Przykro mi, że od lat mam rację, że dobrą zabawą dla Tomasza K. jest rządzenie Gminą Chocianów! Ale zanim przejdę do kolejnego w swoim życiu opisu tej zabawy, to jest zanim przywołam pełną paletę historycznych i aktualnych kolorowych dowodów potwierdzających tezę, że Chocianowem kierują urzędnicy i agencje reklamowe – nieoczekiwanie także dla “nieczytających” mnie urzędników małego i dużego Ratusza, w tym Pańć z wianuszka Katulskiego (RCK) Adaśka, że o koledze Wikarym nie wspomnę – zacznę od… smokrytyki, co?
Chocianów: Administracja milsza, niż niepodległość – “mały Ratusz” Elżbiety Kowalczuk otwarty!
Niestety gapa ze mnie, bo w zaprzeszłym artykule pospiesznie pożegnałem się młodzieżowym “OkPa Najdroższa…”, choć wcale nie przedstawiłem kilku znaczących kwestii. Oto one:
Władza urzędników jest nie tylko droga, ale tym bardziej degenerująca samorząd, im bardziej nieświadomy, nieobyty, niewykształcony jest kolektyw Radnych. Jeśli radni nie mają zdolności samodzielnego i twórczego myślenia kończy się taką patologią samorządową, jak w Chocianowie. Gminą rządzi kilku aroganckich urzędników, którzy od ćwierćwiecza potrafią manipulować ciemnym ludem, opowiadając ludziom tego typu drobne kawałki
…gdyby przez 6 laty były wybudowane wodociągi i kanalizacja we wsiach, czy też regularnie budowano drogi to teraz budowano by kolejne drogi
– “finezyjnie” wypowiedział się był urzędniczy profil Urzędu Miasta i Gminy.
i dalej, jeszcze bardziej idiotycznie
Pan widzi drogi, którymi jeździ codziennie, a my widzimy wszystkie potrzeby mieszkańców. Dlatego starowalismy i startujemy (pisownia oryginalna – przypis mój) do wszelkiego rodzaju dofinansowań które można pozyskać aby polepszyć byt mieszkańców. Nie mamy wpływu czy dofinansowania są na drogi czy na wyposażenie czy na place zabaw. Jest dofinansowanie? To startujesz, walczysz o dofinansowanie i budujesz jak je uzyskasz
– ze szczerością godną innej sprawy chocianowscy “urzędnicy”, bez znaczenia z małego czy dużego Ratusza w ten oto sposób definiują swoją misję.
Szanowni Państwo,
chocianowscy urzędnicy, co by o nich nie powiedzieć złego, mają tę wyjątkową cechę, że są zdeterminowani w bezrefleksyjnym wypowiadaniu głupot, kosztujących podatników już ponad 13 mln zł rocznie, a w 2026 roku będą kosztować nawet grubo ponad 14 mln zł. To po pierwsze. Po drugie, stosują zasadę, że lepiej powiedzieć, że “nie mamy wpływu czy dofinansowania są na drogi czy na wyposażenie czy na place zabaw”, niż przeczytać ustawę o samorządzie gminnym i nauczyć się jej na pamięć, bo tam zapisane są podstawowe kompetencje urzędnika samorządowego, a nie truć, że “pozyskiwanie” dofinansowań na byle co, na cokolwiek, na doniczkę do pod urzędem, wyposażenie do wiaty przystankowej albo na drzwi do lasu itd., itd. jest ich posłannictwem dziejowym.
Na tym głównie polega problem dzisiejszej władzy Chocianowa – wyznał mi Roman Kowalski, były burmistrz Chocianowa – że bieżące dochody Gminy topi się w różnego rodzaju bezproduktywnych pomysłach, w przypadkowych inwestycjach, z reguły w postaci wkładu własnego, który jest niezbędny praktycznie we wszystkich projektach zewnętrznych, zamiast racjonalnie i z zachowaniem zasad gospodarności i realizacji zadań własnych Gminy kierować je w konkretne miejsca, choćby na drogi gminne, które są, były i będą naszą bolączką albo elementarne kłopoty z dostarczeniem wody.
Po trzecie, primo, urzędnicy arogancko wolą się wywyższać, niż nie doceniać, wyrażając się “Pan widzi drogi, którymi jeździ codziennie, a my widzimy wszystkie potrzeby mieszkańców”. Widać, jak na dłoni, że “lubińscy urzędnicy” jednak nie jeżdżą drogami codziennie, bo “widzą wszystkie potrzeby mieszkańców”, to znaczy ich pogląd jest bardziej “mojszy”, niż innych i powszechnie potwierdzana prawda, że “ekipa fachowców” nie radzi sobie z podstawowymi sprawami, bo nie ma wpływu na system dofinansowań. Brrrr…
(…) rozróżniasz drogi powiatowe i wojewódzkie?
Zapewne napisałeś do powiatu i województwa? Czy od razu do gminy?
– po czwarte, primo, wypowiedziała się Katarzyna Chocianow News w swój naturalnie hejtersko – urzędniczy sposób.
Jakoś mniej więcej tak ogólnie wygląda polemika z chocianowskimi “urzędnikami”, choć w szczegółach jest to o wiele bardziej wyuzdane, nachalne, małostkowe i podłe, czego oszczędzę wszystkim w ramach zachowania dobrych manier nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach życiowych. Twierdzę, że mieszkańcom Chocianowa coś się należy, choć w tym przypadku raczej współczucie, że propagandowo – hejterski profil sugeruje, że ludzie powinni wiedzieć, kto administruje drogę, po której właśnie jedzie i na przykład jadąc przez Trzebnice powinien swoje pretensje zgłaszać do członka zarządu Powiatu Polkowickiego, słynnego nawet w Rzymie cyklisty radnego Piotra Wandycza. Ups…
No może być z tym problem, bo chociaż mam tę wiedzą, który ze szczebli samorządu administruje daną drogą, a nawet w zaprzeszłym artykule poruszyłem temat drogi w Trzebnicach z wyraźną sugestią, że sprawę kieruję nie do Gminy, lecz na “biurko” radnego Wandycza, to do dzisiaj nie otrzymałem żadnego złamanego słowa na temat stanowiska Powiatu Polkowickiego w sprawie inwestycji pt. “Remontujemy drogi Powiatu Polkowickiego”.




Przypisywanie sobie sprawstwa w remontowaniu “nie swoich dróg” jest na pewno zwykłym efektem deficytów i kompleksów Tomasza K., ale to nie jedyny problem, bo na to nakłada się problem milczenia jego kolegi Piotra Wandycza, w tej chwili członka zarządu w/w powiatu. Pomimo tego, że od 2018 roku (a nawet wcześniej) stał ramię w ramię z Tomaszem K., w tej chwili zachowuje się, jakby go nie znał, że nie wspomnę o tym, że także lekceważy mieszkańców Gminy, udając liścia kapusty, żeby przypadkiem nie musiał powiedzieć cokolwiek złego na kolegę, ewentualnie na jego powiatowych sprzymierzeńców starostę Ciupaka i Wojtowicza, że ma do nich pretensje o to, że Powiat Polkowicki po macoszemu traktuje Chocianów (w odróżnieniu od Powiatu Lubińskiego, z którym on wciąż utrzymuje ciepłe relacje). Jako radny powiatowy ma obowiązek reprezentować i bronić interesów gminy Chocianów, a nie pobierać tylko dietę i próbować wzbudzić sympatię udając zaangażowanie w akcje charytatywne na Facebooku.
Radny Piotr Wandycz oczywiście pojawia się obok Tomasza K., ale w stosownej odległości, bo to wizerunkowo może być źle widziane, a na pewno teraz nie służy konsekwentnie budowanej przez niego “karierze” politycznej opartej wyłącznie na wizerunku.
Prawdopodobnie nie tylko ja mam problem z wiarygodnym przedstawieniem poglądów Piotra Wandycza na jakikolwiek temat samorządowy (jeśli ktoś dysponuje dowodami, że jednak radny powiatowy ma jakieś poglądy, a choćby nawet pogląd na jedną publiczną sprawę, proszę o kontakt wprost w gorących komentarzach pod artykułem, albo ujawnienie tego za pomocą poczty redakcyjnej…), ale nie to jest największym zmartwieniem.
Przecież doskonale wiem, że ludzie tacy jak Piotr Wandycz celowo publicznie nie zdradzają swoich opinii, żeby nikomu nie narazić się, ani tym z Urzędu Gminy, ani z powiatu, ani nawet redakcji FAKTY Chocianów.
W Chocianowie Jarmark Wielkanocny z procesją… Idą do Rady Powiatu Polkowickiego
Niestety poważniejszym problemem jest to, że Gmina Chocianów znów traci na ważności, znaczeniu i korzyściach mając takiego “malowanego” radnego, na dodatek w randze Członka Zarządu. Znów przegrywamy z innymi gminami Powiatu Polkowickiego, jak przez całe ćwierćwiecze Franciszka Skibickiego, a na dodatek dajemy powody ludziom z Lubina, by śmiali się w kułak z polkowickich polityków powiatowych, że nie dbają o transport publiczny, że nie dbają o drogi powiatowe, że nie dbają o mieszkańców tworzących tę organizację samorządową. Przypomnę, że jedynym politykiem lokalnym, który wizjonersko już w 2018 roku przedstawiał przywołany tutaj problem był Roman Kowalski, który wskazywał, że Chocianów będzie wykorzystywany przez niezgodne z podziałem administracyjnym służby innego powiatu.
OK, tyle mam do powiedzenia w ramach samokrytyki w kwestii zbyt emocjonalnego pożegnania “OkPa Najdroższa…” w zaprzeszłym artykule. A teraz “do rzeczy”, jak mawiał przewodniczący Krzysztof Leszczyński do imiennika radnego Krzysztofa Kowalczyka podczas sesji, wcześniej wyłączając mu mikrofon… Dlaczego uważam, że rządzenie Gminą to zabawa – raz w inwestycje, raz w konkursy albo w wizualizacje, co określiłem w tytule?
“Do rzeczy”, panie Leszczyński, ależ proszę…

W kilku żołnierskich słowach dzisiaj należy nazwać ludyczność władzy Chocianowa, która niezmiennie od wielu ładnych lat rządzenie Gminą traktuje niczym zabawę w ciuciubabkę, dupniaka lub kręcenie butelką. Nie ukrywam, że zabawę w wizualizację stadionu kieruję szczególnie dla kibiców Stali Chocianów po to, żeby zauważyli, że znów są nabijani w butelkę. Na pewno pamiętają, co Tomasz K. obiecywał; założył nawet spółkę prawa handlowego pod nazwą KS Stal sp. z o.o., Gmina zapłaciła za jej statut (chyba 50.000,00 zł), ale po kilku miesiącach spółka zniknęła, jak kamfora, jak chocianowskie “rzetelne” Chocianowskie.info… (czy były przewodniczący pamięta?) Następnie po kilku latach za pieniądze pochodzące z kredytu Tomasz K. zakupił stadion (4,5 mln zł), żeby teraz, teraz, teraz, na chwilę przed odejściem w przedziwnej desperacji zagrać mrzonką i obiecać, że już w 2029 roku przebuduje stadion, że aż wszystkim klapki w nowych szatniach piłkarskich pospadają…
Rozumiem, że Tomasz K. nieudolnie próbuje wrócić do korzeni, tzn. ściemy kibiców, od której zaczęła się jego kariera polityczna w Chocianowie, popartej działaniami lubińskich agencji reklamowych, których zmanierowanie daleko wychodzi poza ramy zwykłego funkcjonowania typowego przedsiębiorstwa reklamowego, ale bez przesady! Nie żartuję, ale za tych kilka zdjęć, które są fuszerką i następną pustą wizualizacją nie wolno wydać aż 80.000,00 zł, co jest zapisane w projekcie budżetu na 2026 rok na “modernizację stadionu”, to po pierwsze.
Szanowni Kibice,
umowa, którą rzekomo podpisał Tomasz K. to bujda na resorach, bo gdyby potraktować to “coś” poważnie, należałoby zburzyć kawałek budynku na ul. Żymierskiego, na pewno garaże albo przynajmniej (odwracając nieco kierunek rozbudowy stadionu) należałoby wejść na plecy Biedronki oraz wyburzyć okolice Remizy Strażackiej. Popatrzcie sami…
Szukając jakiegoś ładu i składu w zaprezentowanej przez Tomasza K. kosztownej wizualizacji, wyszły mi jeszcze większe “architektoniczne” absurdy.
Ja tylko przypomnę, że wedle relacji na Facebooku Tomasza K., ten projekt wizualizacji miał kosztować blisko 100.000,00 zł (i pomijam fakt, że nie znalazłem informacji o przetargu ani zapytania ofertowego).
No dobra, niby to tylko kobiety czytają nagłówki artykułów i później wypowiadają wszelkie najmądrzejsze swoje intuicje, ale w tym miejscu należy podkreślić, że skala żeńskiej emocjonalności Tomasza K. przeszła chyba nawet oczekiwania Pełnomocniczki ds. Rozwoju Gminy, która postarała się nie uczestniczyć w tej moim zdaniem wyjątkowo kosmicznej prezentacji.


(aha, o mało byłbym zapomniał, że mój kolega Wikary znów telefonicznie prosił mnie o mniejszą surowość w stosunku do żony burmistrza, bo ta nawet w podstawówce potrafi mówić o swoim “akademickim” doświadczeniu, o inwestowaniu w edukację czym promuje rozsądek, samorządowe atrybuty naszego ustroju, że o swoistej wrażliwości społecznej nie wspomniał, ale dla mnie było to zrozumiałe, oczywiste, a nawet bardziej naturalne, niż focie z inną imienniczką na ściance Miasta i Gminy Chocianów…)
Mógłbym albo może nawet powinienem zrobić podsumowanie osiągnięć inwestycyjnych Tomasza K. (proszę nie mylić z weryfikacją rzekomych transferów środków, bo nie ma i nie było tu do tej pory ani transparentności, ani prawdy), ale szkoda mi dzisiaj energii. Sami oceńcie, że z zabawnych wizualizacji Tomasz K. stworzył już tyle, że i w tym prześcignął Franciszka (ćwierćwiecza) Skibickiego, który z upodobaniem wartym innej sprawy zawsze wypłacał pieniądze Gminne na “szemrane dokumentacje”, wizje i obiektywne urojone potrzeby gromadzkie (spotkałem się nawet z sarkastyczną opinią, że Franek zdokumetyzował każdy kawałek Gminy, bo niczego nigdy nie robi bezinteresownie…).
Chocianowskich wizualizacji ciąg dalszy… Elektryczne autobusy, baseny i ścieżka rowerowa
Mleko się wylało. Wizualizacje nowego skrzyżowania, jakie publikowały służby promocyjne Chocianowa mamiąc opinię publiczną w tej chwili mają już mają wartość ogryzka po jabłku.
– pisałem 5 lat temu, i co z tego, że pisałem.
“Wąskie gardło” Rady Miejskiej Chocianowa – to Oświata, i transport, i drogi, i… kłamstwa
Nic, co tutaj piszę nie jest żadnym przewrotem kopernikańskim, ale coraz częściej odnoszę wrażenie, że jednak chyba jest, przynajmniej dla Rady Miejskiej w sensie postrzegania przez nią elementarnych doznań, bo radni nie czują, że uczestniczą w jakiej dziwnej farsie politycznej i moralnej, łudząc się, że w świadomości społeczeństwa góruje przeświadczenie, że Gmina zyskała, niczym panna na wydaniu podczas dość manierycznej działalności Tomasza K.
Manieryzm w wizualizacji i traktowaniu rządzenia Gminą na zasadzie “zabawy” doszedł do swoistego apogeum nomen omen podczas “konkursu” na nazwę i logo osiedlowego bistra.
Regionalne Bistro Kultury “BISTRO MANNA” – to najnowsza inwestycja Tomasza K.
Świetna zabawa, nieprawdaż? Trochę, jak w zaprzeszłym wieku zabawa wiejska w remizie! No i tak samo wygląda rządzenie Gminą, bo dla urzędników małego i dużego Ratusza rządzenie niczym nie różni się od dobrej zabawy…
P.S.:
Jeszcze pozostaje mi przeprosić autora projektu (też w wersji AI), który był moim faworytem w ustawionym transparentnym “konkursie”, ale oczywiście robię to na swój ludyczny sposób.
“6/7” (dawnej było “9” – Najdroższa…, ale mniejsza z tym)
Robert Harenza

































Comments