Artykuł

– Ni krzywizna, ni równina… Jaki powód? Czyja wina? – taka gmina!

0

Zacznę nietypowo od zwierzeń, jeśli oczywiście “vox populi” pozwoli, co? Oprócz innych wad dysponuję również tą, że w marcu wraca mi prawdziwa radość życia. Co roku w marcu, jak w zegarku! Do dzisiaj ten fenomen tłumaczyłem sobie marcowym Świętem Kobiet, ale przed chwilą doznałem niepowtarzalnego olśnienia! Mój nawrót nastrojów radości, witalności i szczęśliwości tym razem bezspornie wiążę z dniem pewnych imienin – więc ani z wręczaniem klasycznych goździków, kawy i pończoch, jak drzewiej bywało, czy różyczek, lub tulipanów, co w Chocianowie ostatnio “sprywatyzował” Tomasz K., biegając z kwiatkiem za każdą kobietą zważoną na ulicy.

Jak mi T-Roc miły, czekając na 13-ego marca, jak na Marcowe Idy, niesiony radością nie potrafię opanować się, żeby nawet rzeczy smutne, albo wręcz tragiczne, jak na przykład zachowania chocianowskiej władzy przyjmować z dystansem, wiosennym bezkrytycyzmem, wielkodusznym rozumieniem ludzi miotających się w zaułku kłamstw, draństwa i cwaniactwa. I na dodatek, jakby nigdy nic od rana nucę sobie zupełnie niestosowne do sytuacji piosenki, jak choćby tę…

No dobra, dobra, już nie tłumacząc się dłużej, spróbuję smutkiem płynącym z poczynań władzy przynajmniej na chwilę samokrytycznie wyciszyć rozbudzoną marcową ekspresję, rozbawienie i dobry nastrój. Oto przykład pierwszy z brzegu!

“Kluczowe tematy”, które w ramach abonamentu płaconego przez mieszkańców Gminy portalowi e-legnickie.pl edytowałem powyżej, to problemy, z jakimi “władza urzędników” Chocianowa żyje już od wielu ładnych lat, choć teraz poprzez chłoptaków, jak widać bardziej doprowadzone do medialnego absurdu, a nie zwykłego rozwiązania.

Komunikacja? Tę ekipa “Czasu na zmiany” postawiła na głowie najpierw poprzez socjalną politykę przeniesioną z Lubina z etykietą “0 zł”, by od roku “reorganizując” swoją formułę komunikacji, praktycznie pozbawić mieszkańców logicznego i stabilnego dojazdu do Lubina i Polkowic.

“Moralitet” o burmistrzu, który nie kłaniał się prawu, a rozum miał za opozycję! (z osobistą dedykacją na 13 marca, w gratisie)

Drogi? O, Bosiuuu, to temat rzeka. Ekipa urzędników od 2018 roku realizuje “rozwój” dróg w formule, jak już ktoś da pieniądze (województwo, powiat, albo Warszawa) to zrobimy jakąś dojazdówkę z Polbruku na tym czy innym osiedlu, a jak nie da, to poczekamy, aż da! Taka Gmina! Aha, zapomniałbym powiedzieć, że kilka lat temu “jarząbki” z Rady Miejskiej wpadli na astralny pomysł, żeby drogi robić własnym sumptem, czyli w technice chałupniczej za pomocą “maszyny drogowej” kosztującej 1 mln zł. I przez kilka lat może 1 km nietrwałej czekalopodobnej nawierzchni zrobili tym ustrojstwem. Ale szczytem polityki “utrzymania, rozwoju i drogownictwa” jest budowa “srokopapugi” pod nazwą obwodnica/Aleja, czyli połączenie deptaka, jednokierunkowej dróżki dla aut osobowych, tablicy reklamowej z telebimem, ze ścieżką rowerową wzdłuż kolejowego nasypu. Takie cuda uświadczysz tylko tutaj. Ten szczyt techniki inwestycyjnej kosztował – bagatela – prawie 11 mln zł, z tym, że już z środków pochodzących z kredytów, które Gmina będzie spłacać dekadę. Wychodzi na to, że ekipa urzędników w produkcji dróg stosuje najdurniejszą metodę finansowania budowy infrastruktury drogowej opartej na zasadzie, że drobne inwestycje drogowe trzeba robić za “pozyskane środki”, a wielkie, tj. pół kilometra w przypadku “obwodnicy” należy realizować za pieniądze własne, w sensie “na kredyt”, bo przecież budżet Gminy już od dawna jest pusty, jak bęben…

Burmistrz “z zarzutami”, urzędnicy grożą radnemu i sołtysowi, a pani Sekretarz tańczy! Same innowacje w Chocianowie, czyż nie?

Nietaktem byłoby, gdybym niesiony nastrojem “na wysokim poziomie”, rechocząc wymienił z imienia i nazwiska urzędników, którzy spotkanie w nowej siedzibie burmistrza “na peronie” pijarowo nazwali “merytorycznym”, choć to zaledwie następne pogaduszkami o “komunikacji” (sic!), “drogach” (sic!) i “inwestycjach” (sic!, sic!, sic!) w gronie raczej rodzinnym, jeśli chodzi o więzy krwi, pomieszane nieco z powiązaniami z Dumnym Lubinem poprzez obecność radnej z Lubina i członków tego ugrupowania politycznego, jak np. Krystian (126p) Wan, że o Katulskim (RCK) Adaśku ds. rozwoju Kultury nie wspomnę…

Dlatego nie rechocząc, aczkolwiek czując wciąż radosną aurę wymienię dla porządku uczestników spotkania na szczycie dworca PKP, zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

0:05 – Tomasz K., burmistrz
0:15 – Stanisława Potoczna, Skarbnik Gminy
0:25 – Robert Adamczyk, prezes ZUKiTP
0:30 – Tadeusz Kehle, Naczelnik Wydziału Utrzymania i Rozwoju (prywatnie – wójek burmistrza)
0:35 – Elżbieta (GK) Kowalczuk (z domu Kehle), Kierowniczka Referatu Komunalnego, prywatnie ciocia burmistrza (na własny użytek, czasami czule przeze mnie nazywana po prostu ciocia Dziunia)
0:40 – Krystian (126p) Wan, rzecznik prasowy Urzędu, kiedyś pomoc administracyjna Powiatu Lubińskiego, na co dzień DUMNY Z LUBINA, obecnie członek rady ZUKiTP
0:43 – Adam Kończak, Wydział Inwestycji i Drogownictwa
0:45 – Katulski Adaśko, dyrektor RCK (prywatnie – sąsiad Tomasza K.)
0:46 – Tomasz Kulesza, radca prawny, bywał także fachowcem od kanalizacji, jako Prokurent spółki ZUKiTP (dawne PWK)
0:00 – Katarzyna Kulczyńska (z domu Kehle), radna Lubina, a w Chocianowie piastująca stanowisko “First Lady” ds. Rozwoju, prywatnie żona burmistrza, siostrzenica dla cioci Dziuni, bratanica dla Tadeusza Kehle

No cóż, zegar jaki jest, każdy widzi – mocno nepotyczny, w pełni anachroniczny, jak Lubin, niedokładny, jak Lubin, drogi, jak fachowcy z Lubina, ale póki co właśnie ten urzędniczy “mechanizm” władzy odmierza “Czas na więcej” Chocianowa. I teraz uważajcie, bo w kilku żołnierskich zdaniach omówię “kluczowe tematy”, które zdaniem Lubina rzekomo nurtują i zajmują Was, jako mieszkańców Gminy Chocianów.

1. Rozmawialiśmy o bezpłatnej komunikacji gminnej i jej dalszym rozwoju. Pojawił się bardzo ważny temat (podkreśl – moje), zgłaszany przez Państwa – dojazd do Przemkowa

Ten kierunek traktujemy priorytetowo i pracujemy nad rozwiązaniami organizacyjnymi…

– ogłosił był Tomasz K.

Ups… Burmistrzowi ewidentnie coś się już totalnie popiętroliło, bo od roku przeprowadza reorganizację własnej reorganizacji dojazdu do Lubina i Polkowic, po tym, jak zerwał porozumienia z Powiatami Lubińskim i Polkowickim na współfinansowanie kursów z tymi miastami, a tu masz – ni z gruchy ni pietruchy “priorytetowo” zaczął traktować dojazd… do Przemkowa! “Czy ja durna jestem”, bo nie nadążam za wybitnie “prędkimi” niczym struś pędziwiatr i zmiennymi losami myśli Tomasza K.

I żeby tego było mało, to przypomę, że Tomasz K. jeszcze nie tak dawno przysięgał na wszystkie świętości, że “żółtki” wrócą do Chocianowa

Nerwowość w Urzędzie: choć chwalą wypasiony budżet, to “żółtki” nie jeżdżą ulicami Chocianowa!

I co?

Tylko mijał się z prawdą, czy po prostu świadomie wprowadzał w błąd całkiem sporą rzeszę ludzi oczekujących na realizację ich potrzeb? To wyjątkowo smutna sprawa, bo zaraz po wyjściu na jaw jego kłamstw w tej sprawie posunął się do następnego. Ekipa fachowców, których “zegar” chodzi, jak ślepy z głuchym, czyli nieprzewidywalnie nawet dla najbardziej odpornych na stres “wyrozmawiała”, żeby ciemnemu ludowi z Chocianowa obiecać, że w lutym ruszy pierwsza linia busowa do Lubina.

Podali nawet szemrany harmonogram uruchamiania innych linii.

Znów jednak coś nie pykło, bo skończył się luty, a żaden z Vipów nie przecinał wstęgi na otwarciu linii! Za to Tomasz K. chyba bardziej przejęty jest składaniem zawiadamień do Prokuratury na radnego Sejmiku Dolnośląskiego Marcina Borysa, który rzekomo używa wpływów gdziekolwiek się da, żeby w końcu zakończyła się farsa z przedłużającym się procesem o jazdę burmistrza po spożyciu, niż organizacją transportu do Lubina, którą obiecuje od roku. Taka Gmina!

Jedynym efektem spotkania “na wysokim poziomie” PKP jest ta oto durna informacja, że w tej chwili “priorytetem” jest dojazd do Przemkowa, bo zpomnieniu, jak śnieg uległa ta lubińska noworoczna obiecanka.

 

2. Kolejnym punktem była rozmowa o tzw. “pit stopie” dla rowerzystów. (…) Dlatego projektujemy i uruchamiamy procedury związane z powstaniem pierszego w naszym regionie punktu obsługi turystów rowerowych (sic!)

– relacjonuje Tomasz K.

3. Omówiliśmy również bieżącą obsługę i rozwój ścieżki rowerowej w kierunku Gromadki a także aktualne wnioski inwestycyjne i problemy zgłaszane przez mieszkańców

– w taki oto sposób Tomasz K. kwituje cudowny rozwój Gminy.

Tylko nie mówcie mi, że nie walczę ze swoją “imieninową” wesołością, wytaczając najcięższe działa żenady i smutku, jakimi szczyci się chocianowska władza! I żeby ostatecznie pokonać moją nieuzasadnioną radość, zacytuję jeszcze jeden niemądry wykład!

Mam świadomość, że obecny stan części dróg dał nam się we znaki. Przy rozsądnym i racjonalnym wydatkowaniu środków będą one systematycznie doprowadzane do właściwego standardu

– po raz kolejny Tomasz K. podkreśla styl lubińskiego upupiania prowincji za pomocą tyleż ckliwych, co nieprawdziwych obiecanek, że drogi systematycznie będą doprowadzane do standardu.

“Zegar władzy” jaki jest, każdy widzi, ale w Chocianowie chodzi chyba na opak i fałszywie, co nie jest wyłącznie metaforycznym przypuszczeniem, bo wszyscy wokół już wskazują, że cofa Gminę do czasów słusznie minionych burmistrza ćwierćwiecza Franciszka Skibickiego, znanego i lubianego promotora Tomasza K. zresztą.

Szanowni Państwo,
w co się bawimy, w ciuciubabkę, czy w przysłowiowego “dupniaka”, bo Tomasz K. dobrze wie, ile środków przeznaczył w 2026 roku na remonty i budowy dróg! Nieco ponad 600.000,00 zł! W tym aż 300.000,00 zł na – uwaga – “drogi dojazdowe do działek budowlanych” (w domyśle także działki rodzinne Tadeusza Kehle, żeby nie wnikać głębiej…).

Przypomnę, że w zaprzeszłym artykule Zapowiadali merytoryczne wywiady! W zamian jest durny plebiscyt i niewyszukana “niewinność” burmistrza wyraziłem żal, że “ekipa fachowców” szczuła na opozycję, że ta kłamie, obiecywali wywiady, sprostowania, dyskusję, a wyszło jak zwykle, że “rodzina na swoim” uznała, że 300.000,00 zł wystarczy na remonty dróg w całym 2026 roku. No i efekty widać, jak na dłoni…

To może na chwilę zastawię Was z opiniami Lokalnego Kabaretu Tomasza K., to może docenicie mój radosny nastrój.

Szkoda, że muszę już kończyć, ale jeszcze na pożegnanie zanucę odwieczny dylemat “wierzę jej, czy nie wierzę”, jak to w marcu miewam, tuż przed imieninową zabawą…

Robert Harenza

Zapowiadali merytoryczne wywiady! W zamian jest durny plebiscyt i niewyszukana “niewinność” burmistrza

Poprzedni artykuł

Bezpłatne PKP z Chocianowa do Przemkowa na kółkach! Plus życzenia od FAKTY Chocianów

Następny artykuł

Comments

Comments are closed.

Login/Sign up