Uczciwie wyznaję, że od czwartku (nie mówiąc, że cały czas o Najładniejszej…) myślałem o wstępie do dzisiejszego „Słowa na niedzielę”. Po prostu nie chciałem, żeby artykuł zabrzmiał „na smutno”, choć sprawa w swej istocie i formie jest niewyobrażalnie smutna.
Dlatego od razu podkreślę, że od ponad dwóch lat po mieście krąży, oczywiście odmieniana przez wszystkie optymistyczne przypadki narracja, że Tomasz K. jest tak “potężny”, wpływowy, przebiegły, i pochodzi z dobrego domu, i ma mocarnych politycznie kolegów, i jest prawnikiem, i jest… „niewinny”, niczym pierwiosnek. Nie brzmi to smutno, prawda? Mówiąc po żołniersku, w lokalnej myśli społecznej wszystko sprowadzało się do tego, że Tomasz K. niczym piskorz wysmyknie się od odpowiedzialności za skandal, który w czerwcu 2024 roku wstrząsnął opinią publiczną w całym kraju.
Wyobraźcie sobie, że od zdarzenia minęło już 878 dni i 21 godzin, co wskazuje licznik milczenia Rady Miejskiej, który pozwoliłem sobie umieścić na głównej stronie portalu.
Całkiem optymistycznie dla Tomasza K. zabrzmi również to, że proces ruszył dopiero 17 kwietnia 2025 roku, tj. dokładnie… 311 dni po zdarzeniu, co pokazuje mój portalowy licznik.
Jak widać i słychać, 17 kwietnia 2025 roku padły zarzuty co najmniej poważne, a oskarżony, poza sądem nie udaje smutnego, nie boi się wymiaru kary, lecz w nawiedzeniu swym, abstrahując od ciążącego nad nim wyroku tryska radością, spontaniczną niewiarą w to, co mu grozi. Konsekwentnie ani razu nie stawił się w Sądzie, nawet na specjalne wezwanie Pani Sędzi.
Lubiński Sąd jeszcze nie orzekł o winie Tomasza K. Why…?
Powoli kończąc ten „optymistyczny” dla Tomasza K. wstęp, muszę podkreślić, że w ogóle – patrząc na przykład z punktu widzenia mieszkańca Kruklanek albo Konopielki – oskarżony Tomasz K. to sympatyczny chłoptak, taki polityczny stand-uper, ale przy tym wykształcony, a miły, choć radca prawny, a do tego na rolkach nie zadzierający nosa, niby ważna osoba, bo burmistrz, a nie boi się wystąpić w szczerym polu, kiedy wieje, mróz prawie pod strzechy zagląda, tym bardziej, że widać jak dusza w nim rozkołatana dźwięczy, niczym plastikowy wiatrak na jarmarku…
Niestety po rozprawie 5 listopada, tj. w mglisty miniony czwartek optymizm wyparował, jak kamfora, bo Pani Sędzia Agnieszka Bem-Iwańska zakończyła proces o Syg. Akt II K 120/24, 4333-1. Ds 157.2024.
Szanowni Państwo,
czuję się w obowiązku najpierw przedstawić informacje, które przekazały inne redakcje, zanim przedstawię materiał FAKTY Chocianów, choćby dlatego, bo w Chocianowie urodziłem się, tutaj mieszkam, i od ponad 10 lat ze szczególną uwagą przyglądam się każdej sprawie dotyczącej lokalnej władzy. Start… Najszybsze było miedziowe.pl (nota bene, przed rozprawą redaktor Iwona Mierzwiak odpowiedziała mi, że szumnie ogłoszony pozew Tomasza K. w stosunku do niej do tej pory nie wpłynął ani do Sądu, ani do redakcji…).
Idźmy dalej. Kolej na Radio Wrocław.
W takim razie przejdźmy do najbardziej rozbudowanego materiału redaktora Lamparta TVP 3 Wrocław.
Często dochodzą mnie słuchy, że FAKTY Chocianów czyta się łatwiej, jeśli jestem poważny, nie ironizuję, nie kpię, niczego nie owijam w bawełnę, mówiąc ze śmiertelną powagą o rzeczach najczęściej śmiesznych, co do istoty, a jeszcze bardziej śmiesznych, jeśli popatrzeć na formę i styl. Va bene, dlatego tym bardziej ze śmiertelną powagą muszę przedstawić jeszcze reakcję chocianowskich urzędowych mediów na wydarzenia, które 5 listopada miały miejsce w lubińskim Sądzie.
Poważnie mówię, że nazajutrz po rozprawie z mowami końcowymi oskarżony nagrał rolkę przy totemie w Trzebnicach, by znów pochwalić się, że to on załatwił pieniądze na budowę stacji różańcowej dla miliona turystów, którzy na rowerach wte i wewte jeżdżą do Chocianowa z Lubina, albo odwrotnie… Tak, że tak…
Proszę zobaczyć, nie kłamię, że na rozprawach podczas sprawdzania listy obecności, nigdy nie było przedstawicieli redakcji www.chocianow.pl, nie licząc tej z 17 kwietnia 2025 roku, pierwszej, na której pojawił się był sam nadredaktor Nowak Kasper.
Z uwagi na to, że z przyczyn formalnych żadna z wcześniej przywołanych redakcji nie podała w pełnym wymiarze tego, o czym mówiono podczas mów końcowych, przedstawię (bo krótsza) najpierw wypowiedź Prokuratora.
Żeby nie było niedomówień, powyżej przedstawiłem pełny katalog żądań miejscowej Prokuratury w nawiązaniu do konkretnych przepisów Kodeksu Karnego. Ocenę, czy to mało, czy adekwatnie do winy pozostawiam każdemu na własny użytek.
Niemniej Obrona w swojej kwiecistej mowie końcowej przeszła, niczym baśń po najbardziej nawet zabłoconych meandrach sprawy. Według pełnomocniczki Tomasza K. wydarzenia z 10 czerwca 2024 roku, ładnie mówiąc, to było „zachowanie człowieka, który rozumie, że tamtego wieczoru wypił za dużo, a nie człowieka, który lekceważy funkcjonariuszy”.
Prawda, że lekko się tego słucha, jakby tę opowieść pisał wytrawny publicysta, nie żaden bajkopisarz, czy zausznik burmistrza.
Tu wszystko jest tak spójne, jedno wynika z drugiego, skutek poprzedza przyczynę, że aż ciarki przechodzą po mnie, jakbym patrzył na Najładniejszą.
Szanowni Państwo,
Policja i ratownicy moim zdaniem powinni być wdzięczni, że Tomasz K. nie złożył skargi na ich działania, tak sobie teraz nieskromnie myslę.
Julia Jezioro, pełnomocnik Tomasza K. wniosła o uniewinnienie, od jazdy autem po spożyciu, w skrócie dlatego, bo wina nie została wystarczająco udowodniona. A jeśli chodzi o znieważenie i poniżanie mundurowych i ratowników SOR, uniewinnienie Sąd winien orzec, ponieważ Tomasz K. działał w emocjach, w których górował strach i uzasadniona obawa o swoje zdrowie i życie. Poza tym Policja powinna wiedzieć, że groźby zwolnienia z pracy były czcze i bezpodstawne, bo przecież Tomasz K. jako burmistrz Chocianowa nie może zwalniać policjantów z Lubina. To przecież dla wszystkich oczywiste.
Mnie wgniótł w fotel argument, że zarzuty w kwestii karczemnej awantury na SOR miały znamiona niskiej szkodliwości społecznej.
Niemniej z wypowiedzi Obrony wynika, że dla polityka, przy tym burmistrza 13 tysięcznej społeczności, radcy prawnego coś takiego, jak wyzywanie, grożenie, czy wręcz naruszanie godności funkcjonariuszy policji na służbie, bezceremonialne powoływanie się na wpływy, to przysłowiowa bułka z masłem.
Ciekawe co w takim razie dla Tomasza K. (i jego Rady Miejskiej, która milczy grubo ponad dwa lata na ten temat, robiąc swoje, jak gdyby nigdy nic) jest akt o rażącej szkodliwości? Ja wiem!
Odpowiem, bo zostało to wypowiedziane wprost w mowie końcowej Julii Jezioro. Pani mecenas zwróciła się do Sądu, żeby Ten nie ulegał wpływom mediów, które jak zwykle w postaci wielu redakcji zebrały się na sali rozpraw. Okazuje się, że dla „niewinnego” Tomasza K. najwyższy poziom szkodliwości społecznej stanowi udział mediów.
To wszystko, co mam do powiedzenia w kwestii niewinności wnioskowanej przez obrończynię Tomasza K., odkrycie dolnego śląska, #prawdziwegoburmistrza, magistra prawa, a już na wiosnę zwykłego obywatela z prawomocnym wyrokiem.
I właśnie za to cenię redaktora Jakubowskiego, że potrafi zainspirować prowincjonalnego dziennikarza (w sensie: mnie) do rzeczy raczej dla mnie nietypowych. Oto inspiracja.
Szanowni Państwo,
dzisiaj zamiast dedykacji dla Najładniejszej wzorem Wasz Region Jakubowskiego uruchamiam Sondę FAKTY Chocianów.
Obiecuję, że wyniki podam w następną niedzielę (oczywiście Ci z Państwa, którzy odważą się zagłosować, zobaczą wyniki cząstkowe, ile osób wzięło udział w sondzie, jak na bieżąco rozkładają się głosy, itd., itd., bez manipulacji). Sonda jest oczywiście anonimowa.
Robert Harenza











































Comments