Nie pytam, czy można robić coś idealnie odwrotnie, niż jest to szczegółowo zapisane w misji samorządu lokalnego, bo dzisiaj nie mam ochoty do żartów, a tym bardziej nie zamierzam setny raz dyplomatycznie drwić z “ekipy fachowców” Tomasza K. Za to jedno jest już bezdyskusyjne, pewne, jak z przysłowia podatki, że burmistrz Chocianowa (dalej zwany: “Odkrycie Województwa Dolnośląskiego”) wszystko robi dokładnie odwrotnie do tego, co obiecał!
Przypomnę najpierw najgłośniejsze “sukcesy” tego odwrotnego do zamiarów działania, żeby następnie przejść do aktualnych przykładów odwrotnie proporcjonalnego do zamiarów i obiecanek podrygów chocianowskiej władzy.
Wio!
1) “Odkrycie Województwa” obiecał likwidację podatku od nieruchomości, a skończyło się dokładnie odwrotnie – maksymalnymi stawkami, jakie można nałożyć na mieszkańców.
Nerwowość w Urzędzie: choć chwalą wypasiony budżet, to “żółtki” nie jeżdżą ulicami Chocianowa!
2) W 2018 roku “Odkrycie” sprowadził do Gminy “żółtą” bezpłatną komunikację (PKS Lubin), która podatników Gminy Chocianów rok w rok kosztowała co najmniej 1,5 mln zł rocznie. Po czym na wiosnę 2025 roku samozwańczo, nagle i niespodziewanie, jakby to był jego prywatny folwark, a nie samorządowa organizacja podporządkowana Organowi Stanowiącemu, wbrew potrzebom społecznym – zlikwidował kursy “gimbusów 0 zł”, jak nie bez podstaw od zawsze nazywałem tę “żółtą komunikację”. Powód? Niestety do tej pory jeszcze ekipa nie podała racjonalnego powodu. Półgębkiem mówi się, że z powodu wysokich kosztów, jakie Gmina musiała płacić na rzecz lubińskiego przedsiębiorstwa transportu, ale moim zdaniem nie jest to adekwatna informacja, bo natychmiast Tomasz K. ogłosił wielki sukces zakupu busów, najpierw za 650.000,00 zł w zeszłym roku, a teraz następnych za następne 650.000,00 zł. Miało być taniej, tak? Jest odwrotnie! Tylko w jeden rok Gmina wydała 1,3 mln zł na zakupy “floty” busów, plus następny prawie 1 mln zł na wsparcie organizacyjne transportowej “taniej jatki”, jaką super przedsiębiorstwo wodno-kanalizacyjno-transportowe o wdzięcznej nazwie Zakład Usług Komunalnych i Transportu Publicznego Sp z o.o. uprawia na żywym organizmie społeczeństwa Chocianowa. I co?
Nadal obiecanych połączeń Chocianowa z Lubinem nie ma!
Bez urazy, ale wszystko wskazuje, że władza Chocianowa najlepsze efekty osiąga w robieniu “rozwoju” przypadkowo, intuicyjnie i na opak, trochę tak, jakby prawą ręką sięgała do lewego ucha, żeby je podrapać, bo swędzi. W tej chwili ten “opacznie rozumiany” rozwój lansowany jest – o ironio – znowu przy reorganizacji wcześniej reorganizowanego transportu publicznego. Myśl przewodnia – żeby nie iść w koszty “darmowej” komunikacji lubińskiej, ekipa fachowców z impetem idzie teraz w koszty zakupu dostawczaków marki FORD przystosowanych do przewozu ludzi. Propaganda sprzedaje tę oto kiczowatą rewelację, że rzekomo w ten sposób Gmina uniezależni się od wykluczenia komunikacyjnego, to po pierwsze primo. Po drugie, primo, darmowy transport do Lubina będzie organizowany rzekomo taniej, niżby robił to jakiś niezależny profesjonalny przewoźnik. Czyż nie jest to sięganie prawą ręką, żeby podrapać lewe ucho?
Lecimy dalej!
3) Przez dwa pierwsze lata swojej “wesołej eventowej działalności” Tomasz K. obiecywał, że nie będzie zadłużał Gminy, a nawet mocno drwił z poprzedników, że zostawili mu nawis 15,5 mln zł zobowiązań dłużnych.
Po czym idealnie odwrotnie do zapowiedzi i oświadczeń zaczął hurtowo przyjmować wciąż i wciąż większe kredyty, żeby w 2026 roku osiągnąć swoisty rekord – bo zaplanowano aż 18 mln zł pożyczek i 6 mln zł pochodzących ze sprzedaży papierów komunalnych. Podkreślę, Tomasz K. narzekał, że odziedziczył wielki dług 15 mln zł, a sam chce przytulić 24 mln zł z kredytów zaledwie w rok.
Proszę zwrócić uwagę, że “Odkrycie Dolnego Śląska” utyskując na opozycję, że ta kłamliwie wieszczy o nadmiernym zadłużeniu, jak zwykle mija się z prawdą.
W 2026 roku kredyt też ma wynieść w okolicach 16 mln, ale skala inwestycji jest 180 krotnie wyższa (słownie: sto osiemdziesiąt razy) bowiem na inwestycje burmistrz planuje wydać 54 mln złotych
– konfabulują “ekonomiści” ekipy fachowców Tomasza K.
Niestety prawda jest taka, że zaledwie w jeden rok Gmina w 2026 roku ma zadłużyć się o 24 mln zł, a 15 milionów – o czym się nie mówi – poprzednicy tworzyli latami. Uwaga! Tomasz K. biadolił, że odziedziczył po poprzednikach zadłużenie w wysokości 15,5 mln zł, a on pozostawi Gminę z zadłużeniem (słownie) cztery razy większym! Dokumenty urzędowe mówią wprost, że na koniec 2026 roku planowane zadłużenie może wynieść nawet 61 mln, a w 2027 aż 63 miliony złotych!
Znowu burmistrz myślał, może nawet chciał dobrze, mówił pięknie, a wyszło, jak zawsze! Odwrotnie!
Jeśli jeszcze nie zauważyliście, że “ekipa fachowców” planuje i oświadcza co innego, niż widać to w finale, to jeszcze ciekawsze kwiatki odwróconej rzeczywistości można podziwiać w kwestii idei “oszczędności”, o jakiej chłoptaki gardłowali często i namiętnie, jakby to był jakiś obiekt wręcz miłosnych uniesień (sic!) . Wio!
4) Jak wiemy, w ramach reorganizacji zlikwidowano zadłużone przez “Odkrycie województwa dolnośląskiego” po uszy najpierw MZGKiM, a następnie PWK, bo obiecywano nowoczesne zarządzanie nowym przedsiębiorstwem o nazwie ZUKiTP, w tym zmniejszenie kosztów Rady Nadzorczej, racjonalizację kosztów, itd., itd. Po roku wyszło na jaw, że powiększono ilość członków Rady, a na dodatek zwiększono diety dla tych, którzy zasiedli w tym szacownym gremium. Następnie Gmina zaczęła dawać “pożyczki” firmie, która ich oczywiście nie oddała. Przy okazji w ramach “oszczędności” wzrasta dotowanie przedsiębiorstwa, które oprócz administrowania cmentarzem ma za zadanie wykonywać tak specjalistyczne usługi, jak przewozy pasażerskie. Ups! Czy po cenach wody i odprowadzenia ścieków odczuwacie, że jest według zapowiedzi taniej, czy wciąż drożej?
5) Również w ramach “oszczędności” Tomasz K. obiecał połączenie instytucji Kultury, tj. RCK i Biblioteki w jeden organizm organizacyjno-finansowy, pamiętacie? W uzasadnieniu uchwały, której nie potrafię już czytać ani publikować, bo na samą myśl mam torsje – obiecano same korzyści, obiecano zmniejszenie dotacji statutowych na utrzymanie i rozwój czytelnictwa i Kultury, cokolwiek chłoptaki mieli na myśli lansując tę pozornie racjonalną koncepcję. I tutaj wszystko wykonano odwrotnie do opowiastek. Chociaż Rada Miejska w uchwale wprost zobowiązała go do wykonania i zapisała jego odpowiedzialność w tej kwestii, nasze “Odkrycie województwa” zrobił odwrotnie, tzn. nic nie połączył. W efekcie tylko FAKTY Chocianów pamiętają, że burmistrz najpierw naobiecywał, ponadto aż dwa razy został zobligowany do dokonania połączenia, a nadal mamy dwie oddzielne Instytucje Kultury, aczkolwiek kiszące się pod jednym dachem. Najpierw jednak przedstawię ogólne plany na “wynagrodzenia” dla urzędniczej braci. Wio!
Tak, że tak… Ale wracając do obiecanych “oszczędności” należy podkreślić, że od 2 lat Gmina płaci wynagrodzenie Katulskiemu Adaśkowi osobno za to, że burmistrz go mianował (prywatnie sąsiad z dzielni) dyrektorem Biblioteki i osobne wynagrodzenie z to, że mianował sąsiada dyrektorem RCK (w tym miejscu tak mi się przypomniało, że mamy radnych, co nie? Ciekawe, czy któryś z nich zastanawiał się nad tym jak rozdawał kwiatki w zeszłym tygodniu).
Nie kłamię! Ile samorząd Gminy Chocianów w jeden rok wydał na fachowca “na wysokim poziomie” ds. Czytelnictwa i Kultury? Prawie (słownie) pół miliona – tj. 414 tysięcy 606 złotych i 87 groszy? Tak wyglądają “pozyskane” przez burmistrza oszczędności na administrację w Oświadczeniu Majątkowym Katulskiego Adaśka za 2024 rok.
(nie będę wdawał się w szczegóły, skoro sam Katulski Adaśko ma kłopoty z czytaniem i w oświadczeniu nie podał szczegółowego podziału na źródła dochodu)
Szanowni Państwo,
dokładnie tak działa polityczny mechanizm sprawowania mandatu burmistrza Chocianowa, w tym syndrom chłoptaków z Lubina, którzy w ramach przaśnej propagandowej formuły odnoszą same “sukcesy”, choć odwrotne do zapowiedzi i planów, przy okazji ciesząc się w kułak, że trafili na wyjątkowo zaniedbaną kosmetycznie, intelektualnie i moralnie prowincję, na której da się rządzić za pomocą albo durnych plebiscytów, albo jeszcze durniejszych mrzonek rozdawanych, jak choinki, pączki, znicze, chleb albo kwiatki…
Z moich obserwacji wynika, że chociaż lokalne społeczeństwo wyemancypowało się ekonomicznie, a trochę nawet intelektualnie, to niestety w kwestii świadomości politycznej i prawnej nadal tkwi jeszcze w peerelu. Nawet najmłodsze pokolenie zainfekowane jest wirusem “czasów słusznie minionych”, choćby w przypadku obiecywania gruszek na wierzbie, planów (słownie) pięcioletnich, wizji rozwoju realizowanej w ramach współpracy miasta i wsi, itd., itd… choć wszystko – jak wyżej – kończy się idealnie odwrotnie do zapowiedzi, oświadczeń i zapewnień. “Ni krzywizna, ni równina…”, jak zawsze…
– Ni krzywizna, ni równina… Jaki powód? Czyja wina? – taka gmina!
W tytule przekazałem streszczenie moich studiów i analiz o stylu rządzenia i myślenia grupy urzędników z Lubina, ale zanim przejdę do najnowszego przykładu mówiącego, że “Odkrycie Dolnego Śląska z Lubina” uzyskuje odwrotnie proporcjonalne efekty w stosunku do pieśni publikowanych na fejkowych kontach Urzędu, tudzież tokowania na regionalnych jarmarkach i odpustach, muszę zrobić przerwę “relaksacyjną”.
No co, dzisiaj rozgadałem się, jak w piątek 13-ego, więc potrzebuję lekko ostudzić emocje!
WYDANIE SPECJALNE: “Najpiękniejszy pechowy piątek 13-ego” w moim kalendarzu!
6) Na pewno już nie pamiętacie, jak na początku swojego pontyfikatu Tomasz K. (Odkrycie Województwa) w Gminie Chocianów szydził z jakości dróg gminnych, które “odziedziczył” po burmistrzu ćwierćwiecza Franciszku Skibickim. Śmiechu było co-nie-miara, że poprzednicy nie potrafili załatwić niby prostego problemu, jak fatalny stan dróg gminnych!
W Chocianowie sezon plebiscytów w pełni. M.in. na najlepsze wybory uzupełniające tej kadencji.
Wymyślają plebiscyt za plebiscytem, który ów plebiscyt pogania, a na dodatek, jak schizofrenicy sami je kreują, rozwiązują i ogłaszają zgodnie z swoim lubińsko bezpartyjno-samorządowym algorytmem, albo algorytmem Klubu Wandycze 2023, ale najczęściej z algorytmem cepa, który młóci co popadnie. Nie wiem, jakie znaczenie dla ich umysłów miało to, że np. niedawno rozstrzygnięty plebiscyt Gazety Polskiej – o dziwo (sic!)– wygrała Pani marszałek Elżbieta Witek, ale chyba co do zasady kierują się podobnymi przesłankami
– napisałem w marcu 2023 roku.
No i co, czy Tomasz K. w 2017 roku obiecując “Czas na zmiany”, obiecał także załatać dziury w drogach, ale zgodnie z udowadnianą przeze mnie tezą, zrobił coś idealnie odwrotnie przeciwnego do tego, co obiecał! Tzn. nie zrobił nic, co ma zapisane w ustawie o samorządzie Gminnym, że burmistrz ma obowiązek dbać o substancję gminnych dróg, między innymi.
Co w takim razie burmistrz robił z pieniędzmi, że dług Gminy z 15 mln zł na początku jego kadencji wzrósł do 43 mln zł na koniec 2025 roku, a wzrośnie do 61 mln zł do końca tego roku? Naprawy dróg, które zachowują wszelkie standardy nowoczesnego remontu można policzyć na palcach jednej ręki, a nawet jednego palca tej ręki, a reszta leży… w głębokim poważaniu. To gdzie wyparowały te setki milionów, skoro twórczo przez 8 lat kultywowano ten żałosny stan rzeczy (podkreślę – odziedziczony po Franku).
Nie chcę mówić więcej, niż powinienem i rozumieć więcej, niż muszę – to mój minimalizm, który i tak zawsze przysparza mi więcej wrogów, niż zwolenników, ale tej chwili wypada mi uznać, że wielkość Odkrycia Dolnego Śląska, jego skuteczność i sprawczość rwie się niczym przysłowiowe troki w kalesonach.
Już kończę!
W 2018 roku w amerykańskiej stylistyce Konwencji Wyborczej Tomasz K. mówił: “wiem jak to zrobić”. Chwalił się, a wyszło odwrotnie! Widać wiedział tylko to, że zatrudni pół Lubina swoich fachowców, da im dobre wynagrodzenie, umożliwi autorytatywne wypowiadanie się na tematy, na których nie znają się nawet w stopniu śladowym , itd., itd… Niestety teraz odwrotnie do wcześniejszej pewności miota się, niczym Księgowa Stanisława Potoczna z określeniem sytuacji: komedia to czy dramat? Sorry, ale muszę to powiedzieć! Naprawdę nie da się osiągnąć wyższego poziomu kompromitacji, niż Tomasz K. mówiąc, że Gmina Chocianów remontuje drogi leżące w zakresie kompetencji i w administracyjnym dozorze Powiatu Polkowickiego. Ups…
Szczerze mówiąc, gdyby to była prawda, a nie jest, to Tomasz K. odpowiadałby karnie za przekroczenie uprawnień w wydatkowaniu Gminnych pieniędzy, a nie, jak teraz wyłącznie za jazdę w stanie nietrzeźwości po ulicach Lubina, że o znieważeniu funkcjonariuszy Policji tym razem nie wspomnę.


Co? Chyba ignorancja Tomasza K. nawet jego kolegę Ciupaka wyrwała zza biurka (dobrze, że choć nie zapomniał zabrać kasku i zdążył profesjonalnie przywdziać “krasną” kamizelkę), bo nerwowo zaczął biegać po chocianowskich drogach i obiecywać, że już za chwileczkę, już za momencik, jakiś evncik z Powiatem zacznie się kręcić…!
Do widzenia, obydwu Panom!
P.S.:
Tak, że tak… W związku z powyższym, na pożegnanie i w ramach nieustających życzeń z okazji 13-ego zapuszczę kawałek, który słyszę nieraz nawet przez sen.
Robert Harenza








































Comments