzeniu tą mocno już udręczoną przez nepotyzm i inne rodzinno – towarzysko – polityczne układy i zależności, zaczynając od Franciszka ćwierćwiecza Skibickiego
- napisałem w artykule “Drużyna Dobrych Zmian” prezenteiszyn program wyborczy! Taki sobie ten program… pup!
Choć mój kolega Wikary mnie lubi, ale bezlitosny jest bardziej, niż tarantula albo żona, dlatego znów wytknie mi, że wszędzie widzę billboardy, w tym bilbordy typu gazecianego. Niestety w Chocianowie dzięki staraniom burmistrrza jest więcej billboardów, co roku kupowanych na hektary, niż dziur w drogach, których jest więcej niż kilometrów wyremontowanych torowisk sławnej wszędzie KD. Nie będąc nawet rzecznikiem burmistrza, ale to prawda, że nawet Franciszek nie inwestował aż tak w miejską strukturę propagandową Chocianowa, jak Tomasz K., wydając co roku przynajmniej 100.000,00 zł z podatków mieszkańców na instalacje nowych billboardów, albo lokalne tabloidy. Uwierzcie mi na słowo, że akurat to kontroluję, jak ciocia El dziunia Kowalczuk kontroluje swoje wpływy i możliwości korzystania z zasobów gminy i Tomasza K do swoich rodzinno-politycznych celów.
Nie twierdzę, że to Elżbieta Kowalczuk wpadła na pomysł zrobienia z bratanicy Katarzyny Kulczyńskiej swoistej „hostessy” reklamującej produkt reklamowy, tj. świeżutki numer IGCh, ale na pewno czynnie uczestniczy w procederze wydawania przez Katulskiego (RCK) Adaśka gminnych pieniędzy na rzeczy tyleż zbędnych, co karygodnych. Jawnym drwieniem z prawa i tubylców jest nakręcenie spotu reklamowego przedruków z chocianow.pl, bez stopki redakcyjnej z udziałem społecznej pełnomocniczki „d/s rozwoju”, która według redaktora Andrzejewskiego z Radia Wrocław otrzymuje sute urzędowe wynagrodzenie.
Najnowsze wydanie Informatora Gminy Chocianów już dostępne! – Facebook.com
Swoją drogą do tego stopnia wzruszyłem się na tym propagandowo tendencyjnym filmiku z Katarzyną Kulczyńską w roli głównej, że nie potrafię obejrzeć go jeszcze raz, serio. Ten rodzaj lubińskiej kinematografii o dramatycznym wątku: gdzie w Chocianowie można zdobyć „towar” pierwszej potrzeby do rozwoju?, wprowadza w mojej głowie silniejsze emocje, niż tournée Drużyny Dobrych Zmian po wioskach z Dniem Dziecka, rozdającą dzieciom w formie prezentu agitkę propagandową o nazwie Informator Gminy Chocianów w torebce z logiem Gminy wykonanej przez lubińską zaprzyjaźnioną agencję z 7 krotnym przebiciem cenowym.
Tomasz K. dostanie wotum zaufania, absolutorium i… strajk na dokładkę – brawo on!
Szanowni Państwo,
ale zanim wezwą mnie na poprawiny, wróćmy na chwilę na Ziemię!
Jeszcze do niedawna, przed erą Burmistrza Tomasza Kulczyńskiego Chocianów był symbolem komunikacyjnego wykluczenia (…)
Bez urazy, ale na podstawie przywołanej bredni można całkiem rzeczowo powiedzieć, że w „erze” Tomasza K. Chocianów stał się symbolem totalnego wykluczenia, bo wykluczenia moralnego, intelektualnego, a na dodatek wykluczenia prawnego. I żeby na szybko pokaząc Państwu, z jak „totalnym” wykluczeniem mamy do czynienia w erze Tomasza K. posłużę się przykładem dyskusji redaktora elegnickie Dariusza Szymachy z awatarami Tomasza K., tj. profilami Facebookowymi burmistrza, obsługianymi (jeśli mnie kobieca intuicja nie myli, a rzadko myli…) przez Nowaka Kaspera i Krystiana Wana, rzecznika urzędników ekipy fachowców.
Dam sobie paznokcie wyczyścić, że w pyskówce z dziennikarzem udziału nie brał sam Tomasz K, co wcale nie chroni go od odpowiedzialności, że pozwolił średnio rozgarniętemu Nowakowi wypowiadać się jako „on”, robić wykłady ze statystyk zabijania dzikiej zwierzyny przez Koła Łowieckie w kontekście wypadków śmierci zwierząt spowodowanych ruchem kołowym i szynowym, ponadto ośmieszać się myleniem znaczenia słów ignorancja i arogancja.
I dalej
Sorki, ale muszę kończyć, bo orkiestra stroi instrumenty i za chwilę zacznie grać na… „poprawiny”. Muszę jednak uzupełnić przekaz o totalnym wykluczeniu w erze Tomasza K.!
Informuję, że wyżej screeny zostały za pomocą narzędzia filtrującego po prostu „wykluczone” przez Tomasza K. z jego profilu. Obiecuję, że do tematu wrócimy, nie wykluczając przedstawienia innych rewelacji.
P.S.:
Jak mi T-roc miły, dźwięki saksofonu jak zawsze poprawiają mi nastrój!
Robert Harenza




















Comments