Jak mi T-Roc miły, nie spodziewałem się, że nastąpi taki dzień, że przestanę rozumieć cokolwiek, w tym nawet najprostsze rzeczy.
Ale chyba właśnie następuje ten fatalny przypadek, bo jak teraz wziąłem się do pisania przestałem rozumieć nawet ten prosty absurd, że narzeczony mojej dziewczyny mógłby powiedział mi, żebym nie nazywał go szwagrem, bo on źle się z tym czuje… A mówiąc poważnie, przerasta moją percepcję to, że “(…) Teraz włodarz naszej gminy zaprasza włodarzy i sekretarzy wszystkich jednostek samorządu terytorialnego z Powiatu Polkowickiego, aby wspólnie wyznaczyć potrzeby i kierunki rozwoju na kolejne lata (…)” OMG!
To “nadburmistrz” Tomasz K. samozwańczo koordynuje rozwój i potrzeby Regionu? Jak tę brednię rozumieć, myślę, że podobny dylemat mają także “włodarze i sekretarze”, bo żaden nich bladego słowa „nie pedział…” do dziś na temat wyników rzekomego spotkania, które – jak zwykle – było wyłącznie propagandową wizją “włodarza naszej gminy”. Za to – o ironio – wyzuta ze wszelkich zasad rozumowania i politycznej ogłady fraszka oskarżonego o poważne przestępstwa zaczęła już żyć własnym życiem.
Do tego, chyba nikt – włącznie z twórcami tego „tajnego”, choć sugestywnie głośnego spotkania włodarzy przez samozwańczego włodarza wszystkich włodarzy, że o zebraniu w Chocianowie całego zarządu Urzędu Marszałkowskiego nie wspomnę w celu “podzielenia” zawsze bliskich sercu i dłoniom Tomasza K. pieniędzy publicznych – nikt do tej pory nie potwierdził, że to super ważne spotkanie lokalnych ViPów w ogóle doszło do skutku, a podział ciaponki został dokonany. Ile z podzielonych pieniędzy przypadło dla Chocianowa, i czy nie mniej, niż dostał na przykład Przemków?– nie wiadomo. Nie wiadomo, czy podział został wyrażony w złotówkach, Euro, dolarach, czy bitcoinach… czy może wyłącznie wymienialnych paragonach Kuźni Smaku zawieszonych przez burmistrza na tablicy albo „obietnicach” włodarza, choć akurat ten środek płatniczy jest już coraz rzadziej honorowany nawet w chocianowskich placówkach handlu dewocjonaliami, w tym w samym Centrum Usługowo Handlowym przy ul. Ratuszowej 10.
W każdym razie jedynym absurdalnym dowodem zaistnienia wyżej zapowiadanego swego rodzaju „szczytu”powiatowego, jaki zorganizował i mu przewodniczył włodarz włodarzy w dniu 5 listopada jest selfie z żoną i jednym z Bezpartyjnych Partyjnych kolegów na chodniku w Parchowie!?
Pomijając fakt, że na pierwszy rzut oka bardzo bidnie wyglądało „wielkie” otwarcie, „wielkiej inwestycji Tomasza K.” (wykonanej przez Wrocław, nie przez niego), która – przypomnę – ma wielu ojców i nawet jedną matkę, nie potrafię zrozumieć tego, w imię jakiej „wielkiej” paranoi przedwyborczej burmistrz pokazuje swoje osamotnienie, zbliżającą się „wielkimi” krokami przegraną, zaczynając od jego demagogii, polityki pozoranctwa i kłamstwa, a skończywszy na zwykłej emocjonalnej i intelektualnej niedojrzałości.
Natomiast niewytłumaczalnym, niepojętnym i wyjątkowo zuchwałym zachowaniem jest to, że na uroczystości „wielkiego otwarcia” chodnika budowanego przez Gminę od dekady nie było ani jednego radnego Gminy Chocianów, choć to Rada w zeszłym roku uchwaliła się, że aż 0,5 miliona złotych z budżetu do tej inwestycji z kasy Gminy dołożyła. Szarfę honorową „przecięła” radna z Lubina i kolega z Bezpartyjnych Samorządowców, swoją drogą mam nadzieję, że już niedługo w randze wice marszałka.
Że tak powiem… ups! Jak wspomniałem na początku, nie spodziewałem się, że dożyję dnia, w którym przestanę rozumieć najdurniejsze zachowania władzy, w czym dotychczas uważałem się za nie zwyciężonego przez nikogo „miszcza”. Niestety dzisiaj podświadomie, niczym Radni Chocianowa zacząłem myśleć, że po kolejnej już rozprawie, która miała miejsce dzień wcześniej, tj. 4 listopada, w ogóle nie wypada mi mówić. Bo to jakiś wstydliwy element chocianowskiej mentalności, moralności i przejmującej hipokryzji jest, czy jakoś tak?
Proszę wybaczyć, że nie będę przytaczał dyskusji i wszystkich komentarzy pod artykułem miedziowe.pl, bo wszystkie są mniej lub bardziej nieprzychylne oskarżonemu, ale jeden z nich muszę przywołać, ponieważ dotyczy tematu dzisiejszego artykułu.
Oprócz tego, że wybrałem najbardziej „kulturalną” wypowiedź na temat sprawy sprawy nomen omen karnej, jaka toczy się przed Sądem Rejonowym w Lubinie, to jednocześnie chciałbym pokazać, jak bardzo sam pogubiłem się w idiotyzmach „inwestycyjnych” Tomasza K., bo do dzisiaj rozumiałem, że burmistrz w dość tragicznej sytuacji szuka ucieczki do przodu, chce pokazać, ile to robi i sugeruje, że jeszcze wszystko przed nim, ale rozwaliła (eufemizm) mnie informacja, że w nowej siedzibie Regionalnego Centrum Kultury i w Bibliotece Publicznej, jeśli tylko w drodze „konkursowej” znajdzie się odpowiednia nazwa powstanie jadłodajnia dworcowa.
A ten lans to żenada. Bistro. Już jest caffe, ciągle zamknięte bo klientów brak
Jeśli nie wiecie, to przypomnę, że do budynku dworcowego już w lecie Tomasz K. wraz z Radą Miejską przenieśli siedziby RCK i Biblioteki Publicznej razem z filią dla dzieci, a teraz zgodnie z „obietnicą” (to nic, że nikt nie jest w stanie sobie tego przypomnieć…) uruchomi im stołówkę…
Przyznajcie, że to rzadko spotykane zjawisko, żeby moja dziewczyna była narzeczoną kolegi, ale właśnie podobny kłopot mam ze zrozumieniem idei prowadzenia Bistra (jadłodajni) przez Instytucję Kultury, w siedzibie, która raz jest Salą Dworcową, raz Salą Widowiskową, innym razem budynkiem Dworca, a czasami nawet Filią Biblioteki dla dzieci i miejscem pokazów artystycznych. “Czy ja durna jestem…?”
Do dzisiaj rozumiałem, że Tomasz K. w dość tragicznej sytuacji szuka ucieczki do przodu, a to poprzez malowanie biur w Ratuszu, a to przez udawane spotkania z włodarzami, ale wobec powyżej przedstawionych wydarzeń muszę skonstatować, że albo on rzeczywiście odjechał wraz ze swoim peronem – albo ja nie nadążam za dynamiką frustracji, aksjologii i tymczasowości każdego z wcieleń Tomasza K.
I czego tu nie rozumiesz? – na pewno zapyta niejeden z Czytelników FAKTY Chocianów, bo władza „tego” nie czyta.
Jak widać, pomysł Bistra w nowym RCK może być tak samo czymś „naturalnym”, jak organizacja noclegowni w dawnym przybytku kultury „na wysokim poziomie” (że powołam się na klasyczkę).
Oczywiście, gdybym był w jury konkursowym wybrałbym tę propozycję, ale niestety to już Tomasz K. wytypował… innego entuzjastę przytulenia 1000 zł.
P.S.:
Do widzenia.
Robert Harenza


























Comments