Artykuł

Czy wiecie, co słychać w powiecie…?

0

Pozwólcie mi dzisiaj zacząć lirycznie… Podać powód? Otóż obawiam się, że jak już zacznę pisać pierwszy akapit to mój pozytywny z natury nastrój pryśnie, niczym bańka mydlana, i nie będę miał ochoty, ani miejsca na przekazanie ludziom dobrej energii, słowem czegoś pozytywnego, miłego i jednocześnie na wskroś uczciwego, co przekazuje każda dobra metafizyka artystyczna. Po prostu będę zmuszony znów odkodowywać fałsz, jaki serwują nam zmanierowani “urzędnicy” Chocianowa, a ostatnio na dodatek dołączył do nich także powiat z Kamilem Ciupakiem i jego Wojtowiczem na czele.

KryptoWyborcza giełda Starostwa Polkowickiego

Nawiązując do bliskiej mi mądrości poetyckiej, że “między ciszą, a ciszą sprawy się kołyszą”, chciałbym tym samym podkreślić istnienie spraw, które dzieją się (kołyszą) bez udziału publiki, skrycie w kuluarach, pod wpływem lokalnych polityków, reprezentujących różne partie, środowiska, albo po prostu urzędników najniższych szczebli samorządowych, takich jak gmina i powiat. Przyrzekam, że ostatnią w tym akapicie nadmiernie ogólną refleksją będzie stwierdzenie, że warstwy tych działań nakładają się na siebie, jak kalki, albo znoszą, ale nie wolno traktować ich jako emanacji prawdy, lecz zaledwie w kategoriach gry interesów załatwianych na poszczególnych poziomach konstytucyjnej władzy. Wszak wiemy z ustaw, że powiat ma swoje kompetencje, gmina ma inne kompetencje w strukturze ustawodawstwa państwa, więc poważny rozdźwięk między władzami niskiego szczebla samorządności tym bardziej budzą niepokój i pytania, dlaczego władze nie współpracują, a jedynie dążą do realizacji partykularnych interesów tego czy innego starosty, wicestarosty, burmistrza lub radnego powiatowego lub gminnego. W takim razie czas, by powyższe ogólne spostrzeżenia i tezy przedstawić na przykładach, bo tam jak na dłoni dostrzec można rutynę, sztampę, a jeśli bardziej się temu przyjrzeć, to nawet da się zauważyć cynizm i drwinę z inteligencji społeczności lokalnej Chocianowa, jaką proponują raz gmina, raz powiat polkowicki. Smutne i prawdziwe jest to, że tylko dlatego, bo coraz większymi krokami zbliżają się przedterminowe wybory na burmistrza Chocianowa. Aha, z uwagi na rangę “spraw, które się kołyszą” zacznę od przedstawienia działań Powiatu, który od dekad nie był tak “aktywny” na terenie Chocianowa (choć to gmina współtworząca i co do wielkości druga po Gminie Polkowice), a teraz bawi, uczy i buduje swój pijar, jakby potrzeby społeczeństwa Chocianowa nagle stały się oczkiem w głowie Ciupaka i Wojtowicza, o ile oczywiście przyjmiemy, że ci politycy w ogóle dysponują tego typu wrażliwością…

WYDANIE SPECJALNE: Jak w piosence z przedszkola: “budujemy mosty dla pana starosty”… a w Chocianowie budujemy nawet drogi

Nagle Kamil Ciupak przypomniał sobie, że po pierwsze istnieje Gmina Chocianów i ma potrzeby inwestycyjne, a po drugie jest droga Chocianów – Trzebnice, a nie tylko drogi w gminach Radwanice, Gaworzyce, tj. terenów, z których pochodzi, albo ostatnio nawet w gminie Przemków. Ni z gruchy, ni pietruchy starosta ogłasza, że rozpisał przetarg na remont nieco ponad kilometra odcinka przez Chocianowiec, bo nie jest to zadanie literalnie ujęte w budżecie powiatu na 2026 rok.

I dalej

Skąd ta nagła nerwowość? Bo w największej gminie powiatu inwestycji, jakby kot napłakał, a przedterminowe wybory na burmistrza za pasem? Więc pozostawię Państwa z pytaniem, ile w działaniu starosty było irytacji na prowokację Tomasza K., a ile po prostu jawnego rozpoczęcia prekampanii do wyborów nowego burmistrza Chocianowa

– jeśli nie pamiętacie, przypomnę co napisałem zaledwie dwa miesiące temu.

I co by nie mówić, przez te dwa miesiące ciszy, okazuje się, że jednak “sprawy się kołyszą”, co fajnie widać na przykładzie organizacji przez powiat eventu raczej kinomatograficzno- propagandowo- politycznego (nie tylko z racji miejsca, tj. dawnego kina TOSCA, do którego nota bene chodziłem najpierw co niedzielę na tzw. “poranki” z bajkami, a później już na wieczorne seanse z filmami typu ABBA, czy THE END, itd.) o wzniosłej nazwie Strefa dla Biznesu w Chocianowie, bo na pewno nie służącemu załatwieniu jakiejś ważnej potrzeby dla mieszkańców gminy Chocianów, jak choćby staranniejsze przygotowanie transportu zbiorowego lub rzetelnego zajęcia się stanem dróg powiatowych, których Chocianowie mamy więcej, niż Katulski Adaśko pomysłów na upowszechnianie kultury “na wysokim poziomie”.

Z nieudawanym żalem w tym miejscu muszę podkreślić, że powiat chyba “zapomniał” o władzach gminy, choć na pewno z politycznym rozmysłem na imprezie nie pojawił się ani Tomasz K., wraz z Pełnomocniczką ds. Rozwoju Katarzyną Kulczyńską, ani nikt z “ekipy fachowców” burmistrza, co wiele mówi o relacjach powiat-gmina. Wnioskuję zatem, że relacje między tymi szczeblami władzy są wyraźnie złe, że nie powiem wrogie, znając zasadę “kruk krukowi oka nie wykole”. Ale wracając do meritum, zadałem sobie pytanie, jakie prawdziwe intencje przyświecały staroście w organizacji tej raczej mało adekwatnej do realiów Chocianowa imprezie z jakimś powiatowym biznesem w tle? Oczywiście od razu – co zwykle podpowiada mi moja kobieca intuicja – odrzuciłem sugestie Memów, które pojawiły się natychmiast po ogłoszeniu na fejsie informacji o tym ekstra wydarzeniu gminnym.

Uważam, że akurat w tym networkingu nie chodziło o wódę, nie tylko dlatego, że na imprezie nie było burmistrza. Bardziej skłaniam się do wersji mojego kolegi Wikarego, który wracając z prawdziwego networkingu z Katowic w rozmowie telefonicznej z mną uznał, że mam jednak rację twierdząc, że Powiat Polkowicki szuka swojego kandydata(tki) na burmistrza Chocianowa. Do tej pory lansował Piotra Wandycza (nie wykluczam, że przestał), a wszystko wskazuje na to, że zaczął “testować” i lansować postać prezeski LGD Wrzosowa Kraina, skądinąd znanej słabo tak mi, jak i ogółowi społeczeństwa, Barbary Sulma.

W każdym razie na niszowej merytorycznie imprezie w dniu 13 maja nie pojawił się ani burmistrz Chocianowa, ani jego kolega Piotr Wandycz, ani Kamil Ciupak, ani żaden z “włodarzy” gmin płacących składkę członkowską do LGD Wrzosowa Kraina. Za to na pewno w pamięci utkwią mi dwie relacje, które pojawiły się w przestrzeni medialnej zaraz po wydarzeniu, obydwie zresztą potwierdzające ewidentnie balonowo- marketingowo- polityczny charakter eventu. To od której “relacji” mam zacząć, od obnażającej infantylizm i intencje powiatu, czy może tej żałosnej pod każdym względem, w tym także muzycznym? Ence, pence… Z losowania wyszło mi, że najpierw… “żenująca”

Okey, los tak chciał, że szczerze infantylna relacja będzie po “żałosnej”

Szczególnie wartościowe okazały się rozmowy kuluarowe, dlatego już planujemy następne spotkanie z kolejnymi propozycjami dla lokalnego biznesu

– ze szczerością godną innej sprawy zapewnia autorka postu.

Aha, musicie zrozumieć, że wydano publiczne pieniądze po to tylko, by organizatorzy zrobili sobie focie i oficjalnie ogłosili, że “szczególnie wartościowym” było to, że pogadali sobie, choć nie wyjawią o czym, o pogodzie (?), o dobrze skrojonym garniturze Jana Wojtowicza(?), a może o tym, że kawa lepiej smakuje, jeśli przedsiębiorca parzący kawę nie zapłaci złotówki podatku dochodowego, bo to po prostu okradanie ludzi przez socjalne Państwo…(?) Ale już bez ironii! Jak na moją głowę służbową, właśnie w kreśleniu politycznych “planów”, że “już planujemy następne spotkania” należy szukać złych relacji pomiędzy powiatem a gminą (sic!) . Wszak dla “Leadera niszczonego przez pociotków komuny”, jak Tymiński nazywa Tomasza K., tego typu kryptowyborcze plany nie mogą zostać nie zauważone, a wręcz muszą spotkać się z silną reakcją. Dobrym przykładem reakcji na “wyborcze” zapędy powiatu jest ostatnio opisany przez mnie event wypreparowany przez władze Gminy o wdzięcznej nazwie Dzień Strażaka (przypomnę, że Kamil Ciupak to strażak z dziada pradziada, jak każdy działacz PSL-u, a do Tomasza K. nie przyjechał).

Drużyna dobrych zmian znów świętowała, choć – jak kiedyś Jarosław Gowin – bez radości i przekonania!

Szanowni Państwo,
na strażackiej imprezie nie było zawodowego strażaka Piotra Wandycza. Dla mnie to powód do smutku, ale innych to w ogóle nie obeszło. Why?

– zauważyłem w zaprzeszłą niedzielę.

W myśl zasady, że tylko FAKTY Chocianów w interesie publicznym starają się odkodować rzeczywistość i prawdziwe intencje, które tworzą najbliższe nam szczeble władzy lokalnej wypada podkreślić, że zabrakło nie tylko “przyjaciela rodziny Kulczyńskich”, niejakiego Piotra Wandycza, ale wręcz całego powiatowego aparatu władzy samorządowej, który do niedawna miział się z burmistrzem Chocianowa na każdym jarmarku i odpuście, zaczynając oczywiście od Jana Wojtowicza, poprzez komendanta PSP, itd., itd., na Franciszku “Ćwierćwiecza” Skibickim skończywszy, że o nieśmiałym radnym miejskim juniorze Machoniu nawet nie wspomnę. Why (że zapytam retorycznie)?

Okey, może nie jestem zanadto błyskotliwy w pozycjonowaniu kreacji kobiet, które prezentują na oficjalnych eventowych wybiegach, co zresztą chyba udowodniłem w ostatnim artykule prawdopodobnie mylnie podkreślając wyższość kreacji Pani z RCK Katulskiego Adaśka, jednocześnie nie zauważając równie staranie dobranej “stylówki” być może przyszłej burmistrz Chocianowa, ale w czytaniu mowy gestów politycznych, a tym bardziej na symbolice nadmiaru lub braku kilku puzzli w widoczkach układanych przez polityków znam się co najmniej bezbłędnie. Wobec powyższego proszę przyjąć na słowo, że według mojej opinii ostatnie zachowania powiatu, jak i władzy na terenie Chocianowa noszą wszelkie znamiona charakterystyczne dla okresu ściśle wyborczego. O, proszę…

Czyżby ruszyła wielka kilkudniowa naprawa dróg, choć całość liczona jest dokładnie w ilości 752 m2 placków asfaltu, które władza Chocianowa obiecała położyć w miejscach wytypowanych według tylko jej znanego algorytmu.

Te kilka dni utrudnień zaowocuje nowymi (podkreślenie – moje) , równymi drogami, po których będzie się nam jeździć znacznie lepiej i bezpieczniej

– napisał ktoś prawdopodobnie nie mieszkający w tej gminie.

Prawda, że jeśli przez lata nic nie robi się z drogami to nawet kilka placków świeżego asfaltu w mniemaniu władzy urasta do miana “nowych”, “równych” dróg, a przy tym, jakie show można przy tym zrobić, co?

OMG! I jak tu z szacunkiem patrzeć na władzę, jeśli ta na “wyborcze potrzeby”, skądinąd przedterminowych wyborów ośmiesza się nie licząc już, że ośmieszenia nie należy liczyć w metrach kwadratowych, ale wręcz hektarach kwadratowych ignorancji, niekompetencji, dyletantyzmu, i czego tam jeszcze. Nie wierzycie? Zróbmy test polegający na zestawieniu “pierdół”, jakie chłoptaki Nowak z Wanem podają na talerzu chocianow.pl, ze stanem faktycznym, który przedstawię na swoim Tik-Toku. No to jedziemy!

Konsekwentnie realizujemy wszystkie ważne dla mieszkańców projekty, nie tylko w miarę potrzeb, ale przede wszystkim w miarę funduszy (…) Będziemy realizować te zadania konsekwentnie, krok po kroku, odpowiadając na potrzeby mieszkańców, bez względu na to, kto próbuje nam rzucać kłody pod nogi (podkreślenie – moje)

– dodaje Wan.

Ale to nie koniec tej propagandowej parodii… Jeszcze durniej kontynuuje sam Nowak Kasper:

Pomimo braku wsparcia ze strony lokalnego przedstawiciela, Burmistrz podjął twardą decyzję o ich sfinalizowaniu, udowadniając, że interes mieszkańców i bezpieczeństwo na lokalnych drogach są najważniejsze (…) Utrudnienia potrwają kilka dni, a nowa, bezpieczna infrastruktura będzie służyć chocianowianom przez lata

Szanoni Państwo,
w wolnym kraju każdy ma prawo być głupi, jako wolny człowiek nie przeczę, ale to nie znaczy, że “mądrości” wygłaszane przez głupiego należy traktować z honorami wypowiedzi mędrca i uczciwego człowieka, bo to byłoby wyrazem jeszcze większej głupoty (o ile założymy, że w ogóle dopuszczalne jest stopniowanie głupoty). Wobec powyższego najpierw pokażę stan faktyczny, by niejako “organoleptycznie” zweryfikować tanie gadki urzędników #prawdziwegoburmistrza, później podniosę kilka kwestii administracyjno-finansowych dotyczących wielkiego zrywu chocianowskiej władzy w realizacji drogowych inwestycji. Nie uwierzycie, ale to, co “po remoncie” zobaczyłem na własne oczy to jak wstęp do filmu Bareji.

Mówię śmiertelnie poważnie, że zatkało mnie, bo tego typu “bezpiecznej infrastruktury” nie widzałem nawet podczas pełnych chałtury i prowizorki czasów słusznie minionego PRLu. Szok! Po kilku godzinach dopiero (nieco ochłonąwszy) doceniłem, że protegowany Franciszka “Ćwierćwiecza” Skibickiego, Tomasz K., znów pokonał wszelkie granice innowacji technologicznych, pokonał wręcz barierę logiki, bo na prostej drodze wyznaczył tyle zachowań ruchu konia szachowego, że na krótkim odcinku drogi straciłem orientację, po którym polu miałbym jechać – raz środkiem, raz prawą, a później wskoczyć na lewe pole. Szacun dla kierownika tej inwestycji i wszechstronność doznań, jakie oferuje ta “ścieżka sensoryczna”!

(wybaczcie, ale teraz muszę zrobić jeszcze jedną liryczną przerwę, żeby przynajmniej do końca tego artykułu odbudować w miarę elementarną trzeźwość widzenia rzeczy ważniejszych, niż drętwa narracja tak gminnych, jak i powiatowych chłoptaków o inteligencji pantofelka)

Już mi lepiej, bo przynajmniej “infrastruktura drogowa” przedstawiona na klipie nie jest ani zanadto propogandowo natarczywa i “bezpieczna”, jak w Chocianowie, ani nawet służąca na lata, jak wynika z infantylizacji ekipy fachowców zamieszczanych na wszystkich urzędowych profilach pana burmistrza. Naprawdę wszędzie, wyłączając Chocianów o co innego chodzi, niż wyłącznie o prymitywne ogłupianie lokalnej społeczności, tj. na wmawianiu “tumanom”, zwanym chocianowianom, że burmistrz robi coś wielkiego dla nich, choć naprawdę z powodu wyborczej desperacji wyciąga z dna jakieś ochłapy w postaci remontów dróg, żeby nie polec w wyścigu z powiatem, który opowiada też bajki o wielkim boomie inwestycyjnym na terenie Gminy Chocianów.

Wiem, że to może być zbyt skomplikowane, jeśli nie nawet zupełnie niezrozumiałe dla zwykłego Czytelnika, ale na zakończenie muszę podać kilka wymiernych liczb i zapisów budżetowych bezpośrednio dotyczących ostatnich “przebojowych” działań magistratu w kwestii naprawy dróg.

Szanowni Państwo,
na załączonym widoczku wyraźnie widać, że Tomasz K. przebojowo na remonty dróg w 2026 roku wysupłał aż 320 tysięcy (sic!). Powtórzę – na cały rok, na wszystkie drogi gminne!
Hmmm… A jak myślicie, ile kosztowało położenie tylko tych ogromnych “połaci” masy bitumicznej, o których dzisiaj mowa?

Niestety należy przyznać, że co najmniej 200 tysięcy, jeśli nie całe budżetowe 320.000,00 zł, co wcale tutaj nie jest awykonalne.

Tak, że tak… “Krótki to był zryw”, jak śpiewał Rysiek Riedel, ale w 4 dni Gmina zużyła wszystkie środki zabezpieczone na cały rok na remonty dróg! Zresztą nikt oprócz mnie nie tego nie powie tego, że 300 tysięcy to w ogóle żenująco mała pula środków przeznaczonych na zadanie własne gminy o nazwie utrzymanie dróg gminnych, to po pierwsze. Po drugie, schyłkowa władza Chocianowa gdzie indziej widzi priorytety, jak choćby:

a) w pompowaniu “pieniędzy” do spółki wodociągowej, w której gości całe wykwintne towarzystwo znajomków burmistrza (125 tysięcy),

b) w zakupie następnych nośników reklamowych (nic dziwnego, przecież lada chwila wybory) (40 tysięcy),

c) w zakupie mebli dla urzędników (100 + 126 = 226 tysięcy)

Jak widać, tylko te potrzeby administracyjne to aż 366 tysięcy, czyli więcej, niż na remonty dróg. Oto prawda, tylko prawda i tragedia rządzenia reżyserowana przez “ekipę fachowców”!

Kropka!

P.S.:
Ups… O mało nie zapomniałem o tradycyjnej muzycznej dedykacji. Niech będzie ta dla Pani, która jakby obrażona staje możliwie najdalej ode mnie…

Robert Harenza

Drużyna dobrych zmian znów świętowała, choć – jak kiedyś Jarosław Gowin – bez radości i przekonania!

Poprzedni artykuł

Comments

Comments are closed.

Login/Sign up