Artykuł

Tomasz K. i jego Pełnomocniczka “ds. Rozwoju” (prywatnie żona)… zaszczycili obchody chocianowskiego Dnia Dziecka, Samorządowca i Dnia Kultury!

0

Zwykle wzbraniam się przed oznajmianiem już na wstępie tego typu drastycznych konstatacji, ale – niech tam… Dzisiaj zacznę od pytania zasadniczego: czy w Chocianowie doszło już do tego, że definicja „samorządu” została sprowadzona do skądinąd afrykańskiej prawdy, że to tylko związek męża z żoną (sic!), a nie ustawowa kooperacja organów stanowiącego i wykonawczego?

Patrząc na wczorajsze uroczyste lubińskie (w Chocianowie) obchody Dnia Samorządowca 2026, plus Dnia Kultury, i otwarcie Bistra, i rocznicę PERON CAFE, odniosłem wrażenie, że władza Gminy Chocianów nie ma już nic do zaproponowania, prócz żenującej gloryfikacji “rodziny samorządowej”, jakkolwiek to rozumieć.

W takim razie trochę inaczej stawiając pytanie, zresztą tym samym transparentnie wskazując poważny dylemat, czy Gmina Chocianów upadła aż tak nisko, że jedynymi „ikonami” mądrości, idei samorządności są Tomasz K. (jeszcze burmistrz) i jego żona (prawie przyszła burmistrz), którzy pomijając ważniejszy od nich organ samorządowy, tj. Radę Miejską celebrowali to jedno z ważniejszych świąt po zmianie ustrojowej?

Małżonkowie Tomasz i Katarzyna, pławiąc się w beznadziejnych frazesach o Naszej Małej Ojczyźnie (choć prywatnie mieszkają w Lubinie, gdzie spływają odpisy ich podatku od wynagrodzenia, od czasu do czasu przyjeżdżają do pracy, której nikt nie normuje, bo skutecznie zlikwidowali organ stanowiący) mają „zaszczyt” (czelność!) wspaniałomyślnie wypowiadać się na temat misji samorządu, zresztą z taką pasją, że aż mi dech odebrało, jakbym słuchał saksofonowej „muzyki na żywo”, co było jedną z atrakcji wczorajszego show!

est po co żyć! Jutro 25 maja, a za tydzień żywą muzyką poświęcą Bistro “na wysokim poziomie”

W tym miejscu, według wpojonych mi przez zwykłą uczciwość zasad, wyrażę ubolewanie, że w Chocianowie nie ma już Rady Miejskiej, nie ma poczucia wstydu, nie ma przyzwoitości, nie ma nawet skali, jaką wypadałoby mierzyć ten „wybuch” zidiocenia, lubińskiej degeneracji, braku wszelkich miar, w tym braku między innymi kontaktu z rozumem!

Mówiąc szczerze do wczoraj byłem przekonany, że nie dożyję takiej chwili, w której będę przerażony… A niestety teraz jestem przerażony ogromem rodzinnej lubińsko- chocianowskiej degrengolady, jaka dotknęła Gminę Chocianów, w sensie uprawiania samorządności (pod auspicjami Bezpartyjnych Samorządowców). Swoją drogą to raczej wyjątkowo osobliwa definicja ustrojowo- samorządowa, ale jednak w rodzinnym Chocianowie świętuje swoje nepotyczne apogeum.

Nie przeczę, że burmistrzowi i jego samorządowej żonie wypada wygadywać nawet najdurniejsze frazesy, ale muszę zaprzeczyć, żeby ten rodzaj farsy był wyznacznikiem jakiejś uczciwej, samorządowej i racjonalnej koncepcji rozwoju! To raczej desperacka próba otumanienia nie tylko tumanów, ale także w większości światłej części chocianowskiego społeczeństwa. Propaganda, która ustawia burmistrza i jego rodzinę w roli mentora, półboga, szefa samorządu – z każdego punktu widzenia jest zwykłym tresowaniem ciemnogrodu, a nie rzeczywiście mądrym, postępowaniem zgodnie ze zwykła przyzwoitością, uczciwością, wiedzą socjologiczną, w tym także poważnym traktowaniem ludzi, najczęściej mniej otrzaskanych w świecie propedeutyki lubińskiej politycznej naiwności i infantylizmu, w tym obyczajowego…

I jak tu mam teraz począć, jeśli wiadomo, że rodzina “samorządowców z Lubina” zawłaszczyła sobie prawa przysługujące lokalnej społeczności do samostanowienia i w miarę uczciwego rozwoju, wydawania wspólnych pieniędzy, oraz planowania w miarę prostych działań, jak to w małej gminie miejsko-wiejskiej bywa. Czy ktoś na uroczystościach Dnia Samorządowca widział jakiegoś radnego, podradnego, albo kogokolwiek, kto wypełniałby ustawowe wymogi funkcjonowania polskiej gminy?

„Drużyna dobrych zmian”, która od 2018 roku rządzi Chocianowem wczoraj przelała czarę goryczy, do tego – mówiąc między nami – napisała nową wersję „Konopielki”…

Szanowni Państwo,
poważnie mówiąc, wczoraj skończył się rozmajony najważniejszymi dla mnie świętami maj – 1 maja, Dzień Ludzi Pracy, 2 maja – Dzień Flagi, 3 maja – Dzień Konstytucji, później Dzień Strażaka, Dzień Bibliotekarza, Dzień Komunalki, itd., itd… Majówki kończą się Dniem (mojej) Księżniczki, Dniem Matki, następnie celebrowano Dzień Samorządowca, zusammen Dzień Kultury, ale to nie wszystko. Maj pękał w szwach od świąt i uroczystości, a 30 maja przypadł nam w udziale uroczysty Dzień Bistra i Peronowych nieczynnych kawiarni… Wypada zauważyć, że te ostatnie majówkowe adoracje są typowo chocianowskim wynalazkiem, a wszyscy wiemy, czym prowokowany jest wynalazek – najczęściej potrzebą, a tutaj potrzebą… wyłącznie politycznie pijarową.

P.S.:
Jeśli artystka, którą mam na myśli jest nadal zawiedziona, że nie przyszedłem posłuchać żywej muzyki saksofonowej, proszę o wybaczenie! Także w innych okolicznościach bym nie przyszedł, ponieważ moja obecność, po pierwsze, nie jest mile widziana przez organizatorów. Po drugie, spowodowałbym zbyt duże zaskoczenie i niepotrzebne emocje swoją skłonnością do dźwięków wydawanych przez instrument drewniany. Ale jeszcze ważniejszym wytłumaczeniem jest to, że akurat wczoraj sam występowałem z „żywą muzyką” gitarową nie powiem, że przed lepszym audytorium, ale z całą pewnością przed ludźmi, którzy przyszli posłuchać muzyki, a nie żeby konsumować słodkości „za darmo”, czyli za publiczne pieniądze.

Właściwie, po obchodach Dnia Księżniczki, Dnia Samorządowca i Dniu pracowników Kultury, które obchodziłem niechcąco z rozmachem i nie mniej merytorycznie, niż rodzina Kulczyńskich, wypada mi wytłumaczyć, dlaczego ostatnie zachowania władzy uznałem, jako najnowsze dzieło literackie „Konopielka 2” (Kulczyńskiego, nie Wiesława Redlińskiego, w tym przypadku…). Najgorsze w tej innowacji jest to, że potwierdza się twierdzenie mojego kolegi Wikarego, że Chocianów to jednak “murzyńska wioska jest”…

Robert Harenza

 

 

Jest po co żyć! Jutro 25 maja, a za tydzień żywą muzyką poświęcą Bistro “na wysokim poziomie”

Poprzedni artykuł

Comments

Comments are closed.

Login/Sign up