Artykuł

Bezpłatne PKP z Chocianowa do Przemkowa na kółkach! Plus życzenia od FAKTY Chocianów

0

Sorki, za szczerość, ale najpierw muszę poskarżyć się, że w życiu prowincjonalnego felietonisty nie ma lekko. Są różne miłe chwile, tak, ale głównie karkołomne zwroty akcji, ekstremalne przeżycia, dylematy, tylko czasami są to krotochwile, a ogólnie mówiąc tylko takie momenty, o których nie śniło się nawet fizjologom, jak mawiał serialowy Ferdek Kiepski. Niestety tym razem na mnie trafiło! W Gminie Chocianów póki co nie ma żadnego poważnie brzmiącego tematu, o którym można napisać z przekonaniem dobrze pojmowanego interesu małej zbiorowości samorządowej. Najważniejsze teraz problemy, takie jak komunikacja publiczna, czy wykluczenie komunikacyjne, albo inwestycje, czy remonty i budowa dróg władza zmieniła w kabaretowe eventy “na wysokim poziomie” (Dzień dobry klasyczce…). I żeby jeszcze dobitniej wyrazić tę raczej niekonwencjonalną tezę o niewdzięcznym losie lokalnego pismaka, na nieszczęście to nieszczęście trafiło mi się akurat… w Dzień Kobiet. To może choć poważnie, zanim złożę życzenia na razie zagram coś… do tańca. Co?!

Jak, no jak mam napisać coś poważnego i wzniosłego, widząc napis na bluzie „Kultura bliżej ludzi” – pytam się w myślach, jak zwykle w desperacji lokalnego pismaka? Widać jednak, że ani do „dyrektora” ds. upowszechniania Kultury Katulskiego Adaśka, ani do animatorki noszącej na sobie reklamę raczej kabaretowej, niż prawdziwej istoty Kultury nie dotarła jeszcze prawda, że Kultura to nie jest lubińska polityka, która może być bliżej lub dalej od ludzi! Dla nawet średnio rozgarniętych ludzi Kultura jest efektem działania umysłu i ducha, z grubsza mówiąc to budowa świata poprzez dążenie do idei i formy epistemologicznej prawdy, tworzenia rzeczy innych niż codzienność po to, by właśnie zrozumieć metafizyczną codzienność człowieka. Na nieszczęście chocianowsko-lubińska świadomość urzędnicza w swojej niewyszukanej mądrości (eufemizm) wydaje gminne pieniądze na prymitywne slogany, że Kultura (jak kiedyś władza) powinna być bliżej ludzi, cokolwiek tym razem ma na myśli.

Czyż poważnie można traktować kolesiowate i skrajnie nieodpowiedzialne publiczne obwieszanie medalami Katulskiego Adaśka, dyrektora RCK i Biblioteki, prywatnie sąsiada burmistrza z dzielni Lubina? O ironio – właśnie te medale namiestnik burmistrza ds. Kultury zakupił za statutowe gminne pieniądze, czyli dotację podmiotową na upowszechnianie Kultury (czyli środki moje, Wasze, nasze)!

Dla siebie dokonali zakupu, rozdali między siebie, porobili sobie focie, i szlus? Takie rzeczy tylko w kabarecie uchodzą za normalne, czyli mają za zadanie wzbudzać salwy śmiechu, ale w życiu codziennym, z którym o wiele częściej mamy do czynienia to wygląda na żałosny intelektualny dysonans, logiczne faux pas, tj. sytuacja na całym świecie kwalifikowana bezwzględnie jako brak kilku klepek.

Domeną kabaretu jest mówienie niepoważnie o rzeczach na wskroś poważnych, a niekiedy wręcz śmiertelnie poważnych, ale za to z każdej poważnej rzeczy, ustawowo mu przypisanych obowiązków poważnego traktowania życia społecznego i rodzinnego społeczności lokalnej, w tym także życia kobiet, dzieci, kierowców korzystających z lokalnych dróg, podróżnych, strażaków, rencistów, radnych i… prowincjonalnych felietonistów, takich jak ja – burmistrzowi nie wypada (eufemizm) robić przysłowiowego śmiechu na sali.

Zgodzę się, że od nauczania, pouczania i zabawy przez śmiech niech będzie artystka „moralnego niepokoju” Katarzyna Pakosińska, zaproszona dzisiaj do Chocianowa, a nie Organ Wykonawczy, który nie stosując formuły kabaretowej, na poważnie zajmuje się wyłącznie tworzeniem marnych skeczy kabaretowych, albo zaledwie mało śmiesznych tricków politycznych, by za pomocą kłamstw i nonsensów sprawować władzę w całkiem dużej Gminie na Dolnym Śląsku.

Sami widzicie, że los prowincjonalnego felietonisty nie jest do pozazdroszczenia, tym bardziej w Dniu Kobiet, tj. w najważniejszym dniu p.n.Ch. nie tylko dla kobiet, ale dla każdego, kto ma wrażliwość, poczucie humoru, a przede wszystkim nie miesza gatunków, takich jak sprawowania urzędu z tworzeniem mniej lub bardziej udanych etiud z pogranicza farsy lub parodii, ogólnie raczej niezrównoważonych formatów komunikacji międzyludzkiej. Tak sobie teraz po cichu myślę, że burmistrz pogrąża się, topi we własnych coraz bardziej widocznych kłamstwach, niestety co by nie robił i jak rozpaczliwie, nie uda mu się wmówić ludziom, że jest ofiarą jakiegoś politycznego spisku.

Kabaret Tomasza K., jaki ostatnio objechał pół Polski z Telewizją Republika wbrew temu, co naprawdę zeznali policjanci w sprawie kolizji w Lubinie 10 czerwca 2024 roku niepoważnie i łgając twierdzi, że kolizji nie było, a burmistrz bezpodstawnie został wywleczony z domu przez stróżów prawa.

Niestety ten „kabaret” wiąże się bezpośrednio z kabaretową rzetelnością dziennikarską, jaką zastosowała Telewizja, zresztą identyczną, jak nagrodzona przez Sąd rzetelność Kaspera Nowaka, który wciąż twierdzi, że kolizji nie było, a policjanci wycofali swoje zeznania.

Jeśli nawet znalazłby się jakiś śmiałek, który zazdrości mi sukcesów w roli prowincjonalnego felietonisty, to chętnie powtórzę, że niedawno opublikowałem nagrania świadków z rozprawy, ale ani na Tomaszu K., ani na ogólnopolskiej Telewizji nie zrobiło to najmniejszego wrażenia.

Zapowiadali merytoryczne wywiady! W zamian jest durny plebiscyt i niewyszukana “niewinność” burmistrza

To może odświeżę pamięć, co.

Kabaretowo brzmi także to, co Tomasz K. mówi przed kamerą, choć nie ma odwagi tego samego powtórzyć przed Sądem. Bo co, Sąd nie jest zainteresowany prawdami burmistrza? Ups… Przecież to typowe, jak w kabarecie, śmieszne przeniesienie kompetencji Sądu na telewizyjnego reportera, a w ogóle wymiaru sprawiedliwości sprowadzenie do rangi rozrywkowego show.

Najśmieszniejsze jest to, że w przypadku skeczu z plebiscytem powyżej od 16 lutego cisza nastała taka, jakby spektakl już dawno się skończył albo został odwołany. Nie wiadomo kto wystąpi, lub wystąpił, kto zagrał, albo gra nadal, a nawet nie wiadomo, czy spekrtakl już był lub dopiero będzie. I niech ktoś mi teraz powie, że to nie śmieszne!

Szanowni Państwo,
obawiam się, że teraz już wejdę w konwencję “czarnego humoru”, ale cóż, to nie ja jestem gospodarzem dzisiejszego Kabaretu. Mam oczywiście na myśli słynną „ankietę” (też forma plebiscytu), którą mieli wypełnić mieszkańcy sołectw Trzmielowa i Szklar Dolnych na temat darmowego transportu do Lubina. Pamiętacie ten skecz?

Czy znacie wyniki ankiety? Nie, bo w kabarecie wcale nie ważna jest konsekwencja, spójność i powaga, więc do dzisiaj mieszkańcy w/w sołectw nie wiedzą, czy dostąpią zaszczytu dojazdu bezpłatną komunikacją do Lubina.

Nie wiem, jak to powiedzieć, ale chyba na forum całej Gminy, a szczególnie w głowach najbardziej zainteresowanych utkwiły gwarancje, że w lutym, a następnie w marcu ruszą wszystkie „okręty” flagowe floty busów Tomasza K., według harmonogramu. Niec bardziej mylnego, proszę Szanownej Publiki. Kabaret rządzi się swoimi prawami, a kabaret Tomasza K. dodatkowo rządzi się jeszcze bardziej „własnymi prawami”, czasami zwanym teatrzykiem absurdu.

A nie mówiłem, że o władzy lokalnej nie da się już pisać poważnie, jeśli wszystko, każde święte pojęcie i zadanie zostało zmienione w farsę. Po co pisać o byle czym, jak choćby o spotkaniu na dworcu głównym PKP burmistrza Przemkowa z burmistrzem „zaprzyjaźnionej” z nim Gminy Chocianów – przecież to kiepski kabaret.

Niestety nie da ułożyć żadnego poważnego zdania na temat pomysłu zaangażowania chocianowskiej „daremnej” (darmowej) floty busów w dowozie ludzi z ościennego Przemkowa do centrum przesiadkowego im. Marii i Lecha Kaczyńskich, do czego zresztą sprowadzało się spotkanie dwóch poważnych burmistrzów, z tym, że nie grzeszących za bardzo rozsądkiem i umiarem w publikowaniem nonsensów.

Tak, że tak… Darmowe PKP na kółkach to naprawdę gruby hit, tym bardziej, że „szyny” (drogi dla busów) wykoleją każdą drezynę na gumach, choćby były niczym straż pożarna czerwona.

Bodajże dwa dni temu, rozmawiając z Romanem Kowalskim na temat jego przemyśleń o sprawach najważniejszych dla Gminy, których aktualna władza nie potrafi, nie chce, bądź nie ma zamiaru załatwić, powiedział mi:

Nie namówisz mnie na ocenianie dokonań poprzedniej i aktualnej kadencji samorządu. Nie byłaby to miła ocena, uwierz mi, choć podobny pogląd wyraża już spora rzesza mieszkańców Gminy. Ale skoro pytasz, co zrobiłbym będąc na ich miejscu, w kwestii na przykład remontów i naprawy dróg, zająłby się każdym metrem bieżącym gminnych dróg, zaczynając od osiedla Zwyciestwa, poprzez ulice typu Aleja Sybiraków, Szkolna, Zacisze, bo to należy do właściwości Organu Wykonawczego, który przede wszystkim musi dbać o stan i wartość mienia gminnego.

I dodał

Zresztą redakcja FAKTY Chocianów może to potraktować jako jeden z punktów programu wyborczego, z jakim wystąpię w przedterminowych wyborach na burmistrza. Oczywiście jest to jeden z wielu aspektów programu, który skoncentrowany jest zaspakajaniu elementarnych potrzeb lokalnej Ojczyzny. Z moim doświadczeniem nie muszę czarować i oszukiwać ludzi, że drogi i inne sprawy da się załatwić wyłącznie z grantów, dotacji, czy subwencji zewnętrznych, bo to nieprawda. Poza tym, województwo daje dotacje na zadania wojewódzkie na terenie gminy, powiat na powiatowe, itd. Dlatego drogi gminne mamy w tak opłakanym stanie, bo na to dotacji nie ma. Gmina posiada dochody własne, które wystarczają na te zadania. Jeśli nie rozkradnie się tych środków, albo nie wyda na niepotrzebne etaty i eventy, to starczy na remonty dróg, budowę nowych, na parkingi, na rozbudowę infrastruktury drogowej na nowych osiedlach. Wystarczy zahamować rozrzutność i klientystyczną politykę, żeby wszystkim mieszkańcom sprawić satysfakcję, że mieszkają w mądrze zarządzanej Gminie. Więcej powiem, jak przyjdzie na to czas. Mam to rozpisane w szczegółach, co, za ile, w jakim czasie, a na dodatek wszystko do znudzenia, otwarcie i transparentnie będę konsultował z ludźmi, którzy od dawna potrzebują podmiotowego traktowania ich potrzeb oraz przywilejów, a nie obiecanek, że jeżeli ktoś da pieniądze to zrobimy to czy tamto, a jeśli nie da, to będziemy czekać, aż ktoś w końcu da, litując się nad losem prowincji

Tak, że tak… Chyba jednak na koniec dojrzałem do powagi, w związku z powyższym wszystkim Solenizantkom życzę tylko prawdziwych doznań i wzruszeń, bo całą kabaretową resztę macie na co dzień.

Robert Harenza

 

– Ni krzywizna, ni równina… Jaki powód? Czyja wina? – taka gmina!

Poprzedni artykuł

WYDANIE SPECJALNE: “Najpiękniejszy pechowy piątek 13-ego” w moim kalendarzu!

Następny artykuł

Comments

Comments are closed.

Login/Sign up