Najlepiej będzie, jeśli załatwimy to od razu, bo później różnie może być, albo zapędzę się w analizach politycznych ostatnich potknięć chocianowskiej władzy, albo rozgadam się na temat najnowszych rekonstrukcji boomu inwestycyjnego “drużyny dobrych zmian”, tj. powrotu do inwestycji niematerialnych w organizacje igrzysk, eventów, rozrywki i rozdawanie chleba. I co by nie mówić, mogę tak po prostu zapomnieć w czyjej intencji i komu dedykuję dzisiejszy tekst. Dlatego włączę muzyczkę, by w miarę naturalnie przejść do oficjalnych uroczystości, co…?
W wigilię Dnia Księżniczki pragnę złożyć wszystkie pory roku u jej stóp, nie tylko jako prezent, ale także jako odbicie lustrzane moich wyłącznie dobrych wspomnień i myśli. Jubilatce życzę “dzień dobry” od nieskończoności po nieskończoność, “dobrego jutra” i “dobrego wczoraj”, jakkolwiek to trudne w dekantacji, niemniej tym bardziej wzruszające i piękne. Sto lat, sto lat (podkreślenie – moje) – zamawiam na mój koszt, z pełną szczerością i oddaniem, żeby nie powiedzieć – służalczo!
Wobec wyczerpania najważniejszego punktu porządku artykułu, pozostają mi wyłącznie starania, by być sprawiedliwym, a nie jak zwykle dociekliwym, czego na przykład kobiety nie rozróżniają w ogóle, politycy nie widzą między tymi pojęciami różnicy, a społeczeństwo Chocianowa w przygniatającej większości te dylematy i niuanse obchodzą tyle, ile mnie otwarcie Bistra w siedzibie Regionalnego Centrum Kultury.
Wobec powyższego, skoro nikt nie pyta, to odpowiem, że spodobał mi się ostatni mój artykuł Czy wiecie, co słychać w powiecie…? Rzadko mi się to zdarza, ale wczoraj, jak przeczytałem go po raz pierwszy po napisaniu, nie miałem się do czego przyczepić, a przecież czepliwy jestem z natury, tym bardziej w stosunku do swojej twórczości. Nie mogłem przyczepić się nawet do tego, że nie pokazałem całego katalogu fuszerki i chałtury, jaką od 2018 roku karmi nas miejscowa władza, skupiając się wyłącznie na małym odcinku drogi gminnej, na przykładzie której, jak w soczewce widać brak rzeczywistego zaangażowania w rozwiązywanie podstawowych problemów gminy przez pracowników przyjeżdżających z Lubina do pracy w tutejszym urzędzie.
Prawdę mówiąc, opisałem jedynie stan déjà vu, w którym gmina funkcjonuje od wielu wielu lat (autor archiwalnego artykułu znany redakcji).
Tak, że tak… Czytając swój ostatni tekst o tym, co się dzieje w powiecie doznałem czegoś w rodzaju ulgi, że nie popełniłem ani jednego błędu przesady, a poczucie strachu w szeregach chocianowskiej władzy przedstawiłem w formule coraz bardziej śmiesznych gestów, pozoranctwa i dezinformacji. Ponadto artykuł uruchomił także reakcje w magistracie, choć nikt tam nie czyta FAKTY Chocianów, podobnie zresztą, jak mój kolega Wikary, czy radni i Pańcie (RCK) Katulskiego A.
Widzicie sami, że w Chocianowie improwizacja całkowicie zastąpiła logikę, przypadek staje się strategią, a planowanie celów opiera się na widzimisię (zarządzeniu) schyłkowego burmistrza. Z tym powiatowym boomem inwestycyjno-drogowym też miałem rację, że to głównie “kryptokampania” wyborcza, w jaką wszedł zarząd powiatu nadaje ton narracji, a nie prawdziwe intencje większego zaangażowania w sprawy Gminy Chocianów.
KryptoWyborcza giełda Starostwa Polkowickiego
No i co, czy nie potwierdza się moja uwaga, że Powiat załatwia realne dotacje dla gmin bliższych sercu Kamila Ciupaka i Jana Wojtowicza? Nie dziwi mnie również to, że członkowi zarządu Piotrowi Wandyczowi pozostaje jedynie “wypedałować” stres, że niewiele znaczy w polityce powiatowej. Poza tym robi to, co sam lubi najbardziej.
A wracając jeszcze do reaktywności “drużyny dobrych zmian”, warte podkreślenia jest swoiście rodzinne reprezentowanie burmistrza przez jego ciotkę na różnych powiatowych eventach i gminnych jarmarkach… To precedens, ale w Chocianowie kierowniczka referatu, która nie składa oświadczeń majątkowych “robi” za burmistrza i układa plany rozwoju gminy na przyszłe lata.
W sumie ta, powiedzmy, “Republika” rodzinna Tomasza K., z Kehle T., z Nowakiem K., Katulskim A., jego pańciami, z prezesem ZUKiTP Adamczykiem R. na dokładkę, wierząc w sukcesy dawno już zwiędłe do zaoferowania ma wyłącznie świętowanie albo rocznicy PERON (Blue) CAFE, albo otwieranie Bistra, że dodam przy dźwiękach żywej muzyki…
Pomijając fakt, że wcześniej planowano co innego, a wyszło, przypadkiem, co innego, że dworzec PKP będzie siedzibą burmistrza i RCK z bistrem na dokładkę, ale to najwymowniej mówi o improwizacji, z jaką mamy wciąż do czynienia. Śmiem twierdzić, że na w/w eventy przyszłaby garstka zwolenników ekipy fachowców, dlatego do tego wianuszka atrakcyjnych kwiatków dodano celebrowanie Dnia Dziecka. W myśl staraj zasady, że nic lepiej nie zrobi frekwencji, niż rozdawanie prezentów dla pociech, więc do cafe i bistro dodano święto dzieciaków.
W związku z powyższym, że wyczerpałem ostatni punkt programu, pozwolę sobie zamknąć dzisiejsze spotkanie dedykacją dla Jubilatki, było nie było żywą muzyką, do tego nawiązującą do Zielonych Świątków… “Dzień dobry Pani”, z powtórek tylko ta mi się nigdy nie znudzi.
Robert Harenza


















Comments