Żeby nikomu do głowy nie przyszło, że dzisiaj chcę zacząć od jakiś estetyczno- artystycznych wygibasów, od razu mówię, że pogadamy o rynkowej “wartości” ostatnio wypuszczanych przez Powiat Polkowicki na lokalny rynek szlachetnych wydarzeń, foci, rolek i tego typu Facebookowych krypto wyborczych “wizji” bez rzeczywistej wartości. W myśl zasady: “pokaż mi swój profil na portalach społecznościowych, a powiem ci, ile jesteś wart”, Starostwo Polkowickie dla mnie jest warte tyle, ile wyraz twarzy Kamila Ciupaka ze zdjęcia startowego, czyli… jakieś dwa tysiące złotych publicznych pieniędzy.
Pomijając fakt, że starosta rozdaje “publiczne drobniaki” wyłącznie na swoją chwałę i wielkość, moim zdaniem właśnie powyższe zdjęcie pokazuje, że skończyła się zwykła dbałość o losy poszczególnych gmin, które stanowią administracyjny obszar powiatu, a zaczęła niewymierna społecznie kryptoReklama polityczna – twierdzę tymczasem bez szczególnego wnikania w motywacje zarządu tego szczebla lokalnej samorządności.
Zwierzę się, że jedynie czego się boję to… śmieszności, co – jak widać – niestety nie licuje z bojaźnią lokalnych polityków, bo ci im śmieszność głośniejsza, im bardziej lajkowana, tym zyskuje na wartości, jak według zasady każde kłamstwo powtórzone co najmniej jedenaście razy staje się prawdą. To reguła, a każdy wyjątek tylko potwierdza jej tę cechę, że wcale nie liczy się etos i mit samorządowego urzędnika, lecz to, ile kamer i telefonów na niego albo “spontanicznie” skierują opłacane służby promocyjne, lub często mało krytyczny elektorat.
Może lepiej by było, żebyście sami zauważyli nieco frywolne traktowanie pieniędzy, estetyki i rozumu przez naszych samorządowych wybrańców, tym bardziej jeśli realizują cele im tylko wiadome.
Niestety najważniejszym z celów jest takie działanie polityczne, które wzbudza podziw, aplauz, zainteresowanie społeczne i buduje swego rodzaju krypto oniryczny kapitał, na który będzie można powołać się podczas następnych wyborów. Na razie tyle, jeśli chodzi o teorię.
Powiem szczerze, że moja falsyfikacja zachowań Powiatu Polkowickiego zaszła już tak daleko, że nie potrafię w pierdołach Jana Wojtowicza, ambicjach radnego Piotra Wandycza, czy w obraźliwej wręcz TikTokowej obsesji starosty Kamila Ciupaka znaleźć elementarnych oznak merytorycznej pracy na rzecz zrzeszenia gmin w organizację zwaną powiatem.


Nie jestem jedyny, który twierdzi, że z Polkowic to rarytasów nigdy nie przysyłali do Gminy Chocianów, ale w tej chwili do głosu doszły jeszcze te polityczne pomysły, by tym razem to Powiat Polkowicki wylansował burmistrza Chocianowa. Stąd wzrok polkowickiego organu skierowany został na Chocianów, zresztą od razu posypało się kwiecie planowanych inwestycji w Gminę w tym roku. Czy to komuś podoba się, czy nie, to należy przyjąć do wiadomości, że ta aktywność bezdyskusyjnie dowodzi, że przedterminowe wybory na burmistrza są kwestią tego roku.
Pogadajmy chwilę o chłopakach z Polkowic, którzy wcale nie ściemniają w kwestii wygrania w przedterminowych wyborów na burmistrza Chocianowa, które tak czy inaczej motywują Tomasza K. do uporządkowania władzy na nośnikach reklamowych, to po pierwsze. Po drugie, niedawni koledzy Tomasza K. wiedzą już na 1000%, że sprawa wyborów jest przesądzona i należy rozpocząć co najmniej pre-kampanię, bo lepiej szykować się na jesień tego roku, niż bez nerwowych ruchów czekać, jak to robi “chocianowska obywatelska opozycja” na wyrok skazujący i utratę mandatu przez obecnego burmistrza.
– napisałem tydzień temu. I dalej:
Najgorsze jest jednak to, że Powiat zamiast zajmować się sprawami należącymi do obowiązków wydaje publiczne pieniądze na polityczne eventy w Gminie Chocianów, o której przypomniał sobie po latach amnezji, a nie na inwestycje chociażby drogowe. Przejrzyjcie profil Powiatu Polkowickiego – znajdziecie tam dużo takich inwestycji z gmin Radwanice, Grębocice, itd. A w Chocianowie tylko imprezy charytatywne…
Niewiele osób na podstawie powyższego artykułu połączyło kropki, jeśli wierzyć mam mojemu koledze Wikaremu, a wierzę, że działania zarządu powiatu, w tym jego członka w osobie Piotra Wandycza świadczą o kryptoKampanii wyborczej.
Dlatego dzisiaj wzmacniam ten przekaz o nowe argumenty, przykłady i dowody, że powiat czując całkiem rzeczowo, że kolega Tomasz K. lada chwila utraci mandat, bo trafiła się dobra okazja zapełnić tę “dziurę” innym kolegą Tomasza K., protegowanym Franciszka Skibickiego i starosty Kamila Ciupaka, że o Wojtowiczu nie wspomnę, bo w ogóle nie wiem, spod jakiej politycznej gwiazdy wyskoczył ten rosły wojownik lokalnej samorządności (choć sam namawiałem, by oddawać na niego głosy, bo Polska 2025 potrzebna była w parlamencie).
Powiedzcie sami, czy zmiana, która na pewno nastąpi w przypadku wyboru Piotra Wandycza byłaby zmianą jakościową, czy wyłącznie personalną? Rozumiem motywacje Franciszka Skibickiego, bo to byłoby jego zwycięstwem, w sensie, że wskoczyłby za Wandycza do Rady Powiatu i to na ulubioną przez siebie funkcję członka zarządu, ale Gmina nie zyska nic. To dalej są ci sami ludzie, ta sama myśl czy schemat działania. Nawet nie zmieni się grono fachowców z Lubina, którzy drenują finanse Gminy, jak nikt w historii Chocianowa. Popatrzmy razem, jaką cenę powiat oferuje za to, że lud Chocianowa wybierze ich faworyta.
Niektórych może szokować, że dopiero 23 marca radny Piotr Wandycz zauważył, że budżet uchwalony w grudniu 2025 roku zawiera ważne pro chocianowskie zapisy, ale akurat to jego przypadłość i uroda, że o merytorycznych sprawach dowiaduje się dopiero po kwartale, albo po całej kadencji, albo nigdy, bo w o ogóle po co marnować energię na rzeczy nieprzydatne. W każdym razie radny i wicestarosta po pierwszym kwartale doczytali się, że
planuję aż 300 m (słownie: trzysta metrów) chodnika…
Będzie długo wyczekiwany…
Będzie II etap…
Uzupełnią brakujące odcinki…
Będą też inwestycje “nieoczywiste” (cokolwiek autor miał na myśli)
“Sporo” tego, co?
całe 6 mln zł.
I trzeba tylko trzymać kciuki, żeby nam się udało.
Sami widzicie, jak wielka jest siła schematu, a infantylizacja realizacji poważnych zadań organu samorządowego podniesiona została do rangi niewyobrażalnej tandety i kolesiostwa. Czy mówiłem dzisiaj, że moja falsyfikacja, to jest swoiste sprawdzenia, czy dany urzędnik, członek zarządu powiatu, ten czy inny dyrektor wykonuje swoją pracę zgodnie z zakresem obowiązków i kompetencji, czy jedynie pozuje do zdjęć na eventach, milczy, jeśli go zapytać o dokonania inne, niż nie należące do jego stanowiska, itd., itd.?
Hellow! Nie mówiłem, to powtórzę, że jeśli polityk nie mówi “merytorycznie” to nie znaczy, że tego nie chce robić. On po prostu robi za to rzeczy, które potrafi i jak niedźwiadek robi z radością, zanurzając paluszki w garncu miodu po łokcie…
P.S.:
Żeby tradycji stało się zadość, tzn. na zakończenie wprowadzę jakiś “nieoczywisty” (jak był się wyraził wcześniej radny z rolki) element muzyczno-ludyczny, co? A że z sentymentem wracam do swoich niedawnych imienin i urodzin szwagra, na których przygrywał nam skromny wrocławski zespół, to może wybiorę tę dedykację.
Robert Harenza



























Comments